Temat troszke zapomniany, jednak się wypowiem, a co :D
Co ja sądze o piractwie. No cóż. Będąc w podstawowce (6 klasa, czyli 2006 rok wtedy mi zalozono neta) do konca gimnazjum (2010r.) uwazałem, że piractwo złe nie jest. Ściągałem sobie gry, takie jak np. Call of Duty, a tytuły, na które wyczekiwałem i miałem pewność, że będą dobre (czasem się myliłem) kupowałem. Do takich gier mogę zaliczyć Wiedźmina, Assassins Creed 1 czy Aliens vs Predator 2010 lub też serie Splinter Cell lub serie Hitman. Jednak nie uważam, że robiłem bardzo źle. Tak naprawdę, patrząc na 80% tytułow majacych premierę od 2008 roku do dziś, to mam wrażenie, że producenci gier sikają na graczy, oferując nam 6h zabawy, a czasem dokładając nam debilne zabezpieczenia, ktore po tygodniu są łamane przez piratów. Owszem, kupowałbym gry, ale gdyby ich cena była zgodna z jakością produktu. Dzisiejsze gry, odbiegają znacznie od starych gier, jak np. seria No One Lives forever czy Project IGI (wybaczcie, że wymieniam strzelanki i w dodatku uwazane przez wielu za kiczowate, ale te gry dobrze pamietam i wspominam). Jednak, odkąd skończyłem 16 lat, jakoś przestałem pobierać pliki z internetu. Zamiast pobrać film, ide do kina, czasem tylko jakiś utworek sobie pobiore z sieci, iż nie jestem osoba, co wszystkie piosenki danego zespołu mi sie podobają (no może z wyjątkiem Akcent - tego Disco-Polowego zespołu).