Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?  (Przeczytany 74031 razy)

    Opis tematu: ciekawostki militarne - co by byo gdyby?

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #255 dnia: Października 05, 2014, 22:06:00 »
    Warder, a dla ciebie w nagrodę za błyskotliwą "pałę" piosenka:

    https://www.youtube.com/watch?v=KbW9JqM7vho

    Polecam też każdemu kto czuje siłę ducha jaką przejawiają Beavis i Butt-Head, a więc niezmiernie bawią was właśnie takie gry słowne.

    Obawiam się, że śmieszność nie leży w formie słowa "pała", ale w tej niezwykle intelektualnej konstrukcji jaką pracowicie od dłuższego czasu wznosiła beanshee. Analogicznie Maria Curie-Skłodowska byłaby zabawna gdyby tłumaczyła tajemnice elektrostatyczności pocierając ebonitową pałeczkę  kawałkiem sukna. Co więcej śmiem twierdzić, że kolejnym błędem była chęć inteligentnego zripostowania. Właściwe byłaby odpowiedź w rodzaju:
    "Warder - nie masz nic innego do roboty?"
    A więc absolutnie nie inteligentna, bo to tylko mogłoby pogorszyć sytuację, tak jak Maria Curie-Skłodowska pocierająca ebonitową pałeczkę  nie powinna mówić na temat radu i polonu, ale powinna powiedzieć:
    "jeden głupi komentarz i uwalam na kolokwium każdego z dowcipnisiów"

    W ten sposób właśnie nie inteligentna odpowiedź byłaby jak najbardziej na miejscu. Mnie jednak martwią nie problemy z "pałkami", ale to, że beanshee nie zadała pytania w quizie historycznym.

    Offline Waldzios

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 609
    • Piwa: 50
    • "Let me see your war face."
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #256 dnia: Października 05, 2014, 22:22:38 »
    Dlaczego duże tarcze tak szybko wyszły z użycia? Chodzi mi o to, że nie potrafię sobie wyobrazić, jak szermierka przy pomocy szpady, miałaby pokonać kogoś uzbrojonego w tarczę typu rzymskiego. Generalnie ewolucja tarczy leci od największej do najmniejszej, od tarczy rzymskiej, do puklerzy. Na polach bitew pojawiali się np. kosynierzy, ale już nie tarczownicy.  Jak ktoś uzbrojony w szpadę miałby pokonać kogoś uzbrojonego tarczę rzymska i gladius - abstrahując od innych czynników.
    Czy ja wiem, czy szybciej jest obrócić tarcze, czy wykonać skręt ciała? - To też może różnie wyglądać u różnych ludzi. Jakby nie było prawdziwym przyjacielem policjantów są plastikowe tarcze i to dają radę.
    Tarcza chroni przede wszystkim przed bronią dystansowa i pociskami. W przypadku policjantów kamienie, butelki itp.
    Sprawdza się najlepiej defensywie, szczególnie walcząc w szyku.

    W przypadku walki indywidualnej, tarcza przegrywa z bronią dwuręczną. Trudno z pomocą tarczy zrównoważyć przewagę siły i zasięgu broni dwuręcznej. Wyobraź wojownika z tarczą (i jednoręcznym mieczem), skonfrontowanego z przeciwnikiem uzbrojonym np. w renesansowy młot lucereński na 2m drzewcu.

    Podobno Maurycy Orański rozważał wprowadzenie jednostek wzorowanych na rzymskim legionie (ostatecznie zapożyczył kilka rozwiązań organizacyjnych), ale łatwo sobie wyobrazić ze taka jednostka nie była by zbyt skuteczna przeciwko najeżonemu pikami hiszpańskiemu tercio.

