- Cóż, jeżeli go nie będzie u siebie, to może u Primogena - powiedział Sandor - W sumie jesteśmy bliżej jego "domostwa", a może nam się poszczęści? Tylko się nie zgub. W pewnym momencie będzie niebezpieczna kładka, trzeba przejechać po niej pewnie i bez zatrzymania się. Jeżeli stwierdzisz, że jest zbyt niebezpieczna dla Ciebie, zostaw po prostu motocykl po swojej stronie brzegu i przejdź po niej... - po czym zaśmiał się i ruszył swoją drogą. Ruszyłeś za nim, starając się nie zgubić go z pola widzenia. Po jakimś czasie dojechaliście do wylotu z podziemi, a twoim oczom ukazała się wspomniana wcześniej kładka, pod którą nie było widać, co się dokładnie znajduje. Kładka ciągnęła się kilkadziesiąt metrów nad przepaścią... Za nią rozciągał się dom, o ile można nazwać domem tę budowlę, która tam się znajdowała. W jednym z okien świeciło się światło, widocznie Primogen był w domu. Twój ojciec spojrzał się na Ciebie i powiedział:
- Kilku kainitów już zwiedzało dno. Niestety, nikt jeszcze nie przeżył, by powiedzieć co tam się dokładnie znajduje. Więc do zobaczenia po drugiej stronie - po czym cofnął się trochę motocyklem, po czym z werwą wjechał na kładkę. Widziałeś, jak ona pod wpływem ciężaru lekko się przechylała na prawo i lewo, niczym niestabilna dźwignia... Po chwili twój ojciec zatrzymał się po drugiej, zaparkował pojazdem i zszedł z niego, po czym zamachał do Ciebie zachęcając Cię do tego samego.
Co robisz? Wybierasz ostrzejszą opcję czyli przejazd motocyklem, czy bezpieczniejsze przejście po nim własnymi nogami?