Ground ahead, pull up, ground ahead pull up ! - wyrwało ją to ze snu, czuła jak samolot pikuje w dół i słyszała chrzest metalu, Chciała złapać matkę za rękę ale usłyszała jej przeraźliwy wyk z tyłu. Wyrwała pas i chwytając się oparcia wyjrzała na tył samolotu. Olivia leżała z rozerwanym brzuchem na tyłach a nad nią nachylała się Sylvia, która raz po raz zanurzała dłonie w niej wnętrznościach i coś wyjmowała by po chwili ssać i pić krew. Olivia krzyczała przeraźliwie i w bólu i na skutek objedzonej już jednej ręki jak i rozszarpanej nogi,
- zapier - chciała krzyknąć kumulując krew w dłoni - wtedy wstała Sylvia i się uśmiechnęła,
- marny puchu - zaśmiała się i rzuciła w Kate jedną z kul ognia a ta w panice chciała ją przechwycić i już czuła jak zbiera moc, gdy ta nic nie dając poparzyła jej dłoń i połowę twarzy jakby swych mocy nigdy nie miała. Sylvia doskoczyła i rozszarpała jej krtań jednym zwinnym ruchem spijając ze strzępów krew,
- zostawiłaś mnie tam i nie pamiętałaś o mnie, sprawiłaś by o mnie zapomnieli a ja wciąż czekam - z jakiegoś powodu słyszała zamiast głos Sylvii, głos Jane,
- brzydzę się tobą, udław się własnymi sikami i kałem - usłyszała jej krzyk próbując tamować krwawienie lecz nagle poczuła piekący ból między nogami, gdy tam zerknęła to zobaczyła rodzeństwo przepoławiające ją na pół własnymi dłońmi rozszarpując jej miednice jak ciasto makowe, kawałek po kawałku i śmieli się przy tym tak głośno, że Kate wrzeszcząc obudziła się z koszmaru i wciąć miała przed sobą mocno zwęglone oparcie od sąsiedniego miejsca.
Jej pasy były zerwane a ona leżała na tym zwęglonym siedzisku, które było po przeciwnej stronie, gdzie wciąż wbijając swe paznokcie tkwiła z wysuniętymi kłami
Po woli wracała jednak do rzeczywistości, gdzie nawet obraz zaczął przypominać wnętrze spokojnie lecącego samolotu.