No cóż, wiele książek w swoim krótkim życiu nie przeczytałem.. ale nie liczy się ilość, lecz jakość. :>
Pierwsza jaką przeczytałem od dechy do dechy to "Krzyżacy" H. Sienkiewicza. Była to moja pierwsza lektura którą czytałem z takim zapałem i radością. Przez 3 tygodnie, gdy rodzice już spali, wymykałem się do pokoju gościnnego, i czytałem na fotelu "Krzyżaków". Oczywiście do sql przychodziłem niewyspany, ale ta książka jakoś mnie motywowała do działania, wiele dobrego z niej wyniosłem.
Druga książeczka to "W księżycową jasną noc" W. Whartona. To z kolei była moja pierwsza książka którą przeczytałem jako lekturę dodatkową. Ogólnie motyw wojny, niepewności, strachu, przyjaźni, dobrych intencji które się mieszały przyprawiał nieraz o dreszczyk emocji lub łzy (może nie płakałem, ale strasznie mnie wzruszył wątek powrotu do obozu armi USA).
Potem była dość długa przerwa, zabrałem się za Warcrafta "Dzień smoka" którego nie doczytałem do końca, zostało mi z 20 stron... ebooki to najgorsze co może być. Następnie zabrałem się za Pratchetta, i tak przeczytałem Kolor Magii - cudna książka, polecam. Zarywałem nocki przy niej, w tydzień ją przeczytałem. Przygody Dwukwiata i Rincewinda są naprawde ciekawe, szczególnie na krawędzi. Ostatnia książka to Wiedźmin "Ostatnie Życzenie" Sapkowskiego, tutaj jeszcze zostalo mi z 40 stron, ale mam zamiar ją doczytać w najbliższym czasie. Najbardziej w pamięć zapadl mi wątek z diabłem na 'krawędzi świata' oraz Bruxa.
Powiem od siebie, że jestem wzrokowcem, wole pracować na obrazie niż na literkach, dlatego zbytnio nie lubie czytać długich książek. Te które tutaj wymieniłem są dla mnie czymś wyjątkowym. To jest coś w stylu samochodów - są ich tysiące rodzajów, ale przejechać mógłbym się tylko 3-4 modelami.
W.g mnie książki mają nauczać i wyrabiać wyobraźnie, dlatego warto je czytać, szczególnie, jeśli chce się zostać grafikiem, to bardzo pomaga. :]