Forum Tawerny Four Ways

Rozmowy Różne => Dyskusje kulturalne i naukowe => Wątek zaczęty przez: Octavian w Września 06, 2014, 18:41:31

Tytuł: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 06, 2014, 18:41:31
Jeśli zastanawiacie się czemu coś robiono na polu bitwy, albo czemu czegoś nie robiono, to piszcie.
Przykładowo - czemu nie rzucić kłodą drewna w szyk pikinierów? Po co Arnold Winkelried, skoczył sam na piki, zamiast rzucić kłodą drewna?
Otóż, kłoda ześliznęła by się po pikach i chociaż w końcowym etapie osunęłaby piki w dół, to nie trwałoby to długo, a w naszych leci właśnie ta kłoda, piki noszono na wysokości głowy skierowane w dół. Nie byłoby problem odepchnięcie kłody, nie dla kilku facetów na raz.
To taki mały przykład, ale na pewno coś wam chodzi po głowie więc proszę się wypowiadać.    :)
No to pytanko na zachętę, czemu nie używano na polu bitwy miotaczy ognia, sokoro znali je Arabowie?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 06, 2014, 18:50:04
Miotacze ognia? Masz na myśli ogień bizantyjski, grecki? Korzystano z takiego wynalazku owszem ale jego skuteczność nie była jakaś zadziwiająca, choć przy obronie Konstantynopola spisał się nieźle (w Złotym Rogu).

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 06, 2014, 19:08:11
A widzisz, moim zdaniem to można było pociągnąć lepiej. Na pewno lepiej niż rzucić się samemu na piki.  :)
Mnie zastanawia też to, że nie wykorzystywano też ruchomych pawęży, no wiecie mam na myśli przesuwane tarcze na kołach, poza szturmami, jako osłonę dla strzelców. To też powinno złamać szyk pikinierów, czy powstrzymać szarżę konnicy.
A wasze przemyślenia?
Gamlingu? Jakieś przemyślenia ogólne?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 06, 2014, 19:47:25
https://www.youtube.com/watch?v=zds9gHLXVFM
To tak w temacie skuteczności rzucania kłód. Dla niecierpliwych- 27 sekunda.
Wbrew pozorom zarówno na polu bitwy jak i w czasie oblężeń stosowano przeróżne patenty. Niektóre zupełnie absurdalne, inne z czasem udoskonalane, przyjęły się. W trzecim traktacie Talhoffera mamy takie różne dziwactwa.
Ale żeby wynalazek był skuteczny na polu bitwy musi być przede wszystkim prosty i łatwy w obsłudze. Miotacze ognia nigdy nie były dobrą bronią. Nawet w XX wieku ich konstrukcja była zbyt skomplikowana a skuteczność nędzna. W trakcie I wojny światowej walka w okopach sprawiła, że prowadzono intensywne prace nad ich uskutecznieniem. Ale bez efektu. Taki miotacz ognia wymagał 2 ludzi do obsługi, większość paliwa spalała się zanim płomień doleciał do celu a w dodatku były bardzo awaryjne. Często taki miotacz stawał w płomieniach razem z obsługą.
Co do łamania szyku piechoty lub konnicy- stosowano wszelkiej maści zapory, kozły płoty etc. Jako przeszkoda się sprawdzało. Jako osłona przed pociskami nie bardzo. Kula wystrzelona z muszkietu drewno szatkuje jak ta lala. No i nie zapominajmy o artylerii polowej. Kula uderzająca w taką drewnianą pawęż zmienia ją w kartacze. W 1863 roku pod Gettysburgiem spustoszenie wśród żołnierzy Konfederacji uczynił zwykły płotek jakim odgradza się pastwiska.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 06, 2014, 19:53:17
Idea tematu mi się bardzo podoba, czasem miewam podobne przemyślenia dotyczące "prostszych sposobów wygrywania bitew", ale zazwyczaj takie "sposoby" uznaję potem za głupotę :)

Jak właściwie sobie wyobrażasz zastosowanie tych tarcz jako oręża przełamującego, podtoczyć i pchać w tych pikinierów aż złamią szyk? :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 06, 2014, 20:20:56
No tak istotnie rzucili kłodą - :) Facet musiał się cieszyć z tej wierności realiom. BUHAHHHHAHHAAA!!!! :)
No nie przesadzajmy, zawsze lepiej rzucić kłodą, albo nawet postawić ją przed sobą niż wskoczyć samemu na piki, zawsze można rzucić trupem, workiem, albo obwiesić się pistoletami i wskoczyć pod piki. Powiedzcie proszę co jest złego w takim pomyślę - biorę do ręki dwa garłacze, albo inny odpowiednik shotguna i obrzucając pikinierów granatami robię im akuku spod pik. Jakoś to bardziej do mnie przemawia niż owijanie ich pik własnymi jelitami.
A kto ci każe budować te tarcz z czegoś co można przestrzelić? Worki z piaskiem powinny styknąć. A jeśli chodzi o trafienie z artylerii, no to cóż, bez tarczy nie jest lepiej. Miotacz ognia ma swoje plusy, nie oszukujmy się można to było pociągnąć, tak samo jak wybudować szeregowe skorpiony, które można by podtoczyć pod wroga. Prawdę powiedziawszy to maszynę parową znano już w starożytnej Grecji, a średniowieczu kombinowali z ciężkimi machinami wojennymi. Jeśli połączyć to razem, silnik parowy, wóz bojowy, miotacz ognia - wychodzi z tego czołg. Nie jest to taki zły pomysł. Zresztą wystarczyłoby nie tratować swoich łuczników i kuszników, to też nie było najmądrzejsze wykorzystanie potencjału.
No ja mam jeszcze kilka koncepcji - a jak wasze. Gamling dajesz te swoje głupoty, co tam ci chodzi po głowie?
Wystarczy postawić kłodę drewna, lub w domyśle podtoczyć ciężką tarczę i ją zablokować przed pikinierami. Muszą się zatrzymać albo złamać szyk, chowamy się za kłodą i czekamy co będzie. I robimy akuku! I walimy z dwóch kusz na raz, a nasz kolega rzuca w nich kłodą, albo pomaga nam odpalić ten miotacz ognia - jest ryzyko, że się nie uda - ale nadal jest to lepsze wyjście niż samemu się nabić na pikę. ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 06, 2014, 20:44:58
Wiesz dlaczego nie stosowano takich patentów? Nie dlatego, że na to nie wpadli. Tylko dlatego, że nie miały one sensu. Kłodę trzeba jakoś przytargać. No i ciężko nią rzucić skutecznie. Tak samo trupem. Wbijanie się z dwoma garłaczami też pachnie filmem. Nie zapominaj, że wróg to nie durny komputer. On też kombinuje.
Mamy jednak szereg patentów, które wypaliły. Chociażby broń palna. Od XIV wieku i bombard strzelających strzałami przeszliśmy kawał drogi aż do kałacha. Albo taki bagnet. Pierwsze były mało praktyczne- po założeniu ich na lufę traciło się możliwość strzelania. Ale potem żadna armia nie mogła się obejść bez takiego kawałka stali. Albo czołgi. Idea szalona, ale skuteczna.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 06, 2014, 21:37:05
Ej nie prawda! Można rzucić kłodą! Tu poleciałaś, a co za problem przytachać kłodę! NIE ZGADZAM SIĘ!!! NIE!!!! NIE!! Kłodą można rzucić!
W pewnych epokach, w pewnych cywilizacjach stosowano ciekawe myki, które potem zanikały, i to jest dziwne.
Sama zobacz na to:
http://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Tate_%28shield%29#mediaviewer/File:Ashigaru_using_shields_%28tate%29.jpg

Japończycy jeszcze w XIX wieku budowali zbroje, które odbijały kule, po prostu był ostro ścięte kula się ześlizgiwała, w filmie Kurosawy widziałem właśnie takie ostro ścięte tarcze, przed szeregiem muszkieterów. Rzucanie kłodą to jest sport w Szkocji! No nie mów, że o tym nie wiesz! Młot sportowy, czyli kula na łańcuchu, to jest ponoć wynalazek Szkocki, też wygląda dość groźnie, aż się prosi, by czymś takim rzucić w tłum opozycyjnych politycznie pikinierów. Aleksander Macedoński wpadł na pomysł przemieszania konnicy i piechoty, piechota "podwieszała" się przy koniach, nawet na filmie Oliviera Stone, widać jak peltaści biegną obok szarżującej konnicy i przygotowują jej pole do ataku. Tego rozwiązania potem jednak nikt już nie stosował. Czemu? Przecież to cholernie skuteczne!
Czemu żołnierze Napoleona mieliby nie osłaniać się workami z piskiem przed kartaczami? Czemu nie nosili w plecaku worków, które mogliby szybko napełnić przed bitwą? Myślę, że z tego samego powodu dla którego w I wojnie ludzie szli pod ogień karabinów maszynowych w równej linii, myślę, że chodziło o brak doświadczenia i wyobraźni. Z perspektywy czasu łatwo jest nam to oceniać, tym niemniej można pewna sprawy przedyskutować. :)
Kapitalnym przykładem tego, jak można kombinować są piraci, to zadziwiająco kreatywny naród. Kto z was uważa, że kule powiązane łańcuchem i obwieszanie się pistoletami to zły pomysł? ;)
No, a jak wasze pomysły?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 06, 2014, 21:38:05
Oktawianie, kłody też mi do głowy kiedyś przychodziły :) Poza tym jeszcze bzdura jak rozmyślanie na temat "po co szarżować kawalerią, jak można puścić stado koni na piechotę wroga a ona i tak złamie szyk?" :D Wiem durnota totalna ale gdy o tym sobie myślałem to o sztuce wojny i koniach nie wiedziałem prawie nic hehe. No ale chciałeś bym się "pochwalił" to proszę bardzo :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 06, 2014, 22:00:53
Ja mam natomiast inne przemyślenia: słyszałem o "łuku astrachańskim". Nie wiem na ile jest to prawda, ale miały to być łuki wykorzystywane tylko i wyłącznie przez Chanat Astrachański, miały one być większe od średniej wysokości człowieka. Wbijało się je w ziemię aby strzelać i dociskało nogą, a następnie naciągało cięciwę obiema rękami(jakoś sobie tego nie wyobrażam), ale ponoć strzał przebijał opancerzonego piechura na wylot. Jeśli to prawda, czemu nikt nie wpadł, aby w jakiś sposób zaimplementować je do swoich oddziałów? Pomimo trudnej obsługi musiała być to śmiercionośna broń.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 06, 2014, 22:05:05
Moim skromnym zdaniem więcej zdziała nawała strzał wypuszczanych przez konnych łuczników niż kilka z łuków astrachańskich. Nie wiem też czy taki łuk zadałby więcej strat niż np. balista... Wątpię w jego użyteczność.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 06, 2014, 22:15:29
Nie znalazłam żadnych sprawdzonych informacji dot. tych łuków. Zresztą, wydaje mi się to przerostem formy nad treścią. Przecież przeciętny Walijczyk uzbrojony w cisowy łuk długi był w stanie zrobić niezłe spustoszenie wśród panów rycerzy. I nie potrzebował do tego wyczyniać żadnych cyrków z nogami.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 06, 2014, 22:39:59
Nie znalazłam żadnych sprawdzonych informacji dot. tych łuków.
Dlatego właśnie sceptycznie podchodzę do info na temat osiągów tych łuków, tym bardziej że Chanat Astrachański został podbity w XVI wieku, a relacje o przebijaniu na wylot pochodzą od Paska (tak twierdzi mój znajomy), czyli XVII wiek.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 06, 2014, 23:55:15
Poszperałam wśród informacji branżowych. Jedyna wzmianka pochodzi z pamiętników Paska. A Pasek był typowym sarmackim szlachciurą i lubił pofantazjować.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 07, 2014, 01:20:17
Takie kłody to dość trudne w transporcie byłyby, poza tym wymagałyby albo dodatkowego ciężkiego sprzętu katapultującego je albo specjalnie szkolonych brygad 'kłodowych' :P Przecież to by można było porównać do ówczesnej wersji czegoś jak Gruba Berta
A nie były przypadkiem stosowane tzw. oddziały straconej nadziei z jakimiś prymitywnymi granatami(oprócz tych bardziej konwencjonalnych z bronią białą...)? Jakieś strzępy pamięci mam o takiej malutkiej liczebnie jednostce w polskim modzie do pierwszego medievala Pike&Musket, mocno wiernego historii ponoć. Choć może w polu to się mogło za bardzo nie sprawdzić.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Blachaaa w Września 07, 2014, 11:08:06
"po co szarżować kawalerią, jak można puścić stado koni na piechotę wroga a ona i tak złamie szyk?"

Nie pamiętam gdzie czytałem, ale była akcja że piraci atakowali miasto i władze miasta wypuścili na nie całe stado bydła, smierć na miejscu gdy tak Cię podepczą. Jednak krówki przestraszyły się wystrzałów broni piratów, zawróciły i startowały obrońców miasta (chyba jakos tak to było ;p)

Także poleganie na zwierzętach to średni pomysł ;/
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 07, 2014, 11:22:47
Moim skromnym zdaniem więcej zdziała nawała strzał wypuszczanych przez konnych łuczników niż kilka z łuków astrachańskich. Nie wiem też czy taki łuk zadałby więcej strat niż np. balista... Wątpię w jego użyteczność.
Bardziej myślałem o efekcie psychologicznym takiej broni. Wiesz, jesteś opancerzony, a więc czujesz się niejako "bezpieczniej", a tu nagle biegnący obok ciebie towarzysz zostaje przestrzelony na wylot.

Poszperałam wśród informacji branżowych. Jedyna wzmianka pochodzi z pamiętników Paska. A Pasek był typowym sarmackim szlachciurą i lubił pofantazjować.
Czyli moje podejrzenia się potwierdziły, od początku wydawało mi się to podejrzane, szczególnie "przytrzymywanie" łuku nogą.

Nie pamiętam gdzie czytałem, ale była akcja że piraci atakowali miasto i władze miasta wypuścili na nie całe stado bydła, smierć na miejscu gdy tak Cię podepczą. Jednak krówki przestraszyły się wystrzałów broni piratów, zawróciły i startowały obrońców miasta (chyba jakos tak to było ;p)

Także poleganie na zwierzętach to średni pomysł ;/
Lol, gdzie to było?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Blachaaa w Września 07, 2014, 11:36:55
Nie pamiętam cholera, ale jak sobie przypomnę to napiszę :/
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 07, 2014, 13:21:54
No strzelanie nogami, mnie też nie przekonało,sprawdziłem na You Tube, oczywiście ludzie tak strzelają, ale chyba to nie jest groźne.  :)
Zwierzaki to długi temat mówicie, żeby na stwory nie stawiać? A co z kawalerią? Jest taka w scena w 300 jak powalają nosorożca włócznią, mnie to nie przekonało, z tego co wiem to dzikie stwory najlepiej przepuścić, nie powinny zawrócić - bo nie są głupie.
Nadal nie wiem co jest złego w "parawanach" do osłony piechoty?
Serio zastanawia mnie jak wiele jest sportów, które wprost nadają się na pole bitwy - ok, zawodnicy sumo, czy gladiatorzy nie walczyli w bitwach - w sumie czemu? Obija mi się, że gladiatorzy jednak czasem walczyli - Spartakus. Ale te szkockie młoty, kule itp. wyglądają groźnie.
Mam dla was nową propozycję sportu bitewnego:
http://www.youtube.com/watch?v=cwDsZ4v-2V4

Rzucasz takim facetem jak kłodą w pikinierów i tylko zacierasz ręce. A poważnie uważam, że te "wojskowe" sporty były wykorzystywane w wojsku - dla mnie Szkoci rzucali kulami na łańcuchu w wrogów. Bo czemu nie mieliby tego robić?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Netoman w Września 07, 2014, 13:33:45
Blacha - w mitach o Herkulesie było o wypuszczenia bydła na bandytów/miasto lub coś takiego. Chyba o to Ci chodziło. Podobną scenę widziałem w Westernie - przegoniano bydło przez miasto, by nikt nie wychodził z budynków.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 07, 2014, 14:02:55
Cytuj
ok, zawodnicy sumo, czy gladiatorzy nie walczyli w bitwach - w sumie czemu? Obija mi się, że gladiatorzy jednak czasem walczyli - Spartakus. Ale te szkockie młoty, kule itp. wyglądają groźnie.

Bo na polu bitwy bardziej liczy się dyscyplina, zwartość szyku oraz morale (jakie morale mieliby niewolnicy puszczeni na wroga, musząc oddać krew za sprawę Rzymu? ;) a nie indywidualne umiejętności. Legiony Rzymu potrafiły odpierać przykładowo szarże katafraktów (choć nie zawsze się udawało) dzięki swojemu wyszkoleniu w walce grupowej, dyscyplinie i wyposażeniu. A nie umiejętnościom walki indywidualnej na gladiusy, które nie na wiele się zdadzą mając przed sobą pancernego jeźdźca. Gladiatorzy i tak powinni przejść szkolenie wojskowe by dorównać legionom w regularnej bitwie więc sensu ich używać zbytniego nie było, po co marnować zawodników areny :)

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 07, 2014, 14:05:47
No tu masz Gamlingu słuszność - mądrość przez Ciebie przemawia. RACJA!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 07, 2014, 14:43:50
Zwierzaki to długi temat mówicie, żeby na stwory nie stawiać? A co z kawalerią? Jest taka w scena w 300 jak powalają nosorożca włócznią, mnie to nie przekonało, z tego co wiem to dzikie stwory najlepiej przepuścić, nie powinny zawrócić - bo nie są głupie.
Ale w których 300? Tej wersji opartej na komiksie? Jak tak, to hmm... średnie źródło.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 07, 2014, 14:46:20
A tak w ogóle istnieje jakiś udokumentowany przykład wykorzystania nosorożców (czy chociażby oswojenia ich) w walce? :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 07, 2014, 14:54:29
Z tego co się orientuję, oswojenie ich jest bardzo trudne, jednakowoż, rzekomo wykorzystywano je w starożytnych Indiach, ale opieram się tylko i wyłącznie na rycinach, nie słyszałem o jakimkolwiek innym dowodzie na to.
Oto, jak pan Albrecht Durer sobie to wyobrażał:
(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b9/D%C3%BCrer_-_Rhinoceros.jpg)
Jednakże Durer to przełom średniowiecza i nowożytności, więc mogło mu wyjść to dziwne coś na podstawie źle zrozumianych starych zapisków.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 07, 2014, 14:57:33
Jasne, że średnie źródło - mnie powalenie nosorożca nie przekonało - nie znalazłem nigdy niczego co sugerowałoby używanie nosorożców w bitwie - w sumie czemu by nie? To taka luźna myśl.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 07, 2014, 14:57:59
Fajnie wiedzieć że są ryciny je przedstawiające, nie słyszałem nigdy o nich, dzięki.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 07, 2014, 15:08:18
Fajnie wiedzieć że są ryciny je przedstawiające, nie słyszałem nigdy o nich, dzięki.
Wiesz, w Azji (nie pomnę gdzie dokładnie) wykorzystywano skórę nosorożca do tarcz i rydwanów, może ktoś w Europie po tylu wiekach dodał 2+1 i mu 4 wyszło? Jak mówiłem, Durer to przełom średniowiecza i nowożytności, a nosorożce - starożytność, jak by nie patrzeć szmat czasu, łatwo coś przekrzywić.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Września 07, 2014, 15:12:03
Lepsze byłyby hipopotamy, w zasadzie jedne z najbardziej krwiożerczych zwierząt świata :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 07, 2014, 15:16:06
No to jest kolejna koncepcja - bojowe hipopotamy - Genialne! Ja tam nadal uważam, że koncepcja Japończyków z tarczami do osłony przed kulami miała sens!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 07, 2014, 15:26:56
O ile pamiętam to pod koniec istnienia cesarstwa eksperymentowano  z wcieleniem gladiatorów do armii. Ale to była porażka na całej linii. Gladiatorzy nie dość że byli indywidualistami to jeszcze uczono ich walki nie tyle efektywnej co widowiskowej. W armii rzymskiej indywidualizm kończył się jednym- zniszczeniem całego oddziału.
O używaniu nosorożców w walce słyszałam wzmianki, jednak niezbyt pewne. Wszystkie pochodziły z Indii i Chin. Podejrzewam że na przeszkodzie może stać charakter nosorożca. One są dość agresywne i w dodatku ślepawe. Przez co atakują wszystko co na drzewo nie ucieka. Wytresowanie takiego jest dużym wyzwaniem w dodatku bez gwarancji sukcesu.
Generalnie używanie dzikich zwierząt zawsze sprawiało sporo problemów. Nawet słonie bojowe były wykorzystywane w dość wąskim zakresie.
Z takich kuriozów to w XVIII i XIX wieku armia Szwedzka próbowała wsadzić swoją kawalerię na łosie. Łoś może nie jest tak szybki jak koń, ale do jazdy wierzchem ponoć się nadaje idealnie. Niestety, łosie są o wiele bardziej płochliwe od koni i nijak nie dało się ich przyzwyczaić do huku broni palnej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 07, 2014, 15:37:50
No z łosiami to jest rewelacja, ja bym na to nie wpadł.
a co powiecie na termity podrzucane do zamku wroga aby zżerały bramę? Albo skorpiony miotane w stronę wroga?
A poważnie broń chemiczna także mogła ulec jakiejś ciekawej ewolucji - kurara czy inne takie wystrzeliwana w stronę wroga, albo chociaż pokrywająca ostrze. Takie cuś!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Blachaaa w Września 07, 2014, 15:44:23
Blacha - w mitach o Herkulesie było o wypuszczenia bydła na bandytów/miasto lub coś takiego. Chyba o to Ci chodziło. Podobną scenę widziałem w Westernie - przegoniano bydło przez miasto, by nikt nie wychodził z budynków.

Nie nie nie, na bank to było coś z piratami Netuś
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 07, 2014, 15:51:13
Właśnie miałem napisać, że wszelkiego rodzaju zabawy ze zwierzętami czy ten łuk astrachański to bardziej broń wyrządzająca szkody psychologiczne, niż rzeczywiste. W ogóle trenowania zwierząt do walki w bitwach IMO nie zwracało się jeśli weźmiemy pod uwagę ile czasu potrzeba na oswojenie zwierzęcia.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 07, 2014, 15:55:28
Zanim termity zeżarłyby bramę to obrońcy dawno wymarliby z głodu :)
O skorpionach nie słyszałam, ale w średniowieczu zdarzało się, że oblegający przerzucali przez mury padlinę w celu wywołania zarazy.
Podczas jednego z oblężeń (niestety, nie pamiętam gdzie) oblegający wysłali komendantowi twierdzy rękawiczki nasączone trucizną. Ale takie coś nie było pochwalane. Często też starano się zatruć ujęcia wody pitnej.
Jednak stosowanie trucizn i broni chemicznej od zawsze było potępiane jako niegodne.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 07, 2014, 16:01:44
Cytuj
W ogóle trenowania zwierząt do walki w bitwach IMO nie zwracało się jeśli weźmiemy pod uwagę ile czasu potrzeba na oswojenie zwierzęcia.
Jeśli nie bierzemy pod uwagę koni to się zgadzam.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 07, 2014, 16:11:39
Koń nie jest dzikim zwierzęciem. Więc odpada cały proces oswajania. Wystarczy tylko go przetrenować. A przecież na wojnę nie brano każdej chabety. Szkolono konie z ras odporniejszych i mniej płochliwych.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 07, 2014, 16:18:02
Ja to doskonale wiem, myślałem po prostu że chodziło o samo wytrenowanie do walki właśnie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Elektro ziom w Września 07, 2014, 21:03:24
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Panam%C4%99 (http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Panam%C4%99)
Chyba o to chodziło z tym bydłem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 07, 2014, 21:16:36
No dobra, gladiatorzy to porażka. Termity jedzą dość szybko drewno, ale obawiam się, że ich kopiec wzbudziłby pewne podejrzenia - tego można jeszcze bronić, zwłaszcza przy szturmie na Biskupin, chociaż ja bym ta wolał strzelić podkop. Generalnie uważam, że walka pod ziemią jest cholernie efektywna - ale tak robiono więc to nie jest szokująca nowość.
Zwierzoki dają przewagę psychologiczną - to argument za a nie przeciw, weźcie to pod uwagę. A co z psami i misiami? Ja bym tam poszczuł tych pikinierów dobermanami, a co! Rzymianie używali psów, ale nie do atakowania, ale np. do pilnowania żywności w taborze. Przy walce małych grup, wydaje mi się to jednak mieć spory sens.   "Bierz go Szarik!"
No właśnie, broń chemiczna była niegodna więc jej nie rozwijano - a można było! Czemu Indianie nie dmuchnęli w twarz konkwistadorom tymi swoimi kurarrmi, czy kokainami? Tak poważnie to dmuchawka wydaję się całkiem fajnym rozwiązaniem, przecież chociaż konia można by tak powalić, zawsze można trafić w nieosłoniętą twarz. Wcale nie musisz strzelać strzałką, tylko dmuchnąć chmurką trucizny. Zresztą powiem otwarcie - nigdy nie zakumałem jakim cudem w ogóle  podbito takich wariatów jak Aztecy. Dla mnie to nie powinno ich się ruszyć z karabinami maszynowymi. Jak to im się udało? Przecież konkwistadorzy powinni zniknąć rozerwani na strzępy, a zdołali zetrzeć z ziemi całe imperia toczące wojny od setek lat!
Miotacze ognia były używane przez arabów na okrętach - nie mówcie, że to zły pomysł. Kapitalne!
Nadal zapewniam, że można by rzucić kłodą w pikinierów, nieść przed sobą stalową płytę w czasie szturmu pod ogniem kartaczy.
No dobra, nowe hasełko z mojej strony Ned Kelly - jeśli nie jesteście w temacie to w skrócie pan uszył sobie ubranko z pługa. Czemu nie wcielono od razu jego pomysłu do wojska. Tak macie rację, kiepsko się strzela w zbroi - no i????? Pierwsza lini zasuwa ubrana w to szykowne wdzianko, uzbrojona w garłacze i granaty - tak wiem, za dużo gram w gry komputerowe - ale co tu jest nielogicznego?
Wiem, że w czasie I wojny grenadierzy nosili zbroje, do ochrony w czasie walki wręcz. Zresztą w czasie I wojny żołnierze kombinowali jak przygotować sobie coś na modę średniowieczną do walki w okopach np. owijali pałki drutem kolczastym. Ale tego typu działania nie były odgórnie kierowane, czemu nie wpuścić pana w kuloodpornej zbroi uzbrojonego w dwuręczny miecz, do przedyskutowania różnic politycznych z panami uzbrojonymi w bagnety? Zresztą jak pisałem wystarczy, że pierwsza linia powstrzyma pociski i umożliwi podejście następnym liniom, ewentualnie zasłoni ich w czasie przeładowania broni. To takie rozwinięcie myśli kuloodporne "parawany". Zresztą póki co tej koncepcji nikt jednak nie obalił, nadal jest to pewna idea.
No i co z waszymi pomysłami, dajcie spokój - wystarczyłoby żeby w średniowieczu zaczęli się myć i już jest rewolucja, coś dałoby się ulepszyć.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 07, 2014, 21:26:12
Cytuj
No i co z waszymi pomysłami, dajcie spokój - wystarczyłoby żeby w średniowieczu zaczęli się myć i już jest rewolucja, coś dałoby się ulepszyć.
Ja nic ciekawego do przedyskutowania nie wymyśliłem, ale może ktoś jeszcze coś wysunie :) Przy okazji, w średniowieczu się myto ;)

Cytuj
Zresztą powiem otwarcie - nigdy nie zakumałem jakim cudem w ogóle  podbito takich wariatów jak Aztecy. Dla mnie to nie powinno ich się ruszyć z karabinami maszynowymi. Jak to im się udało? Przecież konkwistadorzy powinni zniknąć rozerwani na strzępy, a zdołali zetrzeć z ziemi całe imperia toczące wojny od setek lat!
Wiele było czynników, wiadomo taki najbardziej popularny to przewaga technologiczna, na Azteków ruszyli do walki zaprawieni w bojach żołnierze z arkebuzami, muszkietami, zbrojami i końmi. Druga sprawa to dyplomacja, konkwistadorzy tak potrafili namieszać że indianie się wyrzynali między sobą. W przypadku Azteków to akurat Cortes pchnął do walki wrogo do nich nastawione plemiona. Tych kilkuset Hiszpanów samych nie zmiażdżyło ogromnego imperium. Do tego np. wzięcie Cortesa za boga. Czynników jak napisałem było wiele.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 07, 2014, 21:54:33
Szczucie wroga psami sprawdza się, pod warunkiem że wróg nie jest opancerzony. Pies zazwyczaj atakuje gardło a akurat pikinierzy zazwyczaj głowę i gardło mieli dość dobrze chronione.
Broń chemiczną rozwijano wbrew zakazom, a jakże. Ale tutaj na przeszkodzie stają problemy technologiczne. Dmuchanie jakimkolwiek środkiem jest bardzo zależne od czynników atmosferycznych. Spójrz na zastosowanie chloru podczas I wojny światowej. Wymagało to odpowiedniego wiatru (nie tylko musiał wiać w stronę wroga ale też mieć odpowiednią prędkość. Zbyt szybki rozwiewał gaz zanim zdołał zaszkodzić). W dodatku aby atak był skuteczny jednocześnie trzeba było uwolnić kilkaset ton gazu. A straty wroga i tak były zazwyczaj bardzo niewielkie, zwłaszcza gdy zaczęto żołnierzy wyposażać w maski p-gaz.
Azteków podbito w bardzo prosty sposób. To był lud tkwiący w epoce kamienia. Nie znali nawet żelaza, a co dopiero broni palnej czy koni. A konkwistadorzy to byli jacyś kosmici dla nich. Przy takiej różnicy technologicznej nie mieli prawa przetrwać. Co z tego, że budowali kamienne miasta, skoro europejska byle-armata mogła je rozbić. Co z tego że dobrze strzelali z łuku skoro ich kamienne groty nie były w stanie przebić stalowego napierśnika.
Miotacze ognia na okrętach kapitalne? Nie sądzę. Gdyby były takie dobre to dalej by z nich korzystano. Sam pomysł oczywiście jest dobry, ale wykonanie leży.
Te zbroje w trakcie I wojny światowej to był marginalny pomysł. Aby taka zbroja była w stanie ochronić przed kulą z karabinu czy ckm-u musiała być bardzo gruba. A przez to szalenie ciężka, zupełnie nie nadająca się dla atakujących. Szerzej stosowali ją w zasadzie jedynie żołnierze z obsługi ckm, no ale oni nie musieli być mobilni.
No i jak wspomniał kolega-  w średniowieczu myto się często i bardzo chętnie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 07, 2014, 22:09:40
Oczywiście do czarnej śmierci. Potem to zmalało, szczególnie dzięki Kościołowi.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 07, 2014, 22:20:43
Zależy gdzie. Na zachodzie faktycznie zmalało. W Polsce kryzys higieny to dopiero XVIII wiek. Pewnie dlatego, że u nas Czarna Śmierć nie zebrała wielkiego żniwa.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 07, 2014, 22:39:58
No tak, ludzie żyli u nas wtedy w większym rozproszeniu niż na zachodzie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: AdamKur w Września 07, 2014, 22:50:19
Oktawian, ja się wypowiem co do Indian i Azteków.

Po pierwsze, Indianie Amazonki używali trujących strzał, które były cholernie efektywne, jako że normalne strzały niewiele robiły Hiszpanom z czym spotkał się jako pierwszy Francisco de Orellana pod koniec swej niesamowitej podrózy z Andów do ujścia Amazonki i jeszcze dalej.

Co do Azteków, ich podbicie możemy zawdzięczać tylko Cortesowi, człowieka o niesamowitej odwadze, pasji i zdolnego podejmować niesamowicie ryzykownych czynów, jak zatopienie swoich statków żeby się upewnić że nikt nie zechce zdezerterować.  Udało mi się też dzięki splotowi szczęśliwych przypadków, ale także wykorzystał strach jaki u Azteków wzbudzały konie, armaty, arkebuzy, kusze, zbroję a nawet brody. Dzięki tym rzeczom, jak i osobistym talencie strategicznym , niejednokrotnie pokonywał wielokrotnie liczniejsze armie tubylców. Także dzięki ogromnej determinacji, a wręcz uparcia,  m.i.n. nie poddawał się, mimo licznych niepowodzeń a nawet klęsk (jak np. gdy stracił wszystkie łupy i połowę żołnierzy podczas wypchnięcia go ze stolicy gdy teoretycznie był "sojusznikiem" martwego już wtedy Montezumy), zawsze wracał i był w stanie natchnąć tym samym uparciem swych kompanów i m.i.n. wybudował małą flotyllę brygantyn (małych statków, ale dużych w porównaniu do pirogów Indian) do oblężenia stolicy (która była na olbrzymim jeziorze) i dzięki tej kreatywności (tutaj nawiązuję do tematu) udało mu się w końcu podbić cały Meksyk

Sorry jeśli się trochę rozpisałem, ale w sumie to ważny temat, dla większości byli Aztecy, którzy puff jakoś zostali podbici i puff nagle sami katoliccy (i wąsaci) Don Pedrowie na tle kaktusów :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 07, 2014, 23:35:52
Ok, Oktawian, może i te tarcze by się jakoś sprawdziły, ale zauważ, że nawet projektanci czołgów nie od razu robili im pancerz "skośny", żeby relatywnie zwiększyć grubość pancerza do przebicia, jak i prawdopodobieństwo rykoszetu. Może w Europie po prostu wszyscy myślą zbyt kwadratowo :P

A te zbroje z pierwszej wojny to nie były przeciwko odłamkom raczej, których jak wiadomo bywało sporo? Zawsze tak myślałem... btw nigdy nie skumałem po co star-warsowym trooperom pancerz...

A co do łosi i innych zwierząt... pójdziecie w grudniu na Hobbita, to zobaczycie jakie genialne pomysły zostały tam wcielone w życie :P Zresztą już we wcześniejszej części w scenach ucieczki z Sal Thranduila... O właśnie :)
Po co rzucać kłody, skoro można wykorzystać wielkie beczki, których nie mało na Zachodzie, a w dodatku lepiej się toczą? Jakieś kosy jeszcze do (wybaczcie nieznajomość budowy beczki) den z dwóch stron przymocować, inne prochem i żelastwem wypełnić, inne substancją łatwopalną która by się po drodze wylewała, a potem zapalić
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 08, 2014, 00:04:48
W trakcie I WŚ kombinowano także ze zbrojami dla oddziałów atakujących. Ale warunki pola bitwy nie pozwalało na to (ziemia niczyja zryta lejami i naszpikowana drutem kolczastym nie była dobrym miejscem dla wolniejszych pancerniaków. I bez tego obciążenia wielu żołnierzy po prostu potopiło się na polach Flandrii).
Zresztą fronty tej wojny widziały wiele kuriozalnych wynalazków. Jedne się sprawdziły- jak czołgi. Inne zostały tylko zabawną ciekawostką.
Swoją drogą, chyba najlepszy sposób na przełamanie frontu znaleźli Niemcy. Pod koniec wojny zaprzestali ataków na szerokim odcinku a zaczęli formować specjalne sturmtruppen. To były małe oddziałki przeznaczone do ataku. Nie mieli broni długiej, nieprzydatnej w walce w okopach. Zamiast tego dostawal broń krótką, chlebak pełen granatów i broń do walki wręcz- pałkę obitą metalem, naostrzoną saperkę etc. Bagnety były mniej przydatne. Takie oddziały podchodziły ciachaczem do okopów wroga i czyściły go z obrońców. Dopiero po nich wchodziły do walki normalne oddziały. To okazało się niezwykle skuteczne. Podejrzewam, że gdyby nie wyczerpanie zasobów ludzkich i materiałów wojennych Niemcy były w stanie wygrać tę wojnę. Oni najszybciej uczyli się na błędach.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 08, 2014, 06:47:24
Swoją drogą, chyba najlepszy sposób na przełamanie frontu znaleźli Niemcy. Pod koniec wojny zaprzestali ataków na szerokim odcinku a zaczęli formować specjalne sturmtruppen. To były małe oddziałki przeznaczone do ataku. Nie mieli broni długiej, nieprzydatnej w walce w okopach. Zamiast tego dostawal broń krótką, chlebak pełen granatów i broń do walki wręcz- pałkę obitą metalem, naostrzoną saperkę etc. Bagnety były mniej przydatne. Takie oddziały podchodziły ciachaczem do okopów wroga i czyściły go z obrońców. Dopiero po nich wchodziły do walki normalne oddziały. To okazało się niezwykle skuteczne. Podejrzewam, że gdyby nie wyczerpanie zasobów ludzkich i materiałów wojennych Niemcy były w stanie wygrać tę wojnę. Oni najszybciej uczyli się na błędach.
Tak, to był jeden z najlepszych pomysłów okresu IWŚ, ale Niemcom też wychodziły dziwne potwory, np. Sturmpanzerwagen A7V. Niewystarczająco duży prześwit, za krótkie gąsienice, niewystarczająca prędkość - wlokły się za piechotą, zamiast ją wspierać jaki był zamysł projektantów, no i aż 18 ludzi gotujących się w środku w temperaturze 40 stopni Celsjusza. Nie zazdroszczę.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 08, 2014, 18:04:00
No dobra, gladiatorzy to porażka. Termity jedzą dość szybko drewno, ale obawiam się, że ich kopiec wzbudziłby pewne podejrzenia - tego można jeszcze bronić, zwłaszcza przy szturmie na Biskupin, chociaż ja bym ta wolał strzelić podkop. Generalnie uważam, że walka pod ziemią jest cholernie efektywna - ale tak robiono więc to nie jest szokująca nowość.
Zwierzoki dają przewagę psychologiczną - to argument za a nie przeciw, weźcie to pod uwagę. A co z psami i misiami? Ja bym tam poszczuł tych pikinierów dobermanami, a co! Rzymianie używali psów, ale nie do atakowania, ale np. do pilnowania żywności w taborze. Przy walce małych grup, wydaje mi się to jednak mieć spory sens.   "Bierz go Szarik!"
Po co użerać się z ze zwierzętami, kosztowne to i kłopotliwe. Są prostsze rozwiązania. W celu przełamania szyków/frontu od zawsze stosowano więźniów i karne oddziały . W epoce pikinierów popularni byli tzw Forlorn hope/ Les Enfants Perdus, odziały rekrutowane ze ochotników i skazańców, walczące w pierwszym szeregu. W czasach bardziej współczesnych stosowano róznego rodzaju karne kompanie.
No właśnie, broń chemiczna była niegodna więc jej nie rozwijano - a można było! Czemu Indianie nie dmuchnęli w twarz konkwistadorom tymi swoimi kurarrmi, czy kokainami? Tak poważnie to dmuchawka wydaję się całkiem fajnym rozwiązaniem, przecież chociaż konia można by tak powalić, zawsze można trafić w nieosłoniętą twarz. Wcale nie musisz strzelać strzałką, tylko dmuchnąć chmurką trucizny. Zresztą powiem otwarcie - nigdy nie zakumałem jakim cudem w ogóle  podbito takich wariatów jak Aztecy. Dla mnie to nie powinno ich się ruszyć z karabinami maszynowymi. Jak to im się udało? Przecież konkwistadorzy powinni zniknąć rozerwani na strzępy, a zdołali zetrzeć z ziemi całe imperia toczące wojny od setek lat!
Hiszpanie nie walczyli sami, przeciwko Aztekom zjednoczono i poszczuto pomniejsze plemiona.
Ważny był tez efekt psychologiczny, broń palna mimo żałosnej skuteczności zapewniała olbrzymią przewagę psychologiczną.
Pamiętaj ze Aztecy nie byli dzikusami z dżungli, mieszkali w miastach i byli stosunkowo cywilizowani, więc ich umiejętności myśliwskie (łuk, dmuchawka) raczej nie były zbyt imponujące, natomiast Hiszpanie mieli spore doświadczenie z północno-afrykańskimi łucznikami i dość powszechnie używali lekkich tarcz.

Dmuchawka ma żałosny zasięg, celność nie jest najlepsza, a do powalenia żołnierza trucizną potrzeba dłuższej chwili, w otwartej bitwie jest zupełnie bezużyteczna.
Miotacze ognia były używane przez arabów na okrętach - nie mówcie, że to zły pomysł. Kapitalne!
Niekoniecznie, przy pierwszym użyciu (efekt zaskoczenia) zapewne mogły się sprawdzić, ale kiedy przeciwnik wie gdzie celować to użycie takiej broni na drewnianym okręcie to samobójstwo.

Sytuacja alogiczna do Japońskich torped w czasie IIWŚ, tzw "długie lance" początkowo były niezwykle skuteczne i zabójcze, prosta konstrukcja zapalnika sprawiała ze były stosunkowo niezawodne (szczególnie w porównaniu od odpowiedników w innych armiach), efektem ubocznym była duża wrażliwość torped (8 japońskich krążowników zatopionych przez wybuch własnych torped), w efekcie pod koniec wojny japońskie załogi wyrzucały torpedy za burtę na widok amerykańskiego samolotu.
 
Nadal zapewniam, że można by rzucić kłodą w pikinierów, nieść przed sobą stalową płytę w czasie szturmu pod ogniem kartaczy.
Pod warunkiem ze odział taszczy ze sobą kłody,a teren jest sprzyjający. Podejrzewam ze kilka pistoletów albo garść granatów to praktyczniejszy wybór niż kłoda.
Ogólnie pikinierzy mieli raczej tendencje do skracania pik i gubienia ekwipunku, niż do dźwigania dodatkowej broni.

Stalowa płyta brzmi ładnie, ale to technologia nie osiągalna w epoce pikinierów (problematyczna nawet na początku XX wieku), w najlepszym przypadku byłaby to drewniana tarcza (pawęż) obita płatami kutego żelaza, osłona dość ciężka i nieporęczna, skuteczna co najwyżej w przypadku oblężenia (odpowiednio dużo czasu do przygotowania) i bardzo nieprzyjemna (drewniane odłamki powodują najgorsze rany) w przypadku trafienia kulą armatnią.
W praktyce popularne były okrągłe drewniane tarcze obite blachą tzw. roundache, używane głownie przez oddziały szturmowe (tzw targeteers).
 
No dobra, nowe hasełko z mojej strony Ned Kelly - jeśli nie jesteście w temacie to w skrócie pan uszył sobie ubranko z pługa. Czemu nie wcielono od razu jego pomysłu do wojska. Tak macie rację, kiepsko się strzela w zbroi - no i????? Pierwsza lini zasuwa ubrana w to szykowne wdzianko, uzbrojona w garłacze i granaty - tak wiem, za dużo gram w gry komputerowe - ale co tu jest nielogicznego?
Z teoretycznego punktu widzenia nic, z praktycznego zadecydowały kwestie ekonomiczne i personelowe.
Wraz z wzrostem liczebności armii, bardzo istotny stał się koszt indywidualnego ekwipunku, z opancerzenia nigdy nie zrezygnowano całkowicie , ale z reguły rezerwowano je dla oddziałów elitarnych i/lub szturmowych.
(http://www.tgrh.org/foto/rkka/007.jpg)
Równocześnie zwiększania liczebności armii spowodowało pogorszenie się "materiału" ludzkiego, przy armiach liczonych w setki tysięcy żołnierzy, kondycja przeciętnego rekruta daleko odbiegała od elitarnego wojownika średniowiecza, ogólna tendencja raczej dążyła (i nadal dąży) do zmniejszenia wagi i uproszenia ekwipunku.
Przeciętny żołnierz dźwiga 20-30kg ekwipunku, zbroja ala Ned Kelly to dodatkowe 40kg, niełatwo o rekrutów zdolnych maszerować, a co dopiero walczyć z 70kg obciążeniem.
 
