Barisan de Moulins
Rad jestem, iż nie lękasz się powierzyć nam wodzy nad armią panie. Chętnie ze wszystkich sił ci pomogę i przyjmuję propozycję. 45 tysięcy ludzi to bardzo wiele, zwłaszcza, iż jeden chrześcijanin wart dziesięciu saracenów, jeśli ma konia i zbroję, a jego krew błękitna. Do czego dążę? Jak zapewne wiesz szlachetny panie, to rycerstwo nam może przynieść zwycięstwo, bo tylko ono może przeciwstawić się przewadze liczebnej wroga, z jaką się na pewno spotkamy. Biednym piechurom winniśmy rozdać tarcze i włócznie, oraz przeszkolić chociaż z tydzień. Tak, lepiej wyruszyć nieco później, niż prowadzić do walki ludzi nie mających nic wspólnego z wojną. Konnych będzie zapewne niewielu w porównaniu z ogromem całej armii, dlatego piechota musi solidnie nas wspierać. Z tego co zauważyłem, ci, z którymi kilka chwil przedtem ramię w ramię walczyłem to waleczni i wprawni w boju mężowie, zatem - zwracam się do towarzyszy - przekażmy teorię walki tym co należy szlachetni panowie i dajmy im tydzień do doświadczenia praktyki, co o tym sądzicie? Oraz ty, mój książę?