Mój ojciec też taki jest, po prostu dziwactwo i zacofanie, najlepszy sposób na mojego to ignorowanie tychże głupot.
Mój ojciec też taki jest, po prostu dziwactwo i zacofanie, najlepszy sposób na mojego to ignorowanie tychże głupot.
Chłopcze trochę szacunku dla rodziców... jak można powiedzieć o żywicielu rodziny że jest zacofany i dziwaczny i jeszcze gada głupoty... szkoda mi Ciebie chłopcze i nie życzę Ci, żeby tak kiedyś Twój syn albo córka wypisywali na necie o Tobie... jakbym był Twoim ojcem i dowiedziałbym się o takich rzeczach to bym Ci porządnie sprał dupsko... i komputera, gier i internetu już długo byś nie zobaczył...Ja bym nikogo "nie sprał" - jak to powiedziałeś... Chociaż może ja nie jestem dobrą osobą do wypowiadania się na ten temat z kilku powodów. :p Chociaż o tym nie chce mi się pisać. Co do tego, to wolałbym usłyszeć prawdę taką jak napisał LoA - oczywiście bezpośrednio, niż żeby miał grać codziennie jakąś rolę. Co by dało tzw. "spranie"? Raczej nic... Gówno warta metoda i tyle, a nic prócz naładowania "dumy" i "potęgi" tatusia nie daje. Jak widzę takich chojraków co "piorą" dzieciaki to niech wyskoczą do kogoś z kim mają równe szanse, a nie wyżywają się na dzieciakach. Zresztą od kiedy to prawda jest dobrym powodem do takiego prymitywnego sposobu wychowania?
Co do piractwa... hmmm... powiem tak, szkoda, że w moim empiku jest tak mało gier do wyboru, bo chętnie bym u nich kupował... do tego szkoda, że stare 10 letnie, dobre gry nie są już w sprzedaży lub legalnie do pobrania...Masz tyle sklