Czy boli jak ktoś walnie w głowę z miecza?
Ba, w 2007 roku chyba na Wolinie zginął ktoś jednak przez nie umiejętność i chęć popisów, w obozie rzucali sobie oszczepami i skończyło się na oszczepie w mózgu.Wiesz że bzdury opowiadasz? No chyba że masz jakieś potwierdzenie tych rewelacji?
No ja też, jak widać Kamoszka pierdzieli trzy po trzy, może ktoś dostał w łeb ale skończyło się na szpitalu. Kto wie, nie ja rozpowszechniam tą opowieść:pTak Ty rozpowszechniałeś :D Jedynie nie Ty ją wymyśliłeś.
Ja zawsze chciałem też strzelać z łuku. Nie wiem czy warto się uczyć i czy jest gdziekolwiek jakaś "uczelnia", ale jeżeli ktoś by znał jakąś ze śląska, najlepiej w pobliżu Katowic, to bym prosił namiary. Ja szukałem i nie znalazłem. Z góry dziękuję.
I czy w czasie trwania takich bitw nie kradną mieczy i innych części ekwipunku?W końcu podczas bitwy wszystko może się zgubić.Dawniej złodziejom ucinali ręce za kradzież a że każdy stara się odtwarzać w pełni przeszłość to się pewnie ludzie boją coś przywłaszczyć ;P
Ja zawsze chciałem też strzelać z łuku. Nie wiem czy warto się uczyć i czy jest gdziekolwiek jakaś "uczelnia", ale jeżeli ktoś by znał jakąś ze śląska, najlepiej w pobliżu Katowic, to bym prosił namiary. Ja szukałem i nie znalazłem. Z góry dziękuję.
Polecam uczyć się na własną ręke ;) Zakup jakiś łuk i tarcze i wal do niej z 60 m ;) Ja tak trenuje z moim bloczkiem i narazie idzie mi całkiem nieźle ;)Łuk bloczkjowy nie daje tyle frajdy co prawdziwy zwykły łuk drewniany.
Oszczepy w mózgu, nawalanie sie toporami po głowie, czy tam buławami.. Przecież nawet tarcza czy inne bzdury tego nie zamortyzują.. Powinno być więcej ochrony..
W ochraniczach (współczesnych) + zbroja, to na te 'tepe miecze' jeszcze można sie pobawić o ile to ktos rozgarniety 'sędziuje'. Ale nawalac sie toporami.. dziżas..
3.Czy istnieją średniowieczne walki konno?Bo jak tak to goście biorący w tym udział muszą byc albo głupi albo odważni , sama gra w np takie Polo niesie za sobą duże ryzyko śmierci czy wylądowania na wózku inwalidzkim, a co dopiero coś takiego.
Polecam uczyć się na własną ręke ;) Zakup jakiś łuk i tarcze i wal do niej z 60 m ;) Ja tak trenuje z moim bloczkiem i narazie idzie mi całkiem nieźle ;)Łuk bloczkjowy nie daje tyle frajdy co prawdziwy zwykły łuk drewniany.
Z łuku bloczkowego strzelanie to pikuś...
Co do napinki na Grunwald, proponuje przyjżeć się dokładnie jak wyglada ta bitwa, z daleka owszem, wielki kocioł, biją się i tłuką ile wlezie, a jak przyjższysz się bliżej to jest to szereg par, rozstawionych i uprawiających tłuczonkę po tarczach.
I to mnie przeraża, inscenizacja... Proponuje udać się na Hastings, tam też jest tylko inscenizacjia, ale możesz mi wierzyć nie zobaczysz tam 300 chłopa bezmyślnie walących (nie za mocno) w tarcze kompana. Tam też wszystko jest wyreżyserowane, ma scenariusz i fazy. A mimo to bedąc w środku tej bitwy, bądź oglądając ją jako widz, masz wrażenie że wszystko to dzieje sie naprawdę.
Grunwald to napinka i poklepywanie się po tarczach. Może to i ładnie wygląda, ale tylko okiem dzieci, które nie do końca ogarniają co dokładnie się dzieje, a jeśli chcesz przeżyć coś niesamowitego i zwalającego z nóg... napewno nie jedź na Grunwald, tam jest zwyczajnie nudno.
Zgadza się, X wiek.
Czy wybiera się ktoś na festiwal w Wolinie? :-)
(...)klimaty świata, który odszedł (niestety) bezpowrotnie.Yea... Ciekawe czy tak samo uważałbyś gdybyś "znalazł się" w tych twoich bezpowrotnie utraconych czasach historycznych. Wydaje Ci się że było tak słodko i miło, jak to próbuje wcisnąć popkultura, filmy Made In Hollywood i gry komputerowe... Średniowiecze to wcale nie były czasy odważnych i szlachetnych rycerzy w lśniących zbrojach ruszających do honorowej walki z równie dystyngowanym przeciwnikiem, uczciwych władców, którzy sprawiedliwie i odpowiedzialnie rządzili przedkładając interes kraju nad własny, zadbanych, cnotliwych białogłów czekających w samotnych wieżach na swojego rycerza. To nic więcej jak bullshit...
proud: chodziło mi nie o średniowiecze jako takie, ale o POTĘGĘ Rzeczpospolitej w tamtych czasach. Owej potęgi wtedy nawet nikt nie śmiał kwestionować. Za tym tesknię. Bo to, co teraz z tym krajem wyprawiają politycy rządowi, to jest po prostu cyrk.
Powiedz Mi np. co takiego zrobił Jagiełło? Albo Batory? MÓWIMY O ŚREDNIOWIECZU! Wtedy jeszcze wolnej elekcji i liberum veto nie było! Nie myl tego!
Widzę, że kolega czytuje frehę:)
Uzbieraj tak z 350zł i kup gotową zaciskaną.
