Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Kąt z książkami  (Przeczytany 132201 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Argaleb

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2167
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Asinus asinorum in saecula saeculorum
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #150 dnia: Maja 30, 2010, 23:40:22 »
    Cóż, Sapkowski pisał świetne książki, do tego świetni bohaterowie jakimi są niewątpliwie Geralt, Cahir czy cesarz Nilfgarrdu nadają jego książkom smaczku. Sapkowski to świetna książka do przeczytania na szybko, natomiast w świat stworzony przez Tolkiena można się zagłębiać bez końca. Jednych to nuży, innych jak mnie motywuje by dowiedzieć się jeszcze więcej o Ardzie.

    "Mistrz Świata 2011, Mistrz Polski 2010, Wicemistrz Polski 2011 Mistrz Europy 2012

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #151 dnia: Maja 31, 2010, 09:39:55 »
    A ja wam powiem, że i tak najlepiej w fantasy bryluje... Pratchett. :] Żadna inna książka fantasy tak mnie nie wciągnęła i nie zaskakiwała z biegiem wydarzeń jak jego cykl "Świat Dysku" - nie żebym łyknął już go całego, ponieważ składa się na niego maaaasa książek. Pierwszy raz od bardzo dawna sięgając po fantasy byłem zaskoczony 'nowością' jaką odkryłem w jego książkach. To co pisze Pratchett jest po prostu zupełnie inne niż Tolkien, czy Sapkowski, gdzie dzieją się monumentalne wydarzenia - zwłaszcza u Tolkiena - które w niezwykle serio sposób decydują o losach świata. Tutaj jest zupełnie inaczej, ale żeby nie zdradzać magii Jego książek proponuję sięgnąć po pierwszą część "Kolor magii" i jeśli sam opis świata was nie zaskoczy to... idźcie sobie czytać infantylnego Tolkiena po raz drugi. xD


    Teraz coś z zupełnie innej beczki, tzn. od siebie. Jako że już od dość dawna fantasy nie rusza mnie w najmniejszym stopniu, a wszystkie cwelfy i inne krasnożłopy mnie nużą i irytują, tak więc przerzuciłem się na zupełnie inne gatunki literackie - prócz Pratchetta, którego wciąż od czasu do czasu łykam. ;D Oczywiście już w czasie kiedy czytywałem jeszcze fantasy łapałem się za inne książki, "Trylogię Bourne'a" Ludluma, kilka książek Clancy'ego (m.in. Kardynał z Kremla, Czerwony sztorm), "Rok 1984" Orwella, jakieś kryminały Agathy Christie, czy Borisa Akunina, no i oczywiście dużo książek których nawet już wszystkich nie pamiętam. ;D Później był Lovecraft, który cholernie wciągnął mnie w świat wykreowany w swoich opowiadaniach, ale jako że wyczerpałem niemal w 90% wszystko to co napisał w swoim 'cyklu' - Mitologia Cthulhu - teraz łapię książkę za książką
    (redrum?)
    (... i Mór Czerwony niepodzielnie zawładły wszystkim!)
    (Zrzucić maski! Zrzucić maski!)
    pewnego pana urodzonego w Portland. Jeśli ktoś po tym charakterystycznym przypisie w nawiasie nie odkrył jeszcze o kim piszę to... niech żałuje. :] Jeśli ktoś jednak wie o kim piszę, to zapewne kilka jego książek ma za sobą, ponieważ u żadnego innego autora nie spotkałem wspomnianych nawiasowych dopisków w takiej formie.

    Offline arek818

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 267
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #152 dnia: Maja 31, 2010, 13:30:07 »
    Czyta ktoś może książki Naomi Novik mnie szczególnie zaciekawiła seria ,,Temeraire" treść książek opowiada o wojnach napoleońskich w których smoki uczestniczyły jako myślące,mówiące i walczące osoby,bardzo fajne książki i miło się je czyta.Aktualnie czytam 4 część(jestem w połowie) a wczoraj przeczytałem 3 część.
    I co ja mam tu napisać ? I tak mało kto to czyta więc zostawię trochę pustego miejsca.

