Planujesz wstąpić do jakieś drużyny jako łucznik, czy może coś jak multiperiodowe strzelanie na różnych imprezach? :P Największe szanse na wykazanie się mają chyba łucznicy XV wieczni, pewnie bez problemu mogą skompletować cały sprzęt bez żadnych problemów z historycznością a nawet brać udział w inscenizacjach.
Myślałem nad wstąpieniem do jakiegoś bractwa, ale chcę dać sobie trochę czasu aby sprawdzić, czy całe to zainteresowanie rekonstrukcją nie minie u mnie po paru miesiącach lub czy rodzina/otoczenie go nie zabije. ;)
Dodatkowo, w moim mieście nie ma żadnej grupy rekonstrukcyjnej (co jest nieco dziwne, bo Pszczyna ma długą i dość ciekawą historię) i najbliższe bractwo jest bodajże w Bielsku-Białej. Nie jest to w sumie daleko, zwłaszcza dla osoby zmotoryzowanej, no ale zawsze te 20+ kilometrów to jakieś utrudnienie.
Ja już te zabawy z rycerstwem i łukami mam za sobą,pare połamanych kości,a co do łuku,raz tak poraniłem sobie palce że musiałem jeść przez słomkę : P Fakt,strzelanie do tarczy wciąga,taka dzika radocha z tej zabawy w łucznika,po paru tygodniach jednak ci się znudzi i będziesz tylko zrzędził na poobcierane palce i odciski,a co do dwudziestu kilogramów naciągu ...
Po pierwszym strzelaniu owijki przy lotkach zdarły mi spory kawał mięsa pomiędzy kciukiem a placem wskazującym lewej dłoni. Jak się okazało - kwestia odpowiedniej techniki. Wystarczyło bowiem lekko strzałę przesunąć w górę na cięciwie, a na drugim strzelaniu nie miałem nawet najmniejszego otarcia. Odciski też nie są zbyt wielkim problemem. Strzelam bez żadnej ochrony na palce, ale jak do tej pory po 1,5h strzelania miałem co najwyżej lekko otartą skórę.
Zrezygnować łatwo nie zamierzam. Zbyt wiele moich pasji zostało zabitych przez otoczenie lub brak wytrwałości. Teraz tak łatwo się nie poddam. ;)
Czy ja wiem... 20 kg. dla mężczyzny to nie jest dużo. Oczywiście zakładam, że masz więcej niż 15 lat i już nie rośniesz.
Ja zaczynałam od łuku 19 kg, i mimo że jestem wątłą dziewoją to dawałam sobie z nim radę bez problemów.
Też uważam, że 20kg to nie jest dużo. Na razie mam co prawda problemy ze swobodnym strzelaniem, ale to już moja wina. Za dużo komputera, za mało ruchu. Ot, mam wreszcie pretekst, by dziennie walić kilkadziesiąt/kilkaset pompek. ;)
Tak czy siak, godzinę czy nawet półtora jestem w stanie strzelać. Potem ręce i barki dają o sobie znać.
co jest tak trudnego w naciągnięciu łuku 20 czy 25 kg
Nic. Pewnie bez większych problemów napiąłbym nawet 30kg. Sęk w tym, by oddać z takiego łuku kilkadziesiąt/kilkaset strzałów, a dzień później nie wyć z bólu. ;)