Wiem, że w czasie I wojny grenadierzy nosili zbroje, do ochrony w czasie walki wręcz. Zresztą w czasie I wojny żołnierze kombinowali jak przygotować sobie coś na modę średniowieczną do walki w okopach np. owijali pałki drutem kolczastym. Ale tego typu działania nie były odgórnie kierowane, czemu nie wpuścić pana w kuloodpornej zbroi uzbrojonego w dwuręczny miecz, do przedyskutowania różnic politycznych z panami uzbrojonymi w bagnety? Zresztą jak pisałem wystarczy, że pierwsza linia powstrzyma pociski i umożliwi podejście następnym liniom, ewentualnie zasłoni ich w czasie przeładowania broni. To takie rozwinięcie myśli kuloodporne "parawany". Zresztą póki co tej koncepcji nikt jednak nie obalił, nadal jest to pewna idea.
Problem w tym ze nie można jednoczesnego zapewnić żołnierzowi opancerzenia, siły ognia i mobilności.
Nie możliwe jest pogodzenie wagi pancerza, dużej siły ognia (z uwzględnieniem zapasowej amunicji) z możliwościami fizycznymi człowieka.
Ludzka fizjonomia wprowadza dodatkowe ograniczenia, odpowiednie wysoka energia kinetyczna pocisku niweluje każdy pancerz, przykładowo przy trafieniu w głowę pocisk 0.50cal łamie kręgosłup niezależnie od opancerzenia ochronnego.
Na początku 20wieku popularna była koncepcja zapewnienia każdemu żołnierzowi indywidualnej tankietki ( tani pojazd będący środkiem walki dla pojedynczego żołnierza), ale szybko przegrała z czołgiem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 08, 2014, 18:26:00
Czołg I wojny światowej to w ogóle niezłe potwory. Niedawno miałam przyjemność oglądać na żywo brytyjski czołg Mark IV w wersji żeńskiej. Też niezły potwór. Może nie aż tak mostrualny jak A7V, chociaż niezgrabność i osiągi podobne. Chyba na najlepszy pomysł wpadli Francuzi ze swoim Renault FT-17
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 08, 2014, 22:33:11
No kurcze się rozpisaliście, i fanie! Straszne dzięki, postaram się jeszcze jednak trochę podrążyć temat.
Dzięki AdamKur za podsumowanie problemu, tematem interesowałem się trochę - mam nawet komiks o Cortezie i podboju Indian ;) Według mnie kluczowe jest tu jednak wykorzystanie przez białych konfliktów wewnętrznych - jednak to i tak jest dziwne i tragiczne.
Masz rację beanshee, błoto i gorączka okopowa zabijały często więcej osób niż karabiny maszynowe i gaz. Przytoczony przykład jest interesujący, zwłaszcza to, że oddziały od cichej roboty uzbrajano w granaty, wiem też że wprowadzono w czasie I wojny snajperów, ale ogólnie to jednak cholernie mało jak na te wszystkie idiotyczne szturmy na bagnety. Zgadzam się, że Niemcy potrafią być kreatywni w temacie wojsko, taki ich dar.
Jeszcze pomysł HUtHa - nieźle, ale mógłbyś sobie zrobić krzywdę tą beczką z prochem - ale jak szaleć to na całego!
No i Waldzios - stary pojechałeś - GENIALNE! Skąd masz to zdjęcie? No o tym nigdy nie słyszałem. Mimo wszystko można było to ująć inaczej. W wojsku sprawdza się właśnie podejście zawodowe, a nie szara masa ćmoków. No na pewno jesteś na tyle zorientowany w temacie, że wiesz, że garstka specjalistów, którzy z sobą współpracują pokona dowolną ilość nawet wybitnych indywidualistów - patrz przykład z gladiatorami, czyli te pancerze jednak jakiś potencjał miały.
No to jeszcze ja wbije gwóźdź do trumny koncepcji z kłodą, bo po pierwsze rola pikinierów sprowadza się raczej do odpierania konnicy niż piechoty - oni też mogą ci kropnąć z pistoletu, tyż mają kolegów z muszkietami i dwa nie stoją jak ćwoki i czekają na kamloty, ale dosłownie mogą biec do przodu tak jak szwajcarscy najemnicy i jak już tą kłodą rzucisz to nie starczy ci czasu na pierdnięcie, o wydobyciu miecza nie ma nawet rozmowy.
No dobra - nowe hasłko:
Jak zapewne wiecie w czasie wojny secesyjnej jedna i druga strona zbudowały ciężkie okręty całe z metalu, pierwowzory pancerników. wolno pływały, miały słabą siłę ognia, ale były niezniszczalne i się sprawdziły. Nie miały jednak odpowiedników na lądzie. Można było przecież zbudować takie ruchome fortece - nie czołgi, ale duże, niskie powoli sunące twierdze, za którymi nasi dzielni wojacy budują tunel, którym dostarczamy amunicję. Tak macie rację, można je zaopatrzyć w karabiny gatlinga! Czołgi z I wojny można było zniszczyć ogniem artylerii, mi chodzi o coś co odbijało by wszystkie pociski.
Generalnie dziwi mnie, że te rozwiązania które stosowano w czasie atakowania twierdz, nie przenoszono na pole bitwy, wież bitewna obsadzona łucznikami, którzy mogą koncentrować ogień i z góry i z dołu, więc trudny do obronienia, nie brzmi źle. Takie same szanse na zniszczenie w bitwie jak i w oblężeniu.
Zresztą, każdą koncepcję można rozwijać, w zasadzie dziwne, że coś takiego jak łodzie podwodne, a nawet broń palna w ogóle się rozwijało - bo początki to nie były zachęcające, tak jak w przypadku czołgów.
A jednak psy to nie głupi pomysł, i zapomnieliście o wielbłądach! :)
A słyszeliście, że z tymi drzazgami to jest mit, jest taki odcinek z serii Mythbusters. W świnie drzazgi nie chciały się za bardzo wbijać - o!
No i co z waszymi pomysłami?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 08, 2014, 22:48:14
Generalnie dziwi mnie, że te rozwiązania które stosowano w czasie atakowania twierdz, nie przenoszono na pole bitwy, wież bitewna obsadzona łucznikami, którzy mogą koncentrować ogień i z góry i z dołu, więc trudny do obronienia, nie brzmi źle. Takie same szanse na zniszczenie w bitwie jak i w oblężeniu.
Teren musiał być idealnie równy, nierzadko atakujący równali teren przed twierdzą, nim "podjechali" taką wieżą. O ile nie robiłbyś zasadzki, nie miałbyś czasu wyrównać terenu do wieży oblężniczej.
A słyszeliście, że z tymi drzazgami to jest mit, jest taki odcinek z serii Mythbusters. W świnie drzazgi nie chciały się za bardzo wbijać - o!
Program Mythbusters jest hmm... średni, czasami naginają rzeczywistość dla udowodnienia, że coś jest mitem, tak jak to było przy 1 i 3 podejściu do obaleniu mitu o podpalaniu statków za pomocą luster. Co do tego konkretnego odcinka o drzazgach... nie oglądałem go, możesz powiedzieć czym strzelili w co? Ogólnie szczegółowe dane, bo odłamki/drzazgi powinny wbić się w świnie, czy co tam ustawili.
nie czołgi, ale duże, niskie powoli sunące twierdze, za którymi nasi dzielni wojacy budują tunel,
To przy kopaniu tunelu nie lepiej zabezpieczyć tylko wejścia? Jeszcze wróg by się zorientował i przypuścił szturm na miejsce prac. Poza tym jak już jesteśmy przy wojnie secesyjnej, to wówczas największe sukcesy przyniosła wojna manewrowa i wyniszczanie stanów przez W.T. Shermana, więc te hmm... coś, nie za bardzo by pomogły, gdyby Unioniści zaszli je od tyłu, skoro były opancerzone z przodu.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 08, 2014, 23:19:44
Łe tam, zaraz zaszli - no przecież mówiłem o karabinach Gatlinga, łeeee tam.
No właśnie wejścia zabezpieczasz jak jasna cholera - zapewniając stały dopływ amunicji. No z zasady wychodzisz z założenia, że będą ci przeszkadzać - brzydale jedne, więc walisz im z tego Gatlinga po tych pałających rządzą mordu ślipiach!
W Mythbusters strzelali do drewna, które stało koło świnika - drzazgi wcale nie robiły takiej strasznej szkody. Szukałem na necie i oczywiście nie mogę znaleźć. :(
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 09, 2014, 00:34:21
wojsku sprawdza się właśnie podejście zawodowe, a nie szara masa ćmoków. No na pewno jesteś na tyle zorientowany w temacie, że wiesz, że garstka specjalistów, którzy z sobą współpracują pokona dowolną ilość nawet wybitnych indywidualistów
Tylko na niewielką skalę.
Elitarne jednostki z założenia nie są liczne, więc mogą wybierać najlepszych ludzi, są to oddział złożone z najlepszych rekrutów, długo szkolonych i w świetniej kondycji. W przypadku takich jednostek można rozważać bieganie w ciężkich pancerzach i strzelanie z biodra z rkmu (oczywiście pomijając względy praktyczne ;)).

W przypadku konfliktu na dużą skale i masowego poboru, przeciętny rekrut to pryszczaty nastolatek w okularach, i dla niego planowane jest wyposażenie.
W momencie gdy konflikt osiąga pewna skale, a siły liczy się w dziesiątkach dywizji, garstka specjalistów może służyć co najwyżej do celów propagandowych.
No to jeszcze ja wbije gwóźdź do trumny koncepcji z kłodą, bo po pierwsze rola pikinierów sprowadza się raczej do odpierania konnicy niż piechoty - oni też mogą ci kropnąć z pistoletu, tyż mają kolegów z muszkietami i dwa nie stoją jak ćwoki i czekają na kamloty, ale dosłownie mogą biec do przodu tak jak szwajcarscy najemnicy i jak już tą kłodą rzucisz to nie starczy ci czasu na pierdnięcie, o wydobyciu miecza nie ma nawet rozmowy.
Z tym odpieraniem konnicy to nie do końca prawda. W okresie gdy pikinierom towarzyszyli koledzy z muszkietami, pikinierzy dawno przestali służyć do odpierania konnicy. Poza pewnymi wyjątkami (Rzeczpospolita i do pewnego momentu Hiszpania) standardowa taktyką konnicy stał się karakol (atak dystansowy z użyciem pistoletów).
W polu ścierały się dwa bloki pikinierów:
(click to show/hide)
Była to krwawa jatka, bez miejsca na rzucanie kłód, nawet zakładając ze któryś odział taszczył ze sobą kłody :P.
BTW. Czemu kłody a nie dwutonowe głazy? głazy byłyby skuteczniejsze :D.
Jak zapewne wiecie w czasie wojny secesyjnej jedna i druga strona zbudowały ciężkie okręty całe z metalu, pierwowzory pancerników. wolno pływały, miały słabą siłę ognia, ale były niezniszczalne i się sprawdziły. Nie miały jednak odpowiedników na lądzie. Można było przecież zbudować takie ruchome fortece - nie czołgi, ale duże, niskie powoli sunące twierdze, za którymi nasi dzielni wojacy budują tunel, którym dostarczamy amunicję. Tak macie rację, można je zaopatrzyć w karabiny gatlinga! Czołgi z I wojny można było zniszczyć ogniem artylerii, mi chodzi o coś co odbijało by wszystkie pociski.
Generalnie dziwi mnie, że te rozwiązania które stosowano w czasie atakowania twierdz, nie przenoszono na pole bitwy, wież bitewna obsadzona łucznikami, którzy mogą koncentrować ogień i z góry i z dołu, więc trudny do obronienia, nie brzmi źle. Takie same szanse na zniszczenie w bitwie jak i w oblężeniu.
Zresztą, każdą koncepcję można rozwijać, w zasadzie dziwne, że coś takiego jak łodzie podwodne, a nawet broń palna w ogóle się rozwijało - bo początki to nie były zachęcające, tak jak w przypadku czołgów.
Dla ścisłości okręty pancerne okresu wojny secesyjnej nie były całe z metalu, były to przebudowane klasyczne okręty z dodanym żelaznym(ironrclad) lub drewnianym (timberclad) pancerzem. Poza tym na pewno nie były niezniszczalne, wystarczy prześledzić historie tych okrętów.

Ruchome fortece byłyby zupełnie bezużyteczne z powodu nikłej mobilności.
Oblężenia trwały miesiącami, czasem latami, czasu było dość by zbudować dowolną konstrukcje, czy wykopać dowolny tunel, w przypadku bitew w otwartym polu po prostu brakowało na to czasu.
Najbardziej zbliżone do twojej koncepcji były ruchome obozy warowne złożone z wozów taborowych, używane przez husytów, czy później przez kozaków.
(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/38/Wagenburg.jpg)

W wojskowości nie ma pojęcia niezniszczalności. Z założenia nie istnieje obrona która odbije wszelkie pociski. Pancerz i wszelkie inne metody ochrony maja tylko wydłużyć przeżywalność osób i sprzętu na polu bitwy.
A słyszeliście, że z tymi drzazgami to jest mit, jest taki odcinek z serii Mythbusters. W świnie drzazgi nie chciały się za bardzo wbijać - o!
Pominę zupełnie kwestie realizmu tej serii.
Problem z drewnem nie leży w jakiejś specjalnej charakterystyce balistycznej drzazg, tylko w paskudnych łatwo infekujących się ranach, kula karabinowa jest sterylna, drewniane drzazgi już nie. Dodatkowo wygrzebanie drewnianej drzazgi z rany jest dość trudne (nawet dla współczesnej medycyny).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 09, 2014, 07:29:11
Łe tam, zaraz zaszli - no przecież mówiłem o karabinach Gatlinga, łeeee tam.
No właśnie wejścia zabezpieczasz jak jasna cholera - zapewniając stały dopływ amunicji. No z zasady wychodzisz z założenia, że będą ci przeszkadzać - brzydale jedne, więc walisz im z tego Gatlinga po tych pałających rządzą mordu ślipiach!
W Mythbusters strzelali do drewna, które stało koło świnika - drzazgi wcale nie robiły takiej strasznej szkody. Szukałem na necie i oczywiście nie mogę znaleźć. :(
Proponuję prześledzić działania Stonewalla Jacksona i W.T. Shermana, najwybitniejszych generałów wojny secesyjnej, i zorientujesz się, jak bardzo w walce z nimi nieprzydatne byłyby "ruchome forty". Więcej nie napiszę, bo się do szkoły spóźnię :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 09, 2014, 08:08:22
Ne dość że takie twierdze byłyby zupełnie nieprzydatne w warunkach walki manewrowej to jeszcze przypomnij sobie o jednym- o niemieckich czołgach maus, ratte i monster. Te projekty były totalnymi niewypałami z prostej przyczyny. Ilość materiału wymagana do zbudowania jednego takiego czołgu była zupełnie nieekonomiczna. Zamiast konstruować jedną wielką i nieruchawą twierdzę lepiej zużytkować ten materiał na setkę dział.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 09, 2014, 17:55:48
(click to show/hide)
ło kurde, no nie dziwię się, że ciągle nie potrafią nakręcić filmu, który by taką bitwę oddał...  rysunki z tych serii Ospreya to bardzo zachowawcze są w porównaniu do tego
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 09, 2014, 20:54:34
Fajnie, że piszecie, miło się czyta wasze wypowiedzi.
Przyznaję, że o tych czołgach nie wiedziałem, no ale tego monster nie zbudowali - nigdy nie wiadomo. ;) A poważnie, to tak samo przereklamowane są wielkie działa, do których dostarczanie amunicji było trudniejsze nie dla całych dywizji. Kumam sprawę, chodziło mi bardziej o coś w rodzaju umocnionego pasu przesłania, który były ba tyle umocniony, że mógłby stopniowo zbliżać się do wroga. To raczej w tą stronę kombinowałem, zresztą takimi ruchomymi twierdzami były przecież pociągi pancerne.
Nie mogę zgodzić się z twoją koncepcją Waldzios - pryszczate nastolatki rzeczywiście giną na wojnach, ale ostatecznie ktoś taki jak Walter Nowotny to nie jest tylko hasełko dla propagandy - jak zrównoważysz go żółtodziobami? Półki gwardyjskie ciągnęły cała armię czerwoną - jak by sobie mieli bez nich poradzić? Zresztą no co ty, 300 nie widziałeś? ;)  (Strasznie często odwołuje się do filmu 300 - zaczyna mnie to śmieszyć).
Zresztą nie czepiać się szczegółów - wiem, że pikinierzy atakowali nie tylko konnicę, ale wtedy w grę wchodziły też miecze dwuręczne - no i popsułeś zabawę, bo wystarczy zamiast kłody wziąć kawał dwumetrowego żelastwa i po zawodach - popsułeś cały mistycyzm wątku głównego. No ale litografia ładna.
No właśnie tabor kozaków - czemu nie pociągnięto tej koncepcji - przecież im drzazgi straszne nie były. W wojsku Welingtona, czy Napoleona, a nawet Shermana znalazłoby się miejsce dla zaawansowanej wersji tego modelu. Można by to ładnie obić blaszką, zainstalować funkcjonalne dyszle, które pozwalałby na szybkie podczepianie. Piechota pchałaby to przed sobą, ostrzeliwując się z działek z kartaczami - pełna kultura.
Kłody można by na takich wozach właśnie przywozić i buch nimi w pikinierów.
Nadal uważam, że lekceważycie potęgę chemii, miotacz ognia to wymarzona broń do niszczenia żagli, to jednak jest jakiś myk.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 09, 2014, 21:22:07
Tyle tylko że miotacze ognia miały żałosną donośność. Te XX wieczne waliły na góra 30 metrów, a i to tylko przy dobrych warunkach. Te dawne były jeszcze gorsze, musiałbyś wleźć na pokład wroga żeby mu te żagle spalić. No i przy takim łatwopalnym materiale nietrudno o wypadek. Chwila nieuwagi i okręt zamienia Ci się w pochodnie morską.
Taki opancerzony tabor też musiałby sprawiać spore problemy. Jeszcze większe niż problemy jakie sprawia artyleria. Zwłaszcza przy ówczesnym stanie dróg. W trakcie takiej wojny Jagiełły z Władysławem Opolczykiem podciągnięcie artylerii z Wielunia do Bolesławca nad Prosną (jakieś 30 km) zajęło około miesiąca. Korzystanie z takich pancernych zapór miałoby sens jedynie w przypadku oblężeń (chociaż w ich trakcie wolano np. ziemne szańce i podkopy. Bo są tańsze).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 09, 2014, 21:53:18
Łiiii tam - no mi się rozchodzi, że właśnie można było to rozwinąć,  bo rozumiem, że nie rozwijano. Jednak tabor kozacki, mógł w coś wyewoluować. Ja widzę ten potencjał, który mógł być w miotaczach ognia, czy właśnie pancernych zasłonach dla piechoty - no ostatecznie to co wyszło w tej rozmowie to to, że jednak ludzie kombinowali. Pewne kierunki sobie jednak odpuszczali, a coś tak beznadziejnego jak łodzie podwodne jednak drążyli.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 09, 2014, 22:12:49
Wiesz, bo ty cały czas skupiasz się na rozwoju defensywy, która, jak pokazały dzieje, nic nie daje przy dobrze przeprowadzonych manewrach przez wroga. Popatrz na Mongołów w 1240 na Węgrzech, na Napoleona we Włoszech, na Stonewalla Jacksona i Shermana, na Guderiana we Francji czy nawet MacArthura w wojnie z Koreę (ale tylko w pierwszym etapie, do przekroczenia 38 równloeżnika, potem to, lekko mówiąc sp*******ł)... to tylko kilka nazwisk, a jednocześnie wystarczająco, by pokazać, że błądzisz.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 09, 2014, 22:43:55
No tak, ale to jest taka myśl, że coś tam można było ulepszyć. No rozumiem pojęcie wojna manewrowa i to, że ze stalową płytą ciężko się biegnie, ale jednak te idea ktoś umiał rozwinąć.
no masz rację, wszystko prawda, myślałem o defensywie - tylko, że to też można wykorzystać w wojnie manewrowej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 09, 2014, 22:58:55
No to chyba tak jak Maorysi, budować twierdze, żeby je cichaczem opuszczać :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 09, 2014, 23:05:58
Nie mogę zgodzić się z twoją koncepcją Waldzios - pryszczate nastolatki rzeczywiście giną na wojnach, ale ostatecznie ktoś taki jak Walter Nowotny to nie jest tylko hasełko dla propagandy - jak zrównoważysz go żółtodziobami? Półki gwardyjskie ciągnęły cała armię czerwoną - jak by sobie mieli bez nich poradzić? Zresztą no co ty, 300 nie widziałeś? ;)
Nie zrozumiałeś mojej koncepcji. Nie podważałem przydatności elitarnych jednostek, pisałem o wyposażeniu armii.
"Pryszczate nastolatki" stanowią większość, a armie dążą do unifikacji (uproszczenie logistyki), więc standardowe wyposażenie jest planowane z myślą o przeciętnym żołnierzu. Stad wymagania kondycyjne maleją wraz ze wzrostem liczebności armii.

No właśnie tabor kozaków - czemu nie pociągnięto tej koncepcji - przecież im drzazgi straszne nie były. W wojsku Welingtona, czy Napoleona, a nawet Shermana znalazłoby się miejsce dla zaawansowanej wersji tego modelu. Można by to ładnie obić blaszką, zainstalować funkcjonalne dyszle, które pozwalałby na szybkie podczepianie. Piechota pchałaby to przed sobą, ostrzeliwując się z działek z kartaczami - pełna kultura.
Ponieważ ta taktyka sprawdzała się głownie przeciwko kawalerii, porządna piechota sobie z takimi wozami radziła, nie wspominając o artylerii. Husyci walczyli przeciwko feudalnemu rycerstwu, kozacy przeciwko polskiej kawalerii, wiec sytuacja była sprzyjająca. Gdyby kozacy użyli tej taktyki przeciwko szwedom lub turkom, efekt byłby pewnie zupełnie inny.
Wspomniane wozy nie były jakimiś specjalnymi konstrukcjami, zwykłe taborowe wozy używane jeszcze na początku XX wieku w każdej armii.
Gdybyś przyjrzał się rycinom, zauważyłbyś ze warunkiem skuteczności wozu w obronie był demontaż kół, dla zapewnienia stabilności konstrukcji, wiec nie ma mowy o pchaniu przed sobą.
no masz rację, wszystko prawda, myślałem o defensywie - tylko, że to też można wykorzystać w wojnie manewrowej.
Jeśli coś porusza się wolniej od piechura to nie ma mowy o wojnie manewrowej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 10, 2014, 19:48:17
Bolesław Wieniawa-Długoszewski, gdy  był w szkole wojskowej, bronił w czasie nauki koncepcji wojny manewrowej, a potem na egzaminie napisał natchniona pracę na temat wojny defensywnej jako jedynej słusznej koncepcji. Zapytany dlaczego tak zrobił, wyjaśnił że takie było stanowisko profesorów, a jemu nie wypadało, podważać ich opinii.  Zmierzam do tego, że dowolną koncepcję można bronić w sensie teoretycznym, inteligentna osoba zawsze znajdzie dowody na poparcie dowolnej doktryny. Uważam więc Waldzios, że twoja postawa wynika raczej z chęci wykorzystania swojej przewagi intelektualnej nad kimś słabszym, czyli mną, niż głębokiego przekonania, i że mógłbyś jednak znaleźć przykłady na to, że koncepcja defensywna, też ma swoje miejsce i to nawet w przypadku wojny manewrowej, zwłaszcza gdy wyjdziemy z założenia, że traktujemy pancerniaków jako jednostki specjalne, które współpracują z całą resztą.
Obawiam się, że gdyby podsunął pomysł, że w średniowieczu powinien istnieć Czerwony Krzyż i że należało udzielać pomocy rannym w bitwie, to po dowiedziałbym się, że za dużo gram w gry komputerowe, że przy stanie ich medycyny  to tylko bym pogorszył, potem beanshee, powiedziałby że ona brała udział w inscenizacji historycznej i amputowała koleżance rękę metodami średniowiecznymi, ale to było dużo trudniejsze niż mi ignorantowi się wydaje, i że nie mam wyobraźni i nie znam się na średniowieczu i judo.  :)
Jasne, że można  też udowodnić, że czapki które nosili żołnierze napoleońscy były sto razy lepsze niż hełmy, bo np. umożliwiały lepszą identyfikację oddziałów, a hełm przy trafieniu w głowę pociskiem 500mm wcale się nie sprawdza.
Jednak to, że ludzie włazili pod kartacze niczym się nie osłaniając jest trochę zaskakujące. Pas przesłaniania - a więc w skrócie twierdza, którą możesz opuścić, ma jednak pewna plusy - w największym uproszczeniu zwiększa pole widzenia a więc skutecznego ostrzału dla artylerii - kilka osób uznałoby to za jakieś rozwiązanie.
No ciężko - bo podejście logistyczne postawiłeś Waldzios nad skutecznością - no to wiele załatwiło. Teraz to sobie mogę pogadać o pancerzach. :/
No mój pomysł wygląda tak, że nie bawimy się w wojnę manewrową, ale tworzymy takie warunki, które sprawiają, że nie ma ona sensu. No zawsze w ramach wojny secesyjnej można było jednak drutem kolczastym i karabinami Gatlinga zupełnie zmienić reguły gry.
A HUtH, zwłaszcza jak na osobę, która nie interesuje się Afryką, to dużo na ten temat wiesz ciekawe rzeczy -  mówisz Masaje tak robili...., hmmmm.

Nowa koncepcja na pikinierów - rzucamy w nich kłodą, ale tę kłodę rzuca wojsko dokładnie wzorowane na rzymskich legionistach - duże tarcze, ciężkie pancerze, przed atakiem leci jedna kłoda i cała masa pilum, broń krótka do walki w zwarciu. Co wy na to?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 10, 2014, 20:00:29
Bolesław Wieniawa-Długoszewski, gdy  był w szkole wojskowej, bronił w czasie nauki koncepcji wojny manewrowej, a potem na egzaminie napisał natchniona pracę na temat wojny defensywnej jako jedynej słusznej koncepcji. Zapytany dlaczego tak zrobił, wyjaśnił że takie było stanowisko profesorów, a jemu nie wypadało, podważać ich opinii.  Zmierzam do tego, że dowolną koncepcję można bronić w sensie teoretycznym, inteligentna osoba zawsze znajdzie dowody na poparcie dowolnej doktryny. Uważam więc Waldzios, że twoja postawa wynika raczej z chęci wykorzystania swojej przewagi intelektualnej nad kimś słabszym, czyli mną, niż głębokiego przekonania, i że mógłbyś jednak znaleźć przykłady na to, że koncepcja defensywna, też ma swoje miejsce i to nawet w przypadku wojny manewrowej, zwłaszcza gdy wyjdziemy z założenia, że traktujemy pancerniaków jako jednostki specjalne, które współpracują z całą resztą.
Tak, tyle, że te "mobilne twierdze" o ile dobrze pamiętam, proponowałeś do wojny secesyjnej. Poleciłem ci przestudiować dwóch - moim zdaniem - najlepszych dowódców tego konfliktu - Stonewalla Jacksona i Shermana. Otóż co oni by zrobili, gdyby wróg postawił na ich drodze takie mobilne twierdze? Posłaliby oddziały do najbliższego węzła kolejowego, i przejęliby go, albo zniszczyli gdzieś w drodze, skąd wojska wroga pobierały zaopatrzenie. I klapa. Bo wtedy nie było samolotów, więc właśnie w ten sposób Sherman złamał Południowców - zamiast atakować bezpośrednio, omijał ich armie, odcinał od zaopatrzenia i atakował nie frontalnie, a w miejscach najsłabiej chronionych, no i przede wszystkim umiał sprawić, że żołnierze Południowców dezerterowali żeby powrócić do swoich rodzin ^^
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 10, 2014, 20:53:19
Czym się kończy wojna pozycyjna przy dość wysokim poziomie technicznym pokazała I wojna światowa. 4 lata na froncie zachodnim trwał impas nie do przełamania. Za to każda ofensywa kończyła się porażką atakujących okupioną setkami tysięcy zabitych i rannych. Z kolei na wschodzie Niemcy pokazali skuteczność manewru. Najpierw pobili Rosjan pod Tannenbergiem a potem pięknym manewrem osaczyli to, zostało z armii carskiej pod Łodzią i dosłownie ich rozstrzelali. Zresztą, jeden z uczestników bitwy pod Łodzią, G. Korolkow napisał o tym manewrze książkę. Z której później uczono radzieckich oficerów.
W zasadzie w większości znanych mi konfliktów decydował manewr. Nawet Jagiełło w drodze na Grunwald o tym wiedział.
A co do tych Twoich kłód... lepiej po prostu ostrzelać wroga i obrzucić granatami. Mniej zachodu. No i rzucenie kłody musiałoby być idealnie zgrane z atakiem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 10, 2014, 20:59:08
Łoj tam, łoj tam...
No pewnie, że masz rację bo w tego typu głupio mądrych gaduchach, możesz wychodzić z dowolnych założeń, a o zwycięstwie, nie przesądza taktyczna ciekawostka, ale poziom strategiczny. W gruncie rzeczy jedna cholera, czy żołnierze jednostek specjalnych będą rzucać granatami, czy może założą pancerze, bo pytanie w którym momencie bitwy się pojawią, i to rozstrzyga.
Jeśli już się bawimy, to moja twierdza jest łatwa do przenoszenia w komponentach, po za tym pancerze przewożą żołnierze na rowerach, a wiedzą gdzie się pojawić, dzięki łączności wykorzystującej gołębie i zwiadowców - więc nie ma mowy o zaskoczeniu.
Już czekamy z zasiekami, gazem musztardowym, karabinami maszynowymi, w pancerzach i z rowerami o stalowych ramach - żeby wróg nie sabotował mi rowerów kornikami. ;)
Jasne, że masz rację - pas przesłaniania to koncepcja z II wojny, równie dobrze można by było postulować wprowadzenie lotnictwa do wojny secesyjnej, bo przecież były balony.
Założyć pancerz można - ale taniej i lepiej jest położyć się na ziemi, albo schować za murem, podobnie ruchoma twierdza, jest możliwa, ale taniej i znowu lepiej jest okopać artylerię.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 10, 2014, 21:08:43
Zauważyliście, że temat przybiera formę "Oktawian vs. Reszta świata"? :D
BTW:
A HUtH, zwłaszcza jak na osobę, która nie interesuje się Afryką, to dużo na ten temat wiesz ciekawe rzeczy -  mówisz Masaje tak robili
Maorysi. To zdecydowana różnica :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 10, 2014, 21:14:21
A rzeczywiście - Masaje
I tak zdecydowanie jestem jednoosobową armią - więc dlatego koncepcja ruchomej twierdzy  porusza moją wyobraźnię.
No a jak tam legion? - macie te swoje manewry proszę bardzo!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 10, 2014, 21:19:14
Widać reszta świata nie ma takiej wyobraźni. Albo wręcz przeciwnie- ma. I potrafi sobie wyobrazić co się stanie z taką ruchomą twierdzą. Ja potrafię.
Po pierwsze- nie dojedzie na pole bitwy. Wozy z taką piekielnie ciężką zawartością ugrzęzną gdzieś na błotnistych traktach. Albo zgubi się gdzieś jeden wóz i szlag trafi całą konstrukcję (w Łodzi potrafili zgubić dach od Atlas Areny to zgubienie jednego wozu nie będzie problemem). No ale załóżmy, że dojedzie. Tyle tylko, że zanim inżynierowie poskładają to cudo na polu bitwy, to już dawno będzie po wszystkim. Oczywiście o ile złożenie będzie możliwe ze względu na warunki terenowe. Wystarczy że wróg umocni się na wzgórzach (a będzie miał na to czas podczas gdy nasza armia będzie szukała zagubionych wozów i składała konstrukcję) i już całą twierdzę możemy na klozet przerobić.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Claudie w Września 10, 2014, 21:23:21
Nie tylko tyle, spójrzmy na to ze strony logistycznej. Amunicja, pożywienie, dostęp do wody pitnej, lekarstwa. Taka twierdza to przecież będzie wielkie miasteczko. A gdzie dużo ludzi tam duży poziom występowania różnych choróbsk, zaraz. Także nawet wróg nie musiałby się pakować, sami by siebie wykończyli.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 10, 2014, 21:50:10
No dobrze, już dobrze obaliliście koncepcję ruchomej twierdzy - proszę bardzo BRAWO! :)
Jak widzicie w takim razie manewry legionistów jako sposób na pikinierów.
Ale nie za bardzo kumam jak manewry miałyby wyglądać w ramach wojny pozycyjnej. Ale to tak na prawdę jest nowa koncepcja do obgadania.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 10, 2014, 22:40:33
A HUtH, zwłaszcza jak na osobę, która nie interesuje się Afryką, to dużo na ten temat wiesz ciekawe rzeczy -  mówisz Masaje tak robili...., hmmmm.
Maorysi, ci z Nowej Zelandii :P
Mógłbyś starać się oddzielać akapity przerwą linijkową, bo się robi ściana tekstu jak wszystko jest w kupie

Cytuj
Nowa koncepcja na pikinierów - rzucamy w nich kłodą, ale tę kłodę rzuca wojsko dokładnie wzorowane na rzymskich legionistach - duże tarcze, ciężkie pancerze, przed atakiem leci jedna kłoda i cała masa pilum, broń krótka do walki w zwarciu. Co wy na to?
Jak widzicie w takim razie manewry legionistów jako sposób na pikinierów.
No nie wiem, nie wiem... moim zdaniem to by musiało wyglądać tak, że kilku żołnierzy musiałoby targać jakąś wielką tarczę czy jakieś urządzenie do jakby 'rozpierania'(i przy okazji cięcia) pik, bo sam człowiek z dużą tarczą i tak w końcu przez jakiś kolejny wystający z formacji grot zostanie dziabnięty/zepchnięty. generalnie oprócz porządnego ostrzału nic nie powstrzyma zwartej 'szykownej' ściany pik w dogodnym dla nich terenie(stąd ten pomysł na jakieś wielkie rozwalające szyk przeszkody, czyli też i twoje kłody). Trzeba zawsze 'dziabać' taką formację w czułe miejsca, co oczywiście znaczy też, żeby je jakoś u przeciwnika wywołać najpierw... Rzym podbił Macedonię, bo głupi Grecy przez własne błędy przegrali bitwę pod Pydną... oczywiście można to też widzieć tak, że jednak wojsko rzymskie było lepsze przeciwko pikinierom, bo bardziej uniwersalne... ale też wystarczyło, żeby Grecy użyli wspierających sił(bez których falanga/kolumna leży) i by było inaczej.

Ale kolejny pomysł... wiecie, tak jak działa ładowane odtylcowo i te tam jakieś manewry strzelców, że druga linia idzie do przodu itp., to ze względu na koszt broni, można by przygotować całą masę jakichś oszczepów, kamieni, granatów i z pierwszych linii je rzucać i ciągle podawać nowe i nowe, oczywiście koncentrując się na konkretnych miejscach w linii przeciwnika, licząc na zmiękczenie tych miejsc w krótkim czasie(krótszym niż ostrzał z broni palnej), a w wyniku właściwego uderzenia załamanie się szyku przeciwnika...

btw. czy pierwsi grenadierzy rzucali granaty tak po prostu ręcznie, czy były jakieś eksperymenty z procami?(wiecie, takimi starożytnymi udoskonalonymi) :P bo ja tu widzę wspaniały potencjał teoretyczny
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 11, 2014, 08:00:30
Grenadierzy rzucali granatami z łapy. Zresztą, do tych formacji brano samych facetów jak szafy Gdańskie. Potrafili się nieźle zamachnąć.
A tak ogółem- w historii wojen próbowano bardzo wielu szalonych rzeczy. Ale te, które działały były adaptowane na szerszą skalę i zatraciły nutkę szaleństwa.
Weźmy taki most pontonowy. Za Jagiełły to był jakiś kosmos normalnie. Krzyżacy wiedzieli o tym moście, ale nie uwierzyli. A pomysł był genialny w swojej prostocie. W dodatku rozwiązywał największą bolączkę każdej armii- logistykę. Nie trzeba było żadnych cudów w transporcie, bo przecież sam płynął.
Albo samoloty. Na początku XX wieku to była zabawka, sport dla dżentelmenów. Nawet generał Joffre twierdził, że to ciekawa rzecz, ale zupełnie nieprzydatna w armii. Nie minęło 50 lat a żadne siły zbrojne nie mają prawa istnienia bez lotnictwa.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 11, 2014, 11:47:53
. Nie minęło 50 lat a żadne siły zbrojne nie mają prawa istnienia bez lotnictwa.
O czym boleśnie przekonaliśmy się w czasie drugiej wojny światowej, i we wrześniu, i w powstaniu.


Co do Taborów, Napoleon i Wellington ich nie stosowali w czasie bitew. Zwłaszcza Napoleon którego był bardzo dynamiczny, uderzał na równi w morale jak i w żołnierzy przeciwnika, stosował sporo manewrów itd. Główna wada taboru to, jego powolność i podatność, na otoczenie.
Gdyby przeciwnik Bonapartego trzymał się za wozami, ten nie miałby z tym problemów, po prostu obkręcił by go kilka razy, wydał bitwę, otoczył i zmusił do kapitulacji.
   Co do długiej dyskusji o pikinierach. Rozpatrujecie problem ogólny na przypadku szczególnym, owego bohatera narodowego Szwajcarii. W tym ogólnym przypadku, nie mieli kłody więc poświęcił życie. I gdybanie, czy kłoda nie byłaby lepsze, nie ma sensu. W bitwie, nie mieli czasu, poprosić o przerwę jak w siatkówce, ściąć drzewo i miotnąć nim.
   O tym, że najeżone pikami formacje dało się pokonać, świadczy bitwa pod Rocroi, zmierzch Tercios. Kondeusz, rozbił po prostu, kawalerie na skrzydłach, ostrzelał armatami przeciwnika i wygrał bitwę. Pikinierzy, nawet wzmocnieni o strzelców, czyli formacje Tercios najlepsze moim zdaniem oddziały uzbrojone w piki, mieli sporo wad. Taszczenie kłód, było bez sensu, bo aby utrzymać taką pikę trzeba było dwóch rąk. Czyli czyniło to przeciwnika podatnym na ostrzał.
   Dodatkowo, w średniowieczu, jak ładnie zobrazował to Sapkowski, tego typu formacje, nie zaliczano do elitarnych. Była to "Biedna Pierdolona Piechota". Pika dawała przewagę nad konnym, ale rycerz który całe życie szkolił się do zabijania, miał sporo przewagi nad chłopem. Kojarzy mi się z tą sceną z kultowego filmu, o murzynami z USA, a drugi tłumaczy mu, skąd oni się tam wzięli, scena tak znana, że pewnie kojarzycie.
 Tak samo tutaj. Pikinierzy, w średniowieczu nie zaliczali się do super elity ani umysłowej, ani pod względem umiejętności. W epoce ich największego znaczenia, gdy formacje pik wzmocnione muszkietami, dominowały na polu bitwy dostawali równo od artylerii.
 
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Solejók w Września 11, 2014, 19:49:32
O czym boleśnie przekonaliśmy się w czasie drugiej wojny światowej, i we wrześniu, i w powstaniu.

Za 2 WŚ mieliśmy całkiem przyzwoite samoloty. Było ich po prostu za mało, ale dlaczego, to już wiadomo.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 11, 2014, 23:36:00
No Warder masz rację jak cholera, chylę łyse czoło na znak podziwu.
Rzeczywiście motamy, a nawet więcej JA motam szczególny przypadek z problemem ogólnym. Co innego szwajcarscy najemnicy, niemieccy landsknechci, no i hiszpańscy tecrios, podobnie jak falanga macedońska i falanga spartańska - niby wszystko razem da się podciągnąć pod pikinierzy i można z pełną erudycją przerzucać się przykładami, ale to zupełnie inne bajki.  W przykładzie z legionem zmierzałem w sumie do tego, że najprościej byłoby atakować po skrzydłach, unikając ataku frontalnego. Pozwalając sobie na odmóżdżające uogólnienia (co naturalnie jest w złym guście), słabością pikinierów - wszystkich od Sparty po tecrios jest ich powolność. :) {PERFIDNE UOGÓLNIENIE!} więc należałoby to wykorzystać. Podobno nawet przy bezpośrednim starciu można coś ugrać skracając dystans, a pomysł HUtHa, jest tu jak najbardziej na miejscu.
Swoją drogą - czemu Kserkses nie ostrzelał kolegów Leonidasa z artylerii pokładowej swoich okrętów - nie mieli ciućmoki żadnych balist?

A co powiecie na taki pomysł - bierzemy koncepcje Hugh Dowdinga - największego wizjonera w historii ludzkości, który nie tylko nawiązywał kontakt z swoim poprzednim wcieleniem, ale stworzył te słynne stoliki na których urocze panie przesuwały modele samolocików w bitwie o Anglię i wrzucamy ją np. w wojnę secesyjną - ja proponuje połączyć to z siatką obserwatorów i pociągami pancernymi. Niech teraz Wiliam Sherman spróbuje zająć dworzec - cwaniaczek jeden! HA!

A z tą wojną manewrową to trochę polecieliście. Sherman to raczej taktyka spalonej ziemi, a  Tannenberg wygrano dzięki zwiadowi lotniczemu, mongołowie to też raczej kwestia łuków, nie tylko biegania w kółko.
A co się dzieje, gdy w przypadku wojny manewrowej trafia na siebie dwóch wybitnych dowódców? Efekt nie różni się za bardzo od wojny pozycyjnej. "Im bardziej wojna się zmienia, tym bardziej pozostaje taka sama." - nie wiem kto to powiedział, ale się z tym zgadzam.

Mam jeszcze fajny pomysł dla lubiących wyzwania - magnes dynamometryczny - moim zdaniem w średniowieczu na polu bitwy byłby nieoceniony. Buhhahhhhaaa! :) :) :) :) BUHHAAHHHAHHHAAA!!!!!

Wbrew temu co sugeruje beanshee wojsko popełnia całą masę błędów - taka jest tradycja. Wiedzieliście, że projekt bombowców nurkujących Amerykanie sprzedali Niemcom? To jednak było głupie, podobnie olanie Belgii przy budowie linii Maginota - można to było przewidzieć, nie czarujmy się. No właśnie beanshee jak to jest, że bronisz koncepcji mostu pontonowego, a mnie straszyłaś :
"Wozy z taką piekielnie ciężką zawartością ugrzęzną gdzieś na błotnistych traktach. Albo zgubi się gdzieś jeden wóz i szlag trafi całą konstrukcję...."
A szlak Ho Szi Minha? Oni am dosłownie przewozili artylerie w fragmentach, na rowerach, którą potem składali. Jakoś dali radę, podobnie jak Jagiełło z tym mostem - nie przesadziłaś trochę?
A jakby tak okopać moździerze na wysuniętych pozycjach - moździerze są okopane głęboko, mogą jednak strzelać - taka ich natura. Można je też stopniowo przesuwać, taki ruchomy pas przesłania - a więc ruchoma twierdza. No tą twierdzę osłaniamy, zaopatrzenia pilnuje pancerny pociąg - wiemy gdzie ma być dzięki paniom, które przesuwają takie modele, bo mamy obserwatorów - a co! I teraz jakby co to my szybciutko wysyłamy panów w garniturach w stylu późny Ned Kelly, jadą szybciutko na koniach, zsiadają ratują nasz pociąg, albo twierdzę ruchomą, bo nie wiemy gdzie ten pajac Sherman uderzy, bo on manewruje, ale mi tylko na ten manewry czekamy. Ziup, panowie zsiadają z koni, walą z rewolwerów, do tych co to manewrowali, a zwykła piechota na te konie hyc i myk, myk, otacza cichaczem tych manewrujących od Shermana - cwaniaczków co to palą miasta i myślą, że to strategia. Mam też przewidziane etaty dla snajperów, grenadierów, saperów i grabarzy - żeby żołnierzy wroga potraktować z należnym im szacunkiem. To taka moja koncepcja.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 11, 2014, 23:56:29
A co powiecie na taki pomysł - bierzemy koncepcje Hugh Dowdinga - największego wizjonera w historii ludzkości, który nie tylko nawiązywał kontakt z swoim poprzednim wcieleniem, ale stworzył te słynne stoliki na których urocze panie przesuwały modele samolocików w bitwie o Anglię i wrzucamy ją np. w wojnę secesyjną - ja proponuje połączyć to z siatką obserwatorów i pociągami pancernymi. Niech teraz Wiliam Sherman spróbuje zająć dworzec - cwaniaczek jeden! HA!

A z tą wojną manewrową to trochę polecieliście. Sherman to raczej taktyka spalonej ziemi, a  Tannenberg wygrano dzięki zwiadowi lotniczemu, mongołowie to też raczej kwestia łuków, nie tylko biegania w kółko.
A co się dzieje, gdy w przypadku wojny manewrowej trafia na siebie dwóch wybitnych dowódców? Efekt nie różni się za bardzo od wojny pozycyjnej. "Im bardziej wojna się zmienia, tym bardziej pozostaje taka sama." - nie wiem kto to powiedział, ale się z tym zgadzam.
Błędy, błędy, błędy... rozłóżmy to na czynniki pierwsze.

ja proponuje połączyć to z siatką obserwatorów i pociągami pancernymi. Niech teraz Wiliam Sherman spróbuje zająć dworzec - cwaniaczek jeden! HA!
Wówczas po prostu wysłałby oddział kawalerii do uszkodzenia w dowolnym miejscu torów... Po co zdobywać dworzec?

A z tą wojną manewrową to trochę polecieliście. Sherman to raczej taktyka spalonej ziemi.
Indeed. Jak pisałem, to w ten sposób złamał morale żołnierzy secesjonistów. Ale manewry - jak najbardziej. Na przykład, pochód z Atlanty do Savannah jest tego dobrym przykładem.

mongołowie to też raczej kwestia łuków, nie tylko biegania w kółko.
W tym wypadku chodziło mi o strategię, jaką przyjęli w wyprawie na Węgry, nie taktykę.

A co się dzieje, gdy w przypadku wojny manewrowej trafia na siebie dwóch wybitnych dowódców? Efekt nie różni się za bardzo od wojny pozycyjnej. "Im bardziej wojna się zmienia, tym bardziej pozostaje taka sama." - nie wiem kto to powiedział, ale się z tym zgadzam.
A dowodem na pogrubioną przeze mnie część wypowiedzi jest...? Bezpośrednie starcie owszem, ale czemu zakładasz, że nie spróbują jakichś manewrów oskrzydlających, czy działań mających zmusić wroga do wycofania?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 12, 2014, 14:11:37
To jednak było głupie, podobnie olanie Belgii przy budowie linii Maginota - można to było przewidzieć, nie czarujmy się.
Belgowie, sami umocnili swoją granicę z Niemcami. Zacznijmy jednak od tego, że atak na Belgię to była zasłona dymna. Niemcy, wiedzieli, że najlepsze siły wrogą się tam znajdą, bo właśnie do Belgii słano brytyjski korpus ekspedycyjny i świetne francuskie pułki.
   Ważne umocnienia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_warowna_Eben-Emael) Niemcom udało zdobyć się, w niekonwencjonalny sposób, dzięki czemu, oczy świata padły na Belgię, gdzie miały zetrzeć się mocarstwa. Padło Eben-Emael, sytuacja robiła się groźna.  Sęk w tym, że Niemcy nie mieli zamiaru tam rzucić się do głównego natarcia.
   Ardeny, to zalesione wzgórza. Niemcy w Polsce wygrali dzięki wojnie błyskawicznej. Sztab Francuski, odrzucił możliwość aby blitzkrieg był możliwy w takim terenie, umieścił tam słabych żołnierzy z rezerwy przez co paradoksalnie stworzył świetne warunki do błyskawicznego natarcia, bo opór Francuzów załamał się bardzo szybko. Może, stąd właśnie te dowcipy o białych flagach...Choć to nie była kwestia męstwa, tylko starcia doborowych jednostek Niemieckich z najgorszymi Francuskimi.