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #153 dnia: Maja 31, 2010, 17:45:09 »
    kilka książek Clancy'ego
    Bardzo miło wspominam "Sumę wszystkich strachów" - żenujący film nie umywa się ani trochę do pierwowzoru. Clancy świetnie wplata do fabuły historie postaci nawet nie drugoplanowych, lecz epizodycznych: taki niby drwal, drzewo które ściął i kupcy z Japonii - niby nic, jednak każdy z nich odegra pewną rolę. Bardzo fajny zabieg literacki.
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Conrad Shieldcrusher

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 292
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #154 dnia: Czerwca 10, 2010, 16:07:21 »
    Polecam "Mechaniczną Pomarańczę" A. Burgess'a. W swoim czasie bardzo kontrowersyjna. Przez swoją chorą, brutalną, oraz dziwaczną fabułę bardzo pobudza wyobraźnię czytelnika.

    Polecam też "Eddę starszą", jeżeli ktoś siedzi w temacie Wikingów i mitologii nordyckiej. Znalazłem nawet w internecie całość, w e-book'u ale niestety tylko po angielsku z  makaronizmami, dlatego angielski należy znać najmniej na poziomie ponad podstawowym.

    A propos Clancy'ego to czytałem "Czerwony sztorm". Nie podobał mi się. Za dużo bohaterów, za dużo imion, bardzo się w niej gubiłem, a czytało się baardzo ciężko i topornie.

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #155 dnia: Czerwca 10, 2010, 16:46:46 »
    A propos Clancy'ego to czytałem "Czerwony sztorm". Nie podobał mi się. Za dużo bohaterów, za dużo imion, bardzo się w niej gubiłem, a czytało się baardzo ciężko i topornie.
    Chyba każda Clancy'ego ma to do siebie, że jako political fiction (czasami zwane również political thriller) musi realnie kształtować akcję, a raczej nie da się "odtworzyć" funkcjonowania państwa, agencji rządowych, tajnych misji, dyplomacji, etc. posługując się jedynie 4-oma bohaterami 'na krzyż'.


    Piszę tego posta jednak z innego powodu. ;]

    Ostatnio sięgnąłem po jedną z nowszych odsłon twórczości Stephena Kinga, a mianowicie "Ręka Mistrza". Książka opowiada - o ile tak można napisać, w stosunku do narracji z perspektywy pierwszej osoby - o 'losach' Edgara Freemantle'a, który w wyniku wypadku na budowie traci rękę, sprawność, poprzez zgruchotanie miednicy oraz odnosi ciężki uraz mózgu. Pierwsze rozdziały książki są idealnym preludium, w którym bohater nie zawsze świadom tego co robi, traci żonę, ochotę do życia oraz dzieląc się majątkiem oddaje wartą miliony firmę budowlaną. Brzmi to jak wstęp do jakiegoś obyczajowca Grocholi, ale to wprowadzenie jest wprost idealne do tego co dzieje się później... Symptomy tego, że coś się zmienia Edgar odczuwa, gdy w wyniku wypadku na ulicy zostaje potrącony pies, którego dusi on prawą ręką, którą... stracił w wyniku wypadku na budowie, a następnie dopada go ogromny głód, który niejako wymusza pochłonięcie na wpół surowego mięsa - nie, nie tego psa. ;] Następnie przeprowadza się on na Florydę, na wyspę Duma Key, gdzie odkryje w sobie wielkie pokłady zdolności plastycznych...

