wystarczy nie pracować w korpogównie i być w czymś rzeczywiście dobrym
BOJAR TRIGGGEEEERREEED. A teraz na serio... Nie wiem czym się Matim zajmujesz zawodowo (i czy w ogóle pracujesz), ale to że jesteś w korporacji nie oznacza, że jesteś "słaby" tak samo jak to, że pracujesz w małej firmie czy jako samozatrudniony nie oznacza, że jesteś dobry...
Zresztą są "korporacje" i korporacje. Na przykład firm, które zajmują się siedzeniem na telefonie i wciskaniem garnków lub kredytów w parabankach nie nazwę korporacjami. W takich firmach najczęściej zarówno zarobki jak i kultura i organizacja nie są na najwyższym poziomie.
Powiem jak to wygląda w finansach czyli branży, którą trochę już poznałem. Pierwsza sprawa jest taka, że w korporacjach zarobki są dużo/dużo wyższe niż w małych firmach. Przykładowo w firmach z MBB (McKinsey & Company, Boston Consulting Group oraz Bain & Company), które zajmują się doradztwem strategicznym mediana zarobków na stanowiskach entry-level oscyluje w granicach 11.500,00 zł, a w BIG4 (Deloitte, EY, PwC i KPMG) mediana zarobków entry-level to około 8 tys. Stanowiska entry-level to stanowiska asystenckie. Przykładowo EY płaci swoim senior asystentom (około 3-4 lata doświadczenia) około 9 tys. na rękę.
Zresztą są zawody w których musisz zacząć od korpo, bo po prostu najwięcej Ci to daje. Po pierwsze znajomości, a po drugie można się naprawdę dużo nauczyć.
A praca z kobietami nie jest wadą sama w sobie. Większość kobiet jest dokładniejsza niż mężczyźni.