   Co do jakichś haseł o umocnieniach i twierdzach. Już Kondeusz i Turenne, omijali twierdze których zdobyć nie mogli. Gdyby jakaś armia stawiała na takie umocnienia, to zostałaby otoczona i tyle. Gdy zaś spotykają się wodzowie, których siłą jest manewr to wygrywa lepszy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 12, 2014, 14:15:07
@Oktawian361
Mieszasz epoki w takim tempie , ze trudno za tobą nadążyć :D.

Problem w tym ze ruchome/składane twierdze, pociągi pancerne, zbroje osobiste itd to znaczne koszty (niezależnie od epoki). Użycie na mała, elitarna  skale ma sens, i tak były używane. W trakcie IIWŚ Niemcy przewozili gotowe bunkry pociągami, była to cześć ich taktyki przekształcania miast w twierdze, o ile dobrze pamiętam to w momencie wybuchu powstania warszawskiego ładunek takich "mobilnych bunkrów" tkwił na jednym z dworców.

Masowe stosowanie tych rozwiązań jest absurdem, po wydaniu olbrzymich sum na pancerne zabawki, ten "pajac" Sherman dysponował by wielokrotnie liczniejsza armia i olbrzymią przewaga w artylerii.
Wystarczyłoby podzielić armie, połowa krążyłaby wokół twojej "twierdzy", unikała bezpośredniej walki i odcinała cie od zaopatrzenia, by reszta armii miała całkowitą swobodę działania.
W momencie gdy ty byś tkwił w środku jakiegoś bagna, czekając na manewr Shermana, odcięty od zaopatrzenia i uzupełnień, jego odziały stosowały by taktykę spalonej ziemi na twoim terytorium.
Ewentualnie Sherman mógłby całkowicie zignorować twoją "twierdze", niech się wlecze gdzieś po bezdrożach, zanim gdziekolwiek dotrze wojna dawno się skończy.

Twoja koncepcja ma podstawową dziurę, zakładasz ze skoro ty się bronisz, to przeciwnik automatycznie cie zaatakuje. Na mój gust, zakładanie ze przeciwnik będzie tracił czas na walkę z mobilnymi twierdzami jest dość naiwne.
Gdyby przeciwnik zamierzał walczyć z tobą za wszelką cenę, statyczna twierdza sprawdziła by się znacznie lepiej (nie istnieje obrona porównywalna z porządnym wałem ziemnym), w przeciwnym wypadku porostu ominąłby twierdze mobilną równie łatwo jak statyczną.

BTW. Okopane moździerze to żadne odkrycie, taktyka stosowana od momentu pierwszego użycia moździerzy do dnia dzisiejszego, nie wymaga wiele czasu i specjalnego sprzętu, wystarczy ze obsługa moździerza przez godzinę pomacha saperkami, to zupełnie inna bajka niż twoje "twierdze".
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 12, 2014, 14:32:58
   Kolejny argument jest taki, że jeśli wiesz, że przeciwnik Cię zaatakuję to jak pokazuje historia, łopata jest równie skuteczna co ruchoma twierdza. To co Rosjanie zgotowali Niemcom pod Kurskiem, właśnie łopatami, przyprawia o zdumienie, że Niemcy podjęli ofensywę, zamiast cofnąć się na Kijów, i nagle odbić, wykonać zwrot i zaatakować, jak radził Von Manstein.
  Stąd też bitwa pod Prochorowką, Niemcy nie mogąc przebić się bez te wszystkie, wykopane rowy i nasypy, musieli skręcić i obejść pozycję wroga. Zostali zatrzymani. 
   Jeśli zaś chodzi o bitwę mistrzów manewru i taktyki, to spójrz na Hannibala i Scypiona. Ten pierwszy, dzięki śmiałym posunięciom bił Rzymian, ale nie zdawał sobie sprawy, że ma swojego ucznia. Gdy przyszło co do czego, Hannibal został pokonany własnymi metodami, wręcz własnym sprytem i przebiegłością. Tak jak Hannibal wiedział, że Rzymianie natrą pod Kannami ufni w swoją przewagę, tak Scypion wiedział, że Hannibal pośle słonie już z początku bitwy i dokładnie się przygotował, złamała skrzydła konnicą, atakował od flanek.
    Trzeba pamiętać, że manewry mają sens. Chodzi o zajęcie pozycji, obejście przeciwnika, czasem obrócenie go tak, by odgrodzić go od możliwej linii odwrotu, np. przodem do własnej stolicy, gdy przed nim stoją nasze wojska.
W tej wojnie, jest jak w szachach, przewidujesz ruchy przeciwnika. Tak jak w Szachach, nie dojdzie do sytuacji w której obie armie, okopują się. Musisz pamiętać, że szereg czynników wpływa na manewry, nawet te polityczne. Lee pod Gettysburgiem mógł obejść armię Federalną i maszerować dalej, licząc, że siły w stolicy Unii nie są duże. Ale, wiedział, że jego celem jest zwycięstwo nad armią federalną na jej terytorium, szereg manewrów, uników, przedłużenie wojny do zimy, to coś czego nie chciał. Miał wygrać bitwę, potem CSA proponuje pokój Unii i koniec wojny. Potem pewnie, południe wróciłoby do Unii, choć Stany wyglądałyby inaczej. Byłyby bardzo zdecentralizowanym państwem.
   Napoleon pod Waterloo, świetnie manewrował ale musiał wydać bitwy jak najszybciej, więc nie mógł obejść dobrze umocnionego Wellingtona. Gdyby Prusaków nie było, zapewne mógłby spokojnie go ominąć, próbować odciąć mu komunikację z morzem, i wtedy choć pozycja była świetna, Brytole z sojusznikami musieliby wiać, bo klęska oznaczałaby rozproszenie ich sił po Belgii, bez możliwości odwrotu do Anglii. No chyba, że przez Niemcy.


To co proponujesz to jakieś tworzenie cholernych Festungów. Poczytaj o tym, Ruskie nie zatrzymywały się na twierdzach-miastach, szły dalej a te twierdze często walczyły aż do ostatnich dni wojny.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 13, 2014, 23:35:58
Ciśnienie rozwaliłoby wątek, więc 'spuściłem' je gdzie indziej... Powróćmy w tym wątku do tego raczej rozrywkowo-fantazyjnego charakteru
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 13, 2014, 23:39:41
Rozrywkowo-fantazyjne spusty
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 14, 2014, 00:12:21
Jakieś kocie myśli w sobotę wieczorem, Warderze?
Polecam rumianek, znajdziesz przy stoliku z wodą.

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 14, 2014, 11:25:35
Aha, to ja jeszcze w temacie ruchome twierdze. Powiedzmy tak - początkowo myślałem właśnie o tych pancernikach z wojny secesyjnej. Nie sądziłem, że ktokolwiek tą ideą będzie podważał ze względu na sukces jaki odniósł pomysł na pancernik. Czyli upatrywałem w tym jakąś wstępną ideę czołgu. Ale myliłem się bo to, że pancerniki stanowią dla nas synonim okrętu, nikogo nie obeszło i dowiedziałem się, że żołnierze będą ginąć w straszliwych męczarniach - w chorobach, otoczenie, zaszczuci... No dobrze. Stąd wzięła się myśl o pasie przesłaniania - starałem się wysłać krótki sygnał, który budowałby pewne skojarzenia - bo widzę, że zamykacie mój pomysł w wygodnych schemat, rola takiego umocnienia sprowadza się do wymuszenia tych manewrów,do których możesz się przygotować. Tym niemniej to co zrobiliście też jest ciekawe - bo koncepcja chodzących maszyn, ruchomych twierdz dała ciekawy steampunkowy efekt. Oto przed moimi oczami odmalowaliście obraz wielkich AT-AT walczących z armią Sherman - brawo. Iście natchniona wizja, będę jej bronił. Tym niemniej mi o to nie chodziło. Przemyślałem, że taką rolę, może spokojnie odegrać okopany moździerz - a w zasadzie takie stanowisko - podkreślam - w celu wymuszenia pewnych działań - DO KTÓRYCH JESTEŚ JUŻ PRZYGOTOWANY. Jak to tak szybciutko - zapytacie, jak to szybciutko? - no szybciutko, bo od tego są pociągi, kawaleria a przede wszystkim organizacja. I te wniosek pchnął mnie w innym kierunku.

Otóż - nawet gdybyśmy mieli do dyspozycji maszyny kroczące, ruchome twierdze, a nawet działa laserowe to nie byłoby to tak dokuczliwe dla przeciwnika jak system centralnego dowodzenia stworzony przez Hugh Dowding'a.
Nie nie prawda, że nie ma rzeczy niezniszczalnych. Wiadomo, że odwołuje się do potocznego, praktycznego myślenia. W filozoficznym aspekcie wszystko ulega biodegradacji. No nie mówcie mi, że Niemieckie umocnienia z II wojny nie stanowiły problemu dla lotnictwa i artylerii, albo, że wspomniane pancerniki w wojnie secesyjnej nie były wkurzające dla normalnych statków. Oczywiście, że możesz je ominąć. Ale wbrew temu co sugerujecie,
zostawianie sobie wrogiej armii na dupsku nie jest aż tak genialnym posunięciem, jak sugerujecie, zresztą obleganie twierdz to jest piękna tradycja. Olej, smoła, wrzątek, kłody głazy to wspaniałe rekwizyty emocjonującego teatru emocjonalnej szczerości. A więc, ostatecznie kluczowe jest tu, by pojawić się w dogodnym punkcie bitwy, nie ważne z czym. Zamiast AT-AT zupełnie starczy pociąg pancerny. W czasie wojny secesyjnej były już pancerniki i telefon. Dzielna kawaleria, dowodzona przez dowódców, z cygarami w zębach nie mogla by szaleć po kraju, bo trafiałaby przypadkowo albo na, kroczące maszyny, albo na pociągi pancerne, albo na ..... DREZYNY z karabinami Gatlinaga - efekt byłby ten sam. Dzięki paniom, które przesuwają na mapie modele, telefonom, lub po prostu gołębią i kilkoma punktami obserwacyjnymi. To byłaby rewolucja, bo w czasie wojny secesyjnej informacje zdobywano np. pytając mieszkańców, którzy o ile sympatyzowali z Jankesami pomagali nakierować wojsko. O przekazywaniu informacji po poszczególnych szczeblach nawet mi się nie chce mówić, ale powiedzmy sobie szczerze XIX, podobnie jak średniowiecze - to nie był szczyt logistyki i zarządzania informacjami -  z naszego punktu widzenia. Hugh Dowding nie tylko wpadł na pomysł z uroczymi paniami i modelami, był też zwolennikiem zabudowania kabiny pilotów pancernym szkłem. To był bardzo zły pomysł według dowództwa, atakowano to w taki sposób jak wy atakujecie koncepcje na wojsko pancerne - manewry ponad wszystko, koszty nad logiką! A jednak pilotom się pomysł spodobał i zaczął się sprawdzać. Nasz wizjoner podpatrzył ten pomysł od gangsterów, którzy wstawiali kuloodporne szkło do swoich aut.

Nie sądzę, że powiedzmy 200, ludzi w zbrojach, jeżdżący na koniach mogliby kogokolwiek spowalniać, ale w kluczowym punkcie mogliby mieć niebagatelny wpływ. Ale tak bardziej w ramach - czemu nie zasłaniać się przed atakiem na kartacze chociaż trupem? O trupy na prawdę nie jest ciężko w czasie bitwy!

No nie można rzucić 2 tonowym głazem, no chyba że przy pomocy napędzanej na parę maszyny miotającej, ale magnes dynamometryczny można przyczepić do kłody owiniętej łańcuchem i buch w rycerza w lśniącej zbroi. :)
Czy za czasów Kserksesa i 300 była już artyleria?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 14, 2014, 12:14:28
Oczywiście, że możesz je ominąć. Ale wbrew temu co sugerujecie,
zostawianie sobie wrogiej armii na dupsku nie jest aż tak genialnym posunięciem, jak sugerujecie, zresztą obleganie twierdz to jest piękna tradycja.
Problem polega na tym, że skupiasz się wyłącznie na armiach. Tymczasem, ważne są ważne punkty. Przykład: Stonewall Jackson w dolinie Shenandoah.
(click to show/hide)
Wniosek jest prosty: odpowiednio przeprowadzone manewry sprawiają, że ten dowódca na tyłach jest niejako związany rozkazami z góry... Góry, która obawia się wtargnięcia wroga na kiepsko bronione ziemie, który będzie próbował zdobyć taki na przykład Waszyngton (czyli ważny punkt dla unionistów ofkorz).

Ponadto, nikt nie mówi o obleganiu takiej twierdzy, a zostawieniu części sił, które blokowałyby dostęp zapasów do tej "twierdzy", zaś reszta sił pustoszyłaby tereny wroga.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 14, 2014, 12:19:26
Czasem nie rozumiem tego, o co Ci chodzi. Mieszasz epoki, pomysły, dodajesz zwroty od siebie. Pisz, klarownie!
Co do oblężeń. Tutaj zależy, czasem warto przeciwnika ominąć i zostawić go na dupsku. Patrz na to, jak sowieci atakowali Niemcy.
Zostawili kilkaset tysięcy żołnierzy wroga w Kurlandii, gdzie po prostu ich otoczyli i wyłączyli z dalszej wojny. Stosunek, strat 1 Niemiec na 2 Rosjan, był do przyjęcia, a jeśli chodziło jedynie o blokadę wroga, to jak najbardziej!
Patrz na Festung Breslau, czy nawet Stalingrad.


Za to walki o Petersburg wskazują, że czasem taka taktyka jest skuteczna. Gdy przeciwnik nie ma wyjścia i musi Cię zaatakować. Zajęcie tego miasta, oznaczałoby kapitulacje Richmond. Więc tutaj Lee, musiał go bronić a Grant za to, stosował często moim zdaniem taktykę rodem z Rosji, "u nas ludzi mnogo", i takie wykrwawianie do reszty konfederacji było mu na rękę. Mniej więcej walki wyglądały tak:
https://www.youtube.com/watch?v=4tIsXLyZcWI (https://www.youtube.com/watch?v=4tIsXLyZcWI)
Nie było to jednak pełne oblężenie, raczej walki pozycyjne. Wstęp do tego, co znamy z I wojny. Jak się okazało, okopy są skuteczniejsze niż jakieś rozstawiane twierdze. Można je przygotować wszędzie, no prawie, wszędzie i zapewniają doskonałą ochronę.


W dzisiejszych czasach fronty i armie są na większą skalę. Co pokazuje przykład Kurlandii.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 14, 2014, 12:25:56
Akurat Grant to specyficzna osobowość, bo Grant z lat '61-'64 to inny Grant. Tamten Grant bardziej stosował manewry, a ten Grant przeprowadzał praktycznie tylko krwawe ataki frontalne, słyszałem, że jego żołnierze przypinali sobie z tyłu mundurów nazwiska i adresy rodzin. W sumie nie trudno im się dziwić, jak w ciągu kilku miesięcy (od bitwy w Wilderness wiosną do oblężenia Petersburga latem) zredukował stan swojej armii o połowę :P
EDIT: To wideo jest z takiego jednego amerykańskiego filmu o wojnie secesyjnej, nie? Bo mam wrażenie, że już te sceny kiedyś widziałem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 14, 2014, 14:03:19
   To jest z filmu, wzgórze nadziei. Ładny film, trochę romansidło, ale można obejrzeć spokojnie, bo nudzi tylko momentami.
   Grant wiedział, że wraz z uwolnieniem murzynów, potencjału przemysłowego północy, blokadą południa itd. pod względem możliwości odrobienia, jakichkolwiek strat, północ jest lepsza. Północ mogła, spokojnie w miejsce zabitego szeregowca wprowadzić nowego. Południe, miało genialnego stratega Lee, który spokojnie swoją taktyką i manewrami pokonywał kolejnych generałów Unii. Był lepszy i od Granta, o czym Grant wiedział, więc wolał w bitwach z Lee spokojnie wykrwawiać obie armie.  Wiedział, że przyjdzie taki moment gdy południe nie będzie miało już dosyć broni, jedzenia i ludzi.


Podsumowując taktykę Granta, gdy natrafił na generała Lee, można podsumować słowami, że głową muru nie przebijesz, ale gdy zawiodą inne środki, to można spróbować. Zawiodła ostrożność pod Gettysburgiem, ofensywa z Fredericksbourga itd. Grant walił tymi wojskami, w generała Lee, nie patrząc na straty aż wreszcie ten mur głową przebił.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 14, 2014, 19:26:38
Tak gwoli ścisłości- telefon to dopiero 1876 rok, więc nie mógł zostać użyty w wojnie secesyjnej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 14, 2014, 20:24:54
"Antonio Santi Giuseppe Meucci (ur. 13 kwietnia 1808, zm. 18 października 1889) – włoski wynalazca.
W 1857 roku skonstruował pewną formę aparatu do komunikacji głosowej, prototyp telefonu."

http://pl.wikipedia.org/wiki/Antonio_Meucci
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: ZdzisiuDywersant w Września 14, 2014, 20:29:21
Cytuj
prototyp telefonu.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 14, 2014, 20:52:32
podejrzewam ze chodziło mu raczej o telegraf :|
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 14, 2014, 21:37:23
Od prototypu do telefonu daleka droga. Camera obscura znana była już w starożytności, jednak nikt nie powie że fotografię wynaleźli starożytni.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 14, 2014, 22:14:52
Dokładnie - a w tym miejscu można zastanowić się co by było gdyby, jednak poszli w tym kierunku w którym mogli pójść. Wynalazki mają to do siebie, że najpierw są prototypami. No to mnie interesują prototypy, czy prace badawcze nad kamizelkami kuloodpornymi, i pojazdami pancernymi, lub bronią do walki wręcz w okresie gdy tuczono się na bagnety. Osobiście nie mogę się nadziwić, że coś takiego jak łuk refleksyjny zostało wyparte przez broń palną. Wyobraźcie sobie jaka to musiałaby być straszna broń w czasie gdy nikt już nie nosił zbroi - np. w XIX wieku!
Camera obscura rzeczywiście nie ma nic wspólnego z fotografią, bo nie rejestruje obrazu, w wynalazek pana Meucci przenosił dźwięk. Zresztą to przenoszenia informacji telefon nie jest niezbędny - dlatego pisałem o gołębiach, mogły by być i tam tamy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 14, 2014, 22:32:15
Może i swoją szybkostrzelnością by zrobił, tylko nakpierw musiałby znaleźć się blisko przeciwnika - miał zasięg ledwie 0,5km, podczas gdy taki Springfield wz.1855 miał zasięg max. ponad 900 metrów. Te 400 musiałbyś przebiec, zanim mógłbyś z takiego łuku strzelać. Ponadto, jeden łuk refleksyjny wykwalifikowany rzemieślnik robił kilka miesięcy. Nie wiem, ile trwała produkcja jednego Springfielda, ale podejrzewam, że krócej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 14, 2014, 22:57:56
Czytałem gdzieś ze w czasie wojen napoleońskich Wellington zgłosił do dowództwa zapotrzebowanie na walijskich łuczników, odpowiedz dowództwa była dość prozaiczna, stwierdzono ze w kraju od dawna nie ma osób posiadających takie umiejętności.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 14, 2014, 23:21:53
Byłaby to dobra jednostka wsparcia, zwłaszcza, że Wellington lubił się bronić.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 14, 2014, 23:25:18
Łucznik żeby osiągnął poziom pozwalający na strzelanie szybko i mniej więcej celnie musi trenować dużo i długo. Nie bez kozery w średniowiecznej Anglii istniało prawo nakazujące każdemu mężczyźnie strzelać z łuku w każdą niedzielę po kościele. Zdawali sobie sprawę, że wyszkolenie łucznika od podstaw trwa za długo. Co innego z bronią palną. Tu trening można było odbębnić w pół dnia.
Illew, 0,5 km to przesada. Ciężko z łuku strzelić dalej niż na około 300 m. I to bez względu na siłę łuku. Po prostu opór powietrza nie pozwala na uzyskanie większej odległości.
Chociaż po raz ostatni wykorzystano łuk angielski w trakcie II wojny światowej- w 1940 roku niejaki Jack Churchill zastrzelił z łuku niemieckiego feldfebla.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 14, 2014, 23:34:41
Skoro rozmawiamy o alternatywie dla broni palnej, co sądzicie o broni pneumatycznej, przykładowo Girandoni (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiatr%C3%B3wka_Girandoni) i jej potencjale bojowym.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 14, 2014, 23:35:56
Beanshee nie tylko kazali strzelać, ale zwalczali wszelki hazard i rozrywki, które mogłyby odciągnąć od strzelania z łuków. Którychś z późniejszych ważnych biskupów (chyba pierwszego Tudora?) wspominał o dzieciństwie i tej wspaniałej rozrywce.


A w tym temacie radze powstrzymać się od gdybania. Bo, wygląda to tak, że czekam na pomysł typu " Powinni wynaleźć karabiny maszynowe, aby kosić formacje Napoleońskie!". Za bardzo, pewien użytkownik miesza epoki.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 15, 2014, 07:31:27
Illew, 0,5 km to przesada. Ciężko z łuku strzelić dalej niż na około 300 m. I to bez względu na siłę łuku. Po prostu opór powietrza nie pozwala na uzyskanie większej odległości.
Podawałem maksymalną teoretyczną - ze Springfieldów wtedy odległość "skuteczna" też nie wynosiła kilometr, a trochę ponad 0,5km.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 15, 2014, 10:10:08
Dla miłośników broni pneumatycznej:

https://www.youtube.com/watch?v=YKhLgPyymfU

Warder, a posłuchaj sobie piosenki:
- Bohdana Smolenia - Historia to moje hobby
Jak ci się podoba? ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 15, 2014, 13:36:59
Dla miłośników broni pneumatycznej:

https://www.youtube.com/watch?v=YKhLgPyymfU

Proszę tylko nie ci partacze.

Toche danych technicznych.
Wiatrówka Girandoni
Długość ok. 1200 mm, waga 4,5 kg

Szybkostrzelność 15 strzałów na minutę.

magazynek  20 kul, 30-40 strzałów jednego naładowanego zbiornika

Zasięg strzału 150m-90m

Dodatkowa zalety:
- brak dymu i huku;
- strzelec mógł ładować i strzelać w pozycji leżącej;

 dla porównania
Karabin Brown Bess
Długość ok. 1500 mm, waga ok 5 kg (w zależności od wersji)

Szybkostrzelność 3-4 strzałów na minutę.
Zasięg strzału 50m-100m
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 15, 2014, 13:51:54
Oj Waldzios - partacze to program rozrywkowy - nie naukowy.
Ale z tymi karabinami pneumatycznymi to trafiłeś w sedno - właśnie o coś takiego mi chodziło.
Sama możliwość ładowania na leżąco - tylko to - GENIALNA SPRAWA!!!!!!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 16, 2014, 21:17:44
Karabin wymyślił, ale już na paintball nie wpadł? :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 16, 2014, 21:24:41
Ja tylko pragnę przypomnieć, że praktycznie każdy karabin z nabojem scalonym można ładować na leżąco. Przy odrobinie wprawy można tak też załadować muszkiet.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 16, 2014, 21:46:44
Ja tylko pragnę przypomnieć, że praktycznie każdy karabin z nabojem scalonym można ładować na leżąco. Przy odrobinie wprawy można tak też załadować muszkiet.
Rozmawialiśmy o wiatrówce Girandoni wynalezionej w 1779 .
Amunicję scaloną opatentowano i zademonstrowano po raz pierwszy w 1812 roku.

Nie słyszałem o ładowaniu muszkietu na leżąco, podejrzewam ze masz na myśli karabin skałkowy.


Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 16, 2014, 22:38:00
Ja też nie słyszałam, ale dla chcącego nic trudnego. W sumie trzeba przeprowadzić taką próbę...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 16, 2014, 22:39:43
Dlaczego te wiatrówki nie stały się powszechne?
Nie pasowały do koncepcji wojny, bitwy?
Czy chodziło o inne rzeczy?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 16, 2014, 23:19:10
Dlaczego te wiatrówki nie stały się powszechne?
Nie pasowały do koncepcji wojny, bitwy?
Czy chodziło o inne rzeczy?
Cena, poziom skomplikowania. Konkurencyjny karabin skałkowy był o wiele tańszy i miał zdecydowanie prostszą konstrukcje.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 16, 2014, 23:34:10
Łatwiej uzyskać wyrzut w wyniku spalania prochu niż sprężonego powietrza. No i podejrzewam, że kula wystrzelona z bron palnej osiąga lepszą prędkość.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 17, 2014, 00:16:39
Wyjdę na głupka, ale co tam... bodajże kopie jeźdźców były wydrążone? No to wyobraźcie sobie, że z tyłu jest ten zbiornik, w środku napakowane kul albo innego śrutu(a jakby ktoś wpadł na saboty to dopiero by było), część trzymana przez jeźdźca wzmocniona(byłby to właściwie sam karabin niejako wewnątrz kopii, ale na końcu, więc nie ulegałby zniszczeniu) i taka steampunkowa kawaleria szarżowałaby sobie na wroga, przed samym zderzeniem odpalając 'strzelbę' powodując, co najmniej, spory zamęt i - prawdopodobnie - mogąc nadal użyć tychże kopii(o ile by ich nie rozsadziło na końcu, prawda...) konwencjonalnie. Uważam, że pomysł jest genialny, ekhem, ekhem. (na miarę dział przymocowanych do słonia)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 17, 2014, 00:29:44
Łatwiej uzyskać wyrzut w wyniku spalania prochu niż sprężonego powietrza. No i podejrzewam, że kula wystrzelona z bron palnej osiąga lepszą prędkość.
Rzeczywiście:
wiatrówka Girandoni -   kaliber .46, prędkości wylotowa 500fps;
karabin Brown Bess   -    kaliber .75, prędkości wylotowa 1000fps;

Przy czym uwzględniając celność i szybkostrzelność to mimo wszystko Girandoni prezentowała się całkiem nieźle.
Jedyny zarzut spotykany w literaturze to skomplikowanie konstrukcji. Nawet powstałe 50lat później pierwsze karabiny powtarzalne (Henry) były dużo prostsze.

Uważam, że pomysł jest genialny, ekhem, ekhem. (na miarę dział przymocowanych do słonia)
Lancknechci używali połączenia drzewcowych morgensternów z 4-6 lufowym samopałem, nazywali to Kropidłem ("Holy water sprinkler"):
(click to show/hide)
Mieli tego używać właśnie w ten sposób, przeciwnik atakujący oddział pozornie uzbrojony w broń drzewcową, nadziewał się na solidny ostrzał.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 17, 2014, 01:27:02
Całkiem sprytne(a z perspektywy gracza komputerowego zajebiste), ale to jest prochowe i widać, że fest niecelne byłoby, taki ówczesny obrzyn.
Zastanawia mnie jednak czy taka 'lufa' z wydrążonej kopii wytrzymałaby wystrzał z tego pneumatyka...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 17, 2014, 02:01:43
Wtedy praktycznie nie istniała kwestia celności, ani przyrządy celownicze.
Pistolet miał zasięg 3 kroków, arkebuz czy lekki muszkiet 10, hiszpański muszkiet maksymalnie 20 kroków, tylko zmasowany ogień dawał konkretny efekt.
Salwa kilkudziesięciu kropideł mogła sprawdzić się całkiem nieźle, broń znalazła się wyposażeniu wielu ówczesnych armii wiec nie mogła by bardzo zła.

Zapewne wytrzymała by jednorazowe użycie, ale  już wtedy istniała alternatywa.
To co opisujesz jest zbliżone w działaniu do dragona, czyli pistoletowej wersji garłacza.
Te dwa pochodzą z Polski:
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 17, 2014, 02:10:10
Salwa kilkudziesięciu kropideł mogła sprawdzić się całkiem nieźle, broń znalazła się wyposażeniu wielu ówczesnych armii wiec nie mogła by bardzo zła.
dziwi mnie, że takie coś nie stało się jeszcze uber-cool bronią w grach komputerowych... no albo coś pominąłem.

Cytuj
Zapewne wytrzymała by jednorazowe użycie, ale  już wtedy istniała alternatywa.
To co opisujesz jest zbliżone w działaniu do dragona, czyli pistoletowej wersji garłacza.
No tak, ale jak widzisz, to ma metalową lufę(i krótką), a ja mówię a takiej, której część(zdecydowanie ponad metr, a w całości więcej) byłaby po prostu drewniana....
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 17, 2014, 02:44:03
dziwi mnie, że takie coś nie stało się jeszcze uber-cool bronią w grach komputerowych... no albo coś pominąłem.
Po prostu XVI wiek to temat niestety rzadko poruszany w grach i filmach.
No tak, ale jak widzisz, to ma metalową lufę(i krótką), a ja mówię a takiej, której część(zdecydowanie ponad metr, a w całości więcej) byłaby po prostu drewniana....
Nie jestem pewien jakie zalety tej broni widzisz, długa lufa przy strzelaniu kartaczami jest zbędna, a drążone kopie były bardzo drogie, kopia husarska w 17wieku kosztowała 9zl, dla porównania muszkiet kosztował 4zl.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 17, 2014, 10:55:11
Wyjdę na głupka, ale co tam... bodajże kopie jeźdźców były wydrążone? No to wyobraźcie sobie, że z tyłu jest ten zbiornik, w środku napakowane kul albo innego śrutu(a jakby ktoś wpadł na saboty to dopiero by było), część trzymana przez jeźdźca wzmocniona(byłby to właściwie sam karabin niejako wewnątrz kopii, ale na końcu, więc nie ulegałby zniszczeniu) i taka steampunkowa kawaleria szarżowałaby sobie na wroga, przed samym zderzeniem odpalając 'strzelbę' powodując, co najmniej, spory zamęt i - prawdopodobnie - mogąc nadal użyć tychże kopii(o ile by ich nie rozsadziło na końcu, prawda...) konwencjonalnie. Uważam, że pomysł jest genialny, ekhem, ekhem. (na miarę dział przymocowanych do słonia)
   To chyba działo tak, że oprócz względów honorowych i chęci chwytania żywcem, spora część rycerzy miała doświadczenie w walce na kopie. Kościół z początku płakał, że turnieje są be, ale gdy tylko królowie zorientowali się, że rycerstwo z okolic turniejowych jest lepsze, to szybko uznali, że turnieje są ważne :-)
   Nie wiadomo jaki byłby odrzut, a utrzymanie tego kawałka drewna, wcale takie proste nie było. Możliwe, że średniowieczni nie chcieli więc kombinować z bronią, którą znają bardzo dobrze.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 17, 2014, 14:05:00
Nie jestem pewien jakie zalety tej broni widzisz, długa lufa przy strzelaniu kartaczami jest zbędna, a drążone kopie były bardzo drogie, kopia husarska w 17wieku kosztowała 9zl, dla porównania muszkiet kosztował 4zl.
Zalety widzę takie, że w ataku ławą pierwsza linia wprowadza zamęt przy jednoczesnym zachowaniu pędu i możliwości uderzenia na wroga. Więc znów nie tak dużo by tego trzeba było.
Ale coś mi się wydaje, że nawet w przypadku broni pneumatycznej przedłużona lufa poszłaby w drzazgi.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 17, 2014, 18:13:56
Akurat w średniowieczu taka kopia raczej nie mogłaby powstać. Ciężko odpalić ładunek na kopii, pędząc jednocześnie konno. To by wymagało bardziej zaawansowanej techniki- zamka kołowego, wynalezionego dopiero na przełomie XV i XVI wieku.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 17, 2014, 18:15:59
W książce Michałka (Mehmed Zdobywca) widziałem ilustrację przedstawiającą wojowników z jakimś miotaczem ognia trzymanym pod pachą, tak jak kopię podczas szarży ale nie wiem ile w tym prawdy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 17, 2014, 18:50:31
Wiesz, tylko akurat wśród archeologów i historyków termin "michałki" oznaczają książki bez żadnej wartości merytorycznej. Zgadnij dlaczego.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 17, 2014, 18:55:42
Owszem, zdarzyło mi sie też niegdyś przejechać w dyskusji głosząc "michałkowe" mądrości :D Jednak sięgając po inne źródła czy chociażby opinie historyków to człowiek uczy się nie wierzyć w słowa zawarte na stronicach jego ksiażek hehe. Dlatego też dodałem - "ale nie wiem ile w tym prawdy" :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 17, 2014, 19:32:46
Z tym ładowaniem na leżąco to na pewno nie jest prosta sprawa, tutaj broń pneumatyczna na prawdę daje duże możliwości. Można było pokusić się o wyodrębnienie specjalnych jednostek, ale z gry Total War Napoleon, można się dowiedzieć, że właśnie takie jednostki były. No właśnie tam jegrzy zasuwają z wiatrówkami. Proszę przypomnijcie mi jakim to strasznym złem jest czerpanie wiadomości z gier komputerowych, oj jakie to jest głupiutkie,  oj, oj, oj....  Więc sądzę, że akurat to umiano właściwie pociągnąć, bo ta prędkość wylotowa ma przecież duże znaczenie. Z tymi kopiami to słaba strona jest taka, że w sumie strzelasz do faceta, którego chcesz stratować, to trochę tak jakby wysłać snajperów, by ostrzelali facetów, których zaraz zbombardujesz. A po za tym widziałem bronie kombinowane w muzeach, połączenie np. rapieru i pistoletu, przypuszczam, że ta cała instalacja, przeszkadzałaby przy szarży, walka kopią czy lancą wymaga precyzji o czym wie każdy kto posiada odznakę "kiebab podano" w MiB. ;)

No, ale z tymi zbrojami to mnie nie przekonaliście, kurcze no poważnie dalej mnie to męczy, tym bardziej, że to ma genialny efekt synergii właśnie w wydaniu Ned Kelly, czyli w połączeniu z kuniem i z pistoletami. No właśnie, czemu panowie w czasie tego pięknego wieku XIX wieku idąc za wezwaniem ojczyzny, nie zaopatrywali się sami w pistolety, żeby nie tłuc się jak głupki na bagnety, tylko jak cywilizowany człowiek wyrazić swoje poglądy przy pomocy 5, czy 6 strzałowca? Przecież na dzikim zachodzie, każdy szanujący się kowboi strzelał w plecy drugiemu kowbojowi z rewolweru, co im szkodziło zabrać to z sobą na pola pod Gettysburgiem, żeby nie robić wiochy tymi bagnetami? Podobnie w innych przypadkach bliskiego kontaktu z przedstawicielami odmiennych cywilizacji na przestrzenie dziejów, gdy pistolety były osiągalne tłukli się tymi nieporęcznymi bagnetami.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 17, 2014, 19:35:50
Ależ były rewolwery pod Gettysburgiem. Każdy oficer był w nie wyposażony. Ale rewolwer też musisz czymś nabić. Do walki na bagnety pod Gettysburgiem doszło w momencie w którym pułk z Maine zupełnie się wystrzelał.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 17, 2014, 19:53:43
No wiem, że oficerowie mieli, no właśnie - cała reszta bandy już nie! Czemu? No nie mówcie mi znowu o kosztach, ja tam byłby skłonny w takiej sytuacji inwestować. Strasznie mi się podobają pięciostrzałowe modele Colta, coś takiego jak miał Clint Eastwood w "Niesamowity jeździec".
Pojawił się Cilnt Eastwood HUtH - walisz, przygotowałem ci pole do popisu!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Askorti w Września 17, 2014, 19:56:58
No właśnie, czemu panowie w czasie tego pięknego wieku XIX wieku idąc za wezwaniem ojczyzny, nie zaopatrywali się sami w pistolety, żeby nie tłuc się jak głupki na bagnety, tylko jak cywilizowany człowiek wyrazić swoje poglądy przy pomocy 5, czy 6 strzałowca?
Czy w XIX wieku każdy żołnierz sam kupował sobie broń, amunicje oraz mundur? Nie? A teraz pomyśl jaka jest cena wyprodukowania muszkietu, a jaka rewolweru. Do tego dolicz koszt amunicji, której rewolwer zużywałby znacznie więcej. Pomyśl też jakie szanse ma rewolwerowiec przeciwko bagnetowi. Do tego dochodzi celność i zasięg.

Wojna to nie jest prosta kwestia. Trzeba pamiętać o wielu rzeczach jak ekonomii, polityce, logistyce itd. itp.
Dlatego też rzeczy takie jak ruchome forty czy lanco-muszkiety absolutnie nie miały racji bytu, bo byłyby nieekonomiczne, niepraktyczne lub koszmarem z logistycznego punktu widzenia.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 17, 2014, 20:09:36
Polecam "Cienka czerwoną linie"  Jamesa Jonesa , solidny kawał literatury, na początku świetnie opisane sa kombinacje szeregowych żołnierzy by zdobyć broń krótką.

Lanco-muszkiet nie miał racji bytu, po skruszeniu kopi wystarczało dobyć pistolet, bandolet lub krótki garłacz i oddać strzał. Rozwiązanie prostsze i tańsze.
Oczywiście i takich  pomysłów próbowano:
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 17, 2014, 20:25:32
EMOsek, z tym kupowaniem munduru to zależało od armii. Szeregowy żołnierz faktycznie dostawał cały sprzęt (bo trudno oczekiwać że wieśniak oderwany od pługa i wzięty w kamasze na kilka-kilkanaście lat da radę sam się wyposażyć). Ale często oficerowie musieli wydać sporo pieniędzy na regulaminowe wyposażenie. W Wojsku Polskim II RP oficerowie kończący szkołę zaczynali karierę od ogromnych długów. Bo oficer musiał kupić sobie mundury (polowy, galowy i wieczorowy), odpowiednie buty, lornetkę, mapnik, broń osobistą, oporządzenie jeździeckie i opłacić milion różnych składek (na święto pułkowe, na Boże Narodzenie, na wdowy i sieroty po żołnierzach pułku, na imprezę karnawałową, składkę miesięczną etc.) W dodatku jeżeli oficer był kawalerem wypadało mu jadać w kantynie obiady. A jeżeli był żonaty, wypadało mu urządzać wieczorki oficerskie w domu. Nie było łatwo być oficerem przed wojną.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 17, 2014, 22:01:03
Ależ były rewolwery pod Gettysburgiem. Każdy oficer był w nie wyposażony. Ale rewolwer też musisz czymś nabić. Do walki na bagnety pod Gettysburgiem doszło w momencie w którym pułk z Maine zupełnie się wystrzelał.
https://www.youtube.com/watch?v=qxQKF2gkMgo (https://www.youtube.com/watch?v=qxQKF2gkMgo)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 17, 2014, 22:45:05
Akurat w średniowieczu taka kopia raczej nie mogłaby powstać. Ciężko odpalić ładunek na kopii, pędząc jednocześnie konno. To by wymagało bardziej zaawansowanej techniki- zamka kołowego, wynalezionego dopiero na przełomie XV i XVI wieku.
Ale mi chodziło o ten póxniejszy wynalazek pneumatyczny, w końcu wtedy jeszcze kawaleria z jakimiś kopiami/lancami była używana, a ponieważ oddychamy tu oparami hipotez, to gdyby przyjąć, że by go wynaleziono wcześniej, to jeszcze większe szanse wykorzystania go w ten sposób.

Lanco-muszkiet nie miał racji bytu, po skruszeniu kopi wystarczało dobyć pistolet, bandolet lub krótki garłacz i oddać strzał. Rozwiązanie prostsze i tańsze.
Oczywiście i takich  pomysłów próbowano:
(click to show/hide)
Czuję się jak Oktawian, masakrujesz moją wizję husarzy, którzy przed samym wpadnięciem w przeciwnika robią jeszcze wielkie 'pierdnięcie' z kopii :P

coś takiego jak miał Clint Eastwood w "Niesamowity jeździec".
Pojawił się Cilnt Eastwood HUtH - walisz, przygotowałem ci pole do popisu!
<milczy>
- Clint nie strzela dla popisu...
<spluwa tytoniem>
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Askorti w Września 17, 2014, 23:17:49
Ale że jak? Husarz z muszkieto-kopią? To się ni kupy i ni dupy nie trzyma.
Kopia(husarska) to typowa broń jednorazowa. Muszkiet to broń wielorazowego użytku. Nijak nie widzę jak te dwie rzeczy mogłyby iść w parze.
Poza tym, jest to naprawdę niemądry pomysł, bo "lufa" nie mogłaby być z drewna, a stal mocno obciążyłaby taką kopię, którą trzeba było taszczyć na pola bitew w tysiącach, bo przecież na każdego towarzysza przypadało ich kilka. Nie wspomnę nawet o tym jak bardzo osłabiłoby to jej główną funkcję, czyli robienie szaszłyków z Turasów. Poza tym, gdzie byłby wylot lufy muszkietu? Nie mógłby być na tej samej linii co sama kopia, bo nie byłoby miejsca na grot. Gdyby był obok, to wyszłoby zupełne, bezużyteczne dziwactwo.

Moim zdaniem takie wymyślanie jest trochę bezsensu. Wszystko co tak naprawdę miało sens w epoce zostało już wynalezione i naprawdę ciężko jest wpaść na coś sensownego teraz. Nasi przodkowie byli naprawdę kreatywni w wymyślaniu sposobów na zabijanie innych, więc raczej nie da rady teraz wpaść na coś sensownego.
Lepiej wymyślcie jakieś dobre sposoby na bicie Ruska po uszance. :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 17, 2014, 23:34:58
Nie chodzi o muszkiet
Wyjdę na głupka, ale co tam... bodajże kopie jeźdźców były wydrążone? No to wyobraźcie sobie, że z tyłu jest ten zbiornik, w środku napakowane kul albo innego śrutu(a jakby ktoś wpadł na saboty to dopiero by było), część trzymana przez jeźdźca wzmocniona(byłby to właściwie sam karabin niejako wewnątrz kopii, ale na końcu, więc nie ulegałby zniszczeniu) i taka steampunkowa kawaleria szarżowałaby sobie na wroga, przed samym zderzeniem odpalając 'strzelbę' powodując, co najmniej, spory zamęt i - prawdopodobnie - mogąc nadal użyć tychże kopii(o ile by ich nie rozsadziło na końcu, prawda...) konwencjonalnie. Uważam, że pomysł jest genialny, ekhem, ekhem. (na miarę dział przymocowanych do słonia)

Cytuj
Wszystko co tak naprawdę miało sens w epoce zostało już wynalezione
Moim zdaniem nie da się być pewnym w takiej kwestii, tzn. ja rozumiem, że przeszłość się zamknęła, ale nie da się powiedzieć czy nie mogła się zamknąć inaczej.
A wymyślanie dziwactw jest zabawne.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 18, 2014, 00:22:26
Kilka ciekawych wynalazków z mojej ulubionej epoki:

sześciostrzałowy rewolwer z zamkiem kołowym, Paul Dubler, Niemcy, około 1600
(click to show/hide)
trzystrzałowy pistolet "superimposed" z zamkiem kołowym. Niemcy, około 1550-60
(click to show/hide)
ośmiostrzałowiec z zamkiem lontowym,  około 1600
(click to show/hide)
trzystrzałowy pistolet  z zamkiem kołowym
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 18, 2014, 00:59:08
https://www.youtube.com/watch?v=t6S0ku1R9nE
Może nie o rzucaniu kłodami, ale też ciekawe. Lekarze wygrzebali ze szkieletu Ryśka III wszystkie ślady po ranach i określili, czym i jak dostał.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 18, 2014, 21:54:25
Waldzios -a rozwiń temat z tymi pistoletami w "Cinkiej linii", widziałem tylko film.

EMOsek - ludzkość mogła wynaleźć silnik parowy już w starożytności, to oznacza, że mogły również szybciej posunąć się badania nad DNA i armie Egiptu wspierałyby latające małpy, z skrzydłami nietoperzy - zrzucające kłody na Rzymian walczących z nimi miotaczami ognia o gigantycznym zasięgu.  :)

A wiedziałem, że mi polecicie z tą ekonomią, która jest bełkotliwa bo tańszy wcale nie znaczy ekonomiczniejszy, a już na pewno nie na wojnie. Nu i to jest pies pogrzebany, bo jak nie było oddziałów z rewolwerami, to nie było też ich po co zakuwać w kuloodporną stal. Bo zawsze można by było takich kolegów Neda Kellego właśnie poszczuć bagnetami, albo kłodą drewna! Nikt nie widział w nich potencjału strategicznego! BIEDAKI!

A wbrew temu co sugeruje HUtH to ja się nie czuję zaszczuty siłą argumentów, tylko nieprzekonany.

Ale poniekąd, filmiki wrzucacie fajne. Bo ja lubię filmy o szkieletach, no i film Gettysburg - dobre stare kino.

Ale ośmiostrzałowca to nie kumam, na jakiej zasadzie to niby miało działać?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 18, 2014, 22:03:35
Przypomnij sobie jak skończył Ned Kelly...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 18, 2014, 22:18:34
Przypomnij sobie jak skończył Ned Kelly...
Akurat z jego historii płynie morał, żeby zbroja chroniła też nogi :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 18, 2014, 22:30:20
No to je chrońmy.