    Więcej zdradzać nie będę, gdyż mógłbym popsuć ewentualnym czytelnikom zabawę, a uważam, że po książkę warto sięgnąć. Po książkach Mistrza takich jak: "Miasteczko Salem", "Bastion", "Sklepik z Marzeniami" oraz "Lśnienie", był to mój jak łatwo policzyć piąty kontakt z jego twórczością. Jednak w przeciwieństwie do wymienionych powieści, które traktowane są już jako swoista kanwa gatunku horror/thriller, "Ręka Mistrza" jest dość młodą powieścią, gdyż King ukończył ją w czerwcu 2007 roku, a w Polsce została wydana rok później nakładem Prószyński & S-ka. W utworze tym King idealnie odsłania fragment po fragmencie intrygę, w którą zamieszani są nie tylko ludzie... Nastrój świetnie budują elementy, które pojawiają się, lecz nie wiadomo czego dotyczą, bądź z czym są związane, by kilka rozdziałów później wpadły w pasujące miejsce i wyjaśniły wszystko. Do tego perspektywa pierwszoosobowa świetnie pokazuje wszystkie czynniki, które determinują taką, a nie inną postawę Freemantle'a. Może sama głębia psychologiczna jaka zbudowana jest wokół eks-budowlańca nie powala jak zmiana zachodząca w Jack'u Torrance'ie w Lśnieniu, ale również na tym polu King spisał się świetnie. Sam utwór, nie jest może rasowym horrorem jak np. "Miasteczko Salem", ale gdy akcja się rozkręci, to same wizje niektórych obrazów, mimo tego że nie wiemy jeszcze co w nich jest nie tak, potrafią pobudzić fantazję, a po pewnej wizycie w 'Wielkim Koralu' wszystko wskakuje na szósty bieg i nie można się oderwać od lektury...

    Mogę na prawdę wszystkim fanom twórczości Mistrza polecić tę lekturę, gdyż jestem niemal pewien, że się nie zawiodą. Natomiast osobom, które chciałyby dopiero zacząć z nim przygodę radzę sięgnąć najpierw po jedną z jego sztandarowych powieści jak np.: "Carrie", "Misery, "Lśnienie", bądź niezwykle głęboki w przekazie "Bastion". Natomiast według mnie "Ręka Mistrza" zasługuje na solidne 8+/10, a może nawet na dobrą dziewiątkę, lecz wiadomo, że książka musi w pamięci się wyleżeć i dopiero z perspektywy czasu można określić ją jako wybitną, bądź zapomnieć o niej po miesiącu... Tak jak wspomniany "Bastion" mimo swoistego ogromu nie wywarł na mnie zaraz po zakończeniu wielce pozytywnego wrażenia, tak z czasem zakorzeniał się coraz głębiej w mojej pamięci i na prawdę skłaniał do przemyśleń. Dziś uważam go za jedną z najlepszych książek jakie w życiu przeczytałem...

    Offline daver194

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 321
    • Piwa: 0
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #156 dnia: Czerwca 20, 2010, 00:06:47 »
    Moja ostatnia książka to (jakże wymowne) "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa. Świetna książka popularno-naukowa (chyba :) )  traktująca o zdrowym podejściu do religii i nie tylko. Naprawdę polecam przeczytać nie tylko osobom nie wierzącym, ale także chociażby katolikom.

    Offline Van Hauzer

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #157 dnia: Czerwca 20, 2010, 08:53:59 »
    A ja z całych sił nie polecam publikacji, o której mowa wyżej. Wg mnie to tylko wykorzystanie "mody na ateizm" i marna argumentacja. Mimo, że sam nie jestem człowiekiem religijnym to polecam książkę "Człowiek i Nauka" (jedynie dla wytrwałych ludzki, którzy czytają publikacje stricte naukowe).

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #158 dnia: Lipca 10, 2010, 20:47:06 »
    Kilka dni temu zakończyłem lekturę dzieła Głuchowskij'ego, więc już z pewnym dystansem do lektury postanowiłem podzielić się wrażeniami. Gdy kupowałem książkę oczekiwałem, że lektura tych sześciuset stron będzie przepełniona akcją, podróżą i dynamizmem. Spodziewałem się książki, która w sposób niezbyt wybredny - via twórczość Dana Browna, wciągnie mnie w szaleńczą i bezkompromisową akcję. Jakie jednak było moje zdziwienie i rozradowanie, gdy okazało się coś zgoła odmiennego! Oczywiście nie abstrahuję od tego, że Metro 2033 pełne jest akcji - lecz nie jest nią przepełnione - ale w moim odczuciu jest to tylko powierzchniowość, a sama książka zdaje się być znacznie głębsza i poważniejsza, niż można by sądzić po jej tematyce.