    Szpady nikt w bitwie raczej nie używał (szpada pojedynkowa to dopiero XIX wiek), prędzej rapiera, ale to z reguły nie były delikatne zabawki (wbrew temu co wciska nam Hollywood). Mając w garści solidne ostrze, ponad metrowej długości i dużą swobodę ruchu, można wykorzystać przewagę zasięgu, w najgorszym razie
    wystarczy zmęczyć przeciwnika (rzymskie scutum ważyło około do 10kg, wagi gladiusa i rapiera były porównywalne).

    Ogólnie waga tarczy rzadko przekraczała 10kg, wyjątek to pawęże. Jednak pawęże z reguły wymagały dodatkowego człowieka w oddziale, którego jedynym zadaniem było taszczenie pawęzy. To z czasem stanowiło co raz większy problem organizacyjny.

    Tak naprawdę, tarcze z użycia ostatecznie wyparły dopiero masowo stosowane pika i muszkiet, obie bronie wymagały po prostu obu rąk do obsługi.
    « Ostatnia zmiana: Października 06, 2014, 04:54:55 wysłana przez Waldzios »
    "There Ain't No Such Thing As A Free Lunch"

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #257 dnia: Października 05, 2014, 22:58:43 »
    Bzdury waść gadasz. Po pierwsze- konfrontację miecz+tarcza vs. broń dwuręczna możesz obejrzeć sobie chociażby w trakcie współczesnych walk. Tarcza idealnie się tam sprawuje pod jednym warunkiem- nie jest zbyt duża. Zasięg broni dwuręcznej najlepiej zrównoważyć nie tarczą, ale skróceniem dystansu. Waga scutum wynosiła zazwyczaj ok 6-8 kg, do 10 dobijały rzadko. No i do pawęży nie potrzeba było dwóch ludzi. Wystarczył jeden noszący pawęż na plecach.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline Waldzios

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 609
    • Piwa: 50
    • "Let me see your war face."
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #258 dnia: Października 06, 2014, 04:09:53 »
    Po pierwsze- konfrontację miecz+tarcza vs. broń dwuręczna możesz obejrzeć sobie chociażby w trakcie współczesnych walk. Tarcza idealnie się tam sprawuje pod jednym warunkiem- nie jest zbyt duża.
    Rozmowa dotyczyła dużych tarczy, w domyśle tarczy legionisty.

    Współczesne walki nie oddają wielu aspektów, liczy się szybkość i zdolność precyzyjnego trafienia przeciwnika. Lżejsza i szybsza broń daje w nich dużą przewagę.
    Tymczasem 1,5kg głowica na dwumetrowym drzewcu to brutalna siła, której skuteczność trudno zweryfikować w takiej walce.
    Zasięg broni dwuręcznej najlepiej zrównoważyć nie tarczą, ale skróceniem dystansu. Waga scutum wynosiła zazwyczaj ok 6-8 kg, do 10 dobijały rzadko.
    Ale dobijały (Fayum 10kg, Doncaster 9kg), a napisałem około :|.
    No i do pawęży nie potrzeba było dwóch ludzi. Wystarczył jeden noszący pawęż na plecach.
    Na jakie licho komuś pawęz na plecach ;). Skoro można rozstawić i schować się, ewentualnie oprzeć broń.
    W jaki sposób kusznik miał rozstawić pawęż, rzucić kusze na ziemie i mocować się z pawężą?
    Może sporadycznie się zdarzało, ale na pewno nie było praktyczne.

    W każdej regularnej armii służyli pawężnicy, którzy to byli odpowiedzialni za pawęże. 
    (click to show/hide)
    Na plecach, do indywidualnej ochrony noszono ewentualnie zmniejszone wersje pawęzy, tzw. pawężki.
    « Ostatnia zmiana: Października 06, 2014, 04:46:21 wysłana przez Waldzios »
    "There Ain't No Such Thing As A Free Lunch"

