No nic, pozostaje tylko dostosować się do widzimisię organizatorów albo olać i nie jechać wcale. Heh, aż mi się przypomniało jak od z nas gościu nie miał ochraniaczy na kolana to ,,pożyczyliśmy,, od znajomej godzinę przed turniejem karimatę i na szybkiego z tego kilka warstw kwadratów i ,,ochraniacz sportowy,, jak się patrzy. Przeszło. Z jednej strony radość z drugiej załamka.