 Bioturm -Maść ochronna dla skóry

 uniwersalna pielęgnacja rąk, twarzy i nóg dla każdego typu skóry.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 18, 2014, 22:48:45
Tyle tylko czy zbroja ochraniająca także nogi nie ograniczyłaby mu zdolności poruszania? Ten jego wynalazek ważył ponad 40 kilo, to już odczuwalny ciężar.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 19, 2014, 00:09:23
Warto obejrzeć:
(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b4/Ned_kelly_armour_library.JPG/220px-Ned_kelly_armour_library.JPG) (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b4/Ned_kelly_armour_library.JPG)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 19, 2014, 00:11:31
On to wszystko trzymał na barkach? No to chyba parę kilogramów na nogach nie sprawiłoby mu problemu...
btw wygląda jak te kombinezony ochronne hutników. Tylko że z metalu, heh... postać jak z Silent Hill
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 19, 2014, 00:48:24
Wiadomo coś o grubości blachy?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Peterov w Września 19, 2014, 11:04:00
Gdzie się podziała kłoda?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 19, 2014, 11:55:08
Nie tylko ja na to wpadłem:

https://www.youtube.com/watch?v=emDNy_P9zzg

40kg i rzucić kłodą to tyle co splunąć, jak się zdrowo odżywiasz i nie marnujesz czasu na siedzenie na forum, tylko np. pracujesz jako drwal.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 20, 2014, 19:09:36
Do rzucania kłodą można zatrudnić Szkotów. Oni się na tym znają :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 20, 2014, 20:00:59
BRAWO!  :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 21, 2014, 02:07:24
40kg i rzucić kłodą to tyle co splunąć, jak się zdrowo odżywiasz i nie marnujesz czasu na siedzenie na forum, tylko np. pracujesz jako drwal.
żeby taki pomysł przyszedł do głowy, trzeba na forum siedzieć.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 21, 2014, 13:53:42
Ned Kelly robił grilla i kumpel mu mówi:
"Ciesz się, że w naszych czasach nie mamy komputerów, bo z ciebie to jest noob".
"Tak, to patrz ile fragów będę miał, cieniasie noobski jeden ."

I tak to było!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 21, 2014, 20:32:49
Pancerz Brewstera (18kg), używany przez amerykańskie wojsko w czasie pierwszej wojny światowej:
(click to show/hide)

Niemiecki Infanterie-Panzer 1918:
(click to show/hide)

Francuski odpowiednik:
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 21, 2014, 22:14:18
Waldzios - tylko ty mnie rozumiesz. KOCHAM CIE I CHCE MIEĆ Z TOBĄ DZIECI!!!
GENIALNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Skąd to masz?
I co głupio wam teraz, że gadaliście o tych manewrach - ludzie małej wiary!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Sefirot w Września 21, 2014, 22:17:27
Francuzi: albo to propaganda, albo był w tym jakiś sens...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 21, 2014, 22:22:12
Ja to słabo w temacie jestem, takie pancerze to był jedynie eksperyment czy ich zastosowanie bojowe było na tyle duże, że opłacało się korzystanie z nich?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 21, 2014, 22:22:58
No właśnie najważniejsze pytanie - jak to się sprawdzało?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 21, 2014, 23:21:27
Zapewne w momencie gdy trzeba przedzierać się przez zasieki, pod ogniem, kiepsko. Ratowało życie, pewnie w walce na bagnety.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 21, 2014, 23:41:41
Sprawowało się na tyle kiepsko, że nigdy nie weszło do powszechnego użycia. Zazwyczaj wyposażano w nie obsługę ckm-ów (czyli ludzi którzy raczej nie musieli biegać) oraz obserwatorów. Zresztą Francuz po prawej jest chodzącym przykładem nieskuteczności tego pancerza.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 21, 2014, 23:52:00
Zresztą Francuz po prawej jest chodzącym przykładem nieskuteczności tego pancerza.
Ale przecież na zdjęciu widać, że żyje i ma się dobrze...

(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 22, 2014, 00:11:59
Dla uzupełnienia:
Anglia
(click to show/hide)
Włochy
(click to show/hide)
Japonia
(click to show/hide)
Austria
(click to show/hide)

Jeśli ktoś ma wątpliwości co do skali użycia (Las Argoński, pozostałości po bitwie):
(click to show/hide)

Sprawdzało się to rożnie, pancerz chronił głownie przed bagnetami i bronią krótka (pistolety, w późniejszym okresie pistolety maszynowe), wiec chwalono go w walkach miejskich i walce wręcz.
W otwartym polu uważano go raczej za bezużyteczny, zapewniał minimalna ochronę, krępował ruchy, był ciężki i hałasował.

Dodatkowo podkreślano pozytywny wpływ pancerzy na morale. Żołnierze w pancerzach byli spokojniejsi i chętniej szli do walki.

W czasie IIWŚ Rosjanie wyprodukowali  85,000 pancerzy SN-42 "Stalynoi Nagrudnik":
(click to show/hide)

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 22, 2014, 00:16:44
85 tysięcy to nie jest dużo biorąc pod uwagę, że w trakcie wojny karty werbunkowe otrzymało ponad 12 milionów mężczyzn.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 22, 2014, 00:51:07
85 tysięcy to nie jest dużo biorąc pod uwagę, że w trakcie wojny karty werbunkowe otrzymało ponad 12 milionów mężczyzn.
Te 85 tysięcy to udokumentowane dane z sierpnia 42 roku, niewykluczone ze wyprodukowano ich więcej.

Oficjalne zastosowania w sowieckiej armii były dość ograniczone:
- zwiadowcy w trakcie misji;
- oddziały szturmowe przekradające się za wrogie linie, urządzające zasadzki, atakujące bunkry;
- oddziały walczące w mieście;
- saperzy i personel komunikacyjny operujący pod ostrzałem wroga;


Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 22, 2014, 10:08:16
Magia wielkich liczb - 85 tysięcy to niedużo również w stosunku do tych wszystkich ludzi, którzy walczyli ogólnie w czasie II wojny.
Pamiętacie tą zapierającą dech w piersi scenę, gdy pod Helmowym Jarem ustawia się do szturmu 10 tysięcy orków? Epicki rozmach, deszcz spływa po pancerzach, bezkresna armia wyłania się za wzgórza, grzmot rozprasza kurtynę nocy i widzimy 10 tysięcy zakutych w pancerz Uruk-Hai.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Września 22, 2014, 10:35:24
Ty Oktawian trollujesz czy o co chodzi. Jakie orki ? XD
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 22, 2014, 10:39:01
Ja nigdy nie troluję.
10 tysięcy to jest cholernie dużo! To tłum bez końca. a 85 to więcej niż 10.
Orki to przykład tego jak wygląda zaledwie 10 tysięcy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Września 22, 2014, 10:46:18
Cytuj
Orki to przykład tego jak wygląda zaledwie 10 tysięcy.

Noś chopie Orka żeś widzioł to szacun, bom jo ni widzioł jeszcze. Ja jednak pewnie chop ze wsi, a tero orki i czarodzieje, pumpy i smoki po waszych gimnazjach latają już na codzień :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Askorti w Września 22, 2014, 11:21:49
Magia wielkich liczb - 85 tysięcy to niedużo również w stosunku do tych wszystkich ludzi, którzy walczyli ogólnie w czasie II wojny.
Pamiętacie tą zapierającą dech w piersi scenę, gdy pod Helmowym Jarem ustawia się do szturmu 10 tysięcy orków? Epicki rozmach, deszcz spływa po pancerzach, bezkresna armia wyłania się za wzgórza, grzmot rozprasza kurtynę nocy i widzimy 10 tysięcy zakutych w pancerz Uruk-Hai.

Wut? Co mają Ci orkowie do tematu? Skąd Ty człowieku bierzesz te rzeczy? O.o
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 22, 2014, 13:14:03
Liczba 85tys (minimum z 42) nie miała szokować wielkością, tylko świadczyć o masowej produkcji.

W czasie IWS w zależności od źródeł Niemcy dostarczyli 400-500tys pancerzy okopowych.
W skali wojny również nie była to wielka liczba. Z drugiej strony chyba zada inna armia w historii takiej liczby pancerzy nie używała.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 22, 2014, 17:51:45
Oktawian to albo wielki troll albo wielkie dziecko, tertium non datur.
Co do pancerzy, raczej to był ślepy zaułek, poszukiwanie tego co dzisiaj nazywamy kamizelką kuloodporną. Sam pomysł, że chcieli powrócić do ochrony żołnierzy, dania im większych szans jest słuszny. Ale szukając innowacji zrobili krok w tył. To tak jakbyśmy dzisiaj dawali szable piechocie, bo w walce z bliska może to pomóc.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 22, 2014, 17:52:13
To by się zgadzało- skoro Niemcy mieli 500 tysięcy pancerzy okopowych i 280 tysięcy karabinów maszynowych. Do obsługi karabinu potrzeba 2 ludzi. Czyli mamy pół miliona pancerzy na 560 tysięcy ckm-istów.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 22, 2014, 20:36:45
Hmmm, jak już mówiłem nie trolluje. Chodziło tylko o to, że to cholernie dużo, może być w takim razie dużo dziecko, niech tam będzie.
^IvE - nie chodzisz do kina, nie słyszałeś o filmach? Jeśli 10 tysięcy uznajemy za dużo, jak w przypadku orków, czy Nieśmiertelnych Kserksesa, to powiedzieć, że 85 tysięcy to mało to brzmi to zabawnie. Jakoś Waldzios załapał o co mi chodziło,  ale jak mówiłem, tylko on mnie rozumie. :)
Skoro były pancerze w II i I wojnie to mogły być i w XIX wieku, skoro broń była wtedy słabsza, miało to więcej sensu. No ci na zdjęciach nie wyglądają na obsługę ckm-ów, jest tam nawet pan z miotaczem ognia, wydaje się właśnie z kolegą manewrować.

Warder - Do dzisiaj szabla jest częścią munduru reprezentacyjnego, kultywuje się tradycje kawalerii, a żołnierzy szkoli się do walki wręcz, tak samo jak używa się bagnetów, zależy jak to się ujmie. Jeżeli chcesz to możemy też powiedzieć tak - w XIX i XVIII wieku nie poszukuje się niczego co mogłoby chronić żołnierzy. Projekt czołgu stworzył Leonardo w renesansie, a potem cisza. Nie ma prototypów czołgów, pancerzy hełmu, jedyne co zostaje to ryngraf. I to jest dla mnie dziwne, że nawet nie próbowali. A jak widać można było.

Jeszcze chciałem wyjaśnić zwłaszcza IVE, EMOsek-owi, czemu tak napisałem o orkach. Bo gdybyście zrozumieli hasełko "magia wielkich liczb", to by nie było tej dyskusji. 10 tysięcy to w naszej kulturze symbol tego co liczne, odwołując się popkultury podkreślam właśnie ten związek. Wiadomo, że jest to żart, który ma na celu przybliżyć dane zjawisko, bo zakładam, że nie wszyscy muszą rozumieć właśnie ten efekt jakim jest manipulacja statystyką. Specjalnie dla Wardera:
Magnum in parvo! - na takiej zasadzie ma to działać, jak chcecie mądre wywody to nie ma sprawy, ale to trochę drętwe, a mnie stać na dystans do samego siebie i nie czuje się z marszu lepszy od innych więc nie muszę się tez przejmować tym, czy znam się na judo, kończyłem West Point, albo tym czy ktoś uzna mnie za dziecinnego. Wychowuje dwójkę dziecioków, więc mam wystarczająco dużo realnych wyzwań, nie muszę się jeszcze przejmować do tego opinią na forum. A więc chłopaki - WYLUZUJCIE . :)  Robicie mi wykłady, pouczacie, Warder - próbujesz mnie obrażać, czy pouczać? Taki czujesz się dojrzały? Tak was zszokowały te orki? Na prawdę?
Jak chcecie możemy przecież pogadać o orkach walczących z AT-AT w czasie wojny secesyjnej - jak dla mnie traktujecie to zbyt poważnie.
EMOsek - uważasz, że koleś z bagnetem wychodzi lepiej w walce niż koleś z rewolwerem - będziemy ciebie teraz poniżać, bo napisałeś głupotę?  "Skąd Ty człowieku bierzesz te rzeczy? O.o" - takim tonem z tobą rozmawiać? Za chwilę zapytacie mnie co biorę, albo czy się leczę, już zbliżacie się do takiego poziomu. Teraz popatrzcie ile tekstu musiałem napisać, a sens jest dokładnie taki sam jak w przypadku analogii z orkami, tylko trzeba było to załapać.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 22, 2014, 20:53:01
W XVIII i XIX wieku nie poszukuje się ochrony żołnierzy? Wolne żarty. W XVIII wieku wciąż większość armii miała własne formacje kirasjerów. W XIX i na początku XX wieku zaczęto masowo produkować hełmy dla wojska. Tyle tylko że broń palna była już na tyle skuteczna, że metalowe pancerze się nie sprawdzały w polu. Hełm też z założenia nie miał chronić przed kulami a przed odłamkami i gruzem po ostrzale artyleryjskim.
A co do szabli, to cóż. Jak wspomniałeś, to dzisiaj tylko paradna ozdóbka. Ostatnią szablą bojową w armii polskiej była szabla wz.34, czyli słynna ludwikówka.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 22, 2014, 21:03:34
Cytuj
Tyle tylko że broń palna była już na tyle skuteczna, że metalowe pancerze się nie sprawdzały w polu.
Nie no za czasów wojen napoleońskich kirasjerzy odnosili duże sukcesy na polu walki jednak, ciężka kawaleria odegrała bardzo ważną rolę w wielu bitwach. Brytyjska gwardia konna też otrzymała kirysy w 1815 o ile pamiętam raczej nie dla parady... Chyba, że masz na myśli drugą połowę XIX wieku, wtedy owszem, broń palna sprawiła, że ciężka kawaleria w kirysach przestała być użyteczna.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 22, 2014, 21:13:30
Mam na myśli już okres po Napoleonie. To był czas kiedy kirasjerzy z formacji bojowych stawali się wojskiem paradnym. W połowie XIX wieku zaszły też ważne zmiany na polu bitwy (które przyczyniły się do zmierzchu kirasjerów). Pierwsza z nich to upowszechnienie się lufy gwintowanej (znanej od średniowiecza, ale nie stosowanej szeroko) która sprawiła, że kula osiągała dużo większą prędkość początkową. A druga rzecz to nabój scalony, znacznie ułatwiający i przyspieszający proces ładowania.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 22, 2014, 21:18:20
Z kirasjerami to prawda, ale tym dziwniejsze jest to, że nie ma to odpowiednika w piechocie. Z tymi hełmami to się jednak wolno rozkręcali.
No dobra, obawiam się, że tak na serio to potrzebne by były jakieś testy balistyczne w stylu Łowców Mitów, bo zależnie od okresu, zasięgu broni, prędkości wylotowej, dostępnych materiałów, z których można by wykonać pancerze sprawa by różnie wyglądała np. ze względu na odległość z jakiej oddawany jest strzał. Im bardziej się osłaniasz, tym dużej wystawiasz się na ostrzał, co może oznaczać, że optymalny efekt byłby różny w różnych okresach, chociażby ze względu na wiedzę o metalurgii.
Szabla jest ozdobą, ale walka wręcz jest walką wręcz, jakoś się tam tych żołnierzy szkoli.
Można całą zabawę jeszcze inaczej zbudować, czyli wziąć to co się sprawdzało w jednych narodach i przerzucać do drugich. Bo wbrew pozorom, temat pancerzy właśnie się wypalił bo ostatecznie ich przecież używano, nawet nie przypuszczałem, że na taką skalę. Wiemy już, że najlepiej kłoda rzucają Szkoci, ale ja proponuje chiński sposób na pikinierów. Przecinasz pikę, ale razem z pikinierem. Jak zapytacie - tym o to mieczem:
https://www.youtube.com/watch?v=8PQiaurIiDM

Polecam końcówkę, tak od 5 minuty. :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 22, 2014, 21:20:47
https://www.youtube.com/watch?v=17YqczWI2R8 (https://www.youtube.com/watch?v=17YqczWI2R8)
Tyle na temat ciężkiej jazdy. Tutaj widzimy, że zbita masa piechoty była skuteczniejsza. Mimo braku pancerzy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 22, 2014, 21:25:13
Oktawianie, nie jest dziwne że kirasjerzy nie mają odpowiednika w piechocie, bo po prostu u jeźdźca kirys jest bardziej funkcjonalny niż u piechura.

Warder, jeśli mówimy o XVIII i XIX wieku do wojen napoleońskich to się nie zgadzam, nie można określić co było skuteczniejsze bo zarówna piechota jak i ciężka kawaleria potrafiła przesądzić o losach bitwy i znakomicie się uzupełniała.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 22, 2014, 21:26:27
Mimo wszystko w zachodnich armiach dominowała piechota. Kawaleria była formacją pomocniczą (co wcale nie oznacza, że nieprzydatną).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Września 22, 2014, 21:31:14
I właśnie sęk w tym. Formacja pomocnicza ale można rzec niezbędna w armii.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 22, 2014, 21:34:34
Masz rację Gamlingu, nie ma to jak pancerz, gdy siedzi się na koniu.
Nie masz racji Warder - choć to dobry film, gdyż owa szarża w czasie bitwy pod Waterloo, należy do najbardziej skopanych w historii i ponoć to nie Napoleon o niej zadecydował.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 22, 2014, 21:58:31
Lekceważycie ochronę przed odłamkami. Trzeba uwzględnić ze podczas IWS około 75% start (w walce) pochodziło od odłamków. W tym kontekście pancerze okopowe wydaja się mniej bezużyteczne.

Nie zastosowano ich na większą skale głównie z powodu oporu ówczesnych wojskowych przed zmianami.
By ocenić ten opór wystarczy przeanalizować ilu ludzi zginęło, zanim w poszczególnych armiach zdecydowano się na wymianę "eleganckich" hełmów na stalowe.

Tak naprawdę pancerze nigdy nie stały się bezużyteczne, poziom ochrony rósł i spadał, ale zawsze minimalna ochrona jest lepsza niż żadna (choćby tylko przeciwko odłamkom i białej broni), poza tym nie można pominąć bardzo pozytywnego wpływu na morale.

Ciekawy artykuł o XVII wiecznych pancerzach zawierający analizę balistyczna: For show or safety (https://dl.dropboxusercontent.com/u/64396195/For%20show%20or%20safety.pdf)

Zanik stosowania pancerza wcale nie wnikał ze spadku jego skuteczności, ilość pancerzy w armiach była niska na długo przed pojawieniem gwintowanej broni i naboju scalonego.
Podstawowa przyczyną było pojawienie się olbrzymich armii złożonych w większości z "bpp"i z góry skazanych na straty.
Ważny był również czynnik ekonomiczny, planując kilkusettysięczną armie trzeba mocno ograniczać koszty.

Już w XVI wieku okrajano wyposażenie regularnego piechura, standardowe wyposażenie piechoty stanowiły tzw pancerze 'munition grade' (wykonane z kiepskiej jakości żelaza, z dziwnymi dodatkami), podczas gdy doborowe odziały kawalerii nadal używały stalowych pancerzy, bardzo często 'shot proof' (odpornych na strzał z muszkietu).

Oddziały elitarne jak wspomniani kirasjerzy, w zasadzie nigdy nie przestały używać pancerzy (wymieniły je na  kamizelki kuloodporne).
Niektóre brytyjskie odziały nadal maja je na wyposażeniu, choć używają ich tylko na paradach.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 22, 2014, 22:29:11
Łe, no znowu Waldzios wparował i wszystko pozamiatał. :)
Idę czytać ten twój artykuł.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 23, 2014, 02:45:07
BTW. Pomysł z orkami tez nie jest oryginalny.
W 1926 Stalin miał zlecić Ilji Iwanowowi (http://pl.wikipedia.org/wiki/Ilja_Iwanow) opracowanie krzyżówki człowieka z małpą, polecenie brzmiało : „Chcę nowej, istoty ludzkiej , niewrażliwej na ból, odpornej i obojętnej na jakość przyjmowanego pożywienia.”

A teraz opis Grisznaka, dowódcy orków z Mordoru  "...  z Grisznakiem, niskim stworzeniem o krzywych nogach, i z ramionami które zwieszały się prawie do ziemi."
(jak dla mnie opis pasuje :P)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 24, 2014, 20:47:45
No cóż spójrzmy prawdzie w oczy, niezależnie co walniętego wymyślisz, w życiu i tak było wszystko sto razy bardziej pokiciane. Niestety wyobraźnie nawet najbardziej twórczych jednostek nijak się ma do dorobku ludzkości.
Uruk Hai, to żadna rewelacja, bo sama Legia Cudzoziemska już podchodzi pod wykorzystanie innych ras w wojsku, w oczach kogoś z XIX wieku, przecież poglądy ludzi były kiedyś skrajnie rasistowskie. Uruk Hai to tyle co jednostki elitarne, można więc teraz podywagować nad ich użyciem na szerszą skalę. Jeśli chodzi o inżynierię biologiczną to chyba sam zakaz palenia tytoniu byłby szokiem w XIX wieku. :)

No powiem ci Waldzios, fajne jest to opracowanie o pancerzach, wymaga spokojnego przeanalizowania, będę miał zabawkę na jesienne wieczory.

Tak naprawdę pancerze nigdy nie stały się bezużyteczne, poziom ochrony rósł i spadał, ale zawsze minimalna ochrona jest lepsza niż żadna (choćby tylko przeciwko odłamkom i białej broni), poza tym nie można pominąć bardzo pozytywnego wpływu na morale.

Zanik stosowania pancerza wcale nie wnikał ze spadku jego skuteczności, ilość pancerzy w armiach była niska na długo przed pojawieniem gwintowanej broni i naboju scalonego.
Podstawowa przyczyną było pojawienie się olbrzymich armii złożonych w większości z "bpp"i z góry skazanych na straty.
Ważny był również czynnik ekonomiczny, planując kilkusettysięczną armie trzeba mocno ograniczać koszty.

Już w XVI wieku okrajano wyposażenie regularnego piechura, standardowe wyposażenie piechoty stanowiły tzw pancerze 'munition grade' (wykonane z kiepskiej jakości żelaza, z dziwnymi dodatkami), podczas gdy doborowe odziały kawalerii nadal używały stalowych pancerzy, bardzo często 'shot proof' (odpornych na strzał z muszkietu).

No i co tu dodać? Wszystko chłop wyjaśnił, można zadać pytanie jakby wyglądało wojsko skonstruowane na innych zasadach, właśnie stawiające na pancerze, dla mnie mogłoby być skuteczniejsze, a więc i paradoksalnie tańsze. Zdecydowanie XIX i XVIII wiek to przesada z wystawianiem się na ostrzał, przecież nawet te okopy, o których pisał Warder, to na prawdę nie jest fantastyka.  Uważam, że właśnie to stawianie na masowość armii było błędem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 25, 2014, 00:02:20
No i co tu dodać? Wszystko chłop wyjaśnił, można zadać pytanie jakby wyglądało wojsko skonstruowane na innych zasadach, właśnie stawiające na pancerze, dla mnie mogłoby być skuteczniejsze, a więc i paradoksalnie tańsze. Zdecydowanie XIX i XVIII wiek to przesada z wystawianiem się na ostrzał, przecież nawet te okopy, o których pisał Warder, to na prawdę nie jest fantastyka.  Uważam, że właśnie to stawianie na masowość armii było błędem.
To zależy od konkretnej sytuacji, jeśli podniesiesz skuteczność dwukrotnie przy podwójnym koszcie to wszystko w porządku.
Gorzej jeśli dwukrotne zwiększenie skuteczności, zwiększy koszt kilkunastokrotnie.

Dobrym przykładem dla tego zagadnienia jest nasza husaria. Potężna elitarna jednostka, świetnie opancerzona i uzbrojona, dysponująca najlepszym wyposażeniem w epoce.

Problem w tym ze nigdy nie osiągała wielkiej liczebności (max 8280 husarzy pod Chocimiem). Nie dawało to zbyt wielkie elastyczności strategicznej. Trudno reagować gdy przeciwnik ma znaczna przewagę liczebna i atakuje w kilku oddalonych miejscach. Na szczęście nie ograniczaliśmy się tylko do husarii, bo byłoby nieciekawie.

Kolejny problem stanowiła ekonomia. Świetne wyposażenie husarza sprawiało ze wystawienie pocztu było bardzo kosztowne.
Największy problem stanowiło uzupełnienie utraconych pocztów. Zastąpienie zabitych koni, tez nie było łatwe i tanie.

Przykład.
Bitwa pod Kłuszynem (4 lipca 1610);
Według Żółkiewskiego poległo 1200 żołnierzy armii szwedzkiej i jeszcze więcej Rosjan (kilka tysięcy).
Straty polskie wyniosły ponad 100 zabitych towarzyszy (+2-3 pocztowych na towarzysza), oraz 400 zabitych koni.
Z militarnego punktu widzenia bitwa była bez wątpienia zwycięstwem .

Niestety, z ekonomicznego punktu widzenia było gorzej.
Uwzględniając koszt wystawienia 100 pocztów husarskich, i porównując go z kosztem wystawienia tysiąca szwedzkiej piechoty (przed reformami Karola Gustawa wyposażenie było tragiczne) i kilku tysięcy wojsk rosyjskich (wyposażenie jeszcze gorsze), rezultat nie prezentuje się najlepiej.

Fantastyka.
Teraz trochę matematyki, 8280 husarzy, to 2070-2760 pocztów (towarzysz + 2-3 pocztowych), daje sumaryczny koszt to 10,3-13,8mln złotych (koszt wystawienia pocztu min 5000zł), ale zaokrąglijmy to do 10 milionów. 

Dla porównanie, ekwipunek piechura typu węgierskiego, to szabla, muszkiet/arkebuz, berdysz lub węgierski topór(służące za forkiet), siekierka itd, daje koszt powiedzmy 20zl (muszkiet 4zl, szabla 5zł, etc). Za wspomniane 10mln złotych można byłoby wyekwipować 500tys hajduków.
(Oczywiście wiem ze z różnych względów nie było to realne, ale skoro już gdybamy).
Podstawowa taktyka hajduków to tzw. "napady ogniowe", dziesięć rzędów piechoty strzelających kolejno salwami.

Załóżmy ze towarzysz zamiast pocztu husarskiego, wystawiłby kompanie 250 hajduków.
Pytanie, czy większy pożytek byłby z 8tys husarii czy 500tys hajduków.

BTW. Przy okazji hajduków, przypomniałem sobie ze pod Lubieszewem  landsknechci używali wozów uzbrojonych w działka ( 3 wozy z 30 „działkami żelaznymi”).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 25, 2014, 00:37:20
Całe szczęście, husaria nigdy nie była wyposażana na koszt państwa. To była rozrywka dla rodów tak obrzydliwie bogatych, że mogli sobie pozwolić na taki poczet. Do tego np. Radziwiłłowie w XVII wieku dysponowali też prywatną armią liczącą zazwyczaj ok. 6000 ludzi. Także jedno nie wyklucza drugiego.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Askorti w Września 25, 2014, 10:00:53
Uruk Hai, to żadna rewelacja, bo sama Legia Cudzoziemska już podchodzi pod wykorzystanie innych ras w wojsku, w oczach kogoś z XIX wieku, przecież poglądy ludzi były kiedyś skrajnie rasistowskie. Uruk Hai to tyle co jednostki elitarne, można więc teraz podywagować nad ich użyciem na szerszą skalę. Jeśli chodzi o inżynierię biologiczną to chyba sam zakaz palenia tytoniu byłby szokiem w XIX wieku. :)
Legia cudzoziemska nie była pierwsza, nie była nawet blisko. Ptolemeusze byli znani z używania czarnoskórej ludności z południa, Kartagina również używała między innymi czarnych najemników. Rzymianie też nie gardzili używaniem najemników jako auxiliari.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 25, 2014, 14:49:06
Całe szczęście, husaria nigdy nie była wyposażana na koszt państwa. To była rozrywka dla rodów tak obrzydliwie bogatych, że mogli sobie pozwolić na taki poczet. Do tego np. Radziwiłłowie w XVII wieku dysponowali też prywatną armią liczącą zazwyczaj ok. 6000 ludzi. Także jedno nie wyklucza drugiego.
Oczywiście, husaria nigdy nie była wyposażana na koszt państwa, to jedna z podstaw jej fenomenu.
Dla tego oddzieliłem moje spekulacje jako fantastykę i podkreśliłem ze nie uznaje ich za zbyt realne.

Z drugiej strony nie można husarii od państwa całkowicie oddzielić, to przecież państwo decydowało o zaciąganiu chorągwi husarskich, państwo decydowało o minimalnym wyposażeniu husarza (koń, zbroja, przyłbica hełm, kopia husarska), państwo dostarczało husarzom kopie.

Przykładowo przed Batorym i jego reformami, zaciągano roty piesze w systemie towarzyskim, typowy poczet (dziesiątka) składał się z kopijnika (towarzysz w zbroi kopijniczej/płytowej), pawężnika i kilku strzelców (6).
(click to show/hide)
Również te oddziały nie były wyposażane na koszt państwa, ale ostatecznie to państwo decydowało o ich istnieniu i ostatecznie likwidacji.

Wspomniane oddziały to marzenie Oktawiana :P, defensywne, potężnie opancerzone, z niespotykaną w epoce siłą ognia (typowo strzelecki charakter). Niestety elitarny charakter przekładał się na małą liczebność, co sprawiło ze zostały zastąpione przez łatwą do rekrutacji piechotę typu węgierskiego.

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 25, 2014, 18:07:26
Husaria w przyłbicach? Herezję waść czynisz. To, co oni nosili to się szyszak nazywało.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 25, 2014, 19:27:13
Husaria w przyłbicach? Herezję waść czynisz. To, co oni nosili to się szyszak nazywało.
Przyłbica po staropolsku oznacza po prostu hełm.
(click to show/hide)

Żeby było ciekawiej: Szyszak (według Glogera) — kapalin (ob.), lebka, hełm, żelazna wysoka przyłbica.

Szyszak husarski stał się standardem dopiero na początku XVII wieku. W międzyczasie popularne były miedzy innymi kapaliny i szturmaki.
Od początku istnienia husarii w rejestrach stało  "p.p.t.d", czyli pancerz, przyłbica, tarcza, drzewo.
Co ciekawe prawdopodobnie dotyczyło jakiejś formy łebki lub tzw. hełmu sekretnego ukrytego pod nakryciem głowy (w ikonografii nie ma hełmów).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 25, 2014, 19:43:30
Jednak w nomenklaturze bronioznawczej przyłbica to rodzaj hełmu zamkniętego (z zasłoną) używanego od XIV do XVI stulecia a szyszak to rodzaj hełmu otwartego.
Pojęć staropolskich obecnie się nie używa, z prostej przyczyny. Wprowadzają zamieszanie. To tak jak z kordem i tasakiem. Współczesne bronioznawstwo uważa je za dwa odrębne rodzaje broni, mimo że w źródłach obie nazwy były używane zamiennie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 25, 2014, 20:06:34
W porządku, przyznaje, poprawnie powinienem użyć stwierdzenia hełm i kopia husarska, zamiast przyłbica i drzewo.

Z szyszakiem się jednak nie zgodzę, to jednak określony typ hełmu, nie jest na pewno równoznaczny z kapalinem czy szturmakiem.

kapalin «hełm z szerokim rondem opuszczonym w dół, używany dawniej przez piechotę; też: taki hełm z osłoną na nos, kark oraz policzki, noszony przez husarzy»
szturmak «hełm zaopatrzony w osłony policzków oraz daszek osłaniający oczy, używany w Europie w. XVI–XVII w.»

"szyszak" i "szyszak husarski" to dwie oddzielne współczesne definicje:
szyszak «hełm bojowy w kształcie stożka, stanowiący część dawnej zbroi»
szyszak husarski «hełm z daszkiem i osłoną na twarz, używany przez polską husarię w XVI–XVIII w.»

Szyszak husarski kształtu stożka nie ma (raczej kształt kopulasty), wiec pierwszej definicji z założenia nie spełnia.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 25, 2014, 20:13:01
Skąd te definicje?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 25, 2014, 20:52:49
Skąd te definicje?
Słownik języka polskiego PWN
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 25, 2014, 20:55:06
To wiele wyjaśnia. Jeżeli chodzi o uzbrojenie to warto raczej zaglądać do publikacji mniej ogólnych.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 25, 2014, 21:05:11
To wiele wyjaśnia. Jeżeli chodzi o uzbrojenie to warto raczej zaglądać do publikacji mniej ogólnych.
W mniej ogólnych mamy z reguły dość długie wywody, mam w tym momencie otwartego Żygulskiego, temat hełmów husarskich to kilka stron, trudno to zawrzeć w krótkiej definicji. Szczególnie ze nie spieramy się o fakty tylko nazewnictwo.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 25, 2014, 21:08:56
Żygulskiego też radzę unikać :) to historyk sztuki, nie bronioznawca.
Jeżeli chodzi o opracowania dot. średniowiecza to przede wszystkim Nadolski, Nowakowski (a raczej dwóch- Andrzej i Piotr Andrzej) i Głosek. A co do husarii to tylko Sikora.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 25, 2014, 21:58:03
Żygulskiego też radzę unikać :) to historyk sztuki, nie bronioznawca.
Jeżeli chodzi o opracowania dot. średniowiecza to przede wszystkim Nadolski, Nowakowski (a raczej dwóch- Andrzej i Piotr Andrzej) i Głosek. A co do husarii to tylko Sikora.
Zgadzam się w pełni, szczególnie w kwestii Sikory.
A.Nowakowski niestety w odniesieniu do interesującego okresu terminu szyszak nie używa, koncentruje się na konkretnych typach kapalinach, saladach i przyłbicach. Nadolski wspomina tylko o szyszakach wczesnośredniowiecznych.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 25, 2014, 23:18:43
No bardzo ładnie, no to po kolei odpowiem:
EMOsek - no pewnie, z tą Legią to chodziło mi przede wszystkim o coś co uznajemy za naturalne, przecież jeszcze w XX wieku mamy legalną dyskryminację rasową. Odmienne kultury były przez ludzi w średniowieczu, czy starożytnych traktowane nawet nie jako barbarzyńcy, a odmienne gatunki. Aleksander Macedoński małpy w Indiach uznał za kolejny naród który podbił - to chyba czytelny przykład.

Waldzios no piękny jest ten obraz, tak zdecydowanie w moim stylu. W zasadzie jeśli wiecie kim jest Simon Bisley to mogę już skończyć wyjaśniać, jak zajebista jest ta ilustracja. Jeśli nie no to powiedzmy, że ta średniowieczna interpretacja koncepcji walki w stylu Terminatora bardzo mi się spodobała. :) Nie zgadzam się natomiast z twoimi wyliczeniami. Ile będzie kosztować utrzymanie pół milionowej armii, a ile 8 tysięcy ludzi nawet tylko w okresie kampanii? To właśnie wystawienie połowy kraju na pole bitwy jest nie ekonomiczne, to proszenie się o Pyrrusowe zwycięstwo. Wiesz jak twoje obliczenia podsumowałby Jan Karol Chodkiewicz? Masz to przecież wpisane pod obrazkiem pana husarza, więc nie jesteś w swojej tyradzie anty-husarskiej zbyt przekonujący. Mi chodzi oczywiście o bardziej zrównoważone podejście nawet może być i milion obdartusów, co z tego skoro przeciwstawiłbyś im ciekawie zorganizowaną armię, twoja wizja i tak brzmi trochę jak preludium do szarży Rohirrimów na polach Pelennnoru. :) Powiedzmy ja proponuje układ ciężka piechota plus artyleria, ale można się bawić na różne sposoby, kombinacja husarii i ciężkiej piechoty, np. szwajcarskich pikinierów też może być.
Bidne obdartusy niszczą swoje państwo i tak na starcie stanowiąc gigantyczny cios dla gospodarki, niezależnie od wygranej czy przegranej o tym jak miałaby wyglądać organizacja takiej armii, nawet boje się pytać, bo będziecie mi potem mówić, że XVII wieku nie było telefonu, a ja naprawdę nie mam pojęcia jak w czymś takim można by było inaczej zarządzać. :) Jeszcze chciałem przy okazji dodać, że Kserkses nie mógł nawet słyszeć o jakiejkolwiek artylerii, bo ta pojawia się dopiero w sto lat bo jego śmierci - miał chłop pecha. I to skojarzenie to taki ostatni argument w rozmowie o tym jak świetnie walczy tłum obdartusów.

beanshee - a co jest złego w historii sztuki? No rozumiem, że w tym kontekście możesz powiedzieć, że facet nie jest w danej dziedzinie ekspertem, ale to nie znaczy, żeby go z tego paragrafu unikać. Jedną z najciekawszych książek jakie czytałem była historia rozwoju mebli i sztuki użytkowej w Francji - kapitalne studium tego jak na prawdę żyli ludzie i ich mentalności. Rozważania militarne z reguły są jakimś pomostem, przy pomocy którego chcemy uchwycić jak kiedyś wyglądało życie, z reguły jest to dobre uproszczenie, ale nie wszystko da się zamknąć w tak prostych schematach, proszę mi tu historią sztuki nie gardzić.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 25, 2014, 23:53:26
Cóż, najwyraźniej wylazła ze mnie tradycyjna, archeologiczna niechęć do historyków sztuki:)
Póki HS trzyma się swojej działki to jest w porządku. Ale jak zabierają się za uzbrojenie to zaczyna się robić ładny burdel.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 26, 2014, 00:06:04
Nie zgadzam się natomiast z twoimi wyliczeniami. Ile będzie kosztować utrzymanie pół milionowej armii, a ile 8 tysięcy ludzi nawet tylko w okresie kampanii? To właśnie wystawienie połowy kraju na pole bitwy jest nie ekonomiczne, to proszenie się o Pyrrusowe zwycięstwo. Wiesz jak twoje obliczenia podsumowałby Jan Karol Chodkiewicz? Masz to przecież wpisane pod obrazkiem pana husarza, więc nie jesteś w swojej tyradzie anty-husarskiej zbyt przekonujący. Mi chodzi oczywiście o bardziej zrównoważone podejście nawet może być i milion obdartusów, co z tego skoro przeciwstawiłbyś im ciekawie zorganizowaną armię, twoja wizja i tak brzmi trochę jak preludium do szarży Rohirrimów na polach Pelennnoru. :) Powiedzmy ja proponuje układ ciężka piechota plus artyleria, ale można się bawić na różne sposoby, kombinacja husarii i ciężkiej piechoty, np. szwajcarskich pikinierów też może być.
Wyliczenia były OK, tylko jak sam przyznałem oderwane od rzeczywistości.

Użyłem przykładu husarzy i hajduków, by na rzeczywistych wartościach pokazać niezbyt korzystny związek miedzy wzrostem efektywności i wzrostem kosztów. Nie sugerowałem tworzenia półmilionowych armii.

W żadnym razie nie była to "tyrada anty-husarska" , tfu.

Zrównoważone podejście rozumiem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 26, 2014, 22:33:32
Ten artykuł o zbrojach na serio jest niezły. Skąd Waldzios masz takie fajne rzeczy? Ta strona to jest coś w stylu "wrzuta" dla naukowców?

Mam jeszcze małą zagadkę bierzemy taką sytuację jak miała miejsce w czasie bitwy pod Waterloo, żołnierze atakowali małe zabudowania - Hougoumont. Obrońcy mieli doskonałe pole do ostrzału, nie podciągnięto artylerii.  Uważacie, że w takich sytuacjach szturm z udziałem czegoś co pełniłoby rolę wsparcia piechoty, a więc opancerzony wóz, czy tarcze z metalu to zły pomysł? Nawet podciągnięcie armaty w takiej sytuacji nie dawałoby przewagi. Zanim ta armata ostrzelałby na tyle mocno obrońców, żeby zrobić na nich wrażenie byłoby po bitwie. Inspiracją dla mnie jest w tym przypadku pan Marvin Heemeyer -największy dowódca w dziejach, pisałem już o nim w dziale dowódcy. W każdym razie wpadł on na pomysł lekkiego i skutecznego pancerza, metalowe płyty zalał betonem. Analogicznie można by nasypać chociaż piasek pomiędzy płyty w wozie, który można by szybko podciągnąć właśnie w takie miejsce jak Hougoumont.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 27, 2014, 01:35:05
Ten artykuł o zbrojach na serio jest niezły. Skąd Waldzios masz takie fajne rzeczy? Ta strona to jest coś w stylu "wrzuta" dla naukowców?
Po prostu wygrzebałem w internecie. Jeśli się dostatecznie głęboko szuka, można znaleźć całkiem interesujące rzeczy.
Niestety nie ma jednej uniwersalnej lokalizacji. Najczęściej ciekawe źródła można znaleźć przeglądając różne fora specjalistyczne (archeologiczne, rekonstrukcyjne itd). Najwięcej ciekawostek odkryłem poszukując materiałów do AOCII.
Mam jeszcze małą zagadkę bierzemy taką sytuację jak miała miejsce w czasie bitwy pod Waterloo, żołnierze atakowali małe zabudowania - Hougoumont. Obrońcy mieli doskonałe pole do ostrzału, nie podciągnięto artylerii.  Uważacie, że w takich sytuacjach szturm z udziałem czegoś co pełniłoby rolę wsparcia piechoty, a więc opancerzony wóz, czy tarcze z metalu to zły pomysł? Nawet podciągnięcie armaty w takiej sytuacji nie dawałoby przewagi. Zanim ta armata ostrzelałby na tyle mocno obrońców, żeby zrobić na nich wrażenie byłoby po bitwie. Inspiracją dla mnie jest w tym przypadku pan Marvin Heemeyer -największy dowódca w dziejach, pisałem już o nim w dziale dowódcy. W każdym razie wpadł on na pomysł lekkiego i skutecznego pancerza, metalowe płyty zalał betonem. Analogicznie można by nasypać chociaż piasek pomiędzy płyty w wozie, który można by szybko podciągnąć właśnie w takie miejsce jak Hougoumont.
Wszystko zależy od skali, jeśli w skali armii Napoleońskiej, stworzyłbyś wydzielony oddział złożony z wozów bojowych, powiedzmy w skali batalionu, to nie widzę problemu. Skoro landsknechci mogli, to tym bardziej wojska Napoleona. Wozów w armii Napoleońskiej na pewno nie brakowało.

Problematyczna byłaby użyteczność w określonej przez ciebie sytuacji, trudno założyć ze proponowana przez ciebie jednostka znalazłaby się akurat we właściwym miejscu i czasie.
Podejrzewam ze walki o Hougoumont nie były z góry planowane, wiec nie można było dostarczyć i przygotować wozów przed walką.
Podciągniecie wozów na czas byłoby równie kłopotliwe i czasochłonne jak armat.
Zastosowanie ograniczałoby się prawdopodobnie do oblężeń i z góry zaplanowanych szturmów.

Betonowy pancerz stosowano wcześniej,
Pancernik "Marat" po trafieniu i zatopieniu przerobiono na pływającą baterie artyleryjską (na zdjęciu). Wzmocniony betonem i granitowymi płytami, stał się istotną częścią obrony Leningradu.
(https://dl.dropboxusercontent.com/u/64396195/zagadka37.jpg) (https://dl.dropboxusercontent.com/u/64396195/zagadka37.jpg)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 27, 2014, 17:37:11
Czytając o lekkim pancerzu- metal zalany betonem- prawie zadławiłam się kawą :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 27, 2014, 18:49:51
A kolejny pomysł, z dziedziny fantastyki.
Ostatnio myślę o więziennictwie. Nie stać nas aby, zapewnić warunki norweskie typu "Patrz, możesz tak żyć!" dla każdego. Stąd, co zrobić z więźniami? Ja bym podzielił ich na pewne kategorie. Reformowalni to Ci, nad którymi pracujemy. Jeśli młodociany bez zawodu i matury, to nadganiamy obie rzeczy. W tempie ekspresowym rzekłbym.  Jeśli, niereformowalny to warunki mało humanitarne, ewentualnie tutaj mój pomysł karne kompanie. Zbliża się ofensywa na państwo islamskie, w wielu miejscach świata trwają różne potyczki. Czy nie lepiej słać morderców tam? Wiem, brzmi jak SS Dirlewanger, ale dalej na chwile obecną ślemy dobrych, młodych ludzi na misje pokojowe, gdzie Ci którym mają nieść pokój wysadzają ich, czy okupują połowę kraju... Nie lepiej słać tam szumowiny, które miałyby wybór :wolność w koszarach w jakiejś zapyziałej wiosce o którą od lat tłuką się hutu i tutsi albo kula w łeb w Polsce? Przynajmniej by się przysłużyli do czegoś więcej, niż jedzenie lepiej niż podatnicy którzy ich wykarmiają.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 27, 2014, 19:25:45
Oj  nie rozwinąłem myśli wystarczająco mocno! Dlatego wyszło śmiesznie, moja wina przyznaję się bez bicia. Pancerz lekki przed zalaniem betonem, czy nasypaniem piachu, w tym sensie funkcjonalny. W sumie to każdy wóz w armii można tak przygotować, wozy powinny być równo rozproszone, więc gdzieś tam zawsze powinny się przydać. Można im nawet zamontować małe działka nabite kartaczami, łatwo demontowalne koła żeby zabezpieczyć się na wypadek przejęcia przez wroga, apteczkę pierwszej pomocy,... takie małe umilające życie drobiazgi. Taki wóz bojowy na miarę epoki wiktoriańskiej!

Warder, to nie fantastyka a realizm magiczny! :)
A twój pomysł z więźniami otwiera jedną z największych zagadek w życiu współczesnej Polski - czemu więźniowie nie pracują?
Ja bym im jednak broni nie dawał do ręki, co nie zmienia faktu, że w misjach humanitarnych mogą brać udział, chociażby przy budowie mostów, służbach pomocniczych, lub przy czymś tak oczywistym jak opieka nad chorymi. Poza samymi misjami wojskowymi też coś by się znalazło. Nigdy tego nie kumałem -  czemu więźniowie nie pracują? O co z tym chodzi? Czemu człowiek bez zasiłku ma zdychać z głodu, a morderca ma mieć zapewnione jedzenie? Gdzie tu logika?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 27, 2014, 19:54:58
Pominę chwilowo kwestie praw człowieka.