Odświeżę temat i pochwalę się swoim nowym nabytkiem. Jest to dębowy longbow o naciągu 20kg na 28''. Mimo iż łucznictwo kocham od dziecka, to długo zwlekałem z kupnem prawdziwego łuku, trochę obawiając się reakcji otoczenia, bo jakże to wygląda, gdy dorosły facet biega sobie z łukiem i bawi się w Robin Hooda. ;) Wreszcie się przełamałem i w sumie żałuję... że dopiero teraz.
Nie wiem co w tym jest, że daje tak nieziemską frajdę. Strzela się wręcz fenomenalnie, nie mówiąc nawet o radości, jaką daje trafienie w cel. Naprawdę gorąco polecam i zachęcam wszystkich, których łuki jarają, by sami spróbowali i kupili sobie tradycyjny łuk, nawet jeśli miałby to być laminat typu Diany od Bisoka o naciągu 10kg.
Dawno tak dobrze się nie bawiłem, jak podczas wczorajszego strzelania. Nie przeszkadzał mroźny, przenikający wiatr, który niemal odmroził mi dłonie, nie przeszkadzał ból otartych palców. Przekonałem się, że 20kg naciągu na początek to jednak dość sporo, ale nie zamieniłbym łuku na słabszy. Lepiej "podpakować" siebie do łuku, niż po jakimś czasie narzekać na brak mocy. ;)
Kilka fotek:
(http://mynetimages.com/c1fa0e6985_th.jpg) (http://mynetimages.com/viewimage/c1fa0e6985?full) (http://mynetimages.com/3283e14e4f_th.jpg) (http://mynetimages.com/viewimage/3283e14e4f?full) (http://mynetimages.com/6acb54d182_th.jpg) (http://mynetimages.com/viewimage/6acb54d182?full) (http://mynetimages.com/fb245b556f_th.jpg) (http://mynetimages.com/viewimage/fb245b556f?full)
(...)wysoko mierzysz,mój pierwszy łuk miał bodajże niecałe piętnaście,a i tak było trudno,dopiero później przeszedłem na 20,a później nawet na 25.(...)
30 kg i chodził jak nóż w maśle? Raczej niemożliwe, zwłaszcza dla kogoś, kto nigdy nie strzelał. Z pewnością siła naciągu była źle zmierzona, bo nawet znajomi którzy od lat bawią się łucznictwem rzadko strzelają ze sprzętu twardszego niż 30 kg.
30 kg i chodził jak nóż w maśle? Raczej niemożliwe, zwłaszcza dla kogoś, kto nigdy nie strzelał. Z pewnością siła naciągu była źle zmierzona, bo nawet znajomi którzy od lat bawią się łucznictwem rzadko strzelają ze sprzętu twardszego niż 30 kg.
Nie wiem możliwe, że źle była zmierzona, ale to że nikt nie strzelał wcześniej z łuku raczej go nie dyskryminuje, bo tutaj w napięciu cięciwy - tak mi się wydaje - ważniejsza jest siła, niż technika. Oczywiście mogę się mylić, bo rekonstrukcja mnie nie interesuje, nie bawi i ... nudzi. ;D Macie jakiś pomysł jak można zmierzyć "chałupniczo" napięcie takiego łuku? Mam taką "podwieszaną wagę" (co zaczepia się na czymś i ciągnie - wtedy pokazuje ciężar) i myślę, że nią dałbym radę zmierzyć - skala jest akurat do 50 kg, więc byłoby chyba nie najgorzej. Wieczorem akurat do znajomego mam wpaść "na bibę" więc zobaczę czy ta "waga/miarka" coś zmierzy.
Nie wiem możliwe, że źle była zmierzona, ale to że nikt nie strzelał wcześniej z łuku raczej go nie dyskryminuje, bo tutaj w napięciu cięciwy - tak mi się wydaje - ważniejsza jest siła, niż technika. Oczywiście mogę się mylić, bo rekonstrukcja mnie nie interesuje, nie bawi i ... nudzi. ;D Macie jakiś pomysł jak można zmierzyć "chałupniczo" napięcie takiego łuku? Mam taką "podwieszaną wagę" (co zaczepia się na czymś i ciągnie - wtedy pokazuje ciężar) i myślę, że nią dałbym radę zmierzyć - skala jest akurat do 50 kg, więc byłoby chyba nie najgorzej. Wieczorem akurat do znajomego mam wpaść "na bibę" więc zobaczę czy ta "waga/miarka" coś zmierzy.
Byłem z moją pro wagą-miarką i zmierzyłem (czy zważyłem - mniejsza o nazwę ^^).
Pierwszą próbę zrobiłem tak: zaczepiłem tym drewnem (nie wiem jak to nazwać ^^) o metalowy słupek i naciągnąłem najdalej jak się dało - miarka się zamknęła. ^^
Później zrobiliśmy tak, że jeden trzymał łuk za to drewno, drugi trzymał miarkę tak by 80 cm odmierzyć, a ja naciągałem tą miaro-wagą. Zrobiłem dla uśrednienia 5 pomiarów - zapisałem ładnie na kartce, bo pewnie dziś rano bym ich już nie pamiętał ^^:
1 - 31,7 kg
2 - 31,4 kg
3 - 31,5 kg
4 - 30,9 kg
5 - 32,1 kg
Wciąż twierdzę, że łuk jest jak dla mnie zbyt miękki, bo naprawdę nie miałem (i nie mam) żadnych problemów z jego naciąganiem i utrzymaniem pewien czas. :)
Właśnie ważniejsza jest technika i wyrobienie sobie pewnych specyficznych grup mięśni.
