- Nigdy nie pytałaś, czy mam więcej ghuli - odpowiedziała Olivia
- Cóż. Sylvia jest młoda, dopiero uczy się swojego fachu. Może faktycznie było błędem dawanie jej nadziei. Zobaczymy jak sprawa się rozwinie. Ale postaram się mieć na uwadze to, by Ci nie wchodziła w drogę. Tylko zastanów się nad jednym. Potraktowała Cię źle, przyznaję. Również powinnaś ukarać Klaudiusza za to, że przekazał takie informacje. Czy i jego też powinnam zabić? Zastanawiałaś się nad ukaraniem Sylvii. A może to zamiast Ciebie to ja stracę głowę za to, że nie przybyłam z Tobą tej samej nocy, co wzięłam Cię pod opiekę? Może będą Ci kazać patrzeć na to, a może sama będziesz musiała wykonać polecenie Rady? Zabić jest prosto. Nie przejmować się stratą już gorzej. Ale nic, spotkanie z Radą mamy zaplanowaną na później. Teraz naszym jedynym obowiązkiem będzie się dobrze bawić... Mam przynajmniej taką nadzieję - po czym zamilkła, spojrzała się jeszcze na Ciebie i skierowała swoje spojrzenie na miasto, którego tak dawno nie widziała. Mijałyście domy, kamienice, inne samochody... Po ok. dwudziestu minutach limuzyna się zatrzymała i Klaudiusz wyszedł pierwszy z samochodu. Otworzył Wam drzwi i wyszłyście z samochodu. Stanęłyście na czerwonym dywanie, który był odgrodzony barierkami od sporej ilości ludzi i paparazzi. Gdy tylko was przyuważyli, od razu zaczęli "strzelać" w Waszą stronę. W milczeniu szłyście dywanem aż do drzwi. Dwóch boyów otworzyło je Wam i weszłyście do ogromnego przedpokoju, który był bardzo bogato zdobiony. Rozpoznawałaś celebrytów, przedstawicieli pierwszych stron gazet, być może polityków. Część było kainitami, część ghulami, ale pośród nich też byli zwykli ludzie. Po chwili otworzyły się ogromne drzwi prowadzące do sali głównej. Olivia poprowadziła Cię w stronę schodów, przy których stała ochrona. Gdy podeszłyście do nich, bez pytania przepuścili Was i poszłyście schodami w stronę lóż VIP-owskich. Dotarłyście na pierwsze piętro i weszłyście na balkon. Klaudiusz był cały czas za Wami i gdy byłyście na balkonie, zasunął zasłonę za Wami, tworząc lekką część prywatności. Podszedł do barku, który był wcześniej i przygotował Wam drinki, z których składało się vitae oraz szampan. Podał je Wam i stanął obok was, opierając się o balustradę. Olivia również delikatnie oparła się i powiedziała:
- Za chwilę się zacznie początek balu. Wyjdzie czterdzieści par ubranych w identyczne suknie i garnitury i zatańczą walc pod specjalną muzykę. Gdy pierwszy raz to widziałam, chciałam być na miejscu jednej z tych par. Szkoda, że nigdy strzała Amora nie trafiła w moje martwe serce... Zaczynają. - po czym umilkła. Orkiestra zaczęła grać
melodię a pary zaczęły tańczyć walca synchronicznie. Był to widok, który na pewno był warty zapamiętania...
Co robisz podczas trwania walca? Jaka jest twoja reakcja na słowa Olivii?