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #259 dnia: Października 06, 2014, 05:34:11 »
    Pawęże często były wyposażane w podpórkę lub ostrogę. Dzięki temu pawężnik mógł się nią chronić jednocześnie prowadząc ostrzał. I to było zdecydowanie częstsze rozwiązanie. Bo lepiej mieć dwóch kuszników z pawężami niż jednego kusznika i jednego ciecia do dźwigania.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline Waldzios

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 609
    • Piwa: 50
    • "Let me see your war face."
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #260 dnia: Października 06, 2014, 14:55:42 »
    Bo lepiej mieć dwóch kuszników z pawężami niż jednego kusznika i jednego ciecia do dźwigania.
    Szkoda ze nikt w epoce na to nie wpadł. Głupcy targali ze sobą wszędzie pawężników :P.

    Zwróć uwagę ze w cytacie z Nowakowskiego masz przykładowe wyposażenie pawężników, jeden uzbrojony tylko w miecz, drugi w szable.
    Pawęże były noszone na plecach, ale zęby je zdjąć z pleców i rozstawić potrzeba obu wolnych rąk, sporadyczne użycie bez rozstawiania (np. przy szybkiej zmianie pozycji) również wymagało obu rąk, więc uzbrojenie pawężnika ograniczało się do broni bocznej.

    Sytuacja w której kusznik dźwigał pawęz była teoretycznie możliwa, problem w tym ze niezbyt praktyczna.
    Przy zmianie pozycji, kusznik musiałby przebiec pewną odległość z ciężką pawężą na plecach, kuszą w garści (i bełtami w zębach ;) ), odłożyć kusze na ziemie (schylić się lub przyklęknąć z pawężem na plecach), zdjąć pawęż z pleców, rozstawić pawęz, podnieść kusze, naładować (raczej nie odkłada się naładowanej kuszy), uspokoić oddech (po tej całej gimnastyce) i dopiero wtedy (jeśli przeciwnik jeszcze go nie dopadł) oddać celny strzał.

    Dużo bardziej praktyczne jest rozwiązanie gdy pawęż dźwiga i rozstawia niewykwalifikowany "cieć do dźwigania" Piekiełko, a kusznik spokojnie przygotowuje się do oddania strzału.
    « Ostatnia zmiana: Października 06, 2014, 15:34:49 wysłana przez Waldzios »
    "There Ain't No Such Thing As A Free Lunch"

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #261 dnia: Października 06, 2014, 20:09:59 »
    Oczywiście że na to wpadli. Ciecie do targania stanowili mały odsetek oddziału. Większość targała i to i to. Rozstawienie pawęży to nie jest zbyt skomplikowana sprawa- na manewrach zajmowało to nam, współczesnym amatorom- około 2 sekund na pawęż.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #262 dnia: Października 06, 2014, 20:36:49 »
    No to mamy fajny problemik, praktyczne zastosowanie cieci. :)
    Akurat walka z  hiszpańskiemu tercio przy pomocy tarczowników miałaby sens, bo nie tylko można by pod tarczą przemycić kłodę, to jeszcze powinno się dziać to co działo się w czasie wojen Rzymu z Grecją - czyli tarcze powinny szczepić piki, powinny pomagać skracać dystans, itp.
    Jak nazywała się bitwa która miała taki przebieg?:
    Najpierw grecka falanga stanęła na przeciw legionistów, potem doszło do starcia w którym legioniści złamali szyk falangi i doprowadzili do zwarcia. ALE POTEM, Grecy odrzucili sarisy i wyciągnęli miecze i stłukli Rzymian. Nie mogę jakoś dokopać się do nazwy tej bitwy, ale to autentyk, zmierzam do tego, że samo skrócenie dystansu jeszcze wiele nie zmienia, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że tercios byli przecież na to przygotowani.