Widze drugi pudzian się w naszej małej ojczyźnie robi :D: D
Planujesz wstąpić do jakieś drużyny jako łucznik, czy może coś jak multiperiodowe strzelanie na różnych imprezach? :P Największe szanse na wykazanie się mają chyba łucznicy XV wieczni, pewnie bez problemu mogą skompletować cały sprzęt bez żadnych problemów z historycznością a nawet brać udział w inscenizacjach.
Ja już te zabawy z rycerstwem i łukami mam za sobą,pare połamanych kości,a co do łuku,raz tak poraniłem sobie palce że musiałem jeść przez słomkę : P Fakt,strzelanie do tarczy wciąga,taka dzika radocha z tej zabawy w łucznika,po paru tygodniach jednak ci się znudzi i będziesz tylko zrzędził na poobcierane palce i odciski,a co do dwudziestu kilogramów naciągu ...
Czy ja wiem... 20 kg. dla mężczyzny to nie jest dużo. Oczywiście zakładam, że masz więcej niż 15 lat i już nie rośniesz.
Ja zaczynałam od łuku 19 kg, i mimo że jestem wątłą dziewoją to dawałam sobie z nim radę bez problemów.
co jest tak trudnego w naciągnięciu łuku 20 czy 25 kg
Po pierwszym strzelaniu owijki przy lotkach zdarły mi spory kawał mięsa pomiędzy kciukiem a placem wskazującym lewej dłoni. Jak się okazało - kwestia odpowiedniej techniki. Wystarczyło bowiem lekko strzałę przesunąć w górę na cięciwie, a na drugim strzelaniu nie miałem nawet najmniejszego otarcia. Odciski też nie są zbyt wielkim problemem. Strzelam bez żadnej ochrony na palce, ale jak do tej pory po 1,5h strzelania miałem co najwyżej lekko otartą skórę.
Może mi ktoś powiedzieć jak wygląda przyjęcie do bractwa rycerskiego? Raz w kościele widziałem, że ksiądz coś tam do młodych ludzi mówił i ich "błogosławił". Tak jest zawsze? Jak wygląda przyjęcie do bractwa?
Odpowiedź na PW, którą przysłał mi wesch96 odnośnie wyboru łuku:Na początek kupie łuk laminatowy, ponieważ wskazujesz na jego odpowiedniość dla amatorów.
Jeśli planujesz zakup łuku, to musisz wziąć pod uwagę przede wszystkim to, jaki łuk Cię interesuje. Już nawet nie chodzi o to, czy to ma być łuk płaski, długi czy refleksyjny, a o materiał, z jakiego ma być wykonany. Jeśli bowiem interesuje Cię łucznictwo tradycyjne, to masz do wyboru albo łuki drewniane od rzemieślników, albo laminaty robione seryjnie (laminaty to co prawda też drewno, tyle że laminowane i za historyczne takich łuków uznać nie sposób).
Laminaty są na pewno trwalsze, mniej wrażliwe na błędy łucznika i nie trzeba o nie tak dbać, jak o łuki drewniane. Są też zazwyczaj tańsze. Łuk typu Diana, który jest chyba najlepszy na start, od Bisoka dostaniesz już za jakieś 200zł.
Drewno to inna bajka i tu, aby łuk posłużył użytkownikowi dłuższy czas, trzeba pamiętać o kilku podstawowych rzeczach, jak np. regularna konserwacja łuku, przechowywanie w odpowiednich warunkach, obowiązkowe ściąganie cięciwy po każdym strzelaniu, unikanie wilgoci i wysokich/bardzo niskich temperatur... Jeśli nie będzie się o taki łuk odpowiednio dbać, szybko stanie się bezużyteczny. Ich cena jest zależna od rzemieślnika. Można czasem dostać dobry łuk okazyjnie za mniej niż 100zł, gdy łuczarz chce się na gwałt pozbyć towaru, aczkolwiek jest to rzadkość i zazwyczaj ceny (dobrych) drewnianych łuków nie spadają poniżej 200zł. U naprawdę dobrych rzemieślników (jak np. pan Łukasz Nawalny) taki łuk będzie kosztował już ok. 400zł, ale dostaniesz produkt wysokiej klasy, często z gwarancją. Można nawet zaszaleć i kupić łuk z cisu (najlepsze znane drewno na łuk), ale to już będą koszta grubo ponad 1tys. złotych.
Po co brać łuk drewniany, skoro można mieć taniej wytrzymalszego laminata? To już kwestia gustu. Niektórzy (w tym ja) nie trawią tworzyw sztucznych i wolą mieć łuk naturalny, który na dodatek jest unikatem, bowiem nie sposób wykonać metodą ręcznej obróbki dwóch identycznych łuków, które dodatkowo strzelałyby idealnie tak samo. Z opowieści innych osób słyszałem też, że zupełnie inne są doznania podczas strzelania z laminatów, a inne z łuków naturalnych. tka jak pisałem - kwestia gustu.
Osobną rzeczą jest dobór odpowiednich parametrów łuku. Zarówno siłę naciągu, jak i jego długość dobiera się na podstawie własnych możliwości/preferencji. Standardowa długość naciągu to 28 cali i wątpię, abyś potrzebował więcej. Zaś co do siły naciągu, to przyjęło się, że na początek dla mężczyzn proponuje się naciąg ok. 15kg, a dla kobiet i młodzieży jest to nieco mniej, tak ok. 10-13kg. Poniżej 10kg raczej nie ma sensu schodzić.
Osoba sprzedająca łuk, czy to będzie sprzedawca w sklepie łuczniczym, czy rzemieślnik wykonujący łuki, na pewno odpowiednio Ci doradzi i wspólnie dobierzecie łuk, który najlepiej Ci będzie pasował.
