No dobra zmiękłem. Zaczynam obawiać się że część rozwiązań pójdzie w zupełnie innym kierunku niż miałem nadzieję i gdy (jeśli?) wreszcie wyjdzie jakaś alfa to będzie już za późno odkręcać pewne rzeczy w drugą stronę. Tak więc poniżej serwuję wam kolejny wykład z cyklu „gdybym umiał modować to bym zrobił tak...”.
1. Morale
Bardzo fajna rzecz, nie powiem. Jednocześnie to trochę zmarnowany potencjał, bo mogłaby przypominać nam bardziej o tym że dowodzimy ludźmi, a nie skryptami. To co można jej zarzucić to to, że nie bierze pod uwagę zmęczenia, presji psychicznej ludzi narażających życie za cudzą sprawę, ani tego że mało kto wytrzyma ryzykując życie kilka razy dziennie, czy chociażby tego, że ludzie potrzebują czasem trochę... rozrywki. A można to odwzorować nie robiąc z gry sims4 ani nic w tym stylu. Moja propozycje to:
-dodać dwa nowe modyfikatory do morale. Nazwijmy je roboczo „zmęczenie” i” rozrywka”
-zmęczenie odpowiadałoby kondycji psychicznej naszych wojaków. Poziom modyfikatora byłby sprawdzany po bitwie i co porę dnia i zależałby od ilości bitew jakie drużyna rozegrała w ciągu ostatniego dnia (czyli jeżeli mamy poranek – ile było bitew od ostatniego poranka). 0bitew - +5, 1bitwa – 0, 2bitwy- -5, 3bitwy – -15, 4bitwy – -35 etc. Przystopowałoby tą debilną prawidłowość że można utrzymać dużo większą drużynę niż to wynika ze statystyk tłukąc wszystko po drodze i rozgrywając każdą możliwą bitwę (ciągłe bonusy do morale za recent events). Dla gracza oznaczałoby to w zasadzie tyle, że lepiej nie rozgrywać bitew non stop jeżeli nie ma się wiernego wojska, bo ludzie się mogą wkurzyć.
-rozrywka – jak nazwa wskazuje. Jeżeli nie jesteśmy genialnym, charyzmatycznym przywódcą (duże dowodzenia) możemy inaczej zaskarbić sobie wierność naszych ludzi. Rozrywka miałaby na starcie 0 i spadała o 1 co 24h. Wzrost tego modyfikatora można by zapewnić sobie poprzez odpoczynek w mieście (+2 za porę dnia, jeżeli rozdamy dodatkowo swoim ludziom po 5 denarów na głowę na „drobne wydatki” = +5 za tą jedną porę dnia; za 10 denarów wkupimy się w łaski za +10). „W polu” można rozrywkę zwiększyć przez rozdanie wina czy piwa swoim wojakom – kolejne + 5 do rozrywki za garniec/beczkę (wiązałoby się to z przymusowym odpoczynkiem przez 1 porę dnia, tak jak ma to miejsce gdy przyglądamy się cenom towarów w mieście – libacja swoje trwa :D)
-wprowadzenie na mapę mobilnych drużyn Camp Followers (to może być trudne), tak jak to miało miejsce w średniowieczu – wędrownych handlarzy, grajków, bradów etc. Lezącym za armiami i oferujących im swoje usługi. Taka drużyna składałaby się właśnie z Camp Followers z niewielką ochroną. Myk z nimi polegałby na tym, że nie leciałyby za mniejszymi od siebie drużynami, tylko za większymi i zamiast atakować – proponowałyby swoje usługi. Odpoczynek w ich towarzystwie kosztowałby nieco, ale znów – wzrastał by przy tym poziom rozrywki naszych wojaków. Drużyny CF uciekałyby przed bandytami, ale łazibyłby za Lordami i innymi „praworządnymi” drużynami. Atak na CF obniżałby honor naszego alter ego. Nie wiem tylko, na ile możliwe jest zrobienie czegoś takiego...
-(opcjonalnie, sam nie jestem na 100% do tego przekonany) – dodanie skilla drużynowego „sztuka” czy jak go tam nazwać. Skill ten pokrywałby umiejętność opowiadania ciekawych historii przy ognisku, grania na lutni, śpiewu etc. Drużyna posiadająca osobę z takim skillem zyskiwałaby punkt rozrywki za poziom tego skilla podczas odpoczynku (za porę dnia?). Naprawdę nie jestem do tego ostatniego jakoś super przekonany, ale były głosy żeby wprowadzić jednostki bonusujące morale i to jest jedyny w miarę rozsądny sposób rozwiązania czegoś takiego.
I jedna pomniejsza sprawa – bardzo lubię leśny przesmyk przez góry pomiędzy Suno a Praven. To jedno z najciekawszych „mapowych” miejsc w grze- stada bandytów praktycznie uniemożliwiających (przy włączonej opcji „ataków grupowych”) przejście słabszej drużynie. Jeżeli nie mamy twardej ekipy jedynym wyjściem jest droga okrężna – wokół gór. Myślę że wprowadzenie większej ilości takich „niebezpiecznych okolic” zdecydowanie urozmaiciłby tak mapę jak i całą grę. Fajnie jest musieć planować trasę bezpiecznymi traktami albo ponosić ryzyko leśnych czy górskich skrótów. Teraz niestety mamy wspomniany przesmyk no i Sea Raiders nad morzem – ale tam teren jest płaski i uciec łatwo. Myślę że zorganizowanie podobnych „bandyckich zagłębi” np. w przesmyku przez góry pomiędzy ziemiami Khergit i Vaegirs, albo przy niektórych mostach uczyniłoby podróżowanie przez mapę o wiele ciekawszym.
Cdn.
No to czekam na krytykę. Konstruktywną!