Waldzios, na świecie jest więcej głupich niż mądrych, czy parytety dla osób niepełnosprawnych psychicznie byłyby dobrym pomysłem? Albo parytety dla kalek, bo ktoś musi reprezentować ich w sejmie? Albo parytety dla osób o niskim IQ? Parytety dla mniejszości?
Nie widzisz, że to sztuczne? Jeśli tak zwany "kadłubek" idąc za Żeromskim(?), będzie miał więcej oleju we łbie niż inni to zagłosuję na niego. Ale jeśli umieszczą go na liście bo muszą, to cóż, jest to bez sensu. To takie narzucanie, wyborcy, że "Jasne, jasne decyzje podejmujesz ty! Ale skoro nie umiesz dobrze wybierać, to Ci pomogę. Nie przejmuj się, wszystko dla dobra demokracji."
Każdy rozsądny człowiek, każdy kto ma mózg i używa go, każdy kto choć trochę zna się na świecie na pytanie "Ile % powinno być kobiet w sejmie" odpowie, że to nie ważne, że nie wie. Ostry szowinista powie, że 0%. Zauważ, że JKM nigdy nie stwierdził, że powinno się im odebrać prawo zasiadania w sejmie. Feministka odpowie, że 50% co najmniej. Potem pójdzie z tym do telewizji, zacznie się pokazywać, wpisze sobie to do CV, zorganizuje spotkania, znajdzie sponsorów i będzie zarabiała na naiwności kobiet.
Parytety są bez sensu, bo idea, że sejm powinien składać się z jakiegoś % mężczyzn i kobiet to bzdura. Jeśli, kobiety startujące w wyborach miałyby lepsze programy od ich kolegów partyjnych i lepiej poukładane w głowach to niech stanowią i 100%! Jeśli, faceci się lepiej z danej partii nadają to 0% listy.
Tu chodzi o to aby wybierać najlepszych, a nie wybierać z musu. Jeśli dana partia ma samych genialnych fizyków na liście, to dlaczego ma wypisać kilku a na ich miejsce wpisać ich żony? Albo szukać na gwałt kandydatki? To jest bez sensu.