    Jeśli chodzi o skracanie dystansu, walkę z młotami itp. to jednak dużo zależy od walczących. Jeśli ktoś walczy ciężką bronią dwuręczną to może w odpowiednim momencie zrobić krok do tył i po skróceniu dystansu, czy to rapierem, czy pawężą, czy scyzorykiem. :) Na jedno wyjdzie, bo to skrócenie dystansu oznacza w tym momencie, że kładziesz głowę na kowadle. Pytanie czy ten krok zrobi, czyli rozstrzyga "timing", a nie broń. Podobnie w drugą stronę, jeśli walczę z tarczą przeciw komuś kto tłucze mnie młotem lucereńskim, np. taki łysy facet z Warhammera, to albo blokując tarczą wystawiam rękę na złamanie w trzynastu miejscach na raz, albo przesuwam ją w dół trzonu młota i w miejscu wygodnym dla mnie naciskając, wykorzystując naturalną dźwignię odchylam młot w dół. Na dwoje babka wróżyła. Osobiście stawiam jednak na broń dwuręczną, ale niekoniecznie w walce na polu bitwy, gdzie ścisk panuje straszliwy.

    Ciecie górą, każdy cieć do pawęży!
    Pawęże dla cieciów!
    Nie ma ciecia bez pawęży, tak jak raju bez stada węży!
    Jeśli ciecia jesteś ciekawy, daj mu pawęż dla zabawy!

    Offline Waldzios

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 609
    • Piwa: 50
    • "Let me see your war face."
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #263 dnia: Października 07, 2014, 01:49:03 »
    Oczywiście że na to wpadli.
    To proszę daj mi przykład takiej armii, ja się nie spotkałem.
    Równie dobrze mogli wpaść na pomysł by dodać kusznikom halabardę, to już byłby idealny żołnierz :P.
    Ciecie do targania stanowili mały odsetek oddziału. Większość targała i to i to.
    Dałem ci cytat z Nowakowskiego (344 pawężników na 2288 żołnierzy) a ty dalej się upierasz.
    W Polsce liczba pawężników była wyjątkowo mała, na przykład u Genueńczyków przypadał jeden pavesarii na trzech kuszników.
    Gdyby większość "targała i to i to", to"ciecie" nie byli by potrzebni.

    Skoro Nowakowski jest niedobry, to proponuje tytuł  "Piechota zaciężna w Królestwie Polskim w XV wieku", Grabarczyk Tadeusz,  autor podaje ze w spisach znajdują się zaledwie trzy wątpliwe wzmianki o żołnierzach uzbrojonych jednocześnie w pawęż i kusze:
    (click to show/hide)

    Rozstawienie pawęży to nie jest zbyt skomplikowana sprawa- na manewrach zajmowało to nam, współczesnym amatorom- około 2 sekund na pawęż.
    Jeśli robiliście za"cieci do dźwigania" to jak najbardziej.
    Co innego w pełnym ekwipunku, z kuszą w rękach, uwierzę w te 2 sekundy gdy zobaczę.