O laminaty również trzeba dbać. Nie tak bardzo, jak o drewniane, ale jednak. Jak na jesień zostawisz taki łuk koło kaloryfera, albo zapomnisz zdjąć cięciwę i po zimie będziesz chciał sobie postrzelać, to możesz się bardzo zdziwić. ;)Wszystko wiem :D
Nowoczesnymi łukami także bym ich nie nazwał. To łuki tradycyjne. Jak chcesz futurystyczne zabawki, to zostają ci łuki bloczkowe, aczkolwiek te zaś ze strzelaniem z łuku tak naprawdę niewiele mają wspólnego, a i ich ceny są nieco inne...
Z tego cisu co masz pod domem, to sobie możesz co najwyżej zabawkę zrobić. ;)
Czy wiesz może czy w jakiś sposób mógłbym ją przed kupnem przetestować?
Ja znowu czytałem, że najlepszym materiałem na łuki jest drewno z jesionu...
Mieczem sobie na imprezie jedzenia nie potniesz, a w zbroi nie będziesz cały dzień siedział.
Taaa... Ja jeszcze się do tego nie zabrałem ale jak bym już robił to bym nitował jak pod tym linkiem:)
http://home.scarlet.be/~klauwaer/malien/engels.html
Jak dowiem się gdzie dopaść takie nity lub zwykłe ale mikro to dam znać.
Nie mam pojecia czy cos z tym zrobisz,ale ja bym wyslal tego posta+fotki do producenta.
Faktycznie, na przesyłkę ze strzały.pl trzeba się zazwyczaj nieźle naczekać. No i z kontaktem też bywa problem.
A z jakością bywa różnie. Raz się trafi paczka dobrych, równiutkich promieni a innym razem są krzywe jak meble gięte.
Podobno dobre, gotowe strzały mają w YAM, w pełni historyczne, co jednak przekłada się na cenę.
Schyłek mi odpowiada.
Wysłany przez: Blitzwingmógłbyś podesłać linka??
Umieść cytat
Na halli masz cały dział poświęcony literaturze :-)
-skórzane karwasze odchodzą do lamusa. Prosty zamiennik w postaci ukrytych sportowych ochraniaczy pod tuniką, ew przeszywka z długim rękawem
Wolin, Chudów, Grzybowo i może Gniezno.
Zastanawiałem się nad kuszą, ale może Wy macie jakieś lepsze pomysły.
Właśnie niekoniecznie. Nie uszyjesz stroju szlacheckiego ze starego prześcieradła. W grę wchodzi co najmniej wełna (dość droga), a jeżeli chcesz odtwarzać porządnego szlachcica przy kasie to licz się z ogromnymi sumami na jedwabie, atłasy, srebrne guzy, futra etc.
A co to zbroja krzyżaka? lol . Średniowiecze to nie teraźniejszych, nie było standardów i mundurów ;)
ale uszycie stroju szlachcica na pewno nie będzie droższe niż wykucie zbroi krzyżaka
Azahiel. No ja pewnie bym musiał nosić coś innego niż ty bo to Joannici. :D Jakieś habity.
Rekonstruują XIII wiek i Grunwald.
T Dziś to inna bajka, wielu się wstydzi nie posiadać skórzanego paska. :P
-Jeśli bractwo rekonstruuje XIII wiek i czasy okołogrunwaldzkie to 80% ich sprzętu jest różna na obie epoki. Zmieniło się przez ten czas praktycznie wszystko. Bractwa nie wymagają jakiś cotygodniowych zebrań zazwyczaj, ew. treningi. Jak się chce, to się może. Tłumaczyć się odległością każdy może. Prawdziwy zapał pokonuje większe przeszkody niż ta. Co do stroju: pogódź się z tym że wszystkie oszczędności/kieszonkowe/zaskórniaki będą szły w odtwórstwo. Wyklucz kupno nowego TV czy innych pierdół. Jak jesteś niepełnoletni to jeszcze lepiej. Będziesz miał czas robić oszczędności. A jak jeszcze nie wyrosłeś do końca, to też nie inwestuj w drogie rzeczy, bo z nich raz dwa wyrośniesz. A używane tracą dramatycznie na wartości. Życie to wielki wybór, chcesz skończyć liceum z szóstkami to raczej nie nastawiaj się na robienie czegokolwiek innego niż na naukę. Zresztą, odtwórstwo to również spora dawka wiedzy, którą będziesz musiał przyswoić. Przestudiowanie uzbrojenia, strojów, obyczajów a także historii ogólnej danego okresu. Musisz zastanowić się dobrze, bo to zmieni najbliższe kilka lat życia. :P
No niekoniecznie, z tego co wiem gdyż jest kilkanaście rzeczy które dotrwały aż do XV wieku...
Najlepiej by było podejść tam do kogoś dowódcy tego Bractwa i zapytać się co jest potrzebne, ale wiedz że musisz być wytrwały bo tylko tacy mogą osiągnąc sukces xD
To w końcu grunwald czy XIII wiek? zbyt duża różnica czasowa moim zdaniem... Bo i tak na grunwald nie można być ze strojem z XIII wieku bo jednak ta moda się zmieniała...
Edit: Nie moim zdaniem bo zdaniem większości, Grunwald alb raczej każda chorągiew ma wyznaczone wymagania i warunki co do stroju więc nie przyjmą nawet o 5 lat wykraczający strój.
PS2. Azahiel, chciałbym odtwarzać Grunwald.
