Oto jak się prezentują frakcję moimi oczami swadiackiego ciężkiego kawalerzysty (version 1.132), a więc:
Nordowie - świetni na zamki, nie ma co, tu ofkoż nic ich nie przebiją (choć w obronie maja jedną konkurencję), w polu też nie znajdzie się lepszej piechoty, ale moja ciężka jazda Swadii zawsze ich bez większych problemów rozjeżdżała, bo nie są wytrenowani (ani uzbrojeni) do walki z konnicą.
Veagirowie - mam z nimi nie miłe doświadczenia, nie wydali się silni, ale mnie zaskoczyli nieprzyjemnie, co chwile ktoś tu do mnie strzela, lata na koniu z lancą (chyba) i na dodatek gania z toporem.
Khergici - w pierwszym M&B, byli silni i wymagający - w Warbandzie stali się IMO najsłabsza frakcją, pewnie dlatego, że w podstawce mieli 90% lekkich konnych łuków, w Warbandzie jakieś 50% lek. kon. łuk. 50% ciężka kawaleria. Nie idzie im ani w boju, ani w podboju (czyt. słabi w polu, szturmie i obronie), jedyne co IMO mają groźnego to to, że szturmujący gość na szybkim koniu z lanca może zabić jednym celnym ciosem naszą postać.
Rhodocy - cieszę się, że ich (w końcu) rozwaliłem, o ile w polu i szturmie na zamki radzili sobie średnio to, w obronie zamków nie mieli sobie równych (tu chyba nawet lepsi od Nordów). Wszystko przez te ich kusze (prawdziwy koszmar dla Swadii z dwuręcznymi mieczami i papierowymi tarczami), po jednym takim oblężeniu (najgorzej to chyba Zamek Ibdeles, Estroq i miasto Veluca) byłem na skraju załamania nerwowego, na szczęście zniknęli z mapy Calradii.
Swadii - moi faworyci, bo lubię ten klimacik i ciężka kawalerię a ich jest do tego najmocniejsza. Mają najcięższe konie itp. Są królami otwartego pola (jeśli mają dużo rycerzy), ale w oblężeniach idzie im średnio.
Sarranidzi - mimo, że upłynął 735 dzień (w grze ofkoż) moje doświadczenie z nimi w walce, jest niemal równe zeru. Raz, czy dwa z nimi współpracowałem w bitwie i to wszystko. Planuje rozpętać z nimi wojnę to zobaczę, czy warto się ich bać.