Wyjdę na głupka, ale co tam... bodajże kopie jeźdźców były wydrążone? No to wyobraźcie sobie, że z tyłu jest ten zbiornik, w środku napakowane kul albo innego śrutu(a jakby ktoś wpadł na saboty to dopiero by było), część trzymana przez jeźdźca wzmocniona(byłby to właściwie sam karabin niejako wewnątrz kopii, ale na końcu, więc nie ulegałby zniszczeniu) i taka steampunkowa kawaleria szarżowałaby sobie na wroga, przed samym zderzeniem odpalając 'strzelbę' powodując, co najmniej, spory zamęt i - prawdopodobnie - mogąc nadal użyć tychże kopii(o ile by ich nie rozsadziło na końcu, prawda...) konwencjonalnie. Uważam, że pomysł jest genialny, ekhem, ekhem. (na miarę dział przymocowanych do słonia)