    Kilka pierwszych rozdziałów, tj. początek powieści świetnie wprowadza czytelnika w świat rosyjskiego metra roku 2033, atmosferę jaka tam panuje, zależności, trudy życia i marzenia. Sam wstęp jest po prostu wspaniały. Czytanie o tym jak Artem - główny bohater książki, przepełniony jest nadzieją, marzeniami na odmianę losu, a zarazem mimo beznadziei sytuacji w jakiej się znalazł wciąż pełen jest optymizmu na lepszą przyszłość. Na dodatek gdy był bardzo młody cudem uszedł z życiem i teraz jego jedyną rodziną jest ojczym Suchy. Nawet zagrożenie wiszące nad WOGN'em nie jest w stanie zakłócić jego pragnień, a ekscytacja z jaką uwielbia słuchać opowieści, plotek i historii zasłyszanych od przyjaciół z metra pozwala doskonale zrozumieć chłopaka. Jest on po prostu młodą osobą, ciekawą świata i żądną wiedzy, mimo tego, że czas w jakim przyszło mu żyć do najłatwiejszych nie należy. Ale czy może myśleć on inaczej, skoro tego "prawdziwego" świata nie zna i dla niego metro jest wszystkim co normalne? Wszystko to niestety dzieje się pod nadciągającym wpływem coraz większego niepokoju czającego się i zaciskającego coraz śmielej palce na stacji WOGN - domu Artema. Zagrożenie to jak się okazuje zagraża nie tylko tej jednej jedynej stacji, ale może okazać się brzemiennym w skutkach dla całej ocalałej społeczności... Tak więc w wyniku niefortunnych zdarzeń chłopak w szukaniu ratunku i pomocy rusza w pełną nadziej podróż. Nie zdradzam oczywiście w tym momencie więcej, a wszytko co do tej pory opisałem można znaleźć na odwrocie książki, więc myślę że nie popełniłem w najmniejszym stopniu faux pas i nikt nie poczuje się zniesmaczony.

    Podróż jaką odbędzie w tym skrajnie trudnym i wymagającym środowisku Artem pełna będzie ciekawych zdarzeń, przygody, a nawet momentami chwil grozy. Jest to jednak jedynie dość płytka powierzchniowość, ponieważ sam motyw podróży jak i wnioski które ona przyniesie można traktować wręcz w znaczeniu egzystencjalnym! Dokładnie tak, sam coraz bardziej dziwiłem się z każdym kolejnym rozdziałem, gdy spodziewana płytka książka zmienia się w pełną przeżyć i poszukiwania własnego 'ja' stricte egzystencjalną, przepełnioną wątpliwościami i trudnymi pytaniami powieść. Artem tak na prawdę w owej podróży nie tyle przeżywa przygody i doświadcza tragizmu "nici Ardiany", ale zmaga się z samym sobą. Z tym jak zmienia się on i jego podejście do spraw, które z pozoru wydawały się dla niego tak łatwe... Na dokładkę pozornie niektóre niespójne i przypadkowe wydarzenia spajają się w zgrabną całość, którą podsumowuje i wyjaśnia wprost genialne zakończenie! Śmiem twierdzić, że w mojej opinii jest to jedno z najlepszych zwieńczeń książek jakie dotychczas przeczytałem, a paradoks jaki ono wywołuje nie pozwala przejść obok niego obojętnie i nasuwa masę pytań, zarazem ukazując przewrotność i nieprzewidywalność losu. Kończąc książkę po prostu przez kilkanaście minut siedziałem analizując niemal na nowo całą powieść i każdy jej element, który w świetle finału nabierał nowego blasku i znaczenia.