Koncepcja niewielkich sił zawodowych, ma jedna podstawową zaletę, armia może wybierać pośród wielu kandydatów, w ten sposób służba w armii nabiera charakteru elitarnego. Zamiast brać kogo popadnie, można wybierać najlepiej rokujących kandydatów. W ten sposób powstaje idealna kadra na wypadek wojny totalnej.
Zwykłego biednego p#%#% piechura można wyszkolić na poczekaniu, z kadrą jest trudniej.

Takie rozwiązanie doskonale sprawdziło się w okresie międzywojennym w przypadku Wermachtu, przymusowe ograniczenie liczebności doprowadziło do wzrostu kwalifikacji dowódców.

Twój pomysł z więźniami zawiera podstawowy błąd, zakładasz ze wiezień automatycznie nadaje się do służby wojskowej. Przestępca wcale nie musi być w odpowiednim wieku, wysportowany, wystarczająco inteligentny, czy zaliczyć testy psychologiczne.
Byłby to powrót do metody, bierzemy kogo popadnie, a potem do karnych kompanii.

Skoro są chętni do służby młodzi ludzie (spora liczba chętnych do przyjęcia na szeregowego zawodowego), dlaczego na siłę wpychać w ich miejsce więźniów.

Misje zagraniczne, poza aspektem politycznym, maja aspekt praktyczny, żołnierz nabiera bezcennego doświadczenia, odsiewane są plewy, oczywiście zdarzają się ofiary, ale ryzyko jest wkalkulowane w zawód żołnierza.

Dodatkowo dzięki misjom armia zapoznaje się z nowymi warunkami pola walki, które stale ulega zmianom (konflikt asymetryczny, "zielone ludziki" itd), a jak mówi przysłowie "armia zawsze przygotowuje się do poprzedniej wojny", więc warto mieć świeże doświadczenia.


Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 27, 2014, 19:57:43
(http://i1.memy.pl/obrazki/3319512460_oktawian_to_nie_imie.jpg)

No tak, co nie znaczy, że więźniowie nie powinni pracować.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 27, 2014, 20:01:04
No tak, co nie znaczy, że więźniowie nie powinni pracować.
Proszę, ograniczmy ten watek do dywagacji militarnych.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 27, 2014, 20:03:28
No w tym sensie, przecież wojsko to nie tylko strzelanie, ktoś musi też umyć kibelki, wybudować obozy, dobijać lub leczyć rannych - zależnie od aktualnego trendu, wyciągać czołgi z błota, gotować grochóweczkę, itp.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 27, 2014, 20:09:47
No w tym sensie, przecież wojsko to nie tylko strzelanie, ktoś musi też umyć kibelki, wybudować obozy, dobijać lub leczyć rannych - zależnie od aktualnego trendu, wyciągać czołgi z błota, gotować grochóweczkę, itp.
Stosowano w każdej armii.

Podsunę ci temat zastępczy :P..

Pomysł z żelaznymi płytami i betonem, był lekko ekstremalny.
Ale po namyśle zdałem sobie sprawę, ze można było użyć siatkobetonu :). 
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 27, 2014, 20:51:33
Nie no, przecież pisałem, że piach! Piach sypany między te płyty przed szturmem!
Waldzios nie było siatkobetonu w czasach napoleońskich, co ty jaja sobie robisz?

;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 27, 2014, 21:01:01
Nie no, przecież pisałem, że piach! Piach sypany między te płyty przed szturmem!
Waldzios nie było siatkobetonu w czasach napoleońskich, co ty jaja sobie robisz?

;)
W żadnym razie :)

Pierwszą konstrukcję z użyciem betonu (latarnię morską Eddystone w zatoce Plymouth, zwana Smeaton’s Tower) postawił w 1756 John Smeaton.

Drut znano, skoro można było wykonać kolczugę to tym bardziej prostą siatkę, niezbędna technologia była wiec dostępna :P.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 27, 2014, 21:31:57
   Dalej, chodziło mi raczej o miejsca gdzie jest bardzo źle. O miejsca, gdzie co i raz wybuchają samochody pułapki. Takich morderców, nie żal by wysłać do walki z partyzantami i talibami. Historia pokazuje, że takie karne kompanie pełne degeneratów z tym sobie radziły świetnie.
   Oczywiście, żołnierze powinni nabierać doświadczenia. Nie mówię, by zastąpić ich tylko wspomóc żołnierzami "jednorazowego użytku". Bo w walce z przeciwnikiem gotowym działać na zasadzie samobójczych ataków, trzeba mieć trochę żołnierzy do poświęcenia.
   Niemiecka armia miała taką dywizje. SS Dirlewanger. To rozsądny sposób, co zrobić z mężem który, zabił żonę i jej kochanka przyłapanych na gorącym uczynku.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 27, 2014, 21:48:11
Przypuszczam, że w sytuacji w której byłoby to potrzebne tak by zrobiono, aktualnie szaleje bezrobocie więc to nie jest bliska perspektywa, no chociaż niedawno dowidzieliśmy się o szpicy więc nigdy nie wiadomo.

(http://m.natemat.pl/6ad8b5865cd95e1a939716d29a322ea7,641,0,0,0.jpg)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 27, 2014, 22:14:59
Wartość bojowa dywizji SS Dirlewanger wynosiła dokładnie 0. Ponosili raz po raz straty rzędu 315% (sic!) stanu osobowego. Nadawali się tylko do łamania wszelkich zapisów konwencji genewskich, haskich i pozostałych- czyli do mordów, gwałtów, rabunków, podpaleń etc. Zresztą, władzom terenów na których aktualnie przebywali sprawiali o wiele więcej problemów niż ludziom, z którymi mieli walczyć.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 27, 2014, 22:37:22
Jakoś mnie to nie dziwi.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 27, 2014, 22:54:04
Wartość bojowa dywizji SS Dirlewanger wynosiła dokładnie 0. Ponosili raz po raz straty rzędu 315% (sic!) stanu osobowego. Nadawali się tylko do łamania wszelkich zapisów konwencji genewskich, haskich i pozostałych- czyli do mordów, gwałtów, rabunków, podpaleń etc. Zresztą, władzom terenów na których aktualnie przebywali sprawiali o wiele więcej problemów niż ludziom, z którymi mieli walczyć.
Wiem to. Nawet kiepsko uzbrojeni powstańcy mogli skutecznie ich odpierać. Ale to zawsze jakieś rozwiązanie, przeludnionych więzień prawda?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Września 27, 2014, 22:57:11
A koszty wyekwipowania? No chyba, że chcesz wysłać na wroga oddział nieuzbrojony...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 27, 2014, 23:02:15
To już lepiej ich powywieszać. Taniej będzie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 27, 2014, 23:13:51
A jaki z tego sens? Niech testują samochody pułapki. Są miejsca gdzie żal posłać żołnierzy, patrz na plan USA aby zniszczenia państwa islamskiego dokonać czyimiś rękami.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 27, 2014, 23:19:30
Tyle tylko że to dość droga zabawa jest. Taki karny oddział g***o osiągnie a i tak trzeba im dać jakiegoś łacha, karabin i przetransportować przez pół świata.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Askorti w Września 28, 2014, 09:08:43
A jaki z tego sens? Niech testują samochody pułapki. Są miejsca gdzie żal posłać żołnierzy, patrz na plan USA aby zniszczenia państwa islamskiego dokonać czyimiś rękami.
Wysłanie oddziału karnego to nie jest takie hop siup. Po raz kolejny muszę przypomnieć o ekonomii, polityce oraz logistyce.
- Wyposażenie takiego oddziału by kosztowało więcej, niż ich pobyt w więzieniach.
- Reszta świata nie patrzałaby zbyt przychylnie na takie praktyki. (To MA znaczenie!)
- Wywiezienie ich tam, zakwaterowanie, wyżywienie oraz zapędzenie w odpowiednim kierunku również byłoby kłopotliwe.

Poza tym, od detonowania bomb, min oraz pułapek są drony i roboty.
Powieszenie lub strzał w tył głowy byłby znacznie szybszym, prostszym oraz bezpieczniejszym sposobem na przeludnienie w więzieniach. (Gdyby było to chociaż w Polsce legalne)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 28, 2014, 12:56:34
A jaki z tego sens? Niech testują samochody pułapki. Są miejsca gdzie żal posłać żołnierzy, patrz na plan USA aby zniszczenia państwa islamskiego dokonać czyimiś rękami.
Samochody pułapki się wykrywa i rozbraja, nie detonuje. To wymaga umiejętności. Czasem ocena sytuacji sprawia ze należy bombę pułapkę zdetonować, ale ta ocena również wymaga umiejętności, a detonacje bomby można wykonać na wiele bardziej ekonomicznych sposobów.

Na wojnie zwykle jest więcej rannych niż zabitych. Co z więźniami rannymi i kalekimi w wyniku działań wojennych, odmówisz im opieki medycznej?
Twoje rozwiązanie nie zlikwiduje problemu więźniów, po prostu zastąpisz więźniów wymagających podstawowych warunków, więźniami wymagającymi dodatkowo kosztownej opieki medycznej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Września 28, 2014, 13:07:51
   Dalej to pewna szansa rehabilitacji dla człowieka, który popełnił zbrodnię, zasłużył na te 25 lat więzienia choć jesteśmy przekonani, że gdyby został na wolności, nikogo więcej by nie skrzywdził. Pewne grupy więźniów powinny mieć możliwości, by wyrok odbyć w koszarach, gdzieś na drugim końcu świata.
   
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 28, 2014, 15:43:03
W sumie to w obecnym czasie jest to na tyle fantastyczno-chory, ale też ciekawy pomysł, że można o nim dyskutować dalej :)
Może jak jeszcze bardziej spoważnieje ze względu na odejście od samego militarnego charakteru, to przeniosę.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 28, 2014, 21:09:19
Jest taki film - "Parszywa trzynastka", który pokazuje właśnie tą drogę do rehabilitacji.

Przemyślałem tą sprawę siatkobetonu - to zupełnie psuje moją koncepcję wozów bojowych. No jeszcze raz - mi chodzi o to, że taką foremkę do wsypania piasku ma każdy wóz w armii, taki co wozi , amunicję, markietanki, przypory do szycia, miski na zupę, przemilnego kotka,  ciepłe gacie i koce, grupę aktorów wystawiających podnoszące na duchu sztuki, rekwizyty aktorów, hubkę i krzesiwo, beczkę z piwem, tytoń, fajkę do tytoniu, obieraczkę do ziemniaków, komplet kart, halsbinde, łopatkę, siekierkę, motykę, zapasowe kamasze, pończochy, koszulę, żaboty, zapasową wstążkę do wiązania harcapa, zapasowe rękawy do kamizeli, lagermyce, książeczkę żołdu, szczotkę do munduru, szczotkę do butów, widelec, łyżkę, drewniane śledzie do namiotu, skałki, małe buteleczki oliwy do czyszczenia broni, pomadę i puder do peruki, kołeczki, perukę, zabawne obrazki, listy jeszcze nie wysłane, przybory do pisania listów, podnoszące na duchu lektury chociażby "120 dni Sodomy", śledzie w occie, ogórki marynowane, kruszony chleb i krakersy które można podgrzać nad paleniskiem, wiaderko, skrzypce, ...
Słowem wszystko to bez czego armia obyć się nie może. Zwykły wóz, który i tak musi być w armii. Tuż przed atakiem sypiemy ten piach i zmieniamy wóz w machinę wojenną. Kluczowe jest tu właśnie to sypanie piachu. Wozy są wszędzie, łatwo dostępne, praktyczne.

Z kolej koncepcja siatkobetonu zbliża nas do koncepcji ruchomej twierdzy, w zasadzie w połączeniu z miotaczem ognia można by było stworzyć nową idę - artylerii bliskiego kontaktu. To jednak już coś innego. Kluczowe znowu jest tu zarządzanie przepływem informacji i ich zdobywanie, gdyż wozy z foremkami do piachu są w zasadzie wszędzie, gdyż mogą funkcjonować jako tabor przez cały czas, odgrywają ważną rolę nie tylko w czasie bitwy. Wóz z siatkobetonem, jako niepraktyczny dla taboru, musi pojawić się w określonym punkcie i czasie - dlatego uważam, że to właśnie zmiany w systemie dowodzenia byłby tu kluczowe. Przypomina mi się genialna koncepcja Benny Hilla, na wiktoriański środek przepływu informacji - rurkotelefon. Niezwykle praktyczna rzecz!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 28, 2014, 21:48:24
Czyli jeśli dobrze zrozumiałem, to proponujesz by żołnierze zamiast kopać okopy w ziemi, usypywali je na wozach. Taki ruchomy okop ;).

Podejrzewam ze lepiej spisały by się worki z piaskiem.
Przykład zastosowania na platformie kolejowej:
(http://parowozowniawolsztyn.pl/gallery/541.jpg) (http://parowozowniawolsztyn.pl/gallery/541.jpg)

Nadal jednak nie wiem jak planujesz rozwiązać kwestie mobilności, nie bez powodu pociągi pancerne pojawiły się dopiero w XIX wieku, a czołgi w XX.
W armii napoleońskiej do ciężkiego wozu taborowego zaprzęgano czwórkę koni pociągowych, czym chcesz je zastąpić?

Siatkobeton proponowałem bo był wykorzystywany w sytuacjach gdy były braki lepszych materiałów, miedzy innymi do budowy okrętów.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 28, 2014, 22:06:03
No dobra, może być piach w workach.
Jeśli grupa powiedzmy 10,12 ludzi nie byłaby w stanie pchnąć takiego wozu to po temacie.

Jaki piach! Jakie worki - mi chodziło o pa! Trzeba było jak zawsze słuchać HUtHa!

"Słowo "pa" odnosi się do obronnych wiosek Maorysów. Zawsze wznoszone były jako punkty oporu, ale najczęściej były zamieszkane. Puketapu Pa, a następnie Ohaeawai Pa, były pierwszymi tzw. "nowoczesnymi pa", budowanymi po to, by walczyć z nieprzyjaciółmi uzbrojonymi w broń palną. Silna drewniana palisada była z zewnątrz okładana stosami krzewów Phormium tenax (tęgosza), w których twardych, włóknistych liściach grzęzła większość pocisków. Palisada miała często kilkucentymetrową szczelinę u podstawy, co umożliwiało prowadzenie ostrzału z poziomu gruntu, zamiast ze szczytu umocnień. Czasami w palisadzie pojawiały się przerwy, ale te prowadziły do śmiertelnych pułapek. Za palisadą znajdował się system okopów i punktów strzeleckich, a w okresie późniejszym także schronów skutecznie osłaniających obrońców przed ogniem artylerii. Budowane były najczęściej tak, by uniemożliwić całkowite okrążenie, ale ze zwykle jedną stroną pozwalającą na atak z wybranego przez obrońców kierunku. Maorysi wznosili swe pa łatwo i szybko – L-Pa w Waitara została usypana przez osiemdziesięciu mężczyzn w ciągu jednej nocy. Brytyjczycy tracili czas na organizowanie skomplikowanych, często długotrwałych ekspedycji mających na celu zdobycie jakiejś pa, na co tracili mnóstwo amunicji i ludzi w kilku atakach po to tylko, by zastać pa opuszczoną przez obrońców."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojny_maoryskie

Te wozy nie piachem a tęgoszem! WIWAT HUtH!

(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0c/Robley_with_mokomokai_collection_2.jpg/300px-Robley_with_mokomokai_collection_2.jpg)

http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C4%81_%28fortyfikacje%29
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 29, 2014, 20:50:34
Jestem pod wrażeniem, że to ktoś załapał :P
Btw Nowej Zelandii, to będzie referendum w sprawie zmiany flagi prawdopodobnie :)

Poza tym taką refleksję mam, że historia taką jak my znamy jest zbyt eurocentryczna, stąd tak wielki opór wobec twoich dziwacznych pomysłów o tarczach Japończyków itp. :P
Może gdyby kolonizacja jakimś cudem zdarzyła się wcześniej, to militaria miałyby inny obraz, a tak to Europejczycy zrobili globalny rush i trudno teraz rozważać taktykę stosowaną przez Maorysów wobec agresora, ale w realiach średniowiecza...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Września 29, 2014, 21:08:15
HUtH- prędzej w neolicie. Ludy obu Ameryk, Australii z przyległościami i sporej części Afryki w momencie "odkrycia" dalej tkwiły w epoce kamienia. Zresztą, część z nich nadal w nim tkwi. To zresztą ciekawy nurt w archeologii. Bada się neolit obserwując rdzennych mieszkańców np. Amazonii. Im bardziej nieskażonych cywilizacją tym lepiej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 29, 2014, 21:16:39
I znowu wracamy do tego samego punktu co przy okazji rozmowy o biblii, w sumie muszę się czuć głupio, że chce patrzeć na historię nie tylko z perspektywy białych. :/

(http://i39.tinypic.com/2yxnevs.gif)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 29, 2014, 22:02:19
No cóż, to tak jak Amerykanie kręcą filmy o Europie :P (w tle obraz szarżujących Szkotów-Conanów z Bravehearta)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 29, 2014, 22:07:24
Ale te pa to był wypas, genialne! Skąd HUtH o tym widziałeś?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 29, 2014, 23:16:44
Ja jestem takim dziwnym ludkiem, któremu zdarzają się specyficzne zajawki, które uruchamiają domino hipertekstu na Wikipedii... W przypadku tych 'pa' droga była chyba taka, że odkryłem parę lat temu dyscyplinę sportu zwaną rugby, o której wcześniej myślałem, że grają w to tylko rudzi Walijczycy i Angole, a jedyni inni zawodnicy spoza UK częściowo rozbili się, a potem częściowo zjedli nawzajem w Andach(taki film był). Jednakże okazało się, że to całkiem popularny sport, ponadto nawet są mistrzostwa świata, a czołowe drużyny, to jakieś antypody(dosłownie) zupełne. Pewnego razu zdarzyło się, że miałem okazję zobaczyć mecz, w którym grała Nowa Zelandia. Przed samym gwizdkiem początkowym, ci napakowani goście w czarnych trykotach ze srebrną paprotką, odwalili na środku boiska jakiś zupełnie urągający kulturze dobrze wychowanego człowieka taniec godowy, o którym dowiedziałem się od komentatora, iż zwie się 'haka'. Był to wówczas dla mnie szok, że jakieś Nowe Zelandie, Somoa i Tonga, to liczące się drużyny w takiej imprezie jak mistrzostwa świata, co w połączeniu z widokiem tych natestosteronowanych drących się gości uruchomiło chorą człowieczą ciekawość, która w dzisiejszych czasach na szczęście może zostać choć trochę zaspokojona przez wujka Gugla i ciocię Wikię. Jak już się dorwałem do artykułu o rugby, to ruszyła lawina: rugby > reprezentacja All Blacks > haka > Maorysi > Nowa Zelandia > historia NZ > kolonizowanie wysp przez Brytoli > odpór tubylców (JAK TO MOŻLIWE?!) > wszystkie możliwe podstrony o zdobywaniu NZ i sztuce wojennej Maorysów.
Mniej więcej stąd to wiem :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 30, 2014, 02:03:54
Nowozelandzki len to byłaby dość droga zabawa ;).

Pierwsza dostawa tęgosza na większa skale do europy to 1828 rok,  60ton dostarczonych z Sydney do Anglii kosztowało £2,600 (ówczesny funt to równowartość około 100$ współczesnych). W 1830 tona dostarczona do Anglii kosztowała już £45 (£17 w Sydney). Do 1918 roku cena osiągnęła £52 za tonę.

Źródło: 'History of the Phormium Fibre Export Trade', Encyclopaedia of New Zealand

Zresztą efektywność Pa w większym stopniu wynikała z dużego zakresu prac ziemnych, palisada była tu dodatkiem.
(http://nzetc.victoria.ac.nz/etexts/Cow01NewZ/Cow01NewZ329a.jpg)
(click to show/hide)

BTW. Podobne pomysły mieli sowieci:
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Września 30, 2014, 21:34:39
No tęgosz jest mi potrzebny do moich wozów, bez tego lipa, kuloodporność to podstawa w przypadku wozów bojowych!
Z tego co widzę Rosjanie robili już wszystko: ludzi-myszy, pancerze kuloodporne, pa, ciekawe co jeszcze wyjdzie.

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Września 30, 2014, 21:48:39
No tęgosz jest mi potrzebny do moich wozów, bez tego lipa, kuloodporność to podstawa w przypadku wozów bojowych!
To już podpada pod uzależnienie od surowców strategicznych ;).

No to zanim podbijesz świat wozami bojowymi, musisz tylko wyprzedzić Brytyjczyków i podbić Nową Zelandię.
Przynajmniej na miejscu będziesz mógł wozy bojowe z lokalnego surowca budować :P.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Września 30, 2014, 22:02:55
Z tego co widzę Rosjanie robili już wszystko: ludzi-myszy, pancerze kuloodporne, pa, ciekawe co jeszcze wyjdzie.
No teraz stosują zielonych ludzików, wojnę hybrydową czy tam asymetryczną...

To już podpada pod uzależnienie od surowców strategicznych ;).
Zrobi syntetyczny tęgosz :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 01, 2014, 22:45:58
Myślę, że tu wcale nie chodzi o len, tylko o manę. Czyli sposób w jaki Maorysi postrzegali świat, a nie roślinki. Ładnie to wyjaśnili na Wikipedii, że dla nich odejście z bronią z pola walki nie oznaczało przegranej i słusznie. Według mnie takie sposób myślenia w przypadku Europy oznacza coś takiego jak pas przesłaniania. Chodzi bardziej nie o to, że wróg nas przechytrzy i wyśle kawalerię na nasze tyły, ale o to, że zmusi go to do wysłania kawalerii na nasze tyły, a więc nam umożliwi prowadzenie bitwy, gdy przeciwnik wysłał kawalerię, gdzieś poza pole bitwy. Niby to samo, a jednak inaczej. W tym upatruje właśnie geniusz Maorysów, że potrafili spojrzeć na całą sprawę z zupełnie innej perspektywy - moje wozy bojowe to taka chęć wyjścia na przeciw koncepcji mentalnego przewrotu.

Naturalnie sposób w jaki zaskakują nas Rosjanie świadczy bezwzględnie o ich bogactwie duchowym!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 02, 2014, 00:27:41
Przesadzasz z tym geniuszem.

Rzeczywiście Maorysi wykazali się wyjątkowymi zdolnościami inżynieryjnymi jak na swój poziom cywilizacyjny, ale ciężko tu mówić o geniuszu. Zwłaszcza ze Pa nie powstały jako reakcja na działania Brytyjczyków, ale były reliktem wcześniejszych wojen plemiennych. Nie reprezentowały tez niczego, co nie było by znane w fortyfikacjach europejskich.

Brytyjczycy tez dysponowali fortami na terenie Nowej Zelandii:
(http://nzetc.victoria.ac.nz/etexts/Cow01NewZ/Cow01NewZ095a.jpg)
(click to show/hide)
W opisie Fort Arthur masz przykład kuloodpornej palisady w stylu europejskim, dwie dwucalowe deski plus dwa cale ziemi pomiędzy.

Straty Brytyjczyków wynikały głownie z własnej arogancji i niedoceniania przeciwnika. Pa były skuteczne, ale ich atakowanie było zupełnie zbędne.
Obrońcy tkwili w Pa, a okoliczne wsie pozostawały bezbronne, nie dostrzegam tu patrzenia z perspektywy.
W momencie kiedy Brytyjczycy się opamiętali i zaprzestali bezcelowego atakowania Pa, wygrali wojnę.

Ostatecznie Brytyjczycy stracili około 500 żołnierzy sił kolonialnych (+350 wojowników wspierających plemion), straty Maoryskie wyniosły około 2tys ludzi (z populacji liczącej 80tys).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 02, 2014, 17:15:54
Oj no, masz rację, ale to i tak jest fajna historyjka!

A tęgosza można by wykraść i rozpocząć własną hodowlę o gigantycznym znaczeniu dla wojska, albo jak zasugerował HUtH, poszukać odpowiedników.

Jeszcze jedna kwestia chodzi mi po głowie, po w temacie Pa, nie mam już w zasadzie wiele do powiedzenia.
Dlaczego duże tarcze tak szybko wyszły z użycia? Chodzi mi o to, że nie potrafię sobie wyobrazić, jak szermierka przy pomocy szpady, miałaby pokonać kogoś uzbrojonego w tarczę typu rzymskiego. Generalnie ewolucja tarczy leci od największej do najmniejszej, od tarczy rzymskiej, do puklerzy. Na polach bitew pojawiali się np. kosynierzy, ale już nie tarczownicy.  Jak ktoś uzbrojony w szpadę miałby pokonać kogoś uzbrojonego tarczę rzymska i gladius - abstrahując od innych czynników.

I to już mój ostatni pomysł, nie mam więcej pytań. Może ktoś jednak rzuci jeszcze jakieś hasło to się to potoczy dalej. :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Października 02, 2014, 17:20:32
W średniowieczu duże tarcze zaczęły zanikać wśród rycerstwa głównie, byli tak dobrze opancerzeni, że mała tarcza wystarczała w zupełności. Później wprowadzono broń palną a jej duży rozwój spowodował, że tarcze stały się w polu nieprzydatne a w kulturalnych pojedynkach np. o pannę albo pomidora to raczej zainteresowani nie chodzili w rynsztunku bojowym ;) Więc przestały być praktyczne.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 02, 2014, 17:35:10
No ale jakbyś komuś zrobił numer i na pojedynek przyszedł z tarczą, to byłoby śmiesznie.

Tak wiem, pojedynki regulował kodeks, nie można było.

Ale czysto teoretycznie, taka tarcza to jednak jest wypas. Np. więźniowie w czasie buntów w więzieniach robią tarcze z materaców i to się sprawdza, np. na gumowe pociski. Taka mała dygresja. :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 02, 2014, 17:44:24
Dobrze opancerzone rycerstwo w średniowieczu było w mniejszości. Tu raczej chodzi o zmianę sposobu walki- od normańskiej kawalerii z włóczniami (trzymanymi jak do rzutu) przeszli do rycerstwa trzymającego kopię pod pachą. Przy takiej metodzie duża tarcza migdałowa z zaokrąglonym szczytem tylko przeszkadza. Lepiej sprawia się mniejsza, trójkątna lub kwadratowa, najlepiej jeszcze z wyciętym "okienkiem" na kopię. Mała tarcza zasłania jeźdźca wystarczająco- od szyi po pas. Krocze wtedy chroni łęk siodła. Nogi albo są okryte tylko zbroją, albo doszytym do siodła płatem utwardzonej skóry. Et voila- w miarę bezpiecznie i nie trzeba dźwigać.
Poza tym, duże tarcze wyszły z użycia dopiero w czasach nowożytnych- nie zapominaj o pawężach.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 02, 2014, 17:54:20
O! Ładnie napisałaś, nie zapomniałem o pawężach.

Ale tak tylko dla jaj, to taki rzymski legionista powinien pogonić Wołodyjowskiego i D'Artagnana, tak czysto teoretycznie, moim zdaniem nawet bez zbroi, powinien coś namotać.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 02, 2014, 18:27:14
Nie zapomnij że taki Wołodyjowski to nie kłoda drewna. Wystarczy zrobić obejście i dziabnąć z boku. Tarcza to jednocześnie atut jak i przeszkoda. No i jeszcze jedno- siła legionów tkwiła w dyscyplinie. Sam legionista nic nie był w stanie wskórać. Ale jak weźmiesz ich kilkuset i ustawisz w zwartej formacji to dopiero wymiatają. Bo wtedy legionistę nie chroni tylko tarcza ale i tarcze kolegów. Jest zabezpieczony z każdej strony.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 03, 2014, 17:34:27
Czy ja wiem, czy szybciej jest obrócić tarcze, czy wykonać skręt ciała? - To też może różnie wyglądać u różnych ludzi. Jakby nie było prawdziwym przyjacielem policjantów są plastikowe tarcze i to dają radę.

No załóżmy, że rzeczywiście tarcze wcale nie są takie super, ale mówimy o tym do kogoś takiego jak Spartakus.
Albo Antoine-Charles-Louis de Lasalle słucha trafnych wywodów o zmierzchu kawalerii.
Albo Musashi Miyamoto poznaje oczywistą prawdę, że walka dwoma broniami nie ma sensu, albo ktoś taki jak Robin Hood słucha o tym, że łucznicy pełnią tylko rolę wsparcia dla kawalerii, która miażdży ich na miejscu.
Gdybyś stojąc na zamarzniętym jeziorze Pejpus, rozmawiając z Aleksandrem Newskim, wyjaśniła mu, że ciężka kawaleria rozstrzyga losy średniowiecznych bitew, to technicznie masz rację.

To tak najkrócej o rozmowach na temat taktyki walki.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 03, 2014, 23:29:45
Policjanci też nie walą pałą każdy sobie, tylko w szyku. Tak samo huskarlowie, pawężnicy i inni miłośnicy tarcz z drzwi od zakrystii.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 04, 2014, 12:31:32
W teorii, lub na ćwiczeniach w praktyce policjanci nie odmawiają sobie przyjemności obcowania 1 na 1, lub racze 10 na 1, z osobami które śmiało wyrażają swoją emocjonalność.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Warder w Października 04, 2014, 17:46:11
Policjanci też nie walą pałą każdy sobie, tylko w szyku.
Mam skojarzenia.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 04, 2014, 17:47:09
Magia skojarzeń... :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 04, 2014, 22:01:34
Chciałam to jakoś inteligentnie zripostować, ale mi się nie udało.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 04, 2014, 23:17:34
Przepraszam najmocniej, ale pozwolę sobie wysunąć niewybredne wytłumaczenie tejże niemocy, brzmi ono: bo nie ma pani pały. Jeszcze raz przepraszam, ale mózg, płci i skojarzenia, to śliska sprawa, a moje superego jest słabe w tym momencie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 05, 2014, 22:06:00
Warder, a dla ciebie w nagrodę za błyskotliwą "pałę" piosenka:

https://www.youtube.com/watch?v=KbW9JqM7vho

Polecam też każdemu kto czuje siłę ducha jaką przejawiają Beavis i Butt-Head, a więc niezmiernie bawią was właśnie takie gry słowne.

Obawiam się, że śmieszność nie leży w formie słowa "pała", ale w tej niezwykle intelektualnej konstrukcji jaką pracowicie od dłuższego czasu wznosiła beanshee. Analogicznie Maria Curie-Skłodowska byłaby zabawna gdyby tłumaczyła tajemnice elektrostatyczności pocierając ebonitową pałeczkę  kawałkiem sukna. Co więcej śmiem twierdzić, że kolejnym błędem była chęć inteligentnego zripostowania. Właściwe byłaby odpowiedź w rodzaju:
"Warder - nie masz nic innego do roboty?"
A więc absolutnie nie inteligentna, bo to tylko mogłoby pogorszyć sytuację, tak jak Maria Curie-Skłodowska pocierająca ebonitową pałeczkę  nie powinna mówić na temat radu i polonu, ale powinna powiedzieć:
"jeden głupi komentarz i uwalam na kolokwium każdego z dowcipnisiów"

W ten sposób właśnie nie inteligentna odpowiedź byłaby jak najbardziej na miejscu. Mnie jednak martwią nie problemy z "pałkami", ale to, że beanshee nie zadała pytania w quizie historycznym.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 05, 2014, 22:22:38
Dlaczego duże tarcze tak szybko wyszły z użycia? Chodzi mi o to, że nie potrafię sobie wyobrazić, jak szermierka przy pomocy szpady, miałaby pokonać kogoś uzbrojonego w tarczę typu rzymskiego. Generalnie ewolucja tarczy leci od największej do najmniejszej, od tarczy rzymskiej, do puklerzy. Na polach bitew pojawiali się np. kosynierzy, ale już nie tarczownicy.  Jak ktoś uzbrojony w szpadę miałby pokonać kogoś uzbrojonego tarczę rzymska i gladius - abstrahując od innych czynników.
Czy ja wiem, czy szybciej jest obrócić tarcze, czy wykonać skręt ciała? - To też może różnie wyglądać u różnych ludzi. Jakby nie było prawdziwym przyjacielem policjantów są plastikowe tarcze i to dają radę.
Tarcza chroni przede wszystkim przed bronią dystansowa i pociskami. W przypadku policjantów kamienie, butelki itp.
Sprawdza się najlepiej defensywie, szczególnie walcząc w szyku.

W przypadku walki indywidualnej, tarcza przegrywa z bronią dwuręczną. Trudno z pomocą tarczy zrównoważyć przewagę siły i zasięgu broni dwuręcznej. Wyobraź wojownika z tarczą (i jednoręcznym mieczem), skonfrontowanego z przeciwnikiem uzbrojonym np. w renesansowy młot lucereński na 2m drzewcu.

Podobno Maurycy Orański rozważał wprowadzenie jednostek wzorowanych na rzymskim legionie (ostatecznie zapożyczył kilka rozwiązań organizacyjnych), ale łatwo sobie wyobrazić ze taka jednostka nie była by zbyt skuteczna przeciwko najeżonemu pikami hiszpańskiemu tercio.

Szpady nikt w bitwie raczej nie używał (szpada pojedynkowa to dopiero XIX wiek), prędzej rapiera, ale to z reguły nie były delikatne zabawki (wbrew temu co wciska nam Hollywood). Mając w garści solidne ostrze, ponad metrowej długości i dużą swobodę ruchu, można wykorzystać przewagę zasięgu, w najgorszym razie
wystarczy zmęczyć przeciwnika (rzymskie scutum ważyło około do 10kg, wagi gladiusa i rapiera były porównywalne).

Ogólnie waga tarczy rzadko przekraczała 10kg, wyjątek to pawęże. Jednak pawęże z reguły wymagały dodatkowego człowieka w oddziale, którego jedynym zadaniem było taszczenie pawęzy. To z czasem stanowiło co raz większy problem organizacyjny.

Tak naprawdę, tarcze z użycia ostatecznie wyparły dopiero masowo stosowane pika i muszkiet, obie bronie wymagały po prostu obu rąk do obsługi.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 05, 2014, 22:58:43
Bzdury waść gadasz. Po pierwsze- konfrontację miecz+tarcza vs. broń dwuręczna możesz obejrzeć sobie chociażby w trakcie współczesnych walk. Tarcza idealnie się tam sprawuje pod jednym warunkiem- nie jest zbyt duża. Zasięg broni dwuręcznej najlepiej zrównoważyć nie tarczą, ale skróceniem dystansu. Waga scutum wynosiła zazwyczaj ok 6-8 kg, do 10 dobijały rzadko. No i do pawęży nie potrzeba było dwóch ludzi. Wystarczył jeden noszący pawęż na plecach.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 06, 2014, 04:09:53
Po pierwsze- konfrontację miecz+tarcza vs. broń dwuręczna możesz obejrzeć sobie chociażby w trakcie współczesnych walk. Tarcza idealnie się tam sprawuje pod jednym warunkiem- nie jest zbyt duża.
Rozmowa dotyczyła dużych tarczy, w domyśle tarczy legionisty.

Współczesne walki nie oddają wielu aspektów, liczy się szybkość i zdolność precyzyjnego trafienia przeciwnika. Lżejsza i szybsza broń daje w nich dużą przewagę.
Tymczasem 1,5kg głowica na dwumetrowym drzewcu to brutalna siła, której skuteczność trudno zweryfikować w takiej walce.
Zasięg broni dwuręcznej najlepiej zrównoważyć nie tarczą, ale skróceniem dystansu. Waga scutum wynosiła zazwyczaj ok 6-8 kg, do 10 dobijały rzadko.
Ale dobijały (Fayum 10kg, Doncaster 9kg), a napisałem około :|.
No i do pawęży nie potrzeba było dwóch ludzi. Wystarczył jeden noszący pawęż na plecach.
Na jakie licho komuś pawęz na plecach ;). Skoro można rozstawić i schować się, ewentualnie oprzeć broń.
W jaki sposób kusznik miał rozstawić pawęż, rzucić kusze na ziemie i mocować się z pawężą?
Może sporadycznie się zdarzało, ale na pewno nie było praktyczne.

W każdej regularnej armii służyli pawężnicy, którzy to byli odpowiedzialni za pawęże. 
(click to show/hide)
Na plecach, do indywidualnej ochrony noszono ewentualnie zmniejszone wersje pawęzy, tzw. pawężki.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 06, 2014, 05:34:11
Pawęże często były wyposażane w podpórkę lub ostrogę. Dzięki temu pawężnik mógł się nią chronić jednocześnie prowadząc ostrzał. I to było zdecydowanie częstsze rozwiązanie. Bo lepiej mieć dwóch kuszników z pawężami niż jednego kusznika i jednego ciecia do dźwigania.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 06, 2014, 14:55:42
Bo lepiej mieć dwóch kuszników z pawężami niż jednego kusznika i jednego ciecia do dźwigania.
Szkoda ze nikt w epoce na to nie wpadł. Głupcy targali ze sobą wszędzie pawężników :P.

Zwróć uwagę ze w cytacie z Nowakowskiego masz przykładowe wyposażenie pawężników, jeden uzbrojony tylko w miecz, drugi w szable.
Pawęże były noszone na plecach, ale zęby je zdjąć z pleców i rozstawić potrzeba obu wolnych rąk, sporadyczne użycie bez rozstawiania (np. przy szybkiej zmianie pozycji) również wymagało obu rąk, więc uzbrojenie pawężnika ograniczało się do broni bocznej.

Sytuacja w której kusznik dźwigał pawęz była teoretycznie możliwa, problem w tym ze niezbyt praktyczna.
Przy zmianie pozycji, kusznik musiałby przebiec pewną odległość z ciężką pawężą na plecach, kuszą w garści (i bełtami w zębach ;) ), odłożyć kusze na ziemie (schylić się lub przyklęknąć z pawężem na plecach), zdjąć pawęż z pleców, rozstawić pawęz, podnieść kusze, naładować (raczej nie odkłada się naładowanej kuszy), uspokoić oddech (po tej całej gimnastyce) i dopiero wtedy (jeśli przeciwnik jeszcze go nie dopadł) oddać celny strzał.

Dużo bardziej praktyczne jest rozwiązanie gdy pawęż dźwiga i rozstawia niewykwalifikowany "cieć do dźwigania" Piekiełko, a kusznik spokojnie przygotowuje się do oddania strzału.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 06, 2014, 20:09:59
Oczywiście że na to wpadli. Ciecie do targania stanowili mały odsetek oddziału. Większość targała i to i to. Rozstawienie pawęży to nie jest zbyt skomplikowana sprawa- na manewrach zajmowało to nam, współczesnym amatorom- około 2 sekund na pawęż.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 06, 2014, 20:36:49
No to mamy fajny problemik, praktyczne zastosowanie cieci. :)
Akurat walka z  hiszpańskiemu tercio przy pomocy tarczowników miałaby sens, bo nie tylko można by pod tarczą przemycić kłodę, to jeszcze powinno się dziać to co działo się w czasie wojen Rzymu z Grecją - czyli tarcze powinny szczepić piki, powinny pomagać skracać dystans, itp.
Jak nazywała się bitwa która miała taki przebieg?:
Najpierw grecka falanga stanęła na przeciw legionistów, potem doszło do starcia w którym legioniści złamali szyk falangi i doprowadzili do zwarcia. ALE POTEM, Grecy odrzucili sarisy i wyciągnęli miecze i stłukli Rzymian. Nie mogę jakoś dokopać się do nazwy tej bitwy, ale to autentyk, zmierzam do tego, że samo skrócenie dystansu jeszcze wiele nie zmienia, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że tercios byli przecież na to przygotowani.

Jeśli chodzi o skracanie dystansu, walkę z młotami itp. to jednak dużo zależy od walczących. Jeśli ktoś walczy ciężką bronią dwuręczną to może w odpowiednim momencie zrobić krok do tył i po skróceniu dystansu, czy to rapierem, czy pawężą, czy scyzorykiem. :) Na jedno wyjdzie, bo to skrócenie dystansu oznacza w tym momencie, że kładziesz głowę na kowadle. Pytanie czy ten krok zrobi, czyli rozstrzyga "timing", a nie broń. Podobnie w drugą stronę, jeśli walczę z tarczą przeciw komuś kto tłucze mnie młotem lucereńskim, np. taki łysy facet z Warhammera, to albo blokując tarczą wystawiam rękę na złamanie w trzynastu miejscach na raz, albo przesuwam ją w dół trzonu młota i w miejscu wygodnym dla mnie naciskając, wykorzystując naturalną dźwignię odchylam młot w dół. Na dwoje babka wróżyła. Osobiście stawiam jednak na broń dwuręczną, ale niekoniecznie w walce na polu bitwy, gdzie ścisk panuje straszliwy.

Ciecie górą, każdy cieć do pawęży!
Pawęże dla cieciów!
Nie ma ciecia bez pawęży, tak jak raju bez stada węży!
Jeśli ciecia jesteś ciekawy, daj mu pawęż dla zabawy!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 07, 2014, 01:49:03
Oczywiście że na to wpadli.
To proszę daj mi przykład takiej armii, ja się nie spotkałem.
Równie dobrze mogli wpaść na pomysł by dodać kusznikom halabardę, to już byłby idealny żołnierz :P.
Ciecie do targania stanowili mały odsetek oddziału. Większość targała i to i to.
Dałem ci cytat z Nowakowskiego (344 pawężników na 2288 żołnierzy) a ty dalej się upierasz.
W Polsce liczba pawężników była wyjątkowo mała, na przykład u Genueńczyków przypadał jeden pavesarii na trzech kuszników.
Gdyby większość "targała i to i to", to"ciecie" nie byli by potrzebni.

Skoro Nowakowski jest niedobry, to proponuje tytuł  "Piechota zaciężna w Królestwie Polskim w XV wieku", Grabarczyk Tadeusz,  autor podaje ze w spisach znajdują się zaledwie trzy wątpliwe wzmianki o żołnierzach uzbrojonych jednocześnie w pawęż i kusze:
(click to show/hide)

Rozstawienie pawęży to nie jest zbyt skomplikowana sprawa- na manewrach zajmowało to nam, współczesnym amatorom- około 2 sekund na pawęż.
Jeśli robiliście za"cieci do dźwigania" to jak najbardziej.
Co innego w pełnym ekwipunku, z kuszą w rękach, uwierzę w te 2 sekundy gdy zobaczę.

Zresztą to nawet nie jest kwestia fizyczna. Na upartego można by kusznikowi oprócz pawęzy dodać jeszcze zbroje kopijniczą i broń drzewcową (po co nam "cieć ze spisą"), masa takiego ekwipunku nie byłaby taka straszna, ludzie większe ciężary dźwigają.
Rzecz w tym ze w wojsku obowiązywała specjalizacja, w pierwszym szeregu walczyli kopijnicy i pawężnicy (w zamian otrzymywali podwójny żołd), w tylnych bezpieczniejszy szeregach walczyli strzelcy.   
Pewnie można by te funkcje połączyć w jedno, ale byłoby to dalekie od optymalności, w armii liczyła się mobilność (ograniczenie zbędnego ekwipunku do minimum), organizacja (kusznik ma w tylnym rzędzie przygotowywać się  do oddania strzału, nie może się jednocześnie pałętać z pawężem w pierwszym szeregu) i praktyczność (co zrobić z kuszą gdy na ziemi 10cm warstwa błota), oraz przede wszystkim ekonomia (większość oddziału stanowili strzelcy z minimalnym uzbrojeniem ochronnym).
Jeśli chodzi o skracanie dystansu, walkę z młotami itp. to jednak dużo zależy od walczących. Jeśli ktoś walczy ciężką bronią dwuręczną to może w odpowiednim momencie zrobić krok do tył i po skróceniu dystansu, czy to rapierem, czy pawężą, czy scyzorykiem. :) Na jedno wyjdzie, bo to skrócenie dystansu oznacza w tym momencie, że kładziesz głowę na kowadle. Pytanie czy ten krok zrobi, czyli rozstrzyga "timing", a nie broń. Podobnie w drugą stronę, jeśli walczę z tarczą przeciw komuś kto tłucze mnie młotem lucereńskim, np. taki łysy facet z Warhammera, to albo blokując tarczą wystawiam rękę na złamanie w trzynastu miejscach na raz, albo przesuwam ją w dół trzonu młota i w miejscu wygodnym dla mnie naciskając, wykorzystując naturalną dźwignię odchylam młot w dół. Na dwoje babka wróżyła. Osobiście stawiam jednak na broń dwuręczną, ale niekoniecznie w walce na polu bitwy, gdzie ścisk panuje straszliwy.
W ścisku na polu bitwy, gdy kolega obok tez uzbrojony jest w bron drzewcową (halabardę, szydło, młot lucereński itp), to przeciwnik raczej nie skróci dystansu bez nadziania się na broń kolegi, a ty uzbrojony w bron drzewcową nadal masz możliwość wykonania solidnego pchnięcia.
Jeśli dodatkowo za sobą masz następny rząd, również uzbrojony w broń drzewcową, to przeciwnik uzbrojony w broń jednoręczną jest zupełnie bez szans (przynajmniej w ataku na wprost).
Oczywiście formacje w rodzaju tercio czy falangi rozbijano, ale z reguły nie był to frontowy atak ( skrócenie dystansu), wykorzystywano raczej słabe strony tych formacji, wrażliwe boki i tyły, oraz wyrwy powstałe z powodu niekorzystnego ukształtowania terenu.
Nie zapominaj tez o pancerzu. Szybka lekka broń sprawdza się w pojedynku. W bitwie należało nie tylko trafić, ale również przebić pancerz, albo przynajmniej ogłuszyć/powalić przeciwnika.

