9 dni minęło, to i czas na największego marudę, jeśli chodzi o Diablo.
Gra jest dobra. Naprawdę dobra. Ma jednak kilka istotnych mankamentów, które mnie denerwują. Grę już na normalu przeszedłem, Witch Doctorem, aktualnie poziom 35, więc co nieco widzę i wiem. Aktualnie w toku przechodzenie gry Demon Hunterem.
Graficznie gra prezentuje się dobrze. Nie ma fajerwerków, ale dzięki temu gra jest (w miarę) płynna, klimatycznie wygląda świetnie. Każdy akt ma swój urok. Niszczenie rzeczy nie sprawia jakiejś wielkiej frajdy, ale dla tych paru punktów doświadczenia aż się chce rozwalić stolik, krzesło, książki, nagrobki, wazy, słoje, ławy itp :) Taka rozwałka nabrała wielkiego uroku w chwili, gdy Szamanem dostałem umiejętność czaszki z przeskokami *6 :) Także pod względem fizyki gra prezentuje się nieźle. Potwory padają pod czarami, zaś pod uderzeniem Barba odlatują na 10 metrów. Martwi mnie, że często Barbarzyńcą mamy do czynienia z "rozpadaniem" się ciał tzn w jednej chwili ciała zmieniają się w ... zwęglone (?) zwłoki. Ale da się przeżyć.
Muzycznie jest super. W pierwszym akcie trochę martwi monotonia w podziemiach, ale generalnie jest bardzo klimatycznie i fajnie. Nie mam nic od zarzucenia, na gitarze tristram theme fajnie się gra :)
Teraz rozgrywka, część najważniejsza i wywołująca najwięcej kontrowersji. Będę opierał się na przykładzie szamana, bo jak mówiłem, nim grę przeszedłem. Brak wpływu na awans postaci trochę mnie martwi, gdyż z góry mam ustalone, co dostanę i dlaczego. Ponadto umiejętności są raczej skierowane w stronę "czarującego" szamana. Nie ma różnorodności, jak np w D2, gdzie mieliśmy nekromantę summonera, na kości, na klątwy, na trujący sztylet (fajnie się tak grało, tak btw :), poison itp. 10 różnych kombinacji dla jednej klasy postaci. Tutaj czuję się trochę "ustawiony" - szaman to czarownik ze zwierzątkami. Przywołujesz zwierzaki, z tyłu rzucasz czaszki albo trujące strzałki, czasem rzucając jakimś kwasem. Klątwy są mało użyteczne, gdyż w celu ich użycia trzeba podejść blisko, a jednak zdrowie szamanowi szybko ucieka.
Druga sprawa to obrażenia od broni w umiejętnościach. Tutaj mogę stwierdzić, że był to krok w dobrą stronę - dzięki temu na każdym poziomie mogłem wykorzystać dowolną umiejętności, gdyż jej obrażenia zależało od tego, co aktualnie noszę + inteligencji (czyli też od tego, co noszę, bo mogło mieć bonusy do inteligencji). Zauważyłem, że nie ma też czegoś takiego jak skuteczność ataku - każdy atak trafia. Hmm ... Podoba mi się Gargantua, tudzież Monstrum. Momentami uważałem go za trochę przykoksanego (zginął mi chyba ze dwa razy - nawet Diablo go nie ubił), ale ogólnie na plus.
Plusem oczywiście jest też to, że tworzysz jedną postać danej klasy i więcej nie musisz, bo umiejętności i tak te same. Ale nie wiem, czy nie większy klimat był właśnie w kilku postaciach różnych buildów ...
Teraz troszkę spoilerów, same akty:
Akt 1 klimatem przypomina swojego odpowiednika w D2. Tak widocznie miało być, podobnie jak z aktem 2. Nie jest wymagający, ok, miał być wstępem, ale ...
... akt 2 też wymagający nie jest. Mało w nim przestrzeni pustynnej takiej jak w D2, mało co z niego zapamiętałem, nic wielkiego się nie dzieje, łazi się z góry na dół i znowu do góry, Kull od razu było widać, że zdradzi. Jedyne, co mi się w tym akcie podobało, to ostatni boss, jedyny wymagający ze wszystkich.
Akt 3 ciekawie zrobiony, niezwykle szybki i "masywny" pod względem liczby potworów, jednakże znowuż "zbyt mały" w kwestii przestrzeni. Bałem się tego w becie i to ma swoje przełożenie na pełną wersję gry. Wszystkie akty "łykałem" bardzo szybko i prawdę powiedziawszy nie miałem się przy czym zatrzymać. Azmodana nie będę komentował, śmiech na sali a nie boss.
Akt 4 jest jeszcze szybszy, moim zdaniem zdecydowanie za mały, za prosty, za słaby. Nie "czuję" ogromu zniszczeń poczynionych przez Diablo, a sam Diablo ... tudzież LEGION ... jeszcze większy śmiech niż Azmodan. Zabiłem go dwukrotnie, raz sam raz w tybie coopa z DziadkiemZGór, i dwukrotnie był tylko śmiech politowania. Zero wyzwania, jakim był w D2. ZERO. Zawiodłem się na prostocie i długości tej gry.
Koszmar wygląda już nieco ciekawiej, zobaczymy co będzie dalej, choć jak wspomniałem aktualnie katuje DH.
Teraz największa i najbardziej irytująca wada tej gry - tryb single player po podłączeniu przez Internet. Gorszej rzeczy nie mogli wymyślić. Internet lubi się czasem zrywać, same ich serwery też jak widać nie są jakieś fantastyczne, czemu ja mam za to cierpieć? Dla mnie kompletny idiotyzm, żebym sobie kulturalnie w SP nie mógł pograć, bo jest "przerwa techniczna serwerów". To nie MMO.
Chyba tyle. Dla mnie gra na mocne 7,5/10. Trochę jej brakuje. Mam nadzieję, że w dodatkach ujrzymy więcej umiejętności, dodatkowe akty, może rozbudują te które teraz są, dodadzą więcej wydarzeń ... Trochę zmienić się musi.