    Tak więc krótko podsumowując. Jestem pełen podziwu dla niesamowitego kunsztu Dimitir'a Głuchowskij'ego, który z pozoru prostej książki stworzył coś co zostaje w pamięci i zmusza do refleksji nie tylko przez kilka minut po zakończeniu, ale wysuwa coraz to nowe pytania w kilka dni po zamknięciu lektury. Cieszę się że pomyliłem się w swych założeniach i nie żałuję dosłownie grosza z tych czterdziestu złotych wydanych na książkę i jeśli ktoś się jeszcze waha nad lekturą tego dzieła, to niech zostawi wątpliwości za sobą, ponieważ na prawdę warto poświęcić czas na coś tak świetnego! Polecam z całego serca!

    Offline Misiumen

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 663
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #159 dnia: Lipca 11, 2010, 18:33:04 »
    Kinga polecam przerobić sobie w całości jego powieści różnią się od siebie a nie są powielanymi sztampowymi książeczkami jak w przypadku Mastertona.

    Ja natomiast ostatnio przeczytałem 2 zbiory opowiadań Pilipiuka "Rzeźnik drzew" i "2586 kroków" które bardzo polecam, mają troche inny styl niż jego wcześniejsze książki jak choćby "Kroniki Jakuba Wędrowycza" choć i tu nie brakuje elementów humorystycznych. Większość opowiadań dotyczy alternatywnych historii i wariacji na temat podróży w czasie. Czyta się bardzo dobrze, oceniłbym na takie mocne 7+.

    Bardzo spodobała mi się również książka "Sieroty zła" Nicolasa d'Estienne d'Orves'a opowiadająca o śledztwie młodej francuskiej dziennikarki i szwedzkiego milionera w sprawie Lebensbornu. Fantastycznie jest budowane napięcie i odkrywane kolejne karty. Tą oceniłym na 8+.
    « Ostatnia zmiana: Lipca 11, 2010, 18:42:54 wysłana przez Misiumen »

    Offline Klakson

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 209
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Metallica na SONISPHERE FESTIVAL 2010 - Cudo.
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #160 dnia: Lipca 14, 2010, 13:17:39 »
    A ja mam z kolei wielki sentyment, do Świątyni Złych Żywiołów, Thomasa M. Reida i Królowej Pajęczych Otchłani Paula Kidda.

    A z nowości to całkiem miło wspominam Erę Pięciorga i Trylogię Czarnego Maga - Trudi Canavan. Choć irytuje fakt, że w obu trylogiach, główna bohaterka jest pipką, która chce leczyć i bla bla bla xd Nużące strasznie, bo chciałoby się czasem zobaczyć jakąś niezłą rozróbę.

    Offline Guts

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 200
    • Piwa: 0
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #161 dnia: Sierpnia 25, 2010, 13:27:38 »
    Chciałbym się zapytać czy znacie jakieś dobre książki fantasy, gdzie główny bohater jest z natury zły? Bo znudziły mi się schematy dobrych bohaterów którzy pokonują straszliwe zło. Dlaczego zło czasem nie może wygrać ;P

     Odpada przeczytana już Czarna kompania Cooka, Kane Wagnera, Darh Bane (chociaż to raczej s-f), Charakternik Piekary, Mordimer Madderdin również Piekary, Smokobójca Pacyńskiego, Samozwaniec Komudy.

    Chciałem również zapytać czy cykl "Malazańska Księga Poległych" Stevena Eriksona podchodziła by pod moje obecne gusta dotyczące złych głównych bohaterów.

    Również w ten sam sposób interesuje mnie cykl "Wojna pajęczej królowej" Salvadore. Czytałem "Trylogię mrocznego elfa" tegoż autora i styl pisania mi odpowiadał, niestety główny bohater odwrócił się od swej rodziny oraz rasy i jej wiekowej tradycji co na razie odrzuca mnie przed czytaniem kolejnych powieści nawiązujących do Drizzta Do'Urden

    Offline harryangel

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 269
    • Piwa: 0
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #162 dnia: Września 01, 2010, 15:49:31 »
    Wieniedikt Jerofiejew - Moskwa Pietuszki

    Poczytajcie ta pełną dygresji i genialną ,,baśń,,.

