Wiec tak, mam oryginalny system. Nawet 3. XP, Vista (o zgrozo!) i najnowszy Win7 Ultimate. Tak, zarabiam na to ciężką pracą. Stać mnie to kupuję. Jakie to wydaje się proste, prawda?
Niestety nie zawsze tak było. Na początku lat 90-tych (spoczywaj w pokoju moja Amigo 500+ T_T) faktycznie każdy piracił. Niby można było kupić oryginał za niby niewielkie pieniądze, ale po co, skoro kolega z bloku obok już to miał :P Takie były czasy.
Pamiętam jak po kupnie pierwszego PC pierwsze co, to pojechałem na stadion w Szczecinie i zakupiłem sobie "oryginał" Delta Force 2. Jak ogórki na bazarze...
Jako dzieciak, kiedy miałem te 13-16 lat i swojego PC a chciałem kupić grę, to od rodziców mogłem usłyszczeć co najwyżej "weź się lepiej za naukę". Jak chciałem kupić grę, to musiałem na nią zapracować. I tym oto sposobem, kiedy większość moich rówieśników odpoczywała w wakacje, piła i bawiła się, ja zarabiałem ciężką pracą na własne potrzeby, w tym gry.
Więc można nie piracić, można zarabiać i dobrze się bawić.
Szczerze? Chciałbym mieć wszystko co mam na kompie jedynie w wersjach pełnych, oryginalnych. Liczę, że z czasem tak będzie. Do tej pory korzystam z wersji darmowej Total Commandera (tą, gdzie trzeba wybrać jeden z trzech przycisków, aby go uruchomić) i wielu innych.
A tak swoją drogą to kiedyś czytałem (wieki temu), że cracki jako takie są całkowicie legalne. Dopiero po ingerencji w grę łamiemy licencję, ale tak poza tym są całkowicie legalne. Jakby nie patrzeć z własnego oryginału mam prawo zrobić dla siebie kopię zapasową. Kopia wiadomo, że bez oryginalnej płyty działać nie będzie. I tu wyjściem są cracki. Na szczęście korzystam z tego rozwiązania tylko w ostateczności, kiedy producent/wydawca gry na siłę utrudnia życie graczy uczciwych. Właściwie to mam tylko jeden tytuł, na którym wolałem grać z crackiem - Loki, taki hack`n`slash podobny do Diablo. Producent się nie popisał i przy polskiej wersji lepiej grać na cracku.