Przemysł z Bolkowa
Chowam miecz do pochwy, odkładam tarcze. Uśmiecham się życzliwe do dziewczynki i daje jej do zrozumienia, że jestem przychylenie nastawiony. Widząc pokaleczone ręce wołam łagodnym głosem by nie wystraszyć dziwczynki:
-A bywaj tu Będzimir! Jeno weź ze sobą jakoweś medykamenta, co by podrażnienia uśmierzyć.
Staram się obejrzeć dziewczynkę, ciekawi mnie to jak jest ubrana i czy ma na sobie oznaki zamożności.