    Jeden intelektualista, dwa miasta, 125 km torów i nieprzeliczalna ilość alkoholu. Tak mógłby wyglądać matematyczny wzór na powieść Wieniedikta Jerofiejewa "Moskwa - Pietuszki". Z pozoru wszystko się zgadza. Bohater, który po wydaleniu z moskiewskiego uniwersytetu traci kolejne posady, jedzie do Pietuszek odwiedzić ukochaną i synka.

    Skruchę po kolejnej zmarnowanej szansie topi w przypadkowych trunkach. Ot, wszystko. Ale zaraz pojawia się problem. Bo czy pogrążony w pijackim transie Wieniczka rzeczywiście jest tylko jeden? I czy nie przypomina samego autora, dla którego delirium alkoholowe było najnaturalniejszym ze stanów? Czy zagadujące bohatera bezustannie demony, Sfinksy i Anioły istnieją naprawdę, czy są nim samym -wytworami jego wyobraźni?

    Zwielokrotniony Wieniczka podczas podróży bezustannie rozmawia sam ze sobą, oskarżając się, pocieszając, łając lub chwaląc. Część jego rozpędzonych myśli biegnie już ku oczekującej go w Pietuszkach rodzinie, część krąży po Moskwie w poszukiwaniu otwartego baru. A Moskwa i Pietuszki? Czy to rzeczywiście dwa miasta? A może jedno to piekło, w którym niemożliwa jest godność, a drugie to raj, gdzie wszelkie podłości zostaną odkupione, gdzie roześmiane dzieci tulą się do kolan swych ojców, a wszelkie cierpienie zostaje wynagrodzone przez miłość?

    I tu pojawia się następna niewiadoma. Bo czy od tej kiczowatej arkadii dzieli Wieniczkę tylko 125 km? To nie odległość, lecz raczej całe życie sprawia, że ten wrażliwy artysta nigdy nie wysiądzie na dworcu w wymarzonych Pietuszkach. Życie, w którym jedyną pociechą były sety, butelki, kieliszki, musztardówki, a w końcu -pojemniki z denaturatem. To życie może wydawać się groteskowe. Wieniczka z najwyższą powagą tłumaczy, dlaczego nigdy nie udało mu się odnaleźć w Moskwie Kremla (zawsze na drodze stawały mu knajpy i pijalnie dworcowe). Dziwi się, dlaczego został usunięty ze stanowiska brygadiera ekipy łącznościowców monterów (przecież wprowadził tak przejrzysty system pomiarów spożytego przez ekipę alkoholu). I choć wszyscy bogowie, ludzkie kanalie i rzeczy sprzysięgły się, by mu przeszkodzić - on brnie dalej ku swoim idealnym Pietuszkom.
    ,, Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów,,. Stanisław Lem

    Offline Argaleb

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2167
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Asinus asinorum in saecula saeculorum
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #163 dnia: Września 01, 2010, 17:07:58 »
    Samozwaniec Komudy.

    Jacek Dydyński nie jest zły z natury. Jest bardziej neutralny a często podejmuje decyzje w imię swojego honoru i szlacheckiej fantazji. Większość tych decyzji to raczej dobre wybory moralne. Dydyński jest ot takim przeciętnym Polskim szlachcicem który wpadł w niezłe bagno (afera z dworem). Swoją drogą znana jest data wydania kolejnej książki Komudy z cyklu "Orły na Kremlu"?

    "Mistrz Świata 2011, Mistrz Polski 2010, Wicemistrz Polski 2011 Mistrz Europy 2012

    Offline acoaco122

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 477
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Książki
    « Odpowiedź #164 dnia: Września 01, 2010, 20:33:10 »
    Ja czytam trylogie Anioła Nocy
    « Ostatnia zmiana: Września 02, 2010, 15:54:22 wysłana przez acoaco122 »
    "Aut inveniam viam aut faciam"