    Zresztą to nawet nie jest kwestia fizyczna. Na upartego można by kusznikowi oprócz pawęzy dodać jeszcze zbroje kopijniczą i broń drzewcową (po co nam "cieć ze spisą"), masa takiego ekwipunku nie byłaby taka straszna, ludzie większe ciężary dźwigają.
    Rzecz w tym ze w wojsku obowiązywała specjalizacja, w pierwszym szeregu walczyli kopijnicy i pawężnicy (w zamian otrzymywali podwójny żołd), w tylnych bezpieczniejszy szeregach walczyli strzelcy.   
    Pewnie można by te funkcje połączyć w jedno, ale byłoby to dalekie od optymalności, w armii liczyła się mobilność (ograniczenie zbędnego ekwipunku do minimum), organizacja (kusznik ma w tylnym rzędzie przygotowywać się  do oddania strzału, nie może się jednocześnie pałętać z pawężem w pierwszym szeregu) i praktyczność (co zrobić z kuszą gdy na ziemi 10cm warstwa błota), oraz przede wszystkim ekonomia (większość oddziału stanowili strzelcy z minimalnym uzbrojeniem ochronnym).
    Jeśli chodzi o skracanie dystansu, walkę z młotami itp. to jednak dużo zależy od walczących. Jeśli ktoś walczy ciężką bronią dwuręczną to może w odpowiednim momencie zrobić krok do tył i po skróceniu dystansu, czy to rapierem, czy pawężą, czy scyzorykiem. :) Na jedno wyjdzie, bo to skrócenie dystansu oznacza w tym momencie, że kładziesz głowę na kowadle. Pytanie czy ten krok zrobi, czyli rozstrzyga "timing", a nie broń. Podobnie w drugą stronę, jeśli walczę z tarczą przeciw komuś kto tłucze mnie młotem lucereńskim, np. taki łysy facet z Warhammera, to albo blokując tarczą wystawiam rękę na złamanie w trzynastu miejscach na raz, albo przesuwam ją w dół trzonu młota i w miejscu wygodnym dla mnie naciskając, wykorzystując naturalną dźwignię odchylam młot w dół. Na dwoje babka wróżyła. Osobiście stawiam jednak na broń dwuręczną, ale niekoniecznie w walce na polu bitwy, gdzie ścisk panuje straszliwy.
    W ścisku na polu bitwy, gdy kolega obok tez uzbrojony jest w bron drzewcową (halabardę, szydło, młot lucereński itp), to przeciwnik raczej nie skróci dystansu bez nadziania się na broń kolegi, a ty uzbrojony w bron drzewcową nadal masz możliwość wykonania solidnego pchnięcia.
    Jeśli dodatkowo za sobą masz następny rząd, również uzbrojony w broń drzewcową, to przeciwnik uzbrojony w broń jednoręczną jest zupełnie bez szans (przynajmniej w ataku na wprost).
    Oczywiście formacje w rodzaju tercio czy falangi rozbijano, ale z reguły nie był to frontowy atak ( skrócenie dystansu), wykorzystywano raczej słabe strony tych formacji, wrażliwe boki i tyły, oraz wyrwy powstałe z powodu niekorzystnego ukształtowania terenu.
    Nie zapominaj tez o pancerzu. Szybka lekka broń sprawdza się w pojedynku. W bitwie należało nie tylko trafić, ale również przebić pancerz, albo przynajmniej ogłuszyć/powalić przeciwnika.

    W zwarciu spisywały się nawet toporne zabawki w stylu goedendag (połączenie maczugi i szpikulca na 150cm drzewcu).
    Bitwa pod Courtrai (miecze i tarcze kontra widły, topory i goedendagi ;) ) :
    « Ostatnia zmiana: Października 07, 2014, 13:58:26 wysłana przez Waldzios »
    "There Ain't No Such Thing As A Free Lunch"

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #264 dnia: Października 07, 2014, 22:17:14 »
    Goedendag powiadasz Waldzios, a weź se zobacz tero tak od 40 sekundy ło to:
    https://www.youtube.com/watch?v=5CpleQ-rv7Q

    Nie no masz rację, chociaż obawiam się, że armia Rzymu miała tak odmienne od średniowiecznych warunki nazwijmy to umownie "metalurgiczne", że nadal ta teza byłaby aktualna w epoce brązu, czy wczesnej żelaza. Broń w epoce brązu, a w średniowieczu jeździ na innych zasadach, nie ma mowy o czymś takim jak dwuręczny miecz z brązu, ale coś takiego jak kopesz oczywiście nie jest pozbawione sensu.

    Jest taka fajna scena w filmie Joanna d'Arc, gdy Milla Jovovich wyjeżdża przed armię francuską i przegania swoim płomiennym przemówieniem armię angielską. W pierwszym szeregu stoją ciecie z pawężami. Natomiast w filmie Armia Ciemności szturm szkieletów na zamek, wzmacniany jest "tarczami" oblężniczymi. I to jedyne scenki z filmów, gdzie pokazano pawęże, nic innego mi się nie kojarzy.