Robienie kolczug teraz to już kiepski pomysł. Coraz częściej wymaga się i przerzuca na nitowanki. Zanim Ty zaczniesz walczyć mogą być obowiązkowe :P
Bractwo/drużyna to kwestia paru godzin na kilka tygodnii. No kilkadziesiąt całych dni latem na wyjazdy. Glaedr chwilę przed studiami, w liceum zacząłem przygodę z odtwórstwem. Tyle że wtedy słowianie nosili jakieś lejki na głowie i owijali futerkiem glany. Dziś to inna bajka, wielu się wstydzi nie posiadać skórzanego paska. :P
Będąc w tunice bez paska to chodzisz jak dziw... Tak to dosłownie rzeczą u nas w drużynie i wdrużynie znajomych z drużyny i druzyny.... ;)
Swoją drogą piękne dawne mroczne czasy. Jak ja dochodziłem do drużyny to było coś w 2 albo 3 gimnazjum, ach co to były za czasy były. Łucznik w długiej jaskrawej dość tunice wielofunkcyjnej (damsko/męska) w trampkach, gumowe lotki, wojowie z desantami. A teraz to biada, rekrut rzadko by miał okazję przechadzać się z ukompletowanym strojem ale z desantami, glanami...
Taaa, kolczuga, hełm, MIECZ, tarcza, czerwona tunika i... bose nogi bo buty drogie, ale góra bogata.
Więc, Blitzwing, jeśli taka mała częstotliwość spotkań będzie to zdołam się dostosować. Mam tylko mocną nadzieję, że to nie środek tygodnia na trening... :)
No i zależy jak to będzie z treningami. Czy już będziesz na nie chodził, skoro nie masz sprzętu. Każde bractwo/drużyna to inne zasady. W jednej wszyscy to kumple, w innej można wylecieć za dyskusje z "szefem" :P
Jeśli chodzi o treningi to myślę że chyba każde zgrupowanie albo przynajmniej większośc ma je w soboty lub w niedzielę. Własnie ze względu szkoły, praca...
Hmm.. Niedługo zamierzam do nich zadzwonić i muszę pomyśleć jakie pytania zadać... Bo jakbym od razu pojechał na jakiś trening to: od ilu lat przyjmujecie? -od 18 - aha to dziękuje do widzenia... xD
Niech to będzie sobota, na to liczę, że wtedy trenują... Byłoby idealnie.
Nie masz kasy to możesz spełniać się jako inna formacja.
A propo tej Oleśnicy, to gdzie można się więcej dowiedzieć? Bo chętnie bym się wybrał z kumplami
Czy któryś z forumowiczów wybiera się na majową Bitwę Narodów?
Będzie urywanie:)
Jak ktoś jest zainteresowany tematem a przyjechać nie może to w necie ma być transmisja.
Waffen SS - gdyby było to bliżej oraz gdybym miał więcej czasu to sam bym się nad tym zastanowił. :)
Ciekawe jak w przypadku rekonstrukcji takich oddziałów jak SS wygląda sprawa z ich emblematami, swastykami, etc. W końcu ich propagowanie w myśl prawa jest zabronione, ale rekonstruując taką jednostkę bez takich emblematów chyba traci się znaczną część "frajdy" i autentyczności - o ile można o takim czymś mówić. ;)Sprawa wygląda jak ze wszystkim. Możesz nosić choćby w hipermarkecie na t-shircie. Noszenie według polskiego prawa, bez jawnego propagowania ideologii nie jest za takowe uważane. Przez pewien czas było, ale zapis wycofano z prawa.
No i chyba racja z tym, że takie oddziały mają dość biedny kalendarz imprez (a jeśli już coś mają to i tak wpierdziel dostają :().
Parę pytań do was. Nikogo nie atakuję, odtwórstwo to ciągłe dążenie do ideału, więc:Co dokładnie masz na myśli przez mroczki. Hełmy są wzorowane na Vendelskich. Rękawice też są mroczne:)? Moim zdaniem jakiech lekkie odchodzenie od znalezisk pozwala na większe zróżnicowanie sprzętu. Z tego co wiem znaleziono kilka okularów ale bez dzwonów. Ekspertem nie jestem, bo od listopada jestem rekonstrukcji. Ale widziałem sporo ludzi w podobnych okularowcach. A jak twoim zdaniem powinien wyglądać chełm z okularem i czy w ogóle uważasz to za historyczne?
Te hełmy ze strony głównej wciąż są w drużynie? Straszne mroczki z nich, jakieś żebrowce z dorobionym okularem.
Na tym zdjęciu również jest Pan z takim hełmem i szabelką. O co więc chodzi? Bo jeśli o warega, to nie polega to na zbieraniu sprzętu od północy, przez ruś, do bizancjum :D
Ciekawe jak w przypadku rekonstrukcji takich oddziałów jak SS wygląda sprawa z ich emblematami, swastykami, etc. W końcu ich propagowanie w myśl prawa jest zabronione, ale rekonstruując taką jednostkę bez takich emblematów chyba traci się znaczną część "frajdy" i autentyczności - o ile można o takim czymś mówić. ;)Mimo wszystko zapomniałem dodać, że prawo prawem, ale różni ludzie różnymi ludźmi i nie polecam do końca chodzenia z takimi symbolami po niektórych miejscach. I mówię tu nawet o mundurach do rekonstrukcji, o różnych t-shirtach nawet nie wspominając. Nie jest miło, jak w terenie zadrzesz z tymi z Antify, stfu. A w pewnych rejonach Warszawy Antifa przeżywa swój Renesans. Ciężki temat.
No i chyba racja z tym, że takie oddziały mają dość biedny kalendarz imprez (a jeśli już coś mają to i tak wpierdziel dostają :().
A ja troszkę o czym innym :)
Był ktoś lub słyszał o Operacji Kamienna Góra 2013 który odbyła się w zeszły długi weekend?
Nie tylko słyszałem, ale i byłem ;)
Co prawda załapałem się tylko na "Bitwę czołgów", która była... uhm, słaba, i spodziewałem się czegoś ciekawszego, ale nie było źle.
