Karl oraz Krzysztof, skutecznie zaskoczyli bestie stojące do nich tyłem i zabili je każdy jednym ciosem, wyglądało to niezwykle spektakularnie ponieważ każdy z nich zaatakował swoją bestię i wystarczyło po jednym ciosie.... Karl uciął głowę swojej zdobyczy, a Krzysztof rozpłatał drugiego przeciwnika niemal na pół, a wszystko to w momencie gdy bestie odwróciły swe głowy by zobaczyć co się dzieje.... i na swoje nieszczęście ujrzały tylko swą zagładę..... Natomiast pozostali mimo iż z nieco większym wysiłkiem również pokonali swych przeciwników i udało im się uratować Przemysława (przepraszam za mój błąd w imieniu pod koniec poprzedniego postu xD), Jan zaatakował jako pierwszy, lecz bestia ,którą wybrał na cel wyczuła jego intencje ,z racji jego nasiąkniętej krwią zbroi i zatrzymała jego cios łapiąc w ręce miecz, lecz została zgładzona przez następujący po Janie atak Barisana ,który najpierw odciął ręce bestii oswabadzając tym samym miecz Jana, który następnie ucina głowę tejże bestii.... Ostatnią zaś z nich zabija ostatecznie Barisan gdy po dużym zamachu ,poprzedzonym krzykiem furii rzucił w nią swym mieczem ,który przeciął bestię całkowicie na pół i wbija się w ścianę gospody tuż obok głowy uratowanego w ten sposób Przemysława..... Walka została ostatecznie zakończona, wy lekko zmęczeni po tym boju macie w reszcie chwilę na jakże zasłużony odpoczynek ,a po chwili niezwykle wszechobecnej ciszy, rozbrzmiewa się gromkie HURRRAAAAAA ze strony tłumu oglądającego wasze zmagania, w górę wznoszone są miecze, włócznie i kufle wina oraz piwa, odgłosy radości rozbrzmiewają w całym mieście ,a na dodatek rozbrzmiewają kościelne dzwony, wprawione w ruch na waszą cześć..... To jednak nie trwa długo, ponieważ ciemność spowijająca do tej pory wnętrze gospody znika całkowicie ukazując jej wygląd..... A jest tam dziwnie wyglądająca masywna postać, jest to osoba ubrana w czarne szaty z kapturem zasłaniającym pół twarzy, której reszta spowita jest cieniem, szata jest bardzo długa i rozpościera się również na znacznym obszarze podłogi, a sam osobnik wspiera się na długiej drewnianej lasce, która zdaje się nie wykończona bo pokryta różnymi nieczystościami typu sęki, drzazgi itp, a trzymają ją dłonie niezwykle duże jak i stare, co wskazywać może na wiek tejże osoby, gdy tylko zauważacie tę osobę wszystkie głosy nagle ustają, dzwony przestają dzwonić, tłum ucicha i nie słychać nawet fal na morzu czy nawet muchy, i nagle rozbrzmiewa znajomy już wam mrożący krew w żyłach śmiech, który dochodzi waszych uszu od strony tego właśnie osobnika, który zdaje się nie poruszać, a w pewnym momencie jak nagle się pojawił tak nagle ucichł ,postać tego "Mnicha" unosi oburącz wysoko laskę do góry i uderza nią w ziemię ,tak że całe miasto się zatrzęsło i ledwo dało się ustać, po czym wypowiedział niemal krzycząc słowa nieznanego wam języka lecz nie brzmiało to zbyt przyjaźnie.... po czym postać ta ukłoniła się ,spowiła ją ciemność objawiająca się w postaci czarnej mgły, a gdy ta znika ,znika również postać "mnicha"......
Starzec odpowiada ci w twym własnym języku "Witaj o panie, tak widzę kimże jesteś i nie żywię do ciebie urazy, tak jak i pozostali strażnicy tego miejsca, ponieważ my wiemy jakie były twe losy.... Nazywam się Lord Krena i jestem dowódcą tej twierdzy jak i wielkim mistrzem zakonu Szpitalników, który poprzysiągł strzec tego miejsca jak i pielgrzymów w tej ziemii, Wiem co przytrafiło się tobie oraz twym towarzyszom i mogę powiedzieć ci nawet więcej lecz nie pora na to ,wróg stoi u moich bram, i potrzebuję cię abyś pomógł mi obronić to święte miejsce oraz jego relikwie przed tymi ,którzy chcą obrócić to miejsce w proch, do dyspozycji mamy 5000 świetnie wyszkolonych wojowników, 1000 łuczników, kuszników oraz innych strzelców, 500 ciężkiej jazdy, 2000 piechurów, oraz 1500 uczniów na zakonników, ja pomimo swej siły ,jestem już stary i proszę ciebie o przejęcie dowództwa" ,w tym momencie do komnaty wchodzi czterech rosłych ,potężnej postury, odzianych w piękne i równie potężne zbroje płytowe, na których widnieją surkoty barwy czarnej z białym krzyżem maltańskim po środku, a na ich plecach czarne peleryny ,z białą wewnętrzną częścią ,z hełmami w dłoniach , "Oto moi kapitanowie, dowódcy garnizonu, od lewej to Kapitan Tristan ,dowodzi piechotą, następnie Kapitan Olaf z jazdy, Kapitan de Troly dowódca Strzelców, oraz Kapitan Gunther szkolący rekrutów, oni pomogą ci zapanować nad porządkiem ,daję ci słowo ,iż wypełnią każdy twój rozkaz" na słowa te ,uklękli oni i wyciągnęli swe miecze ,wbili w podłogę i trzymając rękojeści ,pochylili głowy ze słowami "Na życie nasze PRZYSIĘGAMY!!!!!!!"