W zwarciu spisywały się nawet toporne zabawki w stylu goedendag (połączenie maczugi i szpikulca na 150cm drzewcu).
Bitwa pod Courtrai (http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Courtrai) (miecze i tarcze kontra widły, topory i goedendagi ;) ) :
(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/64/Battle_of_Courtrai2.jpg)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 07, 2014, 22:17:14
Goedendag powiadasz Waldzios, a weź se zobacz tero tak od 40 sekundy ło to:
https://www.youtube.com/watch?v=5CpleQ-rv7Q

Nie no masz rację, chociaż obawiam się, że armia Rzymu miała tak odmienne od średniowiecznych warunki nazwijmy to umownie "metalurgiczne", że nadal ta teza byłaby aktualna w epoce brązu, czy wczesnej żelaza. Broń w epoce brązu, a w średniowieczu jeździ na innych zasadach, nie ma mowy o czymś takim jak dwuręczny miecz z brązu, ale coś takiego jak kopesz oczywiście nie jest pozbawione sensu.

Jest taka fajna scena w filmie Joanna d'Arc, gdy Milla Jovovich wyjeżdża przed armię francuską i przegania swoim płomiennym przemówieniem armię angielską. W pierwszym szeregu stoją ciecie z pawężami. Natomiast w filmie Armia Ciemności szturm szkieletów na zamek, wzmacniany jest "tarczami" oblężniczymi. I to jedyne scenki z filmów, gdzie pokazano pawęże, nic innego mi się nie kojarzy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 07, 2014, 22:57:47
Nie no masz rację, chociaż obawiam się, że armia Rzymu miała tak odmienne od średniowiecznych warunki nazwijmy to umownie "metalurgiczne", że nadal ta teza byłaby aktualna w epoce brązu, czy wczesnej żelaza. Broń w epoce brązu, a w średniowieczu jeździ na innych zasadach, nie ma mowy o czymś takim jak dwuręczny miecz z brązu, ale coś takiego jak kopesz oczywiście nie jest pozbawione sensu.
Zapominasz o trackiej rhomphai (http://en.wikipedia.org/wiki/Rhomphaia) czy dackim dwuręcznym falxie (http://en.wikipedia.org/wiki/Falx).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 08, 2014, 00:10:03
Wiecie że z tymi cieciami od pawęży zupełnie rozbijacie przedstawienie jednostek pawężniczych w medievalu 1 i 2, a szczególnie 2, bo o ile w 1, sprite niewiele pokazywał, to chociaż przy przeładowaniu i strzale tarcza stała przed nimi, to w 2 ci goście nie zdejmowali pawęży z pleców nawet przy strzelaniu, a przy przeładowaniu odwracali się plecami do przeciwnika. I wydaje mi się, że chyba w żadnym modzie żadnych nosicieli pawęży nie wprowadzono, nie jestem też pewien w kwestii animacji strzału i przeładowania...
Także dzięki za jeszcze większe zniszczenie mi opinii o medzie 2 :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 08, 2014, 20:15:33
Tak na szybko o pawężach. Mam chwilowo trochę zawirowań więc na ikonografię przyjdzie wam poczekać. Ciecie rozstawiali pawęże typu "drzwi od zakrystii"- te największe, zakrywające wyprostowanego człowieka. Te trochę mniejsze niósł żołnierz na plecach i sam rozstawiał- vide zabytki chociażby z królewskich zbrojowni w Leeds. Te najmniejsze były tarczami kawaleryjskimi. Informacje te mam z zajęć z uzbrojenie prowadzonych min. przez P.A Nowakowskiego.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 08, 2014, 21:00:32
Zapominasz o trackiej rhomphai (http://en.wikipedia.org/wiki/Rhomphaia) czy dackim dwuręcznym falxie (http://en.wikipedia.org/wiki/Falx).
Nie nie zapomniałem, to niemożliwe abym zapomniał - bo nigdy wcześniej nie wiedziałem o czymś takim. Jestem w szoku, co jest standardową procedurą przy rozmowie z tobą Waldzios.

HUtH nie można zniszczyć opinii o Medivalu 2 - gdyż razem z MiB to najlepsze gry wszech-czasów, jasne że mają wady, jasne....
Ale krytykowanie tych wad to jak wytykanie wad kobiety którą kochasz. Powiedzmy tak -  Milla Jovovich ma małe cycki, Medival 2 słabą sztuczną inteligencje, a MiB ma koszmarnie brzydką mapę. Technicznie wszystko prawda, ale Milla Jovovich to jedna z najbardziej znanych modelek/aktorek na świecie, Medival rozwala już samą architekturą miast, a granie w MiB i walka mieczem to jedno i to samo. :)

beanshee masz fajne labry w swoim avatarze - jestem fanem labrów - muszę to powiedzieć! ;)
Zbrojownia w Leeds, to ciekawe, ciekawe,...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 08, 2014, 21:13:33
Ja nie lubię Meda 2 od początku, nawet z modami silnik tej gry mi jakoś nie pasuje i wolę Rome czy nawet meda1, w którym konni strzelcy muszą się zatrzymać by strzelić(do tego salwą).
No ale tutaj nie ma co o tym gadać przecież :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 09, 2014, 08:01:16
Akurat zatrzymywanie się aby strzelić nie jest koszer :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 09, 2014, 10:35:14
Tak na szybko o pawężach. Mam chwilowo trochę zawirowań więc na ikonografię przyjdzie wam poczekać. Ciecie rozstawiali pawęże typu "drzwi od zakrystii"- te największe, zakrywające wyprostowanego człowieka. Te trochę mniejsze niósł żołnierz na plecach i sam rozstawiał- vide zabytki chociażby z królewskich zbrojowni w Leeds. Te najmniejsze były tarczami kawaleryjskimi. Informacje te mam z zajęć z uzbrojenie prowadzonych min. przez P.A Nowakowskiego.
Z ikonografią jest ten problem żeby czasem trudno ocenić co jest pawężą, co małą pawężą, a co pawężką. Szczególnie ze co kraj, to inna klasyfikacja.
(https://dl.dropboxusercontent.com/u/64396195/siege_of_duras.jpg) (https://dl.dropboxusercontent.com/u/64396195/siege_of_duras_big.jpg)
Klasyczna ilustracja, oblężenie Duras, mamy kusznika, pawężnika i kusznika z tarczą na plecach.
"Tarcza zaczyna się na dole od połowy uda, zaś na górze sięga ponad głowę strzelca, można śmiało przyjąć, że jej długość mogła nieznacznie przekraczać metr." Grabarczyk klasyfikuje ją jako "małą pawęż".

Według A. Nowakowskiego:
"Jak wszystko wskazuje wielkie pawęże nie były w Polsce powszechnie używane. W źródłach pisanych odnajdujemy tylko dwie wzmianki o nich, obie pochodzące z 1502 roku, wymieniające tarcze zwaną pawesa magna."
"Pawęże duże, do około 130cm nosili pawężnicy stojący w wewnętrznej linii szyku, osłaniający kryjących się za nimi strzelców i pikinierów."
"Uzbrojenie W Polsce Średniowiecznej 1450-1500", str 104;

Według Grabarczyka:
"Skłonny byłbym przyjąć, że pod słowem pawęż w rejestrach kryją się tarcze, które zasłaniały więcej niż sam tułów. Te największe mogły sięgać nawet 135 cm. Mniejsze, które identyfikowałbym z występującymi w spi­sach terminem „mała pawęż" osiągały ok. metra. "
"Piechota zaciężna w Królestwie Polskim w XV wieku."


No to z trochę innej strony. Twierdzisz ze rozstawiałaś pawęz. Zakładam ze chodzi o dość standardowy wariant (ok. 130x60cm, 6-7kg). Jak oceniasz stabilność takiego kawałka drewna. Myślę ze można przyjąć ze w sprzyjającym terenie konstrukcja sama się nie przewróci i ze stabilność będzie wystarczająca by oprzeć broń. Ale co z ostrzałem. Mam spore wątpliwości jak zachowa się 7kg kawałek drewna, podparty kawałkiem deseczki, w momencie trafienia bełtem z ciężkiej kuszy. Jako kusznik, raczej wolałbym żeby ktoś pawęż przytrzymywał gdy będę przeładowywać.
(http://img31.imageshack.us/img31/4102/1035845969cf1e695c0.jpg)

BTW. Przy okazji, wozy bojowe dla Oktawiana:
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 09, 2014, 19:08:53
Stabilność jest całkiem niezła, pod warunkiem że nie próbujesz ustawić jej całkowicie pionowo. Bełt z kuszy nie jest w stanie jej przewrócić, z prostej przyczyny. Kierunek w jakim działa siła bełtu sprawia, że rozpórka co najwyżej zagłębia się ziemię.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 10, 2014, 15:42:09
A jeżeli bełt trafi tak troszeczkę z boczku?
Nie chcę się mądrować, ale nie można tego sprawdzić, skoro jeździcie na inscenizacje? Oczywiście pewnie oficjalnie nikt nie ma kuszy, ale załóżmy, że ktoś ma przedmiot "kuszopodobny", można by to sprawdzić.

Waldzios - dzięki za wozy bojowe - czuję się wzruszony.

Jeśli chodzi o najlepszą część Total War - jest taki dowcip:
Babci kupuje dla wnusia wódeczkę na osiemnastkę i ekspedientka przedstawia jej ofertę alkoholi, a babcia nie może się zdecydować. Ekspedientka patrzy a za babcią w kolejce stoi alkoholik, mówi więc do niego:
- Może pan coś pani doradzi, którą wódeczkę pan poleca?.
A alkoholik z uśmiechem odpowiada:
- Wszystkie są pyszne!

Podobnie z odcinakami serii Total War - WSZYSTKIE SĄ PYSZNE!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 10, 2014, 19:26:38
A walenie bronią po pawęży w różny sposób się liczy? Tak naprawdę jedyny sensowny sposób aby ją przewrócić to popchnięcie od tyłu. No ale tam stoi przecież pawężnik. Jeżeli jest dobrze rozstawiona to trzeba by z bombardy walnąć żeby ją zmieść.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 11, 2014, 00:06:25
Stabilność jest całkiem niezła, pod warunkiem że nie próbujesz ustawić jej całkowicie pionowo. Bełt z kuszy nie jest w stanie jej przewrócić, z prostej przyczyny. Kierunek w jakim działa siła bełtu sprawia, że rozpórka co najwyżej zagłębia się ziemię.
Mam jednak wątpliwości, wektor siły może różnie się rozłożyć, podpórka może nie mieć w co się zagłębić (twarda powierzchnia), albo odwrotnie, nie mieć odpowiedniego punktu oparcia (błoto, nierówny teren, zbocze wzgórza etc).
Wierze ci na słowo, ze w dobrych warunkach podparta pawęz jest stabilna, ale na polu bitwy rzadko panują idealne warunki.

Kopijnicy, pawężnicy i strzelcy, powiększony fragment obrazu Bitwa pod Orszą (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b9/Krell_Battle_of_Orsha_01.jpg):
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 11, 2014, 07:32:35
Najpierw nasłuchałem się o tym jakim to jestem głupolem, że śmiem pytać o to, czy coś mogłoby wyglądać w przeszłości inaczej, potem były wykłady z podstaw walki manewrowej a teraz....
Słucham o tym, dlaczego ciecie byli niepotrzebni, czuję się  tak często w życiu. Pewnie ta podpórka ma taki pedał który kusznik naciska nogą, pawęża leży na takim prostym mechanizmie, system kół i bloczków i zmienia kąt nachylenia wraz z manewrami wroga, kusznik może spokojnie sobie strzelać, i tylko nogą reguluje kąt nachylenia, gdy wróg zmienia pozycję.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 11, 2014, 11:47:49
Czyli jak ci automatycznie okopujacy się żołnierze z red alerta 2 (chyba)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 11, 2014, 15:57:39
Prawie zapomniałem o Krzyżakach, na obrazie "Oblężenie Malborka" widać pawęże oraz podział obowiązków pawężników i kuszników: 
(http://www.izdebski.art.pl/gfx/simul_dw_03_2d.jpg)
"Oblężenie Malborka", autor nieznany, datacja: 1481–1488, obraz zaginiony;

Link do większej wersji: Oblężenie Malborka (http://www.historiamilitaris.pl/sites/default/files/oblezenie-malborka-1.jpg)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 12, 2014, 21:16:18
No i widzisz Waldzios co narobiłeś, nagadałeś i przez ciebie beanshee sobie poszła i co teraz?
Z kim będziemy dyskutować?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 13, 2014, 04:17:53
Spokojnie, nie zaginęłam. Po prostu dolatuję z doskoku. Trochę mi się namieszało i mam małe urwanie głowy przy samej d***e, stąd brak czasu na podjęcie dyskusji.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Rycerz woku w Października 18, 2014, 20:32:49
Czytając i oglądając programy o wynalazkach dość często męczy mnie pytanie dlaczego coś zostało zapomniane lub się nie upowszechniło.W przypadku tych trzech w temacie nie mogę znaleźć odpowiedzi. Kusza z której można w minuty można oddać 15 strzałów była  szybsza od broń  palnej aż do lat 70 XIX wieku.Zbroja z papieru 4 razy tańsza od zwykłej była możliwa do penetracji dopiero przez rewolwer (Pogromcy mitów). Z tym karabinem też dziwna rzecz gdyż wydaje się że w XV wieku broń z której można oddać 3 strzały po kolej zrobi Furorę przy lontówkach ładowanych 12 minut. Jeśli ktoś zna niech poda  inne wynalazki,chętnie poczytam,dzięki
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 18, 2014, 21:08:36
Zapraszamy do tematu "czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?" Tam jest miejsce na tego typu dywagacje.

Wątki scalone
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 19, 2014, 20:58:41
Dzień dobry witam pana Rycerz woku.
Pełnię tu rolę majordomusa, proszę nie zwracać jednak na mnie uwagi, jestem tylko aby zaspokoić pańskie zachcianki. Proszę się czuć swobodnie, cygrako, może brendy?
A teraz niech nam pan więcej opowie o tych ciekawych sprawach jak zbroja z papieru. Niezwykle frapujące, niezwykle, niech pan śmiało mówi, za chwilę przyjdzie pan Waldzios, myślę, że możemy się go spodziewać i pewnie rozwieje cześć panśkich wątpliwości, zamieści też pewnie jakieś ciekawe zdjęcia.
Oczywiście, że kusza jest niedocenianym wynalzkiem, weżmy chociaż coś takiego co John Howe umieśł w rękach Uruk Hai, a więc kusza samopowtarzalne wzorowana na pomysłach niemieckich z renesansu. {często wspominamy tu o orkach, proszę pana}.
Pana spostrzeżenie odnośnie szybkostrzelności broni palnej jest niesamowicie trafne.

Może pan nam przypomniec jaki dokładnie nosi pan rozmiar koszuli? W naszym klubiku, w którym jest tak wielu fanów panów Adam'a Savage i Jamiego Hyneman'a nosimy wszyscy białe wdzianka, takie jak mam na sobie teraz, mające długie rękawy wiązane z tył, przygotujemy oczywiście odopowiednio gustowny zestaw dla pana.
Prosżę się więc odprężyć i nim pielęgniarka przyniesie mi zastrzyk uspokajający niech jeszcze raz opowiem nam pan o papierowych zbrojach.
Słuchamy z uwagą!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 20, 2014, 02:42:30
Kusz samopowtarzalnych używali Chińczycy. Parę się nawet zachowało. Zdecydowaną zaletą była szybkostrzelność. Gorzej z celnością (chociaż w bitwie to i tak bez znaczenia) i zasięgiem (to już jest problem).  No i ponoć kiepsko sobie radziła z penetracją jakiejkolwiek osłony.
Co do papieru- jakiego używano? Taki papier jaki my znamy to wynalazek dopiero XIX wieczny. Wcześniej korzystano z papieru czerpanego. Jego produkcja była dość skomplikowana a cena nie najniższa. No i śmiem wątpić w wytrzymałość papierowej zbroi.
Co to za broń palna o której piszesz w ostatnim zdaniu?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 20, 2014, 18:08:11
Kusza powtarzalna;
Kusza powtarzalna to zabawka, szybkostrzelność nie przekładała się ani na sile ognia, ani na zasięg; warunkiem użyteczności było użycie przeciwko zupełnie nieopancerzonemu przeciwnikowi na bardzo krótkim dystansie (efektywny zasięg 60-80m);
Podejrzewam ze w przypadku broni palnej podobną efektywność można było uzyskać przy użyciu muszkietu nabitego grubym śrutem, ewentualnie ładunkiem "buck and ball" (kula muszkietowa + kilka kulek grubego śrutu);
Moim zdaniem bardziej praktyczniejszy od powtarzalnej kuszy był garłacz, dysponował podobnym zasięgiem i większa siłą ognia.

Papierowe zbroje;
Papierowe zbroje mogły być skuteczne jako rozwiązanie doraźne, tymczasowe. Wytrzymałość mechaniczna takiej zbroi nie mogła być zbyt duża. Wątpię by papierowa zbroja była w stanie przetrwać kilkuletnią kampanie. Metalowy napierśnik zwykle przezywał właściciela, a uszkodzenia mógł załatać najbliższy kowal.
Dodatkowo papierowa zbroja nie sprawdzała się w każdym klimacie, wilgoć jej nie służyła, a w ciepłym klimacie (ze względu na sporą liczbę warstw) była nieprzyjemna w użytkowaniu.
Co do ceny to niekoniecznie prawda, trzeba bardziej uściślić przedział czasowy i rejon świata, by robić takie porównania.
Trochę informacji o chińskich zbrojach z papieru: Chinese Paper Armour (https://dl.dropboxusercontent.com/u/64396195/Chinese%20Paper%20Armour.pdf);
 
Karabin wielostrzałowy:
Musisz sprecyzować o które konkretnie rozwiązanie ci chodzi, pomysłów było wiele, w większości rozwiązań problemem była złożoność konstrukcji, która wymagała zegarmistrzowskiej precyzji przy budowie i niekorzystnie wpływała na niezawodność.
Trudno zaufać takiej broni w bitwie (8 strzałowy karabin, XVII wiek);
(click to show/hide)
Podstawową zaletą broni lontowej była prostota budowy i niezawodność, broń składała się z metalowej lufy i drewnianej kolby, niespecjalnie było co zepsuć.
W przypadku broni lontowej również powstawały konstrukcje wielostrzałowe.
Siedmiostrzałowy arkebuz z 1530 (trzy lufy do przodu, cztery w tył, 64cm długości):
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 20, 2014, 18:13:07
A nie mówiłem, że jak Waldzios przyjdzie to pozamiata.
A beanshee, jak to jest z podpórkami w czasie manewrów?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Października 20, 2014, 18:42:49
Podpórki podczas manewrów? Na pewno lepiej się sprawdzają, bo jak ciecia od pawęży ci ustrzelą, to nie dość, że musisz tachać pawęż sam, to jeszcze potem, podczas przeładowywania, jak nie ma podpórki, to musisz tą pawęż jakoś trzymać. A na strzał wypuścić/oprzeć o ramię :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 20, 2014, 18:53:18
Podpórki sprawdzają się całkiem zacnie. Zapierasz porządnie i masz osłonę a przy okazji wolne pole do manewru. Czyli dźgania dziabągiem lub nawalania z czegoś co robi dużo huku, sporo smrodu i mało efektu :P A jak chcesz iść dalej do kopa w podpórkę, pawęż na plecy i hajda.
Waldzios, nie zapominaj o foglerzach. Czyli działach z wymienną komorą prochową. Przy odrobinie wprawy można było uzyskać niezłą szybkostrzelność. Ale problemem było uszczelnienie komory. Gazy uchodziły bokiem przez co siła wystrzału była raczej nędzna. Dlatego nigdy nie stały się bardzo popularne i dość szybko zniknęły z pola walki.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Kradus w Października 20, 2014, 23:24:41
Przepraszam jeśli pytanie się powtórzyło, ale nie śledzę wątku i nie wiem czy ktoś je zadał :P (swoją drogą, niezły pomysł na gadanie Oktawi :D). Czy husaria (ciężka, Polska) była pierwszą jazdą, która używała tak długich "lanc"? Bo przecież turnieje średniowieczne najczęściej kojarzone są z walką na koniu na kopie - no chyba, że to fabularyzowany mit o którym nie wiem :3 - z tego co kojarzę, używali wcześniej jako tako dzid na koniach, ale czy była jakaś taka ekipa przed naszą piękną maszynką do zabijania?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 21, 2014, 08:09:48
Rycerstwo oczywiście używało kopii, to była podstawowa broń na polu bitwy. Jednak nie były one aż tak długie jak te husarskie. Te średniowieczne nie przekraczały 4 m długości, te husarskie dobijały do 5 metrów.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 21, 2014, 12:12:41
Żeby nie robić offtopa, zwłaszcza w dziale offtopp, czy istnieje post - "programy tv", albo "programy historyczne"?
Bo mam genialny program, a nie chce robić zamieszania, a jest możliwe, że coś tam przeoczę w działach podrzędnych.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 21, 2014, 15:37:24
Stary temat do wrzucania filmików z neta: http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=431.165
A to jakiś temat do narzekania na telewizję: http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=703.0

Ale jeśli chcesz wrzucać filmy raczej edukacyjne, dokumentalne czy z ogólnie pojętej kultury, żeby o nich pogadać więcej niż 'eheheh, dobre to', to zrób nowy temat. NOWY!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 21, 2014, 22:11:36
Wiedz, o Książę, że w czasach między zagładą Atlantydy a świtem synów Aryasa trwał wiek, o jakim nikomu się nie śniło. Był to wiek wspaniałych królestw - tajemniczej Zamory znanej z czarnowłosych kobiet, łotrów i wieżyc pełnych mrocznych sekretów; Zingary z jej pełnymi temperamentu szermierzami; złowieszczej Stygii trwającej w cieniu starożytnych krypt i grobowców, czy Hyrkanii - ojczyzny porywczych, skośnookich nomadów odzianych w stal, jedwabie i złoto. Najpotężniejszym z nich była jednak Akwilonia - klejnot w koronie Zachodu. Tutaj właśnie przybył Cieć, czarnowłosy, o ponurym spojrzeniu, zbrojny w pawężę; złodziej, pirat, zabijaka, raz pełen zadumy, kiedy indziej - dzikiej radości. Ten potężny Cieć miał zdeptać złociste trony Ziemi obutymi w sandały stopami."

Czy ja wiem, a jak ktoś wyskoczy ci z łukiem na koniu, to cieciu się kręci, ty strzelasz i mamy efekt synergii! Nie rozumiem, co wam ten biedny cieć przeszkadza. Zawsze cieć to jednak jedna warstwa do przebicia więcej.

Powrócę tu do wątku o słoniach w zbroi, no kurcze jak można "zazbroić" słonia, to przecież trzeba zacząć od "zazbrojenia" pana kierowcy, więc byle patykiem go nie zrzucisz.
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Kradus w Października 21, 2014, 22:42:24
Może jakby wtedy mieli wiedzę z zakresu co najmniej "Janusz i  synalkowie-Budownictwo" i umieli robić żel-betonowe dobudówki dla sterującego, byłby on bardziej wytrzymały na ataki przeciwnika.

Wracając do realizmu, przeważnie mieli skąpy strój, tak jak na twojej fotografii :).

edit. Swoją drogą, pan starszy na miejscu pasażera bardziej przypomina jakiegoś wilka morskiego a nie gościa od polowań o.O
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 22, 2014, 00:03:13
Brytole się wszędzie wcisną, a szczególnie na polowania
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Tyr w Października 22, 2014, 00:23:00
Ktoś mi kiedyś powiedział, że pierwsza broń palna (wiecie, arkebuzy, muszkiety, jakieś tam samopały, hakownice, rusznice) była mało celna i często mogło zdarzyć się tak, że np. nie wypaliła, bo proch spalił się na panewce (zresztą do czasów dzisiejszych zachowało się przysłowie "spalić na panewce", chociaż coraz rzadziej jest używane).

Moje konkretne pytanie polega na tym, że z jakiej odległości należałoby mierzyć z takiego powiedzmy samopału, żeby mieć pewność 100% że się trafi w przeciwnika? I nie, nie chodzi mi tu o odpowiedzi typu "przyłóż lufę do ciała", tylko o maksymalną, skuteczną odległość.

A drugie pytanie: długa broń palna, opierana na forkietach zawsze była celniejsza, prawda?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 22, 2014, 01:16:01
zupełnie zgaduję, ale obstawiam 20 metrów na wysokość i 8 na szerokość, więc średnio 14 :P
Twórcy Deluge'a powinni wiedzieć, nie? :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Października 22, 2014, 08:10:53
Kiedyś waliliśmy z haka nabitego żwirem do świńskiego łba. Z 1,5 metra pudło. Z 1 metra trochę świniaka zarysowało. Ale dopiero strzał z 0,75 metra był śmiertelny. Tzn. największy kawałek świniaka jaki udało nam się znaleźć miał wielkość kciuka.
A oryginalną zbroję na słonia mają w Leeds, w królewskich zbrojowniach. Właśnie pluję sobie w brodę że foty nie cyknęłam.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Claudie w Października 22, 2014, 11:07:09
Dla tych co nie mogą lecieć na wyspy :P
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 22, 2014, 11:19:55
ZASŁONIŁ SŁONIA!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Października 22, 2014, 16:58:52
Naturalnej wielkości replika ze Stratford Armouries Museum:
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 22, 2014, 17:45:38
Waldzios, nie mieszamy Władcy Pierścienie z dyskusjami historycznymi, po co nam niby ten mumakil? ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 22, 2014, 19:11:29
Ten słoń ze Stratford :| :O
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 22, 2014, 21:44:18
No jaj, nie wygląda na coś co się łatwo rozwala jednym rzutem włóczni. Pan Jędrek ten od historycznych ciekawostek, opowiadał o facecie któremu strzały przyszyły rękę o tarczy, szyję do łopatki i nos do policzka, a dalej walczył - to oczywiście ekstremum, ale niekoniecznie jedna strzała musi zabić. Zresztą tego faceta można by jeszcze lepiej ochronić. Ostatecznie mamy szereg możliwych scenariuszy do wyboru z opcją włócznia powala kierowcę, ten spadając zabija słonia, jako jedną z możliwych, ale są i inne scenariusze.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Kradus w Października 22, 2014, 21:49:00
Chyba się nie zrozumieliśmy :) Słoń bez sterującego bardzo często robił piruet i gnał z powrotem w stronę swoich wojsk - z tym, że już nie z taką gracją jak chwilę wcześniej gdy go przepuszczano wśród frontowych ludzi. Robił to raczej z przytupem, wgniatając wojskowych w miejsce z którego mieli bliżej do wąchania kwiatków. Dlatego, mówiłem wcześniej, że takie słonie były w końcu bardziej zabójcze dla swoich niźli dla wrogich wojsk ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 22, 2014, 22:05:56
No tak, ale ostatecznie musiało się od czasu do czasu zdarzyć, że ten zwierzok jednak dobiegł tam gdzie miał.
No na dwoje Kradus, babka wróżyła. To taka ruletka na moje oko, pod tytułem - kto zmieni się w pasztecik.

Pytanie co by było gdyby odnosi się nie tylko do przeszłości. Ciekawą rzeczą są oczywiście drony w wojsku, ale również ciekawym wydaje mi się pomysł z sprayem zawierającym szybko twardniejącą kuloodporną substancją. Macie jeszcze jakieś nowinki?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 18, 2014, 01:07:36
może jakąś monografię beanshee by zrobiła z tego wątku? :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 18, 2014, 07:45:18
A ja słyszałem jeszcze o robotach, które mają tachać sprzęt żołnierzy. W sumie więzień byłby pewnie tańszy. Obawiam się, że to właśnie kwestie ekonomiczne będą w przyszłości rozstrzygać większość spraw, tak jak to dawniej też bywało...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 18, 2014, 16:48:40
Oktawianie, coś mało widzi mi się ten pomysł z więźniami, bynajmniej nie napędzali by działań armii z uśmiechami na twarzach.
Nie wspominając już, że do takiego zadania potrzeba ludzi wyszkolonych i co najważniejsze odpowiedzialnych, godnych zaufania.
Nie zapominajmy, że akcje wojskowe to nie dziecinady.
(click to show/hide)

Za to w stu procentach zgodzę się z dobrze wypunktowanym czynnikiem ekonomicznym.
Diabli wiedzą, do czego rozwój techniczny i społeczny nas doprowadzi.
Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 18, 2014, 18:48:29
O więźniach to już było i to w tym wątku.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 18, 2014, 19:01:22
Rzeczywiście, to mój słaby research tematu.
Czy mógłbyś podać jakieś źródła dotyczące tych robotów?
Wydaję się być to temat godny zainteresowania.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 18, 2014, 19:06:36
Chyba czytałem o tym w Angorze, było tam na pewno o tym sprayu. Jestem absolutnie pewien, że i tak już w użyciu są rzeczy o których nam się nie śniło. Pamiętam dobrze szok jaki wywołało użycie inteligentnej broni w czasie pierwszej Pustynnej Burzy. Teraz też jest coś, co się ukrywa przed nami.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: jurdas w Grudnia 18, 2014, 21:26:30
Ja nawiążę do początkowych Azteków, bo kiedyś dobrze siedziałem w temacie:
Otóż konkwistadorzy wykorzystali wiele czynników by podbić cywilizację Azteków. Aztecy panicznie bali się koni(w jakiejś bitwie 16 konnych i 400 Hiszpanów wstrzymało natarcie 3,5k indiańskich wojowników aż do czasu przybycia sojuszników[innego indiańskiego plemienia]). Poza tym mimo dzisiejszego wizerunku Corteza jako wandala, niszczącego ciekawą cywilizację, był on człowiekiem silnej woli. Odmówił m. in. odstąpienia od podbicia Azteków i powrotu na (bodajże, jak wspominałem kiedyś siedziałem i uciekają mi szczegóły) Jamajkę, czym właściwie sprzeciwił się samemu królowi(rozkaz szedł od gubernatora). Aztecy uważali też białych za bogów. Co ciekawe dość szybko przestali bać się broni palnej. Jak ktoś wspominał samo zdobycie stolicy Azteków odbyło się za pomocą wsparcia ogniowego z brygantyn, które dość łatwo opanowały jezioro wokół miasta. Kurczę, chyba będę sobie musiał znowu o tym poczytać, bo były to naprawdę pasjonujące lektury :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 18, 2014, 21:50:35
I właśnie dlatego lubię rozmowy na forum. Jest duża różnica pomiędzy wiedzieć coś w przybliżeniu, a wiedzieć. I nie chodzi o to, że inni ci to wytkną, ale o to, że inaczej się czujesz gdy wiesz dokładnie o czym mówisz.
Naturalnie znam te wszystkie argumenty, czytałem przecież komiksy o podbiciu Ameryki, ale nadal jest to dziwne. ;)
To znaczy jakim cudem tak wojownicze plemiona dały się zastraszyć. Jednak te konflikty wewnętrzne byłby dla mnie na pierwszym miejscu.
Podobnie jest z Afryką, niesamowite kultury, którym biali pomagali się wyniszczać nawzajem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 18, 2014, 23:24:40
Histroycznie nic nie wiem o konkwistadorach, ale strasznie kręci mnie to jak się nosili i kocham filmy o podboju, 1492, Aguirre gniew boży, Misja i Apocalypto... strasznie też jaram się grą Expeditions: Conquistador i oczywiście ciągle jej nie przeszedłem ahhaha.

Więc tak, sądzę, że na forum jestem wystarczająco zorientowany w temacie, aby toczyć o tym rozmowy, w których można zabłysnąć erystycznie i retorycznie. lol.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 18, 2014, 23:34:04
erystycznie - piękne słówko, skąd ty je bierzesz? Nie widziałem tego słówka od czasu studiów, czyli to już prehistoria. A ja jestem całkowitym anty-erystystą. Mówię dokładnie tak jak myślę, nie widzę sensu w obronie nie swoich poglądów.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 19, 2014, 22:28:28
kiedyś przeczytałem Szopenhałera i mi zostało
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 19, 2014, 22:34:35
Zawsze twierdziłam że zajęcia z filozofii powodują nieodwracalne zmiany w mózgu.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 19, 2014, 22:59:05
Fakt, potem zostaje się z nietzschym w głowie. ;)
Heh.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 19, 2014, 23:47:11
Zawsze twierdziłam że zajęcia z filozofii powodują nieodwracalne zmiany w mózgu.
Hmm... nie żeby zajęcia z jakiejś heraldyki nie powodowały...
Zawsze mnie bawią opinie ludzi, którzy mieli ten programowy kursik filozofii na studiach, w którym nic się nie da przekazać i po którym ludzie nadal nic z tego nie kumają :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 20, 2014, 00:10:24
To oczywiste, że ludzie budują swoje opinie bazując na uprzednio zdobytej wiedzy, czy też sposobie w jaki  ją otrzymali. Dlatego też, przy małych nakładach naszej wiedzy raczej ciężko jest dążyć do obiektywizmu, ale na szczęście prawda jest jak dupa, więc może nie będę ciągnął na siłę tematu. (w sumie mało wiem, a najgłośniej krzyczę) ^^

Swoją drogą, jeśli mogę zapytać, tak z ciekawości, co studiowałeś? ;)
Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 20, 2014, 19:13:24
Ja studiowałem politologię i to wybitnie bo przez 6 lat!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 20, 2014, 19:27:17
Na szczęście mam jeszcze czas na wybór odpowiedniego dla mnie kierunku. Od małego marzy mi się archeologia, co na UG nie stanowi większego problemu, aby się dostać.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Grudnia 20, 2014, 19:37:37
A ja ciągle waham się pomiędzy zarządzaniem w Szkole Głównej Handlowej, a projektowaniem gier komputerowych na Politechnice Gdańskiej. Ciągle nie mogę się zdecydować, więc pewnie wyniki matury zadecydują :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 20, 2014, 19:59:27
HappyDexter- archeologię studiuje się świetnie. Dopiero potem zaczynają się problemy :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 20, 2014, 20:28:45
Najlepszy kierunek jeśli idzie o znalezienie pracy to zachód.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 20, 2014, 20:31:34
Po archeologii nawet na zachodzie jest ciężko
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 20, 2014, 20:39:33
Ale nadal lepiej niż u nas:
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 20, 2014, 20:54:14
Myślałem, także nad historią, w razie gdybym uznał, że jest mi do tego bliżej.
@beanshee
Uznaję, (może i błędnie) iż studia posłużą mi głównie pogłębieniu wiedzy, a zawodowo wolałbym się realizować trochę inaczej.
Na pewno znalezienie po takim kierunku pracy jest dość dużym wyzwaniem, co celnie wypunktowałaś. Pozostało mi jeszcze niespełna 10 lat dopóki udami mi się ukończyć jakikolwiek kierunek ze stopniem mgr.
Cytując klasyka, zawsze można wykładać na uniwersytecie- papier w toalecie.
Anyway, mów mi Happy. Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 20, 2014, 21:04:08
Jeżeli masz wybierać między archeologią a historią to idź na archeologię. Naprawdę, ciężko znaleźć nudniejszy kierunek niż historia. Każdy historyk Ci to powie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Sinlasil w Grudnia 20, 2014, 21:04:37
O kurna, ale Wy jesteście starzy :P (sorki beanshee).
Ja się zastanawiam czy po gimnazjum iść do jakiegoś liceum czy do technikum leśnego.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 20, 2014, 21:09:51
Tu się z tobą zgodzę. Archeologia jest dużo ciekawsza, a kręci mnie od kiedy, jako mały chłopiec, widziałem pierwszego Indiana Jones'a. ;)
Heh nostalgia...

O kurna, ale Wy jesteście starzy :P

Ja sobie wypraszam jako gówniarz niespełna.  ^^
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 20, 2014, 21:13:19
Sinlasil- jestem kobietą więc nie mogę mieć więcej niż 18 lat :)
Happy- mnie archeologia wciągnęła jak zobaczyłam Park Jurajski. Na początku jest scena w której paleontolodzy pędzelkami czyszczą czaszkę jakiegoś stwora. Tak mi się to spodobało, że uparłam się że ja też tak chcę. Później z dinozaurów przeskoczyłam na średniowiecze. A później poszłam na studiach i okazało się, że częściej od pędzelka chwytam za kilof... ot, brutalna konfrontacja romantyzmu z życiem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 20, 2014, 21:18:32
Tak niestety wygląda rzeczywistość, i dlatego lękam się o mój przyszły wybór.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Grudnia 20, 2014, 21:33:47
O kurna, ale Wy jesteście starzy :P (sorki beanshee).
Ja się zastanawiam czy po gimnazjum iść do jakiegoś liceum czy do technikum leśnego.
Szczerze? Moim zdaniem jeśli masz iść do słabego liceum, w którym nie przygotują cię do matury (smutna prawda - obecnie liceum sprowadza się do szykowania na maturę) odpowiednio dobrze i powiedzmy wylądujesz na jakimś ZUT-cie albo Stargardinum (przykład z mojej okolicy), to poważnie lepiej idź do technikum i zdobądź zawód, zamiast później pracować w sklepie za jakieś marne pieniądze.
No dobra, zły przykład, teraz jest zapotrzebowanie na inżynierów, to po ZUt-cie też pewnie znajdziesz fuchę :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 20, 2014, 21:38:27
A ja kończyłem politologię i tylko się śmieję z tego, ze ludzie mówią, że po studiach humanistycznych nie ma pracy.
Śmiałem się jak jeździłem na wózkach widłowych i jak siedziałem na kasie w sklepie i teraz też się śmieję bo jestem na stażu jako tatuażysta. I co? Jest praca!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Grudnia 20, 2014, 21:46:20
Mówiłem o kiepskich studiach, nie o humanistycznych studiach. Nie zmienia to jednak faktu Oktawian, że nie zaprzeczysz iż obecnie w Polsce jest większe zapotrzebowanie na inżynierów i lekarzy, niż na humanistów :D
EDIT: żeby nie było wątpliwości, podmieniłem słowo "ścisłowcy" na inżynierów, bo miałem na myśli zawody związane z techniką, a tak ktoś mógłby to źle zrozumieć.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 20, 2014, 21:50:01
Moim zdaniem nie ma to jednak ja wyższe wykształcenie i wózek widłowy! Te rozmowy o filozofii w czasie przerw w rozładowywaniu tirów, kto nie przeżył nie zrozumie. ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 21, 2014, 21:59:11
A ja kończyłem politologię i tylko się śmieję z tego, ze ludzie mówią, że po studiach humanistycznych nie ma pracy.
Śmiałem się jak jeździłem na wózkach widłowych i jak siedziałem na kasie w sklepie i teraz też się śmieję bo jestem na stażu jako tatuażysta. I co? Jest praca!
Nie sądziłem, że trzeba iśc na politologię, żeby jeździć wózkiem, być kasjerem i tatuażystą. Naprawdę uniwersalne te studia!
<ściana>
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 21, 2014, 22:59:23
Widzisz HUtH, życie zawsze potrafi zaskoczyć. ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 21, 2014, 23:03:42
HUtH, to jest wątek o ciekawostkach militarnych a nie o politologii - offtop. ;)
Mam dwóch przyjaciół z którymi razem studiowaliśmy na UAMie politologię, z różnych roczników. Jeden prowadzi własną firmę księgową, a drugi jest geodetą.

Są dwa fajne dowcipasy na ten temat:

 - Koledzy śmiali się z Jasia gdy chciał iść na politologię. A teraz on śmieje się z nich, raz da im za mało keczupu, a raz frytek.

 - Co mówi student politologii do studenta polibudy? - Frytki z keczupem czy bez?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: jurdas w Grudnia 25, 2014, 11:55:25
Swoją drogą, zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby Jakub de Molay nie spieprzył fuzji Joannitów i Templariuszy albo czy w ogóle sami Templariusze zdołaliby zebrać środki na odbicie Ziemi Świętej, gdyby nie chciwość władz kościelnych i Filipa Pięknego?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 25, 2014, 12:27:47
Nie, rozwiń temat - zachęcam!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Grudnia 25, 2014, 12:36:57
Templariusze i środki na odbicie Ziemi Świętej? Do tego potrzebny jest papież (lub przynajmniej jeden potężny monarcha), sam zakon nie wystarczy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 25, 2014, 18:29:27
Bez poparcia papieża i świeckich monarchów nie mieliby szans na nową krucjatę. Za mało ich było. A ich ogromne majątki też raczej by nie starczyły.
Btw- fuzja Templariuszy i Joannitów była skutkiem a nie przyczyną upadku tych pierwszych.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: jurdas w Grudnia 25, 2014, 21:20:35
@Gamling, jeśli się dobrze orientuję, to ich dochody o wiele przewyższały środki współczesnych im monarchów(spory obrót pieniędzmi we Francji i Anglii, ziemie, podatki, co prawda o wiele mniejsze niż dawniej, ale podejrzewam nadal zdarzało się sporo datków)

@ beanshee Jeśli mnie pamięć nie myli to mieli oni wcześniej taką możliwość, bodajże papież zorganizował nawet spotkanie kapituł zakonów, ale Jakub de Molay starał się udowodnić, że rywalizacja między zakonami jest dobra dla interesów chrześcijan w Ziemi Świętej, gdyż starają się jedni być lepsi od drugich(bo kogo by interesowało wsparcie sąsiedniego zamku, jeśli to zamek rywala).

IMHO gdyby doszło do wspomnianej przeze mnie fuzji byłoby to całkiem realne. Sami templariusze, cóż, myślę, że rzeczywiście potrzebowali by wsparcia w postaci jakiejś krucjaty, jednak ona musiałaby mieć realne podwaliny ekonomiczne(ochotników należałoby utrzymać nawłasny koszt, wtedy biedna szlachta ruszyłaby pewnie z większą ochotą, szczególnie obiecując im możliwość awansu w hierarchii i ziem, kwestie logistyczne, trzymać jak najdalej od Wenecjan[w sumie Joannici i Templariusze posiadali całkiem pokaźne floty] :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 25, 2014, 21:32:20
Oj, nie psujmy sobie zabawy, jeśli istnieją jakieś powody dla których Templariusze nie mieliby być potężni na tyle by przeciwstawić się np. władzy papieża  to można zadać pytanie co takiego mogliby zrobić jeszcze wcześniej, by takie możliwości mieć.
Ciekawy problem, który rozumiem tak - czy mała grupa ludzi, ale doskonale zorganizowana mogła zmienić fundamenty naszego świata?
Moim zdaniem mogła.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 25, 2014, 22:33:07
Fundamenty czegokolwiek ciężko zmienić, bo one są tak jakby niezmienne. Mogli zmienić co najwyżej kształt świata. No i wbrew pozorom ich potęga nie była tak ogromna. No bo przecież zakon we Francji został zniszczony bez większych problemów.
No i nie ukrywajmy- na początku XIV wieku o krucjatach przeciwko muzułmanom w ziemi świętej myśleli już tylko niepoprawni romantycy. Ci twardziej stąpający po ziemi zdawali sobie sprawę, że to tylko bardzo kosztowna mrzonka.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 25, 2014, 22:58:35
A gdyby zmienić perspektywę.
Gdyby Templariusze nauczyli się rozmawiać z muzułmanami i czerpać z ich kultury? Gdyby istotnie powstało Królestwo Niebieskie - czyli państwo tolerancji religijnej? Może w tolerancji tkwił klucz?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Grudnia 25, 2014, 23:04:51
Gdyby...słowo klucz. Wtedy się dążyło do wojny z niewiernymi bardziej. :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Grudnia 25, 2014, 23:17:00
Pozwolę sobie nawiązać do bazowej części tematu - kwestia likwidacji pikinierów. Jak sądzicie, czy za Gustawa Adolfa strzelanie z armat do ich szyków przeszłoby? W końcu Szwedzi kombinowali coś z lekkimi działami polowymi, a taka kula nie dość, że orze jak zboże zwarte szyki, to jeszcze wybucha. Czyż nie jest to prosty, mało skomplikowany, sposób likwidacji owych "wnuków" falangity macedońskiego?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Grudnia 25, 2014, 23:27:05
Za czasów pikinierów, artyleria prowadziła przecież ostrzał, także w pikinierów. Kwestia celności głównie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 25, 2014, 23:43:52
Armaty polowe były powszechnie stosowane od XVI wieku. Nie tylko przez Szwedów. Jak już taka kula trafiła to faktycznie robiła niezłe spustoszenie. Niestety, sprawiały też sporo problemów. Po pierwsze- transport. Dość kłopotliwy i mocno spowalniający tempo marszu. Chcesz zrobić szybki wypad z zaskoczenia? Zostaw to cholerstwo z taborami. Po drugie- tempo ładowania. Prowadzenie ciągłego ognia raczej nie było możliwe. Po trzecie- celność. Dopiero wprowadzenie gwintowanych luf znacznie ją poprawiło. Bez tego prowadzenie ognia na większe odległości było raczej kwestią przypadku. No i po czwarte- żywotność działa w XVII wieku nie była zbyt długa. Szacuje się że z armaty można było oddać zaledwie 60-70 strzałów. Potem nadawało się tylko do przetopienia.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Grudnia 26, 2014, 00:51:16
Właśnie o to pytałem. Poza tym, słyszałem też o takich Doppelsoldner'ach, którzy zawodowo zajmowali się szturmem na piki (za co im płacono podwójny żołd). A także o lekkozbrojnych Rodeleros - tarczownikach. Czy wg was na pikinierów idziemy z armatami i bronią palną, czy stosujemy staroświecką dość metodę piechoty szermierczej?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 26, 2014, 02:42:58
Zależy gdzie się bijemy. U nas wystarczyło kilka chorągwi husarskich z pięciometrowymi kopiami :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Grudnia 26, 2014, 12:17:09
Pod Ravenną chyba Rodeleros wycięli pikinierów przepychając się tarczami z tego co pamiętam, ale o innych przypadkach skutecznej ofensywy tarczowników nie słyszałem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 26, 2014, 12:29:28
No a walki Rzymian z Grecją?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Grudnia 26, 2014, 13:22:08
Myślałem, że rozmawiamy o walce z pikinierami a nie falangitami. Falanga była ociężała i podatna na flankowanie bardzo. O ile od frontu była niezwyciężona, tak atak od flanki mógł bardzo łatwo ją załamać, bo manewrowanie tą formacją było bardzo trudne, dodatkowo armia hellenistyczna by pokazać się od najlepszej strony, musiała być znakomicie dowodzona. Ot przyczyny jej klęsk.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 26, 2014, 13:35:47
No racja, ale zaraz a te wszystkie espadony i inne takie, to nie jest dyżurny sposób na złamanie szyku pikinierów?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Grudnia 26, 2014, 13:46:51
Ja sam kiedyś próbowałem zlikwidować pikinierów muszkieterami. Trzeba było tylko stale się wycofywać, aż pułk wroga nie stopniał do 30% stanu wyjściowego. Potem był atak na bagnety i po sprawie. Ale to był Empire, a w XVIII wieku pikinierzy byli już przestarzali. A co zrobić z tercjami hiszpańskimi (kombinacja pikinierzy + rodeleros + paru arkebuzerów)?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 26, 2014, 13:58:33
Ja sam kiedyś próbowałem zlikwidować pikinierów muszkieterami.
Przepraszam, z kim rozmawiam?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Grudnia 26, 2014, 14:02:46
Z 18 (prawie 19-sto) latkiem ze Śląska, interesującym się historią (zwłaszcza okres między 1453 a 1914). Zresztą - cóż to ma do rzeczy?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Grudnia 26, 2014, 14:22:03
Cytuj
No racja, ale zaraz a te wszystkie espadony i inne takie, to nie jest dyżurny sposób na złamanie szyku pikinierów?
Fakt, była to broń przeznaczona do tego i rzeczywiście wykorzystywana. Tyle że w XVII wieku piechota rzadko się między sobą naparzała wręcz, głównie sprowadzało się do ostrzału muszkieterów, kawaleria też zazwyczaj podjeżdżała do szeregów piechoty wykonując karakol. Głównym przeznaczeniem pikinierów była ochrona muszkieterów przed kawalerią, by ta nie mogła wykonać szarży (stąd wymuszenie na niej taktyki karakolu). Czyli w tym okresie ta jednostka uchodziła bardziej za straszaka na kawalerię. Stąd nie było za bardzo sensu używać dwuręczniaków i szarżować z nimi na szyki pikinierów narażając się na straty, lepiej było wykorzystać połączenie ognia artylerii, muszkieterów i kawalerii.