    Offline Waldzios

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 609
    • Piwa: 50
    • "Let me see your war face."
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #265 dnia: Października 07, 2014, 22:57:47 »
    Nie no masz rację, chociaż obawiam się, że armia Rzymu miała tak odmienne od średniowiecznych warunki nazwijmy to umownie "metalurgiczne", że nadal ta teza byłaby aktualna w epoce brązu, czy wczesnej żelaza. Broń w epoce brązu, a w średniowieczu jeździ na innych zasadach, nie ma mowy o czymś takim jak dwuręczny miecz z brązu, ale coś takiego jak kopesz oczywiście nie jest pozbawione sensu.
    Zapominasz o trackiej rhomphai czy dackim dwuręcznym falxie.
    "There Ain't No Such Thing As A Free Lunch"

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #266 dnia: Października 08, 2014, 00:10:03 »
    Wiecie że z tymi cieciami od pawęży zupełnie rozbijacie przedstawienie jednostek pawężniczych w medievalu 1 i 2, a szczególnie 2, bo o ile w 1, sprite niewiele pokazywał, to chociaż przy przeładowaniu i strzale tarcza stała przed nimi, to w 2 ci goście nie zdejmowali pawęży z pleców nawet przy strzelaniu, a przy przeładowaniu odwracali się plecami do przeciwnika. I wydaje mi się, że chyba w żadnym modzie żadnych nosicieli pawęży nie wprowadzono, nie jestem też pewien w kwestii animacji strzału i przeładowania...
    Także dzięki za jeszcze większe zniszczenie mi opinii o medzie 2 :P

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #267 dnia: Października 08, 2014, 20:15:33 »
    Tak na szybko o pawężach. Mam chwilowo trochę zawirowań więc na ikonografię przyjdzie wam poczekać. Ciecie rozstawiali pawęże typu "drzwi od zakrystii"- te największe, zakrywające wyprostowanego człowieka. Te trochę mniejsze niósł żołnierz na plecach i sam rozstawiał- vide zabytki chociażby z królewskich zbrojowni w Leeds. Te najmniejsze były tarczami kawaleryjskimi. Informacje te mam z zajęć z uzbrojenie prowadzonych min. przez P.A Nowakowskiego.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #268 dnia: Października 08, 2014, 21:00:32 »
    Zapominasz o trackiej rhomphai czy dackim dwuręcznym falxie.
    Nie nie zapomniałem, to niemożliwe abym zapomniał - bo nigdy wcześniej nie wiedziałem o czymś takim. Jestem w szoku, co jest standardową procedurą przy rozmowie z tobą Waldzios.

    HUtH nie można zniszczyć opinii o Medivalu 2 - gdyż razem z MiB to najlepsze gry wszech-czasów, jasne że mają wady, jasne....
    Ale krytykowanie tych wad to jak wytykanie wad kobiety którą kochasz. Powiedzmy tak -  Milla Jovovich ma małe cycki, Medival 2 słabą sztuczną inteligencje, a MiB ma koszmarnie brzydką mapę. Technicznie wszystko prawda, ale Milla Jovovich to jedna z najbardziej znanych modelek/aktorek na świecie, Medival rozwala już samą architekturą miast, a granie w MiB i walka mieczem to jedno i to samo. :)

    beanshee masz fajne labry w swoim avatarze - jestem fanem labrów - muszę to powiedzieć! ;)
    Zbrojownia w Leeds, to ciekawe, ciekawe,...

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: Czemu nie rzucić kłodą w pikinierów?
    « Odpowiedź #269 dnia: Października 08, 2014, 21:13:33 »
    Ja nie lubię Meda 2 od początku, nawet z modami silnik tej gry mi jakoś nie pasuje i wolę Rome czy nawet meda1, w którym konni strzelcy muszą się zatrzymać by strzelić(do tego salwą).
    No ale tutaj nie ma co o tym gadać przecież :P