Kate zeszła z manekina i odstawiła go na miejsce,
- nie, zostań mnie na dziś wystarczy - po czym zabrała swoje rzeczy, otarła czoło ręcznikiem i przewiesiła go przez szyję. Choć nie było mowy o tym by się spociła, to wciąż wiele rzeczy ludzkich wykonywała odruchowo,
- idę pod prysznic a później pewnie mnie znajdziesz szwendającą się to tu to tam - uśmiechnęła się i opuściła pomieszczenie.
W drodze do pokoju zastanawiała się od czego ma zacząć w sprawie Jane. Dopiero po chwili zorientowała się, że stoi przed jednym z okien w holu i gładzi się po ustach,
- co do - drgnęła cofając rękę. Rozejrzała się, czy czasem nikt jej nie widzi w tak dziwnej sytuacji.
Udała się do pokoju, gdzie zrzuciła z siebie ubrania i wzięła prysznic.
Gdy już wysuszyła włosy zaczęła przebierać w pudłach i w końcu je rozpakowywać sprawiając, że to miejsce nie jest już takie blado sterylne. Na wierzchu zwykle miały znajdować się rzeczy potrzebne, po szafach pochowała więc ubrania, które podzieliła na różne okazje jej zdaniem pasujące.
Dopiero układając bieliznę i przeglądając pudełeczko z opisem "pierwsze dni", zaczęła sobie zdawać sprawę, że przecież wielu rzeczy już nie będzie potrzebować. Skończyło się bowiem magazynowanie rzeczy do higieny intymnej czy też góry tabletek jak i wciskania w każdy kąt tamponów, połowę tych rzeczy spokojnie mogła by nawet teraz wywalić za okno.
Nie chcąc jednak by Klaudiusz czymś takim oberwał pochowała mało zdatne przedmioty i gdy skończyła, zajęła się układaniem bielizny po szufladach i lżejszych i częstszych w noszeniu rzeczy po szafkach, które były w zasięgu ręki. Kiedy tak przebierała wymacała pomiędzy starszą parą majtek instrument, na którym samotnie grała nocami, w których nijak nie wychodziło jej spanie i najlepszą metodą był kilkukrotny orgazm, który ją w końcu uśpił.
Zaśmiała się stwierdzając, że baterie są wciąż na chodzie,
- no ty chyba już mi potrzebny nie będziesz co ? - przez chwile wpatrywała się w kolorowe wykonanie,
- ciekawe jak to by teraz miało wyglądać - zmarszczyła czoło, wyłączyła zabawkę i spakowała ją z innymi rzeczami, które razem z pudłem trafiły do szafy i były przykryte kilkoma innymi pudłami, bo przecież trudno jej było wpakować w ten pokój zawartość całego mieszkania.
Nie było tych rzeczy dużo ale z każdą miała jakieś mniej lub bardziej wyraźne wspomnienia.
W pewnej chwili poczuła dreszcz na plecach i zorientowała się, że wciąż lata po pokoju nago, więc poszukała czegoś domowego i tak o to znalazły się trampki, powycierane skórzane spodnie i bluza z kapturem, w której rękawów by pozazdrościł nie jeden magik, można by było tam zapakować wiele rzeczy.
Kiedyś co prawda mieszała style i starała się dopasować do grona w którym przebywała ale po przeistoczeniu wśród Tremere widziała tyle różnych wariacji ubrań, że postanowiła iż sama też stworzy swój styl.
Ubrania w których się pokazuje w Elizjum już zaczęła uważać za to czego winni szukać inni by móc ją tam odnaleźć a teraz nawet nie przeszkadzało jej, że nie ma bielizny pod ubraniem.
Nie była przyzwyczajona do takiej swobody ale w końcu od czego ma wieczność jak nie od poszerzania własnych horyzontów i nauki.
Kiedy wyglądała przez okno widziała, że miasto przybrało inny odcień, nie miała tu zegarka i nie wiedziała która jest godzina ale wcale jej to nie przeszkadzało w tym by udać się do biblioteki i pomyszkować po starych dziennikach. Szukała czegoś związanego z Jane, może było w tym pomieszczeniu coś od czego mogła by zacząć poznawać po czasie kogoś komu z jakiegoś dziwnego powodu tak bardzo zależało by dać jej życie wieczne.