Warto też wspomnieć, że nawet jak miało dojść do starcia dwóch oddziałów piechoty (czyli pikinierów właściwie) to często jeden po prostu łamał szyk przed zwarciem i pierzchał. Wojna to psychologia, stąd potęga Tercio, jego solidna masa działała zachęcająco na żołnierzy w tej formacji i zastraszająco na wrogów.

I przy okazji, nie polecam kierować się grami, Total Warami też nie. Bo wywnioskujemy że straty większości bitew wynoszą 80-90% strony przegrywającej, a kawaleria w średniowieczu nie umie przełamać szyku chłopów z włóczniami.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Grudnia 26, 2014, 14:39:49
Tu nie o to mi chodziło, aczkolwiek z opinią dot. walki w XVII wieku się zgadzam. Zresztą, ja już w TW nie gram - tak po prostu rzuciłem przykład na tezę, czy nie lepiej siłą ognia tępić ów straszak na konnicę i wroga. Co do kwestii psychologicznych - tu się w pełni zgadzam.
A teraz zmieniając temat:
Jak sądzicie - jak należałoby przełamać impas IWŚ na froncie zachodnim? Tak z punktu widzenia Niemców, którzy w wyniku blokady alianckiej mieli poważne braki zaopatrzeniowe? Czy - pomijając Sturmtruppen - można by wprowadzić bardziej mobilną artylerię, która strzelała by poziomo, a nie jak haubice? O czołgach lekkich nie wspominam - bo to wynalazek późniejszy, "puszki" z I WK były mało mobilne. Jak sądzicie?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 26, 2014, 16:10:09
Co do totalwarów, to zależy jaka część i jaki mod i jaki gracz... Niestety w większości części i modów jest tak, że gracz wykorzystuje mechanikę gry szkoląc sobie jakichś wysokogwiazdkowych generałów oraz doborowe jednostki i uprawia powergaming niszcząc wszystko taką armią, bo jest po prostu nie do złamania. i jest to w sumie jedyny sposób na nie przegranie kampanii na very hard. Jednak na poziomie niskogwiazdkowców i zwyczajnej jakości wojsk w jakimś realistycznym modzie z ulepszonym AI, to takie symulacje wyglądają całkiem nieźle, starcie trwa jakiś czas aż w jakimś miejscu w wyniku dodatkowych manewrów lub początkowo kiepsko dobranych wojsk, dochodzi do większego ubytku liczbowego, w skutek czego załamuje się morale oddziału i zwykle przyległych, linia się przerywa, potem, jeśli nie ma jakichś posiłków to idzie lawinowo wraz z przewagą jednej ze stron, cała armia rzuca się do ucieczki, zostają tylko jakieś elity robiące last stand do pewnego momentu.
Trochę inaczej to niestety wygląda jeśli armia nasza lub wraża ma np. samą ciężką powolną piechotę, oczywisty bez sens - skutek: wystrzelanie. Stąd też takie problemy z nomadycznymi nacjami w TW, a jeszcze gorzej jesli gracz nimi gra, powergaming na maksa idzie...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Grudnia 26, 2014, 16:26:33
Stąd też moja opinia, że by starcia wyglądały w miarę nieźle w TW potrzeba solidnego moda. W takim Invasio Barbarorum SAI do Rome, robienie określonych konfiguracji "dobrych na wszystko armii" nie ma sensu. Kiedyś chciałem tak pocwaniakować z super armią i się przejechałem na Sasanidach, a raczej oni przejechali po mnie swymi Grivpanvar. Bardziej trzeba się dostosowywać do przeciwnika, o ile na takich Hunów najlepiej ruszać z lekką i średnią jazdą wspartą dobrą, trzymającą zwarty szereg i odporną na ostrzał piechotą, to już taka armia nic nie zdziała walcząc z Sasanidami, bo zostanie rozniesiona przez ich strzelające albo szarżujące czołgi (oraz strzelająco-szarżujące).

A zmierzam do tego, że w podstawkach TW ludzie sobie robią jakieś konfiguracje uniwersalnych armii i wygrywają nią z każdą frakcją, w porządnych modach takie coś po prostu nie przejdzie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 26, 2014, 17:14:55
No, ale wracając do tematu, to wg totalwara, najlepiej jest postarać się odłączyć oddziały pikinierów od siebie i odpowiednio manewrując wystrzeliwać je. Unikać frontalnego starcia za wszelką cenę, chyba że ma się lepiej opancerzonych i zdyscyplinowanych pikinierów po swojej stronie.
Jeśli chodzi o falangę, to najbardziej satysfakcjonujące w EB było związanie ich w walce z czymkolwiek i puszczenie na nich z flanki jakichś nagich szalonych Celtów :P
Ale skąd wziąć szalonych nagich Celtów w XV-XVII wieku?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 26, 2014, 19:10:21
Z 18 (prawie 19-sto) latkiem ze Śląska, interesującym się historią (zwłaszcza okres między 1453 a 1914). Zresztą - cóż to ma do rzeczy?
W takim razie nie mogłeś zlikwidować pikinierów muszkieterami. Pewnie chciałeś powiedzieć, że w grach starałeś się odtworzyć taktykę którą poznałeś np. na forum. Zlikwidować pikinierów muszkieterami mógłby dla przykładu Karol X Gustaw, ale to że z Bożej łaski król Szwecji, Gotów i Wenedów, wielki książę Finlandii, książę Skanii, Estonii, Inflant, Karelii, Bremy, Verden, Szczecina, Pomorza, Kaszub i Wenden, książę Rugii, pan Ingrii, Wismaru, hrabia-palatyn Renu, książę Bawarii, Jülich, Kleve, Bergu miałby zalogować się na tym forum - przyznaje że od początku było to dla mnie podejrzane, stąd moje pytanie.

Co do samego Total War, to zawsze sprowadza się tam najprostsza taktyka. Piechotą wciągamy oddział do walki - nasz piechota stoi i czeka, jeśli coś tam za nią strzela to nie zaszkodzi. Nasza kawaleria objeżdża wroga i zajmuje dogodną pozycję. Potem nasza piechota podchodzi i prowokuje szarżę wroga, wtedy nasza kawaleria atakuje tył wroga, gdy tylko szarża uderzy, atakuje z impetem nasza piechota. Wróg dostaje dwie szarże na czysto i jest otoczony, system gry załamuje mu morale. Dopiero gdzieś koło Napoleona wprowadzili na tyle rozsądną sztuczną inteligencję i balans konnicy, że komputer zaczął sobie z tym jakoś radzić. Spokojnie można tak przelecieć całego Medivala 2, waląc totalne kretynizmy ekonomiczno-polityczne na najwyższych ustawieniach, działa to tak samo na pikinierów jak i na inne jednostki i to razem z kawalerią. Wyjątkiem potwierdzającym regułę są konni łucznicy, którzy są totalnie przegięci, jak to na Total War przystało.

Naturalnie psychologia jest decydującym czynnikiem, ale z jakiegoś powodu te ciężkie miecze jednak na pole walki taszczono, chociaż mogli zabrać kłody.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Grudnia 26, 2014, 19:24:45
Zazwyczaj grałem na podstawce (bo średnio się znałem na instalacji modów w wersji Steam gry, inaczej było z M2 czy R1), ale nie używałem powergaming'u. Dzieliłem armie na dwie grupy: "polowa" była standaryzowana i przeznaczona do oblężeń (10 pułków piechoty, po 3 pułki strzelców, jazdy strzelczej i artylerii). Z kolei "patrolowe" zależały od tego, z czym walczyłem - głównie jednak to była jazda lekka (typu dragonia lekkokonna) i ciężka (kirasjerzy/lansjerzy). I tu była po prostu kwestia gustu, a nie rozjechania systemu - po prostu mam swoje ulubione jednostki, ze  względu na to, jak wyglądały i jak walczyły, a nie jak były efektywne. Zresztą, w TW nie gram już, wolę dobre mody pod WB czy serię gier Paradoxu (EU, V2 czy CK2).
------------------------------------------------------------------
Wracając do tematu: dotychczas sądziłem, że liczyła się siła ognia w XVII wieku i kwestie zaopatrzeniowe. Po lekturze Englunda dt. okresu wojny 30-letniej wyobrażałem sobie wojny w XVII wieku jako cykl oblężeń i manewrów. A, że standardem dla epoki był szyk mieszany w piechocie (pikinierzy+muszkieterzy), a jazda (cały czas piszę o Zachodzie) raczej walczyła jako rajtaria czy dragonia, więc sądziłem, że najlepszą metodą walki z pikinierami była siła ognia (kombinacja piechoty liniowej i artylerii). Zresztą, w epoce ludwikańskiej, a więc jeszcze w wieku XVII, Francja wystawiała już piechotę z bagnetami zamiast pikinierów.
--------------------------------------------------------------------
Edit:
W TW nigdy nie grałem dla samej wyrzynki - po prostu to była pierwsza seria strategii, z jaką się zetknąłem (pomijając Kozaków). Nigdy nie uczyłem się strategii z forum - moje armie raczej były mało mobilne i nastawione w bitwach polowych na defensywę (wyjątkiem były patrole). Grałem tak, jak mi się podobało (w kampanii, nigdy w trybie wolnej bitwy), często mając problemy z frakcjami nastawionymi na lekką jazdę. Zresztą - jak wspomniałem, w Total War'y już nie gram.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 26, 2014, 20:46:17
Jak sądzicie - jak należałoby przełamać impas IWŚ na froncie zachodnim? Tak z punktu widzenia Niemców, którzy w wyniku blokady alianckiej mieli poważne braki zaopatrzeniowe? Czy - pomijając Sturmtruppen - można by wprowadzić bardziej mobilną artylerię, która strzelała by poziomo, a nie jak haubice? O czołgach lekkich nie wspominam - bo to wynalazek późniejszy, "puszki" z I WK były mało mobilne. Jak sądzicie?
adriankowaty - zgadzam się, że gra się dla swoich ulubionych jednostek a nie dla skuteczności. Można ustawić artylerię w taki sposób by przebić mury twierdzy w linii prostej i błyskawicznie zająć centrum i wygrać oblężenie, albo oglądać jak małe ludziki tłuką się na murach! ;)

Co do pytania o pierwszą wojnę to nadal  uważam, że największym pomysłem byłoby wprowadzenie centralnego systemu dowodzenia na miarę Hugh Dowdinga - zawsze i wszędzie! W realiach pierwszej wojny dorzucam do tego gratisowo pociągi pancerne, bo czemu nie!
Jak było już mówione wcześniej, zawsze można by wprowadzić skuteczne rozwiązania z końca wojny, albo nawet z następnej. Np. przykład który podała beanshee, a więc "ciche" jednostki miotające przed głównym szturmem granaty. Generalnie wtedy nie było koncepcji na komandosów, a w sumie czemu nie? Zostaje jeszcze masa opcji, chociażby rozwój lotnictwa i jego koordynacja z piechotą, chociażby potencjał Zeppelinów. Coś się jeszcze by wykombinowało.
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 26, 2014, 23:20:01
Co do samego Total War, to [...]
Na podstawkach tak(szczególnie właśnie Med2 czy Empire), w dobrych modach ze submodami jest trudniej. AI robi zbyt zbalansowane armie, trzyma linię, gra asekurancko i nawet sama próbuje okrążyć gracza. Brzmi niesamowicie, ale nie da się już tak łatwo robić z każdej bitwy czegoś w stylu bitwy pod Kannami.
Z drugiej strony do dzisiaj uwielbiam to przegięcie z pierwszego Meda: pierwszy okres, Almohadzi, siedzi się na tyłku aż do zbudowania drugiego poziomu milicji w Granadzie(+1 do valour dla tej jednostki), wtedy masowa rekrutacja almohadzkiej straży miejskiej, która jest statsami prawie jak ciężkozbrojni z dopiero następnego okresu, i armiami tylko z tej jednostki podbija się całą Europę. Proste? Proste. Ale to chyba nie wątek o czymś takim :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 27, 2014, 01:28:24
Oktawian, w zasadzie to koncepcja komandosów pojawiła się już wtedy, w postaci tych słynnych Sturmgruppen. Niemcy byli o włos od wygrania wojny gdy je wprowadzili. Jakby wpadli na ten pomysł pół roku wcześniej, Paryż by upadł. No i dziwne, że Niemcy nie docenili potencjału czołgów. 20 wyprodukowanych przez nich maszyn typu A7V wypadało blado chociażby przy doskonałych Renault FT-17.
Z pociągami pancernymi bym nie szarżowała. Wyglądają przezaje***cie, ale niestety mają zbyt wiele ograniczeń.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 27, 2014, 20:21:23
HUtH, a jakby tą dyskusje po prostu przenieść do działu o Total War, powiedzmy zapraszam do rozwinięcia myśli dedykowanym wątku i już. Zobacz sam, to jest właśnie takie zaproszenie, taki mój pomysł na uniknięcie offtopu albo sztucznego urywania rozmowy.

No cóż beanshee zdanie "jakby wpadli na ten pomysł pół roku wcześniej, Paryż by upadł", wydaje mi się wręcz kończyć wątek o pierwszej wojnie, to bardzo radykalne założenie. Generalnie zawsze uważałem że pierwsza wojna to bardzo dziwny konflikt i  w gruncie rzeczy najprościej można by powiedzieć, że obie strony nie za bardzo wiedziały jak się w tym wszystkim odnaleźć. Zupełnie nowe rodzaje broni jak chociażby lotnictwo dopiero kształtowały swoje sposoby działania. Ja mogę powiedzieć, że wystarczyło nie obciążać samolotów myśliwskich bombami i zapewnić pilotom długie szkolenie by całkowicie zmienić obraz wojny - i to jest prawda. Tylko tyle, że znowu do tych wniosków można było dopiero dojść z czasem.
Mocno zastanawiałem się nad tym czy rzeczywiście nie można zmienić fundamentów na jakich opiera się nasz świat. A powstanie USA, nie jest właśnie czymś takim? Można też powiedzieć, że rewolucja francuska, ale to jednak szybko przywołuje obrazek gilotyny. Na pewno jednak nasz świat zmieniła rewolucja industrialna, zmieniło się wiele spraw uznawanych za fundamentalne. A gdyby w starożytności jednak ruszyły te silniki parowe i świat poszedłby w tym kierunku i nie byłoby średniowiecza? Czyż to nie zmieniłoby fundamentów świata?
Nie wiem na ile fuzja Templariuszy z innymi zakonami mogła coś zmienić, ale grupka ludzi takich jak Leonardo, Albert Einstein, czy Kolumb mogła mieć wpływ na rzeczy które uznajemy za fundamentalne i tacy ludzie mogli się urodzić przecież w innym czasie i miejscu. Mogli też razem tworzyć zupełnie nowe idee.
Czarną stroną tej koncepcji są takie nazwiska jak Stalin, Hitler, czy Mao Zedong, ostatecznie oni też wpływali na sprawy fundamentalne.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 27, 2014, 20:57:13
Wiem że to dość radykalne stwierdzenie. Ale spójrz na Kaiserschlacht z wiosny 1918. Niemcom udało się osiągnąć bardzo duży sukces. Niestety, nie mieli już  ani rezerw militarnych ani ekonomicznych aby wykorzystać ten sukces. W przeciwieństwie do Ententy, co dzień zasilanej tysiącami świeżych, wypoczętych jankesów.
Co do fundamentów- nadal twierdzę, że są niezmienne. Naszymi fundamentami jest kultura rzymska i grecka. To, co działo się później miało wpływ na kształt świata, ale nie jego podstawy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 27, 2014, 21:07:55
 "specjalne oddziały szturmowe, przeszkolone w taktyce infiltracji. Była to innowacja wymyślona jeszcze w roku 1915 i przetestowana w kilku bitwach — m.in. z sukcesem w bitwie pod Caporetto. W skrócie polegała ona na tym, że oddziały szturmowe starały się atakować tylko wydzielone punkty oporu, a po ich pokonaniu zwartymi formacjami jak najszybciej i jak najgłębiej przenikać na tyły, aby tam kontynuować walkę rozbijając tyły przeciwnika i atakując jego linie obronne. "

No zgadza się, wszystko się zgadza. Jeśli mieli to już w 1915, to spokojnie mogli to rozwinąć jeszcze przed końcem wojny. No ale, zwycięstwo Niemiec w pierwszej wojnie byłoby fundamentalną zmianą. Sama przyznaj - mogłoby już nie być drugiej wojny, to by wiele zmieniło.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 27, 2014, 21:21:02
Drugiej wojny można było łatwo uniknąć nawet bez wygranej Niemiec. Wystarczyło ich tak nie cisnąć.
Oczywiście zakładając, że II wojna światowa nie wybuchłaby z innej przyczyny.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 27, 2014, 21:51:25
A jak ty widzisz beanshee ten problem - Hitler zginął w czasie pierwszej wojny, druga wybucha czy nie?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 27, 2014, 22:55:25
Raczej tak. Patrząc na nastroje ogółu społeczeństwa Republiki Weimarskiej. Hitler był tylko hmmm... wyrazicielem woli ludu. Wiedział co Niemcy chcieli usłyszeć. Podejrzewam, że nawet jakby nie on, to i tak znalazłby się jakiś przywódca potrafiący zjednać sobie społeczeństwo.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lejba Goldszmit w Grudnia 27, 2014, 23:02:44
Dlaczego zakładacie że to dzięki Niemcom wybucha II wś., przecież są jeszcze bolszewicy, którzy prędzej czy później ruszą na zachód.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 27, 2014, 23:31:16
Bolszewicy ruszyli na zachód. W 1920 roku. I wszyscy wiemy jak to się skończyło.
Stalin nie miał siły na samodzielną wojnę, nawet przeciwko samej Polsce. A co dopiero przeciwko Polsce+sojusznicy. Właśnie dlatego czekał z atakiem do 17 września. Gdyby alianci ruszyliby wtedy przeciwko Niemcom, Stalin nie ruszyłby z fajką w zębach tylko spokojnie dał wykończyć Hitlera.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 27, 2014, 23:33:47
A co gdyby nie było konfliktu w Europie, a tylko w obrębie Pacyfiku?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 27, 2014, 23:39:35
To nie byłby nasz problem :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Grudnia 28, 2014, 00:28:12
NASZ... wiesz jak to brzmi, skoro siedzisz teraz w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej? :P

A propos tych gdybań, przypomniała mi się powieść 'Człowiek z wysokiego zamku', super jest. :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 28, 2014, 09:31:27
Ale Polką jestem nadal :)
Zresztą, JKM Elżbieta II też nie ma się czego bać. Royal Navy czuwa :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 28, 2014, 12:38:41
Oczywiście, że fuzja Templariuszy mogła zmienić fundamenty naszego świata! Tak samo, gdyby jakiś rzymski bogacz kupił św. Józefa jako cieślę do budowy swoich altanek i Chrystus posłany by został do szkoły w Rzymie i wychowany na setnika! Nie byłoby chrześcijaństwa!
Oczywiście chodziło mi od początku o efekt motyla (http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_motyla). Dramatyczne następstwa mogą mieć też błahe wydarzenia!

Dowolny układ fizyczny, który zachowuje się nieokresowo, jest nieprzewidywalny.    Edward Lorenz
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Grudnia 28, 2014, 19:03:53
I tak wplynęli na losy świata patrz flaga Portugalii
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 28, 2014, 20:20:16
A w najnowszej Historii bez Cenzury jest taka anegdotka, że Waszyngton popił z Kościuszko i mówi mu, że nie ma pomysłu na flagę nowego państwa, jakim są USA, a Kościuszko na to:
- Herb ziemi sandomierskiej jest bardzo ładny.
(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f4/POL_powiat_sandomierski_COA.svg/200px-POL_powiat_sandomierski_COA.svg.png)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lejba Goldszmit w Grudnia 28, 2014, 22:43:12
Przeciętny herb.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 28, 2014, 23:17:37
Przeciętny herb.

W jakim sensie?
Jak spojrzeć na herby ziem polskich, to jedyne co pozostaje częścią paralelną (ależ piękne słowo) są barwy. Trochę dziwacznie, więc mówić o przeciętności, nieprawdaż?
Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lejba Goldszmit w Grudnia 28, 2014, 23:23:36
Prosty jest, nie zbyt skomplikowany, wolę herby szlacheckie, bardziej mi kolorystycznie odpowiadają.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 29, 2014, 00:02:19
Jest w tym trochę racji. Bardzo estetycznie wyglądają hełmy rangowe (ta część zawsze najbardziej mnie ekscytowała), czasami ładnie zwieńczone klejnotami herbowymi w najróżniejszych formach.
Mimo wszystko podostaje zazwyczaj takie samo lub podobnie konstruowane godło, a pod tym względem, powierzchownie ujmując, nie znajdziemy wielu różnic.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 29, 2014, 00:20:27
Lejba, herby szlacheckie mają dokładnie tą samą kolorystykę. Z prostej przyczyny- w heraldyce masz tylko pięć kolorów (niebieski, czerwony, purpurowy, czarny, zielony) oraz dwa metale- srebro (przedstawiane jako biel) oraz złoto (żółty). Sam widzisz, że dobór barw był bardzo ograniczony. Dodaj do tego jeszcze tzw. zasadę alternacji (czyli zakaz kładzenia barwy na barwę i metalu na metal) i zostaje Ci niewiele kombinacji.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: HappyDexter w Grudnia 29, 2014, 00:25:59
Nie mógłbym tego lepiej ująć ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 29, 2014, 10:14:35
W herbach najładniejszy są labry!
A jakie skutki ostatecznie mogła mieć ta fuzja Templariuszy? Tak oczywiście w jakiś zdrowych granicach, sam wprowadziłem "efekt motyla", ale nie nadużywajmy tego, proszę. :/
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 29, 2014, 23:26:17
A moim zdaniem templariusze są przereklamowani. Dali się załatwić jak dzieci. Kiedy na zachodzie grillowano Jakuba de Molay u nas Krzyżacy mozolnie budowali swoją potęgę gospodarczą. Niechby papież spróbował rozwiązać ten zakon...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Grudnia 30, 2014, 13:34:33
Sami się rozwiązali (mówię o Krzyżakach) po serii wyniszczających wojen w XV i XVI wieku. Ale z drugiej strony - ich ostatni hochmeister założył państwo, które nie dość, że skutecznie rozmontowało RON, to jeszcze zjednoczyło Niemcy (a to już coś).
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Takie pytanie: jak sądzicie, czy gdyby nie rezygnowano z broni siecznej (pałasze, rapiery) po wprowadzeniu bagnetów, piechota miałaby większe możliwości walki wręcz?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Grudnia 30, 2014, 15:02:56
Takie pytanie: jak sądzicie, czy gdyby nie rezygnowano z broni siecznej (pałasze, rapiery) po wprowadzeniu bagnetów, piechota miałaby większe możliwości walki wręcz?
Tak.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Grudnia 30, 2014, 15:29:20
A to piechota nie nosiła przypadkiem broni bocznej przy sobie? Poza tym, żeby skutecznie machać takim orężem to trzeba być niezłym fechmistrzem, a to wymaga długiego szkolenia. Ten czas lepiej było poświęcić na doskonalenie umiejętności strzeleckich oraz musztry. Dodatkowo bagnet na karabinie jest dłuższy a sparowanie lub uniknięcie pchnięcia nim zadanego mając w dłoni broń sieczną będąc w szyku do łatwych rzeczy nie należy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Grudnia 30, 2014, 20:14:30
Ano sami się rozwiązali, ale wcześniej zdążyli namieszać nam, i to zdrowo. A zanim się zwinęli to parę razy bardzo poważnie zagrozili sąsiadom.
Takie pytanie: jak sądzicie, czy gdyby nie rezygnowano z broni siecznej (pałasze, rapiery) po wprowadzeniu bagnetów, piechota miałaby większe możliwości walki wręcz?
To na pewno. Ale unowocześnienie broni palnej miało też na celu min. nie dopuszczenie do walki wręcz :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 09, 2015, 20:54:34
Ludzie, ludzie... Najważniejsze pytanie - szabla vs rapier!
Ktoś zna jakieś historyczne pojedynki panów walczących dwoma różnymi broniami - przypuszczam, że coś takiego mogło się dziać chcociażby poza pojedynkami honorowymi - chociażby napad, czy cuś.
Bo generalnie to się przyjmuje że rapier jest lepszy, a szabla dla kawalerii, a może jednak nie!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Stycznia 09, 2015, 21:14:58
Oczywiście że nie :)
Szabla faktycznie powstała jako broń kawaleryjska. Ale później (od końca XV wieku) wykształciła się sztuka szermierki szablą. Faktycznie ze względu na konstrukcję szabla jest bronią typowo sieczną, chociaż pchnięcia w szermierce też są.
Z rapierem na odwrót- to broń którą da się ciąć, jednak konstrukcyjnie jest przeznaczona do pchnięć. Na tym też opiera się szermierka z rapierem.
Co do pytania- szabla vs rapier... tutaj pewnie decydować będą tylko i wyłącznie umiejętności walczącego a nie wybrana broń.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: jurdas w Stycznia 09, 2015, 21:17:07
Szabla i machamy nią jak cepem ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 09, 2015, 21:21:52
A widzicie tu was mam, bo to była zasadzka!
Bo ostatnio przeczytałem coś bardzo mądrego, że pojawienie się broni palnej zepchnęło szermierkę do roli sportu i takie dylematy są nierozstrzygnięte.
Ale tak na intuicję to zgadzam się, że bardziej decydował by człowiek, niż broń. No i nie chciałbym by mnie ktoś dźgał szablą, albo trzaskał przez łeb rapierem.
Po za tym to jest ciekawy zakręt bo od razu mówimy o walce bez pancerza, tak odruchowo - prawda? A w sumie czemu, by nie przyjść w ślicznym kirysie? ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 09, 2015, 21:27:13
Pojedynki w kirysach? Chyba że na polu walki, np. spotyka się dwóch ciężkozbrojnych kawalerzystów i zaczynają się naparzać. :) Tylko że wtedy wygrywa lepszy jeździec a nie fechmistrz. Bo piechurzy w kirysach to rzadko biegali w epoce gdy rapiery były powszechne, chyba że pikinierzy ale ci nie harcowali.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 09, 2015, 21:39:23
Przez pojedynek rozumiem starcie jeden na jeden, niekoniecznie sprawę honorową.
Może dojść do takiej sytuacji w czasie bitwy, nieprawdaż?
No ostatecznie, skoro się upierasz, to możemy założyć starcie dwóch kawalerzystów, którym akurat przypadkowo zastrzelono właśnie konie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 09, 2015, 21:43:03
No pewnie że mogły się zdarzyć, tylko że wtedy dojdziemy do wniosku że wygra ten kto lepiej sie fechtuje i ma więcej szczęścia. :D Ewentualnie mocniejszą zbroję.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 09, 2015, 21:44:58
No to szeregujemy:
Według mnie -
1 - najpierw decydują umiejętności
2 - potem zbroja
3 - na końcu szczęście

Pod warunkiem, że mówimy o hipotetycznej sytuacji, gdy nikt nie kropnie nam z boku.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Stycznia 09, 2015, 22:08:38
Zapomnieliście o ważnym czynniku - o ile pan szlachcic walczący szablą nie walnie jakiegoś cięcia pokroju piekielnej polskiej czwartej albo trybunalskim, to prawdopodobnie przeciwnika w przypadku trafienia znacząco osłabi, ale raczej nie zabije. A jak beanshee wcześniej wspomniała, rapier to głównie obrażenia kłute, czyli co tu dużo mówić - bardziej rozwalające wnętrze naszego ciała. Perforacje żołądka, te sprawy. Takie obrażenia zawsze są poważne, nawet tak zwykłym przedmiotem jak rożen trafiając w brzuch (oczywiście poza zwykłym ubraniem nie ma osłony) można z ludzkimi organami niezłą rzeźni zrobić. Ba, widziałem nawet zdjęcie faceta, którego głowa spotkała się z kobiecymi szpilkami wykorzystanymi jako broń. Podałbym link, ale zdjęcie dosyć drastyczne, powiedziałbym +18, więc ostatecznie nie wrzucę.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 09, 2015, 22:20:59
To prawda, ale w pojedynku raczej nie chodzi o to by zabić, wystarczy wytrącić broń. Potem dopiero można okazać łaskę lub niełaskę. :) Także nie sądze by poważniejsze rany, jakie zadaje się rapierem były argumentem przemawiającym za tą bronią w pojedynkach. W bitwie też rapier robił jako broń boczna (kawaleria to bardziej miecze, pałasze, zaś w XVI i XVII wieku oczywiście pistolety były podstawowym orężem jeźdźców), tymczasem szabla przetrwała jako główna broń pewnych formacji wojskowych i cieszyła się skutecznością jeszcze w XIX wieku (np. wśród huzarów). Po prostu szabla była bardziej funkcjonalna dla kawalerii, a to ona potrzebowała dobrej broni siecznej zaś piechurzy przestawiali się na bagnety. Też co godne uwagi, szabla przyjęła się na zachodzie jako uzbrojenie lekkiej jazdy bo była po prostu idealna dla takich żołnierzy.

Dlatego jeśli stawiamy szablę przeciw rapierowi to jestem za szablą, jako bardziej użyteczną. :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Stycznia 09, 2015, 22:29:04
Weź pod uwagę, że kiedy osoba uzbrojona w rapier wykonuje sztych ma przewagę długości. I co zrobisz? To nie M&B w którym wystarczy wykonać myszką ruch w dół by zablokować. Kiedyś próbowałem nauczyć się zbijać takie ciosy na bok (partner oczywiście uzbrojony w pałkę,  nie rapier :P) i powiem jedno - po takiej pół godzinnej "sesji" brzuch bolał mnie bardziej niż kiedykolwiek.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 09, 2015, 22:35:14
Wiem, ale wracamy tu do punktu wyjścia, pojedynek wygrywa lepszy fechmistrz. :) Nie znam się na szermierce, trochę tylko macham mieczem ale mistrzowie szabli z pewnością umieli parować pchnięcia.

A szablę nad rapier przedkładam właśnie z powodu większej użyteczności na polu bitwy i walce z wierzchowcem. Rapierem nie ciachniesz tak skutecznie galopując jak szablą.

Bo pojedynek to głównie kwestia umiejętności, zmęczenia, szczęścia i tego czy ktoś ma na sobie zbroję jakąś (troche kicha z takim XVII-wiecznym kirasjerem w pojedynku, niełatwo skurkowańca zranić nawet jak pieszo jest :) a nie tego czy zainteresowani mają szablę czy rapier.

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Stycznia 09, 2015, 22:44:54
Wiem, ale wracamy tu do punktu wyjścia, pojedynek wygrywa lepszy fechmistrz. :)
Nie podważyłem tego zwrotu, bo jak najbardziej umiejętności są bardzo ważnym czynnikiem w najróżniejszych aspektach życia. Używając metafory - to jak w, powiedzmy, którejś części FIFA,  um. zawodników ma znaczenie, ale dobry gracz wygra i Legią Warszawa z Realem Madryt :D
Jednakowoż, jak słusznie zauważyłeś, o zwycięstwie decydują nie tylko umiejętności. Osoba zmęczona, nie wyspana, ranna, etc. ma szanse na sukces mniejsze.
Nie zmienia to jednak faktu, że, jak zauważyłeś, szabla ma przewagę nad rapierem w przypadku konnych, ale podczas walki na piechotę nieznaczną przewagę daje rapier.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 09, 2015, 22:46:13
lllew skąd ty masz rzeczy od 18 roku życia jak nie masz jeszcze 18 roku życia?
Za to z tymi ranami kłutymi to prawda, bo stąd właśnie wzięła się ten zakaz na pojedynki, ze względu na dużą śmiertelność - czy beanshee już o tym nie pisała?
lllew, jak ty blokowałeś? Ja nie miałem z tym najmniejszego problemu, po za tym zdradziecko łapałbym za ostrze, bo bym se rękawice sprytnie załatwił. Nie mądrować się, najpierw bym ją sprawdził w działaniu!
A ja wam powiem, że jak facecie by się na siebie rzucili i spletli się na ziemi to by już na pewno nie miał znaczenia czym tam walczą. Dużo walk w rekonstrukcjach kończy się na glebie - koronny argument!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 09, 2015, 22:47:36
Czyli mamy konsensus lllewie :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Stycznia 09, 2015, 23:51:42
Dużo walk w rekonstrukcjach kończy się na glebie - koronny argument!
No, dosłownie kończy się, bo jak ktoś ląduje na glebie, to juz niby powalony...

Przypomniała mi się scena z superhiperrealistycznego filmu Ostatni samurai, jak czerwony samurai lvl 89 z łatwością wygrał rzut na charyzmę z szarymi no-name'ami i juz miał osobiscie zarżnąć powalonego Toma Cruise'a lvl 67, kiedy ten złapał za złamany proporzec i w ostatnim momencie wylosował criticala wbijając się w cudownie nieosłonięte miejsce przy szyi.
Czy mógłby cos podobnego zdziałać szabla czy raczej rapierem? :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Stycznia 10, 2015, 13:45:33
Panowie, ale skoro kawaleria to czemu zapominamy o koncerzach? Ponoć nawet husaria przekładała je nad szable.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 10, 2015, 14:13:53
Koncerz jest bardzo skuteczny przeciw ciężkozbrojnemu dzięki wąskiemu ostrzu, natomiast w walce z lekkozbrojnym odpowiedniejszą bronią wydaje się szabla ze względu na to, że łatwiej się nią fechtować. W sumie husarze często nosili oba rodzaje broni, które wzajemnie świetnie się uzupełniały. Do tego pistolet, mieli w czym wybierać nawet po skruszeniu kopii. :)

Kiedyś dyskutując na innym forum, jeden użytkownik napisał mi że koncerze też stosowano po skruszeniu kopii do szarży, gdyż miały długie klingi. Ile w tym prawdy - nie wiem, ale biorąc pod uwagę kształt tej broni to czemu nie...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Stycznia 10, 2015, 14:19:52
Koncerz nie służył do fechtunku. Walczono nim tylko i wyłącznie z konia. I to zazwyczaj przeciwko piechocie. Dzięki długości ostrza można było wygodnie dźgać piechurów od góry.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 10, 2015, 14:54:39
Toteż napisałem że te bronie świetnie się wzajemnie uzupełniały. :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 10, 2015, 21:35:14
Panowie i panie o to niesamowita historia, historia która wydarzyła się naprawdę wiele razy.
 Na polu walki, w czasie wojny spotkało się dwóch mężczyzn, obaj zdrowi w pełni swych możliwości, wyposażeni w broń jaką dała im ich kultura. Stanęli na przeciw siebie.
W wojnie, która jak w inne wojny pchnęła ludzi z siłą jakiej nie mogli się oprzeć, dając im argumenty, które teraz są nieważne. Spójrzcie na ich spojrzenia, gdy rzucają się na siebie w tym ułamku sekundy! Mięśnie napięte do granic możliwości mogą teraz rozrywać rozpalone żelazo, siła z jaką zaciskają szczęki w napięciu miażdży zęby, obaj sięgają po rezerwy których nawet sobie nie uświadamiali! Zjednoczeni z technologią w coś co staję się już nieludzkim demonem, zmieniają teatr wojny w spektakl dwóch aktorów. Wytrenowani, zmotywowani przez ułamek chwili zjednoczeni więzią demonicznej empatii, w tej chwili rozgrywa się dramat, za chwilę zostanie już tylko jeden.
Pierwszy z naszych bohaterów pracował fizycznie, jest wytrzymały, zahartowany, może to celt, może najemnik nie widzę dokładnie w zamęcie bitwy ale to ktoś a ludu, silny tym co sam wypracował, wie czym jest głód.
Drugi ćwiczył siłę ducha, elastyczność, wszystko działo się za szybko, nie wiem może to arystokrata z rapierem, może mnich z kataną, jego atutem jest doświadczenie przekazane mu przez nauczycieli, niesamowite zaangażowanie, nigdy nie cierpiał biedy, zawsze miał ludzi do usług i wszystko czego mógł potrzebować jako członek elit.
Powiedzcie mi, bo tumult bitwy przesłonił widok, który wygrał?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Stycznia 11, 2015, 02:04:26
Rzuć monetą :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Stycznia 11, 2015, 08:56:33
Lekkozbrojny - jego ruchy będą szybsze, a przez to łatwiej mu będzie walczyć z siłaczem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Stycznia 11, 2015, 12:21:55
Octi daj namiary na dealera
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Stycznia 11, 2015, 15:01:01
Zbyt mało danych, musisz przynajmniej określić epokę, nasz osiłek może być uzbrojony w garść kamieni lub motykę, ewentualnie w halabardę albo muszkiet, wyposażenie sporo zmienia.

Z treści pytania wynika ze akcja mogłaby się dziać na Pacyfiku, z jednej strony do opisu pasuje samuraj pacyfikujący nieuzbrojoną ludność na Okinawie, z drugiej strony atakującym mógłby dumny japoński oficer z rodu samurajów rzucający się z katana na wykarmionego kukurydzą amerykańskiego wieśniaka uzbrojonego w miotacz płomieni lub ciężki karabin maszynowy...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 12, 2015, 00:34:23
A widzicie bo to jest zasadzka! Specjalnie macie za mało danych!
Chodzi mi o psychologię, dlatego  ^IvE był dla mnie najbliżej.
Jest bardzo dużo przykładów na jedną koncepcję:
- w wojsku niewykształceni żołnierze dobrze się spisują jako szeregowi, nie kombinują więc działają, a nawet więcej wojsko szybko kombinowanie wybija z głowy. Nie ma zresztą to jak twarde kości i zdrowe płuca, a to nie idzie w parze w neurotyczną osobowością.
- z drugiej nie ma lepszego pola do wykazania się kreatywnością i umiejętnością przewidywanie tego jak myśli drugi człowiek niż wojna.

Nie chodzi o szybkość i siłę, tylko o źródło motywacje i pytanie o to czy intelekt przeszkadza, czy pomaga?
Mamy gladiatorów, cesarza Kommodusa, który odrzuca arystokrację, William Wallace'a który gromi rycerstwo, Spartan śpiących na śniegu, Celtów i Germanów którzy wręcz odrzucają cywilizację by zjednoczyć się z naturą, wojowników Zulusów, słowem silny duch w silnym ciele!
No i mamy też Czerwonego Barona i arystokratów na polach bitew w całej historii jak długa i szeroka. Ludzi doskonale wykształconych, którzy dosłownie z książką na kolanach - chociażby poradniczkiem Talhoffera przygotowują się intelektualnie, by wraz z kapłanami takimi jak Templariusze o zahartowanych emocjach stać się panami pola walki.

Czyli klasztor Shaolin, biblioteka Krzyżaków, a może siłownia i bieg do drabinek, a potem na drabinki?
(http://www.openculture.com/wp-content/uploads/2013/03/shining2_32677.gif)
Psychika ma wiele zakrętów....
 
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 12, 2015, 15:34:36
Cytuj
William Wallace'a który gromi rycerstwo
No nieeee tylko nie ta szkocka... Nie ten Szkot. Bravehearta się ludzie naoglądali i myślą że paru chłopków rozgromiło rycerzy. Anglia! Anglia! Boże chroń króla! Za świętego Jerzego!

A tak już całkiem na poważnie to Szkoci tak różowo nie mieli, jak to się zwykło sądzić. I na pewno armia szkocka nie składała się w całości z obdartych facetów w spódniczkach. Wybaczcie za wtrącenie, ale jak widzę zdanie, które zawiera w sobie: Wallace, rycerstwo i jego pogrom to nie moge sie powstrzymać...

Cytuj
No i mamy też Czerwonego Barona i arystokratów na polach bitew w całej historii jak długa i szeroka. Ludzi doskonale wykształconych, którzy dosłownie z książką na kolanach - chociażby poradniczkiem Talhoffera przygotowują się intelektualnie, by wraz z kapłanami takimi jak Templariusze o zahartowanych emocjach stać się panami pola walki.
Słuszne spostrzeżenie. :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Stycznia 12, 2015, 17:56:58
Nie chodzi o szybkość i siłę, tylko o źródło motywacje i pytanie o to czy intelekt przeszkadza, czy pomaga?
A ja się z przekory nie zgodzę. Według mnie psychologia ma znacznie mniejsze znaczenie niż jej przypisujesz.

Częściowo przewidziałem twój tok rozumowania i celowo podałem przykład Okinawy.
Lokalna ludność z natury była nastawiona pacyfistycznie (jeden z rzadkich przypadków w skali narodów), nie posiadała armii ani uzbrojenia, jedyne co mogła przeciwstawić uzbrojonym po zęby samurajom była gromada nieuzbrojonych wieśniaków.   
Analogicznie kilkadziesiąt lat później dumni potomkowie samurajów starli się na Okinawie z uzbrojonymi po zęby jankeskimi wieśniakami.

W obu przypadkach psychologia nie była wstanie nic wskórać, o wyniku decydowała brutalna siła.