Największa atrakcja? Godzinne wyciąganie czołgów zakopanych w błocie.
Mi majówka wenecka nie pasi. Wszystkie epoki w tym 3/4 zrobione totalnie po łebkach. Bardziej zjazd grillowy niż festiwal historyczny :P
Z remisowali, niewiadomo czemu. Ale Grunwald polecam z całego serca. Bo potem jest Malbork = 2 tygodnie picia nonstop, gotowanej kaszy, i trzeźwienia przed samą bitwą xDHeh, pewnie można całe wakacje spędzić na jeżdżenie od eventu do eventu? :P
Mogę trochę zmienić temat i zapytać się jak sobie radzicie z wyśmiewaniem i ciągłymi kpinami ze strony rówieśników?
Mogę trochę zmienić temat i zapytać się jak sobie radzicie z wyśmiewaniem i ciągłymi kpinami ze strony rówieśników?
ważne że się domyśliłeśpssst... to jest, ehem, niewiasta :P
I po części w błąd wprowadziła mnie ranga tej niewiasty, ''sierżant''. Jeszcze raz lady przepraszam :D.Z tego co się orientuję, to niestety, wprowadzenie osobnych rang dla płci jest domyślnie niemożliwe, a wykodzenie tego problematyczne.
Brakuje jeszcze zrobienia takowej z Auschwitz...Chyba nie powinienem się przyznawać, że taki czarny humor mnie rozśmieszył :)
W każdym razie to jest nawet ciekawa sprawa, bo to działa na wyobraźnie, gdy coś się dzieje na żywo
Ja nie mam nic przeciwko takiej akcji. Tym bardziej gdy rzeź wołyńska jest zupełnie przemilczana i "tuningowana" na potrzeby polityki. Nie ma tam sądów, a jedynie ukazanie tego co było.Oj, nie wymiękaj. Ja to dopiero się załapałem w tym roku. Jakiś baran strzelił z rusznicy nie parzą gdzie i poparzył mi całe ramie, myślałem że sk**wego syna zabiję. A jak by tego było mało to koń jednego z pocztowych wściekł sie ostaniu na mnie i ugryzł mnie do krwi w ręke.
A w ogóle jak sezon? Ja za 2 tygodnie pewnie go zamknę, ew. jeszcze 1 impreza. Wystarczy siniaków :D
Nie wymiękam, ale nie widzę jakiś mega fajnych wyjazdów po prostu, a tłuc się pół Polski na coś lokalnego, to trochę bez sensu :PToteż tak myślałem że się poprawia. Ciekawe jak z częstotliwoscią super-mega bufiastych szarawarów które mogą i za spadochron służyć. Względnie różnych "słowian" biegających z Gjermudem (Gjermundbu) na głowie. W Kutnie w tym roku trochę tego było.
Mroku czy mniej to ciężko powiedzieć. Więcej nitowanek, drewnianych tarcz na pewno. :P
Toteż tak myślałem że się poprawia. Ciekawe jak z częstotliwoscią super-mega bufiastych szarawarów które mogą i za spadochron służyć. Względnie różnych "słowian" biegających z Gjermudem (Gjermundbu) na głowie. W Kutnie w tym roku trochę tego było.
oraz szabelki ważące 400 - 900 gram.Dyskusyjne jest w ogóle używanie szabel przez Słowian i Wikingów. Jedyne znaleziska z ziem polskich są jednoznacznie przypisywane koczownikom. A co do wagi, to 900 g. to zdecydowanie za dużo. Te znajdywane mają średnio 400-550 g.
Duńczyki już nie będą wynosić 180 - 220 cm, bo ktoś wpadł na gejalny pomysł iż jego rozmiar nie może przekraczać powyżej brody właściciela. Choć zabawnie wyglądały wędki, widziałem gdzieś na filmiku że i ponad 2,50 metrowe kolesie mieli xD Włócznia też mnie dobiła, że ponoć już tylko korpus się liczy, a nie uda jeszcze. Bo co, bo ktoś w jaja trafi? Celując w brzuch jest taka sama szansa trafienia jak niższą część uda. Tarcza z drzwi od zakrystii, magiczna szabla, włócznik może iść do domu xD
Dyskusyjne jest w ogóle używanie szabel przez Słowian i Wikingów. Jedyne znaleziska z ziem polskich są jednoznacznie przypisywane koczownikom. A co do wagi, to 900 g. to zdecydowanie za dużo. Te znajdywane mają średnio 400-550 g.
No i nie zgodzę się z ostatnim zdaniem. Trzeba się zastanowić, czy bawimy się w rekonstrukcję czy LARP. Jeżeli do kogoś to nie dociera, to wydaje mi się że w kraju jest wystarczająco imprez o charakterze fantasy.
Mhm rozumiem, tylko tu akurat ile historyków, archeologów i znawców tyle bedzie tez i teorii na różne tematy także ciężko wyodrębnić jedną prawdziwą prawdę ;)Ale wszyscy archeolodzy, historycy i znawcy działają według czegoś, co nazywa się metodologią. Każda teoria musi być podparta dowodami. Inaczej nie mamy do czynienia z teorią tylko bajkami. To tak jak z jednorożcami. Udowodnij, że nie istnieją.
Teoria. Dlaczego naczynia, figurki itp o dziwnych kształtach znalezione tylko w pojedynczych egzemplarzach zostają najczęściej odrzucone i uznane za nieprawdziwe? Dlaczego jakiś wieśniak nie mógł dać kawałka gliny lub drewna dzieciakowi żeby mógł sobie zrobić zabawke? O ty to już nie pomyślą teoretycy bo:Czy ty masz jakiekolwiek pojęcie o archeologii? Wydaje mi się, że nie. Mamy od diabła przedmiotów "unikatowych"- zabawek, pojedynczych ostróg niemożliwych do przypisania typologicznego (co nie oznacza, że niemożliwych do wydatowania), dziwnych naczyń, broni etc. Jeżeli chcesz uprawiać taką "rekonstrukcję" to nazywaj to po imieniu- fantasy. Nikt Ci tam nie zarzuci mroku czy nieznajomości źródeł.
