Wolin, Chudów, Grzybowo i może Gniezno.
O Chudowie to mi proszę ani nie wspominać. Byłem w tym roku na "Słowianach i Wikingach". Zabrałem dziewczynę, by jej pokazać, jak się wojowie tłuką. Miała z nami nawet jechać jej siostra ze swoją rodziną i dzieciakami. Dobrze, że nie pojechała, bo na miejscu się okazało, że wszystkich wojów jest aż... zaraz, niech dobrze policzę... hmmm... licząc z tym techno-wikingiem, który przyjechał na harleyu, to wychodzi sztuk jeden. Dookoła zamku plątali się tylko turyści, też zdezorientowani i zawiedzeni, więc pewnie nie ja jeden się mocno zdziwiłem.
Szkoda, że organizator imprezy poinformował wcześniej, że nihuja nie będzie, bo niektórzy załatwili sobie na tamten weekend wolne, zaplanowali przyjazd z dość daleka... Nie wspomnę już o osobach, które przyjechały z dziećmi - weź tu wytłumacz maluchowi, że nici z imprezki. A wystarczyło dać chociażby małą notkę na stronie fundacji, że pokazy się nie odbędą. Ale nieee, bo po co...
Miałem tam jeszcze w tym roku jechać na Jarmark Średniowieczny, chyba się jednak wstrzymam. Nie stać mnie na takie ponad stukilometrowe przejażdżki tam i z powrotem, by sobie samych turystów i malutki zamek któryś raz z kolei pooglądać.
Dobrze, że Najazd Barbarzyńców w Ogrodzieńcu jako tako się udał, bo inaczej chyba nabrałbym całkowitego wstrętu do imprez historycznych. Mam stamtąd nawet sporo fotek, jak posegreguję, to coś wrzucę.