No i co tu dodać? Wszystko chłop wyjaśnił, można zadać pytanie jakby wyglądało wojsko skonstruowane na innych zasadach, właśnie stawiające na pancerze, dla mnie mogłoby być skuteczniejsze, a więc i paradoksalnie tańsze. Zdecydowanie XIX i XVIII wiek to przesada z wystawianiem się na ostrzał, przecież nawet te okopy, o których pisał Warder, to na prawdę nie jest fantastyka. Uważam, że właśnie to stawianie na masowość armii było błędem.
To zależy od konkretnej sytuacji, jeśli podniesiesz skuteczność dwukrotnie przy podwójnym koszcie to wszystko w porządku.
Gorzej jeśli dwukrotne zwiększenie skuteczności, zwiększy koszt kilkunastokrotnie.
Dobrym przykładem dla tego zagadnienia jest nasza husaria. Potężna elitarna jednostka, świetnie opancerzona i uzbrojona, dysponująca najlepszym wyposażeniem w epoce.
Problem w tym ze nigdy nie osiągała wielkiej liczebności (max 8280 husarzy pod Chocimiem). Nie dawało to zbyt wielkie elastyczności strategicznej. Trudno reagować gdy przeciwnik ma znaczna przewagę liczebna i atakuje w kilku oddalonych miejscach. Na szczęście nie ograniczaliśmy się tylko do husarii, bo byłoby nieciekawie.
Kolejny problem stanowiła ekonomia. Świetne wyposażenie husarza sprawiało ze wystawienie pocztu było bardzo kosztowne.
Największy problem stanowiło uzupełnienie utraconych pocztów. Zastąpienie zabitych koni, tez nie było łatwe i tanie.
Przykład.
Bitwa pod Kłuszynem (4 lipca 1610);
Według Żółkiewskiego poległo 1200 żołnierzy armii szwedzkiej i jeszcze więcej Rosjan (kilka tysięcy).
Straty polskie wyniosły ponad 100 zabitych towarzyszy (+2-3 pocztowych na towarzysza), oraz 400 zabitych koni.
Z militarnego punktu widzenia bitwa była bez wątpienia zwycięstwem .
Niestety, z ekonomicznego punktu widzenia było gorzej.
Uwzględniając koszt wystawienia 100 pocztów husarskich, i porównując go z kosztem wystawienia tysiąca szwedzkiej piechoty (przed reformami Karola Gustawa wyposażenie było tragiczne) i kilku tysięcy wojsk rosyjskich (wyposażenie jeszcze gorsze), rezultat nie prezentuje się najlepiej.
Fantastyka.
Teraz trochę matematyki, 8280 husarzy, to 2070-2760 pocztów (towarzysz + 2-3 pocztowych), daje sumaryczny koszt to 10,3-13,8mln złotych (koszt wystawienia pocztu min 5000zł), ale zaokrąglijmy to do 10 milionów.
Dla porównanie, ekwipunek piechura typu węgierskiego, to szabla, muszkiet/arkebuz, berdysz lub węgierski topór(służące za forkiet), siekierka itd, daje koszt powiedzmy 20zl (muszkiet 4zl, szabla 5zł, etc). Za wspomniane 10mln złotych można byłoby wyekwipować 500tys hajduków.
(Oczywiście wiem ze z różnych względów nie było to realne, ale skoro już gdybamy).
Podstawowa taktyka hajduków to tzw. "napady ogniowe", dziesięć rzędów piechoty strzelających kolejno salwami.
Załóżmy ze towarzysz zamiast pocztu husarskiego, wystawiłby kompanie 250 hajduków.
Pytanie, czy większy pożytek byłby z 8tys husarii czy 500tys hajduków.
BTW. Przy okazji hajduków, przypomniałem sobie ze pod Lubieszewem landsknechci używali wozów uzbrojonych w działka ( 3 wozy z 30 „działkami żelaznymi”).