1.
2.
3.
4.
5.
...
i tu mogłoby się pojawić mnóstwo argumentów które eliminują istnienie owej zabawki czy co tam ma być. Podaje oczywiście tylko taki przykład.
Nie dojdziemy do porozumienia, tak samo nie zgodziłoby się z Tobą wielu rekonstruktorów, i tak samo wielu by Cie poparło ;x Herezje? Raczej brak klapek i rozwinięte horyzonty ;> Ale zwał jak zwał.
A co wymyślanie ma wspólnego z rekonstrukcją? Masz jakieś przesłanki na skórzane karwasze w Europie kiedykolwiek?Heh, dokładnie! Idąc tym tropem można stwierzić że skoro na terenie starożytnego Rzymu nie znaleziono miedzianego drutu dowodzi że posiadano wówczas wyskoko rozwiniętą telefonie komurkową.
A może wpadli na pomysł żeby wykuć sobie armaty i tak na prawdę wikingowie do siebie walili z dział? Nie odkopano, a przecież mogło być!:P
To chyba dobrze pokazuje absurd takiego myślenia. Przy próbie stworzenia czegoś, trzeba mieć jakiekolwiek oparcie w źródłach. Na karwasze nie ma ani jednego.
Czy ty masz jakiekolwiek pojęcie o archeologii? Wydaje mi się, że nie. Mamy od diabła przedmiotów "unikatowych"- zabawek, pojedynczych ostróg niemożliwych do przypisania typologicznego (co nie oznacza, że niemożliwych do wydatowania), dziwnych naczyń, broni etc. Jeżeli chcesz uprawiać taką "rekonstrukcję" to nazywaj to po imieniu- fantasy. Nikt Ci tam nie zarzuci mroku czy nieznajomości źródeł.
lol skąd tyle potugalskich(brazylijskich?) komntarzy tam.Wytłumaczenie jest proste. Pewnie ktoś wrzucił filmik na brazylijskiej stronie o tematyce średniowiecznej, np. o grach z serii Total War i już mamy wyświetlenia/komentarze.
Klip efektowny, ale popieram Ivego :P
http://www.youtube.com/watch?v=iIaHeK9f3YY
Filmik promujący sportowe walki rycerskie. Bierzcie, oglądajcie i udostępniajcie.
Jeśli chodzi o mnie to chciałbym wszystko wiedzieć, np. jak znajdujecie czas na to wszystko?To jest wątek o rekonstrukcji czy o filozofii życia? :P
To jest wątek o rekonstrukcji czy o filozofii życia? :P
Nie ma nawiedzonych ekologów? To chyba nie słyszałeś o najnowszej akcji Greenpeace.Polska :D
A z gronostajami to jest tak. W Polsce gronostaj jest pod ochroną. W Anglii to dość pospolite zwierzę, w dodatku hodowane na futra (nie wiem czy w Polsce istnieje jakakolwiek hodowla gronostajów). A ponieważ odtwarzam postać wywodzącą się z najwyższych kręgów arystokratycznych (a nawet z rodziny królewskiej) stwierdziłam, że w celu podniesienia statusu wypadałoby obszyć sobie kołnierz płaszcza właśnie gronostajami. Znalazłam na ebay ofertę, wszystko zgodnie z prawem. Ale... na imprezy jeżdżę w Polsce. Żeby obszyć się w gronostaje muszę je jakoś przerzucić przez granicę. A sporej części futer etc. nie można legalnie przewozić. Więc napisałam uprzejmego maila do izby celnej w Katowicach, jak to wygląda ze strony prawnej. Czekałam parę dni na odpowiedź i się nie doczekałam. Więc zadzwoniłam. Żeby było weselej- też do izby Katowickiej. Bardzo miła pani celniczka powiedziała mi, że na terenie UE mogę te futerka przewozić kiedy chcę i ile chcę. Spoko. ucieszyłam się. Ale gdyby to był koniec to przecież nie byłoby historii. Dzień czy dwa po tym telefonie dostałam odpowiedź na maila. Odpowiedź była długa, zawiła i najeżona paragrafami jak husycki tabor. Z pomocą znajomej prawniczki udało mi się rozwikłać tę odpowiedź. I wychodzi na to, że jednak jest potrzebna zgoda ministra środowiska... więc jestem w trakcie załatwiania. Zobaczymy jak mi pójdzie.
To widzę takie dzieło z głębszym sensem, w połączeniu z tym wątkiem.Niestety mój ciemny umysł nie potrafi znaleźć powiązań między tym postem, a tematem. Nie mniej może to być własne interpretacja tyranozaura(?) stworzona przez octaviana.
Niestety mój ciemny umysł nie potrafi znaleźć powiązań między tym postem, a tematem. Nie mniej może to być własne interpretacja tyranozaura(?) stworzona przez octaviana.https://pl.wikipedia.org/wiki/Charles_R._Knight
Dzieki za znalezisko.
Hej, przypominam że dzisiaj w Giżycku jest fajna rekonstrukcja! To z okresu wojny secesyjnej więc będzie dżdżysto i dużo dymu.
Tak dużo dymu i huku.
(http://i.imgur.com/tC4czuDm.jpg) (http://i.imgur.com/BRpX7LDm.jpg) (http://i.imgur.com/nkmaiSSm.jpg) (http://i.imgur.com/Z0DSNxRm.jpg) (http://i.imgur.com/Xwoi6bUm.jpg) (http://i.imgur.com/N2TM0zlm.jpg) (http://i.imgur.com/eY3Jo8Xm.jpg) (http://i.imgur.com/SNpaDPxm.jpg) (http://i.imgur.com/nfoHW7am.jpg) (http://i.imgur.com/OvTveMXm.jpg) (http://i.imgur.com/2jBFIFTm.jpg) (http://i.imgur.com/om00p2Gm.jpg) (http://i.imgur.com/uEtF0jIm.jpg) (http://i.imgur.com/0ICUqV3m.jpg)
Wojna secesyjna to nie moje klimaty (gdyby Konfederaci mieli sensowny poziom IQ i słuchali Stonewalla Jacksona, to by do dzisiaj były na Południu plantacje, a tak... Sherman zrobił Południu w ramach swojego marszu pokaz wojny totalnej), ale wygląda fajnie.(https://media0.giphy.com/media/psdQs68kPZbFu/200_s.gif) (http://s2.quickmeme.com/img/eb/eb9a8cd5f9591a37de998007dee41eab29c78b9c67c768b70ce75c49addf67dc.jpg)
W ogóle nie powinno być mowy w historii o czymś takim jak "wojna totalna".No, jeśli Amerykanom to nie przeszkadza (skoro nazwali swoje czołgi nazwiskiem Shermana), to chyba nie ma o czym gadać :D
Jeśli tak te bitwy wyglądały to chyba serio trzeba było być przygłupem żeby nie zdezerterować.Racja wygląda to ładnie ale iść pod ostrzałem z artylerii ,a potem stać i strzelać nie kryjąc się to mało zachęcająca perspektywa :P
Idźmy na armaty i karabiny w szeregu środkiem pola xD dezerterów nie powinno się piętnować, bo to byli najmądrzejsi ludzie którzy powiedzieli "i'm out" widząc ten bajzel i jak dowódcy rozporządzają sobie życiem żołnierzy.
Pożeramy ten kraj [...]. Wszyscy ludzie umykają przed nami; siejemy spustoszenie.Po zdobyciu Atlanty spalił część miasta i wypędził całą ludność, bez względu na wiek i płeć. Ci wszyscy ludzie w poszukiwaniu schronienia rozlali się po całej Georgii, ale to nie był koniec działań Shermana. Jego oddziały prowadziły systematyczną grabież, podpalały domy, rekwirowały bydło i pustoszyły farmy.
Przygnębienie [...] źle wpływa na żołnierzy. Bardzo często zdarzają się dezercje i są wszelkie powody, by sądzić, że w znacznym stopniu przyczyniają się do tego listy rodzin i przyjaciół informujące, że w domu sytuacja jest beznadziejna.Warto zwrócić uwagę, że w czasie, w którym Sherman parł na Południe i zdobył Atlantę, preferujący frontalne uderzenia na okopy i marsze pod ostrzałem artylerii Grant po drugiej stronie USA niewiele ruszył do przodu kosztem 55 tysięcy żołnierzy. W 2 miesiące stracił niemalże połowę armii. Dla dopełnienia statystyk podam pewną ciekawostkę: w czasie całego marszu Sherman raz zastosował tylko bezpośredni, frontalny atak na umocnione pozycje wroga, liczył że taka zmiana taktyki zaskoczy Konfederatów. Była to bitwa o górę Kennesaw, tuż przed Atlantą. W ciągu kilku minut zginęło ponad trzy tysiące Unionistów, a Sherman odwołał atak.
Wiecie to jest bardzo dobre pytanie!Lecz to sa Amerykanie. Linia zostala wyparta przez bron, ktora czynila straszne straty. Amerykanie byli w tamtym okresie zacofani, gdzie po drugiej stronie globu dominowala tyraliera - paranoja amerykanskiej logiki.
Czemu dana epoka nas ciekawi?
Może to po prostu taki fetysz? Była epoka pięknych bitew?
Zresztą gdyby oceniać historię tylko z perspektywy militarnej to wygrywają mongołowie, którzy nie za wiele wnieśli w innych dziedzinach.
https://www.youtube.com/watch?v=lJiMlgvygvc
Frontalne ataki były ogólnie głupotą i co lepsi generałowie(jak np William T. Sherman) starali się ich unikać. Co do Shermana to jest on dość kontrowersyjną postacią , przeczytałem jakiś czas temu ze do końca wojny miał niewolników.
Dosc dobre buciki jak na piechura ;D(click to show/hide)
No tu wrzucam specjalistyczne forum od takich spraw, ludzie którzy właśnie tą rekonstrukcję prowadzili.Uwazma, ze to bardzo dobrze, ze to udostepniasz. Zawsze mozna poznac troche inny swiat, jaki kreuja ludzie z miloscia do historii. Co do regulaminu, mysle, ze nie, bo jezeli jest inaczej, to mi tez nalezy sie kara w takim zalozeniu, gdyz sam zamieszczalem wiele razy strony, fora itp. nt. GRH p4pXW.
Mam nadzieję, że nie jest to łamanie regulaminu, chodzi tylko o umożliwienie wejścia do zabawy zainteresowanym osobom. Sprawa nie jest przecież banalna. :)
http://csaregiment.pl/pl/forum/kategorie.html
A ja się wziąłem za reko od jakiegoś czasu i odtwarzam polskiego XVII-wiecznego szlachcica :) Zabawa jest przednia, nauka walki szablą jest ciężka ale daje mnóstwo frajdy no i wisienka na torcie w postaci bitew to jest coś! Szkoda że końcówka sezonu ale następny szykuje się ciekawy, zwłaszcza Vivat Vasa w Gniewie i oblężenie holenderskiej twierdzy więc zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z tematem.