Mamy gladiatorów, cesarza Kommodusa, który odrzuca arystokrację, William Wallace'a który gromi rycerstwo, Spartan śpiących na śniegu, Celtów i Germanów którzy wręcz odrzucają cywilizację by zjednoczyć się z naturą, wojowników Zulusów, słowem silny duch w silnym ciele!
No i mamy też Czerwonego Barona i arystokratów na polach bitew w całej historii jak długa i szeroka. Ludzi doskonale wykształconych, którzy dosłownie z książką na kolanach - chociażby poradniczkiem Talhoffera przygotowują się intelektualnie, by wraz z kapłanami takimi jak Templariusze o zahartowanych emocjach stać się panami pola walki.
A wszystkie te przykłady łączy jedno, nieważne co sobą reprezentowali, ostatecznie ulegli brutalnej sile...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 12, 2015, 18:05:53
No nieeee tylko nie ta szkocka... Nie ten Szkot. Bravehearta się ludzie naoglądali i myślą że paru chłopków rozgromiło rycerzy. Anglia! Anglia! Boże chroń króla! Za świętego Jerzego!
No ok, to jest duży skrót myślowy, za duży jak na to forum. Mój błąd.
Ale można powiedzieć - Robert I Bruce osiągnął więcej niż mogła się spodziewać po nim jego epoka, a reprezentuje tradycję celtycką - ojciec pochodził z rodziny normańskiej, a matka z celtyckiej. Podobnie jak William Wallace odrzucił schematy narzucone przez myślenie, nazwijmy to umownie rycerskimi, zwrócił się raczej ku tradycji klanów - dzięki temu zwyciężając. Przynajmniej ja tak to postrzegam.
Ale oczywiście możecie to widzieć w inny sposób, bo to jest dyskusja a nie wykład! :)

Całkowicie nie zgadzam się z tobą Waldzios! Z góry do dołu! Sam fakt ubrania na siebie czegoś takiego jak miotacz ognia!
Pomyślmy spokojnie ilu ludzi których znasz zemdlałoby tylko dlatego, że coś takiego mają na sobie w sytuacji realnego starcia?
Obawiam się, że ktoś taki jak Musashi Miyamoto ma w sobie coś, czego się szybko nie podrobi.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Lwie Serce w Stycznia 12, 2015, 18:09:06
Wiem wiem, po prostu wydawało mi się że uległeś stereotypowi Bravehearta. :) Jednak na szczęście się myliłem hehe.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Stycznia 31, 2015, 18:56:17
Obawiam się, że ktoś taki jak Musashi Miyamoto ma w sobie coś, czego się szybko nie podrobi.
No nie wiem, bardziej trafiają do mnie np. Frank P. Witek (http://en.wikipedia.org/wiki/Frank_P._Witek) czy Edward J. Moskala (http://en.wikipedia.org/wiki/Edward_J._Moskala). Obaj otrzymali pośmiertnie amerykański medal honoru za wyczyny na Pacyfiku (odpowiednio na Guam i Okinawie). Musashi Miyamoto miał to szczęście ze urodził się dość wcześnie i nie trafił na Polaka :P.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 31, 2015, 19:16:48
No dobrze, ale wspólnym mianownikiem jest posiadanie w psychice czegoś co nie da się ani łatwo zdefiniować, ani podrobić.
Pytanie co bardziej rozwija to "coś" - doskonałe warunki zewnętrzne, wsparcie nauczycieli, doświadczenie poprzednich pokoleń, a może właśnie na odwrót - konieczność przełamywania barier która zahartuje, brak wzorców, które wymuszą kreatywność i liczenie na samego siebie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Stycznia 31, 2015, 20:05:56
Ja bym stawiała raczej na genetykę. I drobne odchyły w budowie mózgu. Czytałam ostatnio o kobiecie której w wyniku choroby zwapniało ciało migdałowate, odpowiedzialne min innymi  za uczucie strachu. Od tamtej pory kobieta niczego się nie boi. W ogóle. Co jest dla niej o tyle niebezpieczne że już nie raz była napadana.
Ale facet z nierozwiniętym do końca ciałem migdałowatym byłby idealnym żołnierzem. Wykona bez mrugnięcia okiem najgłupszy rozkaz.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 31, 2015, 20:11:02
Genetyka - religia ateistów.
Czemu dzieci Musashi Miyamoto, lub innego czubka nie podbiły całego świata?
Twoja koncepcja padnie już w momencie testów psychologicznych prowadzonych wśród komandosów, czy może dopiero na polu minowym po którym hołupce wycinać będą tancerze z nierozwiniętym ciałkiem migdałowatym? ;)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Stycznia 31, 2015, 20:15:46
Pytanie co bardziej rozwija to "coś" - doskonałe warunki zewnętrzne, wsparcie nauczycieli, doświadczenie poprzednich pokoleń, a może właśnie na odwrót - konieczność przełamywania barier która zahartuje, brak wzorców, które wymuszą kreatywność i liczenie na samego siebie.
Może żadne z powyższych.
Weźmy przykład Witka, 22 lata, emigrant wychowany w USA, zwykły pracownik fabryki z Chicago,  szeregowy marines, operator rkm, żadnych szczególnych cech czy umiejętności. Teoretycznie takich jak on było tysiące.

Tymczasem w bitwie Mount Santa Rosa, gdy jego oddział dostał się pod silny japoński ogień, on stał wyprostowany pod ogniem przeciwnika i prowadził celny ogień ze swojego BAR'a (8 zabitych na jeden 20 nabojowy magazynek).
Potem były mniejsze incydenty jak osłona odwrotu oddziału i samodzielne zniszczenie stanowiska karabinu maszynowego wraz z  8 osobowa załogą. Zanim zginął zużył wszystkie granaty i wystrzelił prawie cały zapas amunicji (znaleziono go 8 nabojami z 240 zapasu).

Rzecz w tym, ze to "coś" było nie do zidentyfikowania, zanim się nie ujawniło, w zwykłym szeregowym (walczył wcześniej min. na Gaudalcanal) coś się przełączyło i nagle stał się maszyną do zabijania.

Być może popełniasz elementarny błąd zakładając ze to "coś" w ogóle można rozwinąć...
Czemu dzieci Musashi Miyamoto, lub innego czubka nie podbiły całego świata?
Próbowały, ale nieustraszone szarże z bagnetami i katanami na amerykańskie karabiny maszynowe dowiodły tylko wyższości technologii nad psychologią...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Stycznia 31, 2015, 20:21:04
Być może popełniasz elementarny błąd zakładając ze to "coś" w ogóle można rozwinąć...
nie napisałeś "że" tylko "ze" - straszne!
No cóż - z jakiegoś powodu program szkolenia żołnierzy jest ustalany według pewnego systemu, ale z zadziwiającą regularnością spotyka się przypadki całkowicie zaskakujące. I tu możemy zadać pytanie czy można rozwinąć czy nie? Pewnych rzeczy na pewno nie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Lutego 04, 2015, 18:07:00
nie napisałeś "że" tylko "ze" - straszne!
(http://i.imgur.com/QudHd.gif)
No cóż - z jakiegoś powodu program szkolenia żołnierzy jest ustalany według pewnego systemu, ale z zadziwiającą regularnością spotyka się przypadki całkowicie zaskakujące. I tu możemy zadać pytanie czy można rozwinąć czy nie? Pewnych rzeczy na pewno nie.
Pewne rzeczy na pewno nalezą do cech wrodzonych, stąd testy fizyczne i psychologiczne dla kandydatów do służb specjalnych. Ale testy pokazują "tylko" predyspozycje i wielokrotnie kandydat odpada w trakcie szkolenia.

Inne na pewno da się rozwinąć, przynajmniej do pewnego stopnia, stad różnorodność wszelkich szkoleń, choć one zwykle tez wymagają określonych predyspozycji.

Ponadto w XX wieku doszło dodatkowe kryterium dla wojskowych, wcześniej mało istotne, poziom znajomości technologii. Trudno było wziąć chłopaka ze wsi, który raz w życiu z daleka widział samochód i wyszkolić na czołgistę czy pilota.
W tym przypadku to "coś" było nabyte, kandydat który "na co dzień" był obeznany z samochodem czy traktorem, znał ich obsługę i potrafił wykonać proste naprawy, stawał się bezcenny.

BTW. Żeby wątek nie umarł, albo nie zmienił się w strumień świadomości Octaviana :P,
co sądzicie o użyteczności militarnej takiej konstrukcji WildCat (http://youtu.be/wE3fmFTtP9g) (link do youtube).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Lutego 04, 2015, 18:33:34
Do czego ma to służyć?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 04, 2015, 20:49:50
Sepuku - ponadczasowe.
Robot - robot ponoć ma nosić sprzęt. Dla mnie zamontują mu karabin z wykrywaczem ciepła, czy coś w tm stylu i puszczą to na ludzi.
Robot ma same plusy - nie ma problemy z psychiką, nie załamie się, nie wpadnie w szał, nie ma morale, nie będzie uciekał, ani gonił bez rozkazu. Może wybić dowolną liczbę ludzi i wrócić po nową amunicję, wykona samobójczy rozkaz, bez problemu zdetonuje się pod czołgiem i jeszcze naprowadzi lotnictwo w ostatnim ułamku sekundy.
Trzeba przyznać, że galopujący robot wygląda strasznie.

Wątek o psychice możemy uznać za luźno otwarto/zamknięty - ja nie ma nic do dodania, nawet mój "strumień świadomości" - czyli pitulenie kiedyś się kończy, no ile można.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Lutego 04, 2015, 21:28:10
Konstrukcja wygląda na mało wytrzymałą. Poza tym, morale to nie wszystko. Liczy się też siła ognia, a taki robot to tylko wygląda na jednostkę szybką, ale beznadziejną w walce.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Lutego 04, 2015, 22:26:56
Ja pierdziele, jak zobaczyłem jak to coś zasuwa, jak jakieś mechy z GITSa czy innego cyberpunka, spieprzałbym gdzie pieprz rośnie...
Jest takie jedno z ulubionych moich opowadiań Dukaja "Ziema Chrystusa", tam 'występuje' taki mech, totalna maszyna śmierci.

A co do tej psychiki, to teraz ten film Eastwooda "american sniper" wyszedł, nie wiedziałem, ponoć nieco przeinacza sylwetkę głównego bohatera, ale facet ma prawie 200 udokumentowanych zabójstw i żałował, że nie zabił więcej, bo w tej sposób 'chronił' Amerykę. W ogóle epicki z niego skurczybyk był, ci komandosi po ich szkoleniach, co niby innego mają robić, jak nie być maszynami do zabijania...
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 04, 2015, 22:41:27
W ogóle epicki z niego skurczybyk był, ci komandosi po ich szkoleniach, co niby innego mają robić, jak nie być maszynami do zabijania...
No to nam zapętla rozmowę, bo słuszne uwagi Waldziosa jednak nie zamykają sprawy.
Z jakoś te szkolenia są jednak programowane. Co tam takiego się uwypukla, lub wkleja ludziom?

Robot istotnie robi straszne wrażenie! Nie wiem czemu miałby być nieskuteczny, z takim systemem prowadzenia ognia jaki jest np. w helikopterach. A ja wam powiem żóczki, że to jest jeszcze straszniejsze niż się wydaje i wcale nie chodzi o siłę ognie, bo moc obliczeniowa komputera który ciągnie coś takiego musi być straszna. To jest coś w stylu komputera kwantowego, albo jakiegoś ustrojstwa z elementami na bazie biologicznych komórek - czy coś kosmicznego. W każdym razie coś co wymyka się naszemu codziennemu doświadczeniu i rozwój tych technologii to jest dopiero problem.
No w każdym razie Waldzios walnął ciekawostkę, nie ma co!
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Lutego 04, 2015, 22:58:51
Szczerze wątpię. Taki robot wymaga kontroli, doszlifowania. To szybkość poruszania ma wysoką - nic nadzwyczajnego, plemiona stepowe też takową miały.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Lutego 04, 2015, 23:03:40
Z jakoś te szkolenia są jednak programowane. Co tam takiego się uwypukla, lub wkleja ludziom?
Przypuszczam, że oprócz świetnej edukacji z całego przekroju militarnie przydatnych umiejętności, to jakieś totalnie wykańczające człowieka treningi, że przekracza swoje granice(bo musi być gotowy do podobnych akcji) + pranie mózgu, żeby taki ktoś nie zbzikował już na akcji, tylko lepiej wcześniej...
Jest taki fajny brazylijski film(i kontynuancja) "Elitarni', oczywiście to nie wojsko, ale nieźle pokazuje takie szkolenie, tzn. udane złudzenie wiarygodności, bo kto wie jak to jest naprawdę... O szkoleniach Specnazu, to już w ogóle słyszy się jakieś niestworzone historie...

Cytuj
No w każdym razie Waldzios walnął ciekawostkę, nie ma co!
No... :) W ogóle co jakiś czas pojawiają się te nowe technologie i wynalazki i nie wiem czy tylko ci, którzy się naczytali sci-fi mają takie wrażenie, ale jak widzę coraz bardziej zaawansowane AI, przeróżne maszyny i w ogóle inne takie jakby wyciągnięte z cyberpunku pomysły, to rośnie jakaś obawa, że rzeczywiście będziemy mieć kiedyś taki cyberpunkowy świat. Ja osobiście zawsze do tego podchodziłęm tak, że to są literacko przekoloryzowane mroczne wizje, ale jakoś zmienia mi się perspektywa :P


Szczerze wątpię. Taki robot wymaga kontroli, doszlifowania. To szybkość poruszania ma wysoką - nic nadzwyczajnego, plemiona stepowe też takową miały.
Ulepszyć motorykę, obudować jakimś pancerzem biernym i aktywnym, zamontować niezależny system AI, który potrafiłby wykrywać uzbrojonego wroga i działać w koordynacja z innymi jednostkami, dodać broń i takie małe, bezosobowe coś wejdzie wszędzie tam, gdzie żołnierz ma zbyt duże ryzyko. Zawsze też możnaby tym sterować. Główny problem jaki widzę, to spory hałas jaki to wytwarza...
Zresztą już Niemcy stosowali goliaty
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Lutego 06, 2015, 18:56:16
Żeby nie być stronniczym ;), rosyjski odpowiednik: youtube (https://www.youtube.com/watch?v=283bDqu92PY);
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Lutego 06, 2015, 20:37:02
Wygląda jak dla piechoty zmotoryzowanej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 06, 2015, 22:40:25
Matko Boska, jaki ten film z Putinem jest dobry! Od razu można z tego zrobić MLG!
Mina Putina rozwalająca, robot nadzwyczajny! GENIALNE! :)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: adriankowaty w Lutego 06, 2015, 23:03:38
Hm... imponujące doprawdy. Dalej jednak sądzę, że powinna mieć karabin.
BTW, Waldzios - ty i Wald to ta sama osoba?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Lutego 07, 2015, 00:00:55
BTW, Waldzios - ty i Wald to ta sama osoba?
Zdecydowanie nie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: b@rtu$ w Marca 09, 2015, 11:07:35
Ten Ruski robot wygląda mało autentycznie i jakby się nad tym zastanowić to jest to trochę mało przydatne w takiej Rosji gdzie jest dużo ludzi i dużo piechoty(chyba czołówka jeśli chodzi o liczebność piechoty).

W ich przypadku jakieś uzbrojone drony latające byłyby lepszym wyjściem, bo zdaje się że lotnictwo mają słabsze w porównaniu do USA.

Waldzios podałeś dwa ciekawe przykłady robotów, bardzo skrajne.
Moim zdaniem WildCat z nawet najprostszym karabinem na grzbiecie będzie bardziej skuteczny niż taki ruski humanoid.
No chyba że będzie wytrzymały jak łada ;).

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Hubtus w Marca 09, 2015, 22:11:32
Budowa robotów bojowych w kształcie humanoidów, to jak dla mnie poroniony pomysł. Po co tworzyć np. głowę robotowi skoro i tak główne systemy będę schowane w miejscu najlepiej zabezpieczonym? Kamery, czy też czujniki też można umieścić w dużo lepszym miejscu, niż głowie... Także, moim zdaniem roboty tego typu nie mają żadnej przyszłości bojowej.

Wydaje mi się również, że WildCat póki nie będzie bardziej wyciszony, nie przyjmie się na szerszą skalę w wojsku, aczkolwiek sama konstrukcja ma moim zdaniem bardzo duży potencjał.Z tego co pamiętam, to robot ten ma służyć głównie do transportu dobytku żołnierzy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Waldzios w Kwietnia 20, 2015, 19:27:57
Ten filmik chyba pasuje do tematu, zamiast kłody można użyć S-300...

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Trebron2009 w Kwietnia 20, 2015, 21:45:20
Haha, po prostu kocham komentarze pod tym filmikiem. Goście świetnie podsumowali żałosnych ruskich trolli i kremolwski fetysz rozprzestrzeniający się po Youtube.
(http://i.imgur.com/fXPszBw.jpg)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Kwietnia 21, 2015, 10:08:53
Łajka pogryzła Gagarina.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Lutego 26, 2016, 02:51:16
(click to show/hide)
(Ale sztukę walki zweihanderem landsknechtów to ty szanuj. Miecz łapało się do góry nogami i zadawało uderzenie na zasadzie dźwigni, jak toporem.
Ja się nie bawię tylko musiałem odpisać Octavianowi bo bym się udusił. Już się zmywam)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Lutego 26, 2016, 08:51:49
Nie żeby coś, ale ten typ z obrazka ma gołe dłonie. Jak mi się zdaje, kiedy walniesz z całej siły takim brzeszczotem, nie mając rękawic, dosyć poważnie poranisz sobie dłonie :P
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 26, 2016, 09:25:59
Mongol - wiem, że rysunek z podręcznika Hansa Talchoffera przedstawia sposób walki z przeciwnikiem, który nosi zbroję.
Wykorzystanie miecza, jako broni obuchowej to trik szermierczy.
Wszystko racja, tyle że przedstawiłem to w dziale z memami, który z definicji w przewrotny sposób komentują różne rzeczy.
To nie ten dział!

Nie chodziło o szermierkę, tylko o zabawny komentarz - mniej lub bardziej zabawny, to nie istotne.

Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Lutego 26, 2016, 09:39:29
Ja przeniosłem ten post tutaj, bo z zabawą nie miał bezpośredniego związku, a liczę że będzie okazją do ciekawej dyskusji w tym temacie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Trebron2009 w Lutego 26, 2016, 10:23:41
Nie żeby coś, ale ten typ z obrazka ma gołe dłonie. Jak mi się zdaje, kiedy walniesz z całej siły takim brzeszczotem, nie mając rękawic, dosyć poważnie poranisz sobie dłonie :P
Lepiej se pociachać ręce niż dostać od przeciwnika mieczem w bebechy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Lutego 26, 2016, 10:25:35
A najprościej nie jest jednak mimo wszystko trzymać miecz w taki sposób jak przeciwnik?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Peterov w Lutego 26, 2016, 10:32:11
Zawsze możesz rzucić mieczem w oponenta, tego się nie spodziewa :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Lutego 26, 2016, 10:38:16
To już lepiej w oponenta jakąś siecią rzucić chyba, jak starożytny gladiator.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Lutego 26, 2016, 14:00:36
Mongol - wiem, że rysunek z podręcznika Hansa Talchoffera przedstawia sposób walki z przeciwnikiem, który nosi zbroję.
Wykorzystanie miecza, jako broni obuchowej to trik szermierczy.
Wszystko racja, tyle że przedstawiłem to w dziale z memami, który z definicji w przewrotny sposób komentują różne rzeczy.
To nie ten dział!

Nie chodziło o szermierkę, tylko o zabawny komentarz - mniej lub bardziej zabawny, to nie istotne.


Spokojnie, sam pisałem tego posta z dużym dystansem.

A co do tego tematu, to spróbuj rzucić wystarczająco imponującą kłodą żeby zepsuć szyk pikinierów, na dalej niż 3 metry. Na miotacza kłód nikt nie wpadł, lepiej chyba jednak śmignąć balistą.
A nawet jakby teoretycznie rzucić takim balem w pikinierów to przecież mają z tyłu kolegów którzy zastąpią zdziesiątkowanych kolegów.
Szyk pikinierów choć powolną, była bardzo zorganizowaną i elastyczną formacją, od macedońskich falangitów po hiszpańskie Tercios.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Lutego 26, 2016, 14:58:00
Widzę, żeś nie w temacie Mongole. Ta kłoda, według pomysłu Octaviana, nie miała dziesiatkować wojowników, a obniżać ich piki, żeby Winkelried nie musiał na nie skakać.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Peterov w Lutego 26, 2016, 15:07:50
Czy piki nie powinny polecieć w strzępy pod naporem kłody?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Lutego 26, 2016, 20:17:34
Budowa robotów bojowych w kształcie humanoidów, to jak dla mnie poroniony pomysł. Po co tworzyć np. głowę robotowi skoro i tak główne systemy będę schowane w miejscu najlepiej zabezpieczonym? Kamery, czy też czujniki też można umieścić w dużo lepszym miejscu, niż głowie... Także, moim zdaniem roboty tego typu nie mają żadnej przyszłości bojowej.
W kształcie humanoidów nie oznacza od razu że ma mieć głowę, a nawet ręce. Chodzi przede wszystkim o maszyny poruszające się na dwóch nogach, i uważam że takie roboty mogą mieć potencjał bojowy. Czołg lub inny pojazd kiedy się przewróci na bok to już nie wstanie bez pomocy serwisu, robot wstanie.
https://youtu.be/rVlhMGQgDkY?t=2m4s

A osobiście to mam sentyment do takich robotów bojowych po graniu w Tiberian Sun czy oglądaniu Gwiezdnych Wojen.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Lutego 28, 2016, 18:18:32
Pikinierzy nie byli sami. Do tego była lekka piechota (strzelcy), często też wspomagający halabardnicy. Facet próbujący rzucić taką kłodą skończyłby z bełtem w brzuchu. Pikinierzy mogli wykonywać też manewry ofensywne, to nie byli faceci, którzy stali w miejscu.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Marca 01, 2016, 01:51:15
No nie, powracamy znów do początku?
Okej!

Wiadomo, że w warunkach bitwy nie można byłoby polegać tylko na samych kłodach, koncentracja ognia lub odpowiednie manewry łatwo neutralizowałyby zagrożenie broni, która - jak się wydaje - wymaga bliskiego dystansu i ma słabą mobilność, jakkowliek taki mioracz kłód by nie wyglądał.
W związku z tym albo osłony i obstawa, czyli ciężki czołg z aktywnym pancerzem, albo duża liczba lżejszych miotaczy, czyli hordy t-34. Oba rozwiązania są zasobożerne i skomplikowane do wykonania w warunkach okołośredniowiecznych bojów.
Opcja trzecia to transformersy, specjalnie wyszkolone oddziały pikinierów na rozkaz wiążą piki w kłody, rzucają je na piki wroga i uderzają zaraz potem.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Marca 01, 2016, 02:43:06
Opcja trzecia to transformersy, specjalnie wyszkolone oddziały pikinierów na rozkaz wiążą piki w kłody, rzucają je na piki wroga i uderzają zaraz potem.

I to wiązanie będzie trwało 1 sekundę? Jest w filmie "Pan Wołodyjowski" scena z zasypywaniem faszyną suchej fosy. Zasypujący padają jak muchy. Faszyna jest lekka i można ją szybko rzucić.
W Średniowieczu wymyślono wiele dziwnych broni, ostały się tylko te praktyczne. To co się nie sprawdzało szybko znikało z pola bitew.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: huth w Marca 01, 2016, 06:12:05
Hmmm, nie wiem, w sumie wystarczyłoby złączyć piki na górze, do kilku byłyby przymocowane jakieś sznury z obciążeniem, żeby łatwo okręciły resztę.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 02, 2016, 18:22:35
@huth
A dlaczego ktoś miałby marnować czas i piki na tak wątpliwie opłacalne zagranie?

A sam Winkelried to tylko legenda i nie istnieją żadne źródła historyczne potwierdzające jej prawdziwość.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Marca 02, 2016, 19:39:15
Możliwe, ale za to dzięki niej, rozważyliśmy setki różnych koncepcji... nawet ruchome twierdzoczołgi z gatlingami i to, jak Sherman by się wobec nich zachował gdyby powstały w czasie wojny secesyjnej.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Marca 02, 2016, 19:50:58
A sam Winkelried to tylko legenda i nie istnieją żadne źródła historyczne potwierdzające jej prawdziwość.
Nie legenda, tylko metafora.
(click to show/hide)
Zainteresowanych tematem odsyłam do materiałów na temat bitwy nad Granikiem - starły się formacje falangi uzbrojonej w sarisy i hoplitów.

Wielkość ma znaczenie!

Zbyt często w historii pojawiają się formacje pikinierów, żeby tak szybko wyjaśnić całą sprawę lakonicznym - bo byli tani.
Tarczownicy też są tani i skuteczni - a będą wymagać zupełnie innej taktyki.
Każda formacja musi współpracować z innymi, argument o tym, że pikinierzy współpracowali np. z kusznikami jest bez sensu, bo przecież i tak kusznicy musieli np. koordynować swoje działania z piechotą, a konnica z łucznikami.
Jeśli więc ktoś powie, że katapulty są niedoceniane, bo ich załogi były osłaniane przez piechotę, nie oznacza, że udowodnił wyższość artylerii nad marynarką. (http://www.gesund-im-net.de/achmed.jpeg)
Samuraje walczący osławionymi katanami do bitwy w pierwszej kolejności brali naginaty, z jakiegoś powodu tak robili.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: AdamKur w Marca 03, 2016, 14:51:43
Możliwe, ale za to dzięki niej, rozważyliśmy setki różnych koncepcji... nawet ruchome twierdzoczołgi z gatlingami i to, jak Sherman by się wobec nich zachował gdyby powstały w czasie wojny secesyjnej.
Południe nie miało prawie Gattlingów. Dzieki wysiłkowi Josiah Gorgasa Południe do końca miało dobrej jakosci bron i artylerie + amunicje, jednak C.S.A. nie było stać na eksperymenty czy skomplikowana maszynerie. Projekt opancerzonych statków szybko porzucili (szczególnie po upadku Vicksburgu), a po stracie Tennessee (i miedzi) nawet ich ulubione armaty typu Napoleon przestały być produkowane. Po kampanii Hood'a w Nashville i upadku Gate City, Południe nie miało szans obronić Georgii i Karolin, nie mieli wystarczająco ludzi (a Sherman miał ich od groma) i nie mieli takich fortyfikacji jak Bobby Lee miał w Virginii, a co najważniejsze, Sherman nie był Grantem i nie musiał się przejmować liniami zaopatrzenia, podczas gdy Konfederacja ledwo mogla przetrwać na swojej własnej ziemi.



//5. Pisz rzeczowo, konkretnie, sprawdzaj ewentualne błędy ortograficzne/stylistyczne. To co piszesz odzwierciedla jakim człowiekiem jesteś, więc zwracaj na to uwagę. ~Źródło: TFW//Peterov
EDIT:
(click to show/hide)
Grammar Nazi sie znalazl...znaki polskie nie sa wymagane i jak ich nie uzywam, to nie masz prawa mnie do tego zmuszac. Poludnie Poludniem, spieszylem sie jak pisalem, ale twoja reakcja nie jest na miejscu.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Marca 03, 2016, 17:54:59
To ja chciałbym zadać pytanie. Może brzmi idiotycznie. Ale nie mogę dojść do tego, dlaczego już w 15 czy 16 wieku do powszechnego użytku zaczęła wchodzić broń palna.
Kusza wydaje mi się być jednoznacznie lepszą bronią. Podobnie jak arkebuz nie wymaga super długiego szkolenia, jest raczej niecelna i ma zasięg jakieś 80-120 metrów (tu mogę się pomylić) Też z bliska lecący bełt raczej przebije zbroję. Więc efektywność kuszy nie wydaje mi się wiele różnić od efektywności arkebuza, a przecież można z niej strzelać przynajmniej 3 razy szybciej. A jeżeli broń palna ma mieć przewagę w postaci lepszej obrony przed konnicą, to przecież od tego są pikinierzy.
Wiem, że wszystko to może brzmieć głupio. Niemniej, czekam na odpowiedzi :-)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Kradus w Marca 03, 2016, 18:22:03
1. Jeszcze łatwiejsze szkolenie. 2. Huk powodował lub przynajmniej mógł strach, a szczególnie płoszył konie. 3. Co jak co ale lepsza przebijalność - to od ery broni palnej zmieniono tendencję do większej mobilności względem zwiększania pancerza. 4. Ładowanie broni palnej tak nie męczy jak kuszy (jednorazowo może się to wydawać nie męczące ale weź tu kilkanaście razy naciągaj). 5. Może to się wyda śmieszne ale jednak stosowano się w miarę do zakazu papieskiego odnośnie kusz. 6. Wydaję mi się, że koszty wyprodukowania, amunicji i eksploatacji są mniejsze niż kuszy.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: AdamKur w Marca 03, 2016, 18:23:03
Kusza byla w stanie wyrzucic pocisk z bardzo duza predkoscia i sila, znacznie mocniej niz nawet najsilniejszy mezczyzna potrafi. Zeby tego dokonac, opierala sie ona na pewnym mechanizmie, dzieki czemu bron mogla byc obslugiwana przez czlowieka. Jednak nawet wtedy wymagalo to duzej sily by ja zaladowac- nie wszyscy mogli to robic i bylo to bardzo meczace. Kusza byla dodatkowo ciezka, wymagala dlugiego szkolenia (nwm skad to ze nie wymagala szkolenia) i belty zabieraly bardzo duzo miejsca, podczas gdy amunicja do arkebuzow nie. Kusze wyczerpaly swoje mozliwosci do tego czasu, tj. na zasadzie kuszy, bez wielkiego postepu metalurgii, nie mozna bylo wiecej zmienic, ulepszyc, podczas gdy bron palna dopiero sie rozwijala i miala znacznie wiekszy potencjal. Kusza byla takze skomplikowana, tj. wiele elementow, a jak mowi prawo Murphy'ego, "Anything that can go wrong, will go wrong", juz nie wspominajac o porownaniu ceny kuszy a prostej tuby z zamkiem. I w koncu arkebuzy byly niesamowicie glosne i zionely siarka po kazdym wystrzale, co ma bardzo duze znaczenie dla morale (ostatni argument mial szczegolne znaczenie u Aztekow czy w Amazonii, gdzie bron palna mogla skutecznie przegonic armie przeciwnika).

//Już mi się nie chce - Peterov.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: firentis w Marca 03, 2016, 19:25:36
Z tego co słyszałem, kusza, w przeciwieństwie do łuku, nie wymagała wcale dużych umiejętności. Fakt, że ciężko było ja naciągnąć, ale do tego też były specjalne narzędzia.

@vtz
Wiem, super :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: AdamKur w Marca 03, 2016, 19:42:27
Kusza byla znacznie latwiejsza w obsludze od luku, ale bron palna byla jeszcze latwiejsza. Kusza byla skomplikowanym narzedziem i trzeba bylo wiedziec jak nia poslugiwac. I mimo tych narzedzi i mechanizmow, wymagala ona krzepy i mogla szybko zmeczyc nawet doswiadczonego kusznika.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Marca 03, 2016, 19:56:51
Dzięki za odpowiedzi, teraz już rozumiem. W sumie ciekawe spostrzeżenie, że lepiej inwestować w coś, co jest gorsze, ale ma duży potencjał, niż to, co jest bardzo dobre, ale się niedługo skończy ;-)
@Kradus To zabawne, że papież nałożył zakaz używania kusz, ale nie arkebuzów, które są przecież jeszcze bardziej śmiercionośne.
@firentis masz 777 wiadomości i 77 piw :p
@Peterov Adam kur nigdy nie pisał polskich znaków. Mi to nie przeszkadza w czytaniu, nikt inny też nie zwrócił mu uwagi. A ty wchodzisz i dajesz mu za to 15 pkt? Serio? nie było tematu, jest ok :-)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Kradus w Marca 03, 2016, 20:14:58
Zakaz nie był dlatego, że była śmiercionośna tylko dlatego, że była niegodna. W sensie byle jaki chłop ze wsi po 2-3 tygodnikach treningu mógł jednym strzałem zabić doświadczonego wojaka.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 03, 2016, 23:19:15
Przed arkebuzami były jeszcze rusznice - metalowe armatki na kiju. To była dopiero ledwo praktyczna broń. Robiła więcej hałasu niż obrażeń fizycznych więc była to bardziej broń psychologiczna. Nie miały żadnego zamka, odpalało się je jak działo - lontem. Często obsługiwana przez dwie osoby.

EDIT
Żeby nie było niedomówień dodam jeszcze że "rusznica" to trochę myląca nazwa ponieważ w XX wieku nazywano tak też karabiny przeciwpancerne.
Średniowieczną pierwotną broń palną - składającą się z armatki na czubku drzewca nazywano także "ręczną puszką".
Później udoskonalone rusznice będącą ogniwem między rusznicą a arkebuzem nazywano "hakownicami" (przetłumaczona nazwa niemieckiego "Hakenbüchse" - wczesnego arkebuza).
Ostatecznie kiedy udoskonalono tę broń do maximum swojego potencjału, zaczęto używać francuskiej bądź włoskiej nazwy "Arkebuz" (francuskie Arquebuse i włoskie Archibugio oznacza mniej więcej "rura z hakiem").
Osobiście nie przepadam za polską klasyfikacją, bo czasem wymyślano własne tłumaczenia, a czasem po prostu spolszczano nazwy i przez to jest mało precyzyjna. Nazw hakownica i arkebuz powinno się używać naprzemiennie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Marca 04, 2016, 17:25:05
hakownica to taka rusznica, która ma hak. Dzięki niemu można taką broń oprzeć o mur/pawęż. Arkebuz to pierwsza (chyba) broń palna z zamkiem, więc nie używałbym tych nazw naprzemiennie.
A z tego, co kojarzę, to rusznicę nazywano też piszczelem.
@Kradus
Zakaz nie był dlatego, że była śmiercionośna tylko dlatego, że była niegodna. W sensie byle jaki chłop ze wsi po 2-3 tygodnikach treningu mógł jednym strzałem zabić doświadczonego wojaka.
No dobra, ale to samo tyczy się broni palnej! A nawet w jej przypadku szkolenie jest jeszcze szybsze.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 04, 2016, 17:46:50
hakownica to taka rusznica, która ma hak. Dzięki niemu można taką broń oprzeć o mur/pawęż. Arkebuz to pierwsza (chyba) broń palna z zamkiem, więc nie używałbym tych nazw naprzemiennie.
A z tego, co kojarzę, to rusznicę nazywano też piszczelem.
@KradusNo dobra, ale to samo tyczy się broni palnej! A nawet w jej przypadku szkolenie jest jeszcze szybsze.
Arkebuzy też miały takie haki i na początku nie posiadały zamka, od rusznic różnił je początkowo głównie kształt. Hakownica znaczy to samo co "Arquebuse" (fr. arque - hak, łuk).
Ale rozumiem że taka klasyfikacja już się przyjęła i nie zamierzam zmieniać świata. Po prostu uważam że taka angielska jest lepsza.

A co do "piszczału", to jest ruska nazwa na dawną broń palną generalnie. Oni piszczałem nazywali i rusznice i arkebuzy i jakieś swoje własne wynalazki.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Marca 04, 2016, 18:21:45
Apropos klasyfikacji - co ciekawe, w polskim karabinem nazywamy broń palną długą, która nie wymaga użycia podpórki i ma zamek skałkowy lub późniejszy. W innych językach karabin to broń palna długa, która ma zamek skałkowy lub późniejszy i ma gwintowaną lufę, więc w innych językach na wojnach napoleońskich i secesyjnej dalej używano muszkietów :p Ciekawe, skąd wziął się w polskim inny podział.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 04, 2016, 18:35:16
Apropos klasyfikacji - co ciekawe, w polskim karabinem nazywamy broń palną długą, która nie wymaga użycia podpórki i ma zamek skałkowy lub późniejszy. W innych językach karabin to broń palna długa, która ma zamek skałkowy lub późniejszy i ma gwintowaną lufę, więc w innych językach na wojnach napoleońskich i secesyjnej dalej używano muszkietów :p Ciekawe, skąd wziął się w polskim inny podział.
To ciekawe, nie słyszałem o tym. U nas karabinem nazywa się tak samo - broń długą z lufą gwintowaną. Muszkiet był gładkolufowy.
Nasze słowo "karabin" to odpowiednik angielskiego "rifle" i francuskiego "fusil". Podczas gdy nasze słowo "karabinek" to odpowiednik angielskiego "carbine" i francuskiego "carabine". Może o to ci chodzi. Z lufą gwintowaną kombinowali już Niemcy w XVI wieku.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Marca 04, 2016, 18:49:25
Ale gładkolufowa broń używana podczas wojen napoleońskich to po angielsku musket a po polski karabin, to samo z bronią wojny secesyjnej, springfieldami, enfieldami itp.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: AdamKur w Marca 04, 2016, 19:05:31
Springfieldy (lub Enfieldy, prawie to samo, jedno z U.S., drugie z U.K.) to byly "rifle", nie "musket". Roznica jest o tyle duza ze gdy (wczesniej wspomniany) Josiah Gorgas przygotowal spis calej broni palnej dostapnej dla C.S. Army na poczatku wojny, wyroznil pomiedzy "rifles", a muszkietami jeszcze z czasow wojny roku 1812. W czasie Wojny Secesyjnej kazda nowoczesna bron byla karabinem, "rifle".
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 04, 2016, 19:08:28
Ale gładkolufowa broń używana podczas wojen napoleońskich to po angielsku musket a po polski karabin, to samo z bronią wojny secesyjnej, springfieldami, enfieldami itp.
Nieprawda, a przynajmniej nie słyszałem tak.
XIX wiek to okres w którym muszkiety pomału odchodziły w poczet i na co raz większa skalę zastępowane były karabinami, jednak w pewnym momencie używano obu rodzai broni tak samo jak ich skróconych wersji - karabinków i musketoon'ów (nie znam i nie znalazłem polskiej wersji nazwy tej broni).
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Marca 04, 2016, 19:45:41
@AdamKur
Dzięki, tego nie wiedziałem. Czyli zostaje tylko broń z czasów WN.
@Mongol zobacz na przykład tutaj (https://pl.wikipedia.org/wiki/Karabin_wz._1777)
Wspomniano też karabin wz. 1717, a więc karabinów używano już na początku 18. wieku.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 04, 2016, 19:55:51
@Mongol zobacz na przykład tutaj (https://pl.wikipedia.org/wiki/Karabin_wz._1777)
Wspomniano też karabin wz. 1717, a więc karabinów używano już na początku 18. wieku.
Tak jak pisałem, lufy gwintowane wynaleziono już pod koniec XV wieku.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Marca 14, 2016, 11:41:13
Nie zgodzę się z twierdzeniem, jakoby obsługa kuszy była łatwiejsza. Stopień skomplikowania jest porównywalny - w pierwszym przypadku naciągasz, wsadzasz bełt w rowek i strzelasz. W drugim wsypujesz miarkę prochu, wsadzasz pocisk, przybitkę, przybijasz, podsypujesz proch i odpalasz. Trochę bardziej skomplikowany proces. Bzdurą jest też że bełty zajmowały więcej miejsca. Broń palna oprócz pocisku potrzebuje też prochu (wcale niemało) i przybitki. Do XV stulecia broń palna istniała jakby obok kuszy (bo zakazem papieskim to mało kto się przejmował), dopiero w XVI stuleciu wybiła się na zdecydowane prowadzenie. Ale to była już inna broń. Dużo doskonalsza, z zamkiem lontowym a potem kołowym. Czemu wyparła kusze? Ciężko stwierdzić jednoznacznie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Peterov w Marca 14, 2016, 11:46:39
Pocisk leci szybciej... Bardziej śmiercionośna(kula się często rozpadała w ciele ofiary)
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 15, 2016, 20:29:46
Czemu wyparła kusze? Ciężko stwierdzić jednoznacznie.
Kusze w pewnym momencie osiągnęły swój maksymalny potencjał i nie dało się ich bardziej udoskonalić, broń palna cały czas była udoskonalana i była modna, przez to coraz bardziej wydajniejsza i popularniejsza. Dochodził pewien czynnik społeczny, broń palna była też w pewien sposób "szpanem".

Co do skuteczności bojowej, broń palna dzięki hukowi i dymowi działała również jako broń psychologiczna - hałas i czarci oddech powodował strach, a potęgował go też fakt że pocisk wystrzelony z broni palnej jest tak szybki że niewidoczny dla oka, tak więc niedoświadczeni żołnierze z szeregu widzieli tylko że ich koledzy padają podziurawieni przez nieznaną siłę. Ponadto efekt trafienia okrągłym pociskiem o dużej sile w kolczugę zmieniał potencjał tego typu pancerza w ujemny zamiast dodatni, tj. powodował rozprysk metalowych kółek które szatkowały nosiciela zamiast go chronić, przez co broń palna wycofała całkowicie ten typ pancerza z historii pól bitew.

Co do tego która broń - kusza czy broń palna była trudniejsza w obsłudze, to się nie wypowiem, bo szczerze to nie mam o tym pojęcia. Jednak argument o bełtach zajmujących więcej miejsca jest nietrafny. Kule zajmowały może mniej miejsca, ale były cięższe, i tak jak beanshee zauważyła, dochodził również proch który też swoje waży, a wsypanie zbyt dużej ilości do zamka mógł spowodować eksplozję. Rusznicę (która miała częstszą tendencję do eksplozji niż arkebuz) przez to trzymano w charakterystyczny sposób z trzymaniem lufy z dystansem od twarzy i często w metalowych rękawicach oraz pełnym hełmie.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Marca 18, 2016, 16:48:14
Tak jak pisałem, lufy gwintowane wynaleziono już pod koniec XV wieku.

Ten post musiał mi umknąć i na niego nie odpowiedziałem, także zrobię to teraz.

Otóż owszem, lufy gwintowane powstały w 15 wieku, ALE do powszechnego użytku weszły dopiero w połowie 19 wieku. Wcześniej na masową skalę wciąż używano broni gładkolufowej. I ta broń gładkolufowa to po angielsku musket, a po polsku karabin. Być może w zobrazowaniu tego pomoże ta "tabela":

Broń gładkolufowa z zamkiem kołowym/lontowym bez forkietu:arkebuzarquebus
Broń gwintowana z zamkiem kołowym/lontowym bez forkietu:arkebuzarquebus
Broń gładkolufowa z zamkiem kołowym/lontowym z forkietem:muszkietmusket
Broń gwintowana z zamkiem kołowym/lontowym z forkietem:muszkietmusket
Broń gładkolufowa z zamkiem skałkowym/kapiszonowym:karabinmusket
Broń gwintowana z zamkiem skałkowym/kapiszonowym:karabinrifle








Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 18, 2016, 18:05:11
@vtz
Tak, masz rację. Bywały nawet arkebuzy z lufą gwintowaną ale nie zdobyły popularności. Możliwe że przez to że nie potrafiono jeszcze wykonywać odpowiedniej amunicji lub zamka. Możliwe że odstraszała też cena wykonania nie kompatybilna do skuteczności takiej broni. Dopiero w XVII wieku popularność zdobyły karabinki.

A co do nazwy to nie skupiaj się na tym tak mocno, każdy język ewoluuje cały czas i każdy język po swojemu. Dzisiaj słysząc np. karabin, strzelba, karabinek każdy potrafi wskazać podstawowe różnice między nimi jeśli poczyta trochę o broni.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Marca 18, 2016, 18:18:13
Niby tak, ale nazwy we wszystkich chyba językach są takie same, tylko w polskim jest inaczej. Na to chciałem głównie zwrócić uwagę. :p A broń gwintowana weszła do użytku w piechocie liniowej dzięki wynalezieniu pocisku Minie.
Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Marca 18, 2016, 18:55:37
Nie wiem, może w niektórych źródłach tak. Sugerując się twoją tabelą widzę że dokonałeś zgłębionej analizy tego zagadnienia więc możesz mieć rację, nie będę się kłócił bo ja nie weryfikowałem tego aż tak dosadnie
Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Kwietnia 06, 2016, 03:22:23
Problemem broni gwintowanej był długi czas nabijania. Pocisk minie był mniejszy od średnicy lufy i dopiero strzał powodował dopasowanie się do średnicy. Broń gwintowana była używana do polowań. Na polu walki liczyła się szybkostrzelność, a nie celność, na polowaniu celność. Gwintowana nie była czymś rzadkim, cześnik Raptusiewicz wołał "Hej Gerwazy daj gwintówkę, niechaj strącę tę makówkę".
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Kwietnia 07, 2016, 22:47:25
Problemem broni gwintowanej był długi czas nabijania. Pocisk minie był mniejszy od średnicy lufy i dopiero strzał powodował dopasowanie się do średnicy.
Tego nie wiem, więc się nie wypowiem, ale wiem że strzelby, a więc broń gładkolufową również używano do polowań.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Kwietnia 07, 2016, 23:03:21
Używano, ale jednak gwintowana zwiększała celność. Z tym, że problem tego ładowania. Kulę trzeba było wbijać w lufę, więc to trwało. Spotkałem się nawet z informacją, że nabicie trwało 20 minut. W czasie bitwy to nierealne. Na polowaniu jeszcze miało sens, tym bardziej, że bogatszy osobnik mógł mieć z 5 gwintówek i 5 osób do nabijania broni. W trakcie bitwy taki czas powodowałby, że żołnierz byłby w stanie oddać z 2 strzały w trakcie bitwy. Do tego często dochodziło do niewypałów. I kulę trzeba wyciągnąć. Wyciągnięcie z takiej gwintowanej lufy to już bardzo duży problem. Kula jest wbita na siłę i teraz trzeba ją wyciągnąć wyciorem, który końcówkę ma w kształcie korkociągu. Kule nakręcano na wycior i tak wyciągano. Jak był ten milimetr luzu to jeszcze się dało to zrobić, jak na siłę to sporo pracy.

Pocisk minie był już podobny do współczesnych. Wynalazł go francuski porucznik Claude-Étienne'a Minié. Co ciekawe pierwotna wersja miała z tyłu stalową półsferę, która rozpychała ołów, żeby dopasował się do kształtu lufy. Szybko okazało się, że nie jest to potrzebne. Uprościło to produkcję pocisków.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Mongol w Kwietnia 09, 2016, 21:13:18
Widzę że masz sporą wiedzę na ten temat, ale akurat to 20 minut nabijania to chyba przesada. Z jakiego źródła masz tą informację?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Kwietnia 11, 2016, 20:07:26
Nie pamiętam skąd, gdzieś o tym czytałem i to w książce drukowanej. A mogło tyle trwać. Drewniany młotek i tłuczenie, żeby wbić. Kula musiała być mocno dopasowana, to jest ciężka robota.  Przez gwintowanie jeszcze kula się obracała.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Ganczo w Czerwca 22, 2016, 18:54:45
Nie chcę wertować tylu stron, dlatego pytam. Ktoś wie, czemu bitwy liniowe były tak popularne? Przecież to totalny idiotyzm był jakby nie patrzeć. Przynajmniej według mnie. Marnowanie ludzi i potencjału armii. Gdzie tutaj logika?
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Czerwca 22, 2016, 20:59:20
Bo wojna sama w sobie jest idiotyzmem, więc ostatecznie nie może do niczego mądrego prowadzić.
Tak to widzę pokrótce.

Huraaa, do ataku! - to naturalny biologiczny odruch, ciężko to opanować.

Będziemy walczyć jak prawdziwi mężczyźni, a nie jak cioty, więc do boju, huuuuura.

Jeśli z jednej strony postawimy refleksyjną, myślącą logicznie osobę, a z drugie prymitywa kierującego się instynktem, biologia wspiera prymitywa.
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: vtz w Czerwca 23, 2016, 09:08:36
Ano tak... 18-sto i 19-sto wieczni dowódcy uważali, że rozpraszanie się, chowanie się, obrona w okopach itp. czyni z żołnierzy tchórzy :D
Tytuł: Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
Wiadomość wysłana przez: Hieronim114 w Sierpnia 01, 2016, 20:32:02
Podczas oblężenia zamku Kaffa obrońcy używali zadżumionych ciał, przez co rozniosło się to po europie. Takie typy obrony są sensowne.