Po wypowiedzeniu waszych kwestii ,jeden ze strażników tylko skinął głową po czym stwierdził "W porządku ,sami będziecie sobie winni, skoro chcecie możecie się tym zająć....", kilku spośród ludzi Barisana weszło do środka tawerny i zaczęło uprzątać to miejsce, z początku torowali sobie drogę odrzucając na bok wszelkie szczątki mebli oraz wyposażenia karczemnego, jednak jeden z nich podszedł od razu do środka gdzie leżał stos zwłok..... Wysunął on rękę w kierunku stosu ,i nagle w tym momencie usłyszeliście jęki poprzeplatane z iście mrożącym krew w żyłach śmiechem, a w tawernie w ciągu sekundy zrobiło się całkowicie czarno, jakby ktoś założył na nią czarną płachtę, Wy jako ,że stoicie na zewnątrz obserwujecie to wszystko i również widzicie jak całe wnętrze tawerny zostało skute ciemnościami, i jako ,że nie wiecie co się dzieje słuchacie odgłosów dochodzących z karczmy, owych jęków i śmiechu tak przerażającego ,że nawet najdzielniejsi by się zlękli, Usłyszeliście również jak jeden z przerażonych strażników miejskich upuszcza swą włócznię ,która uderza o brukowany dziedziniec na ,którym stoicie i w tej samej chwili jęki oraz śmiech ustają ,a słychać tylko wrzask pojedynczej osoby, wrzask słyszany tylko chwilę, który słabł i słabł, a wnętrze gospody zaczęło się powoli przejaśniać......