Gdy tak żaliłaś się trochę, podeszła do Ciebie Claudia i przytuliła Cię. Jeżeli się dajesz, to tak chwilę jesteście w uścisku, jeżeli nie - siada przy tobie. Tak czy siak mówi:
- Każda z nas coś takiego przechodziła. Pewien kryzys tożsamości. Kim się jest, kim się powinno być i jak Ciebie powinni odbierać - odpowiedziała - Widzisz, po części nie rozumiem tego, co utraciłaś. Po części rozumiem, bo ty wiesz przynajmniej, że jest pomszczona. A ja? Nie ma za wiele assamitek. Musimy pracować trzy razy ciężej niż męskie grono, a i tak nie spojrzą na nas łaskawym wzrokiem. Ty masz przynajmniej to, że płeć u Tremere nie gra większej roli. U assamitów - tak. Cały czas musimy udowadniać, że się do tego nadajemy. Najmniejszy błąd jest nam wytykany. Masz nową matkę, do tego wysoko postawioną. Silną, związaną. Masz na kim się oprzeć. Ja nie mam nikogo. Mogę sobie wmawiać, że mam kolegów, przyjaciół - ale to tak nie działa. Ba, kilka razy prosiłam o zgodę na potomka - odmawiano mi. Także widzisz sama, z nas to możliwe że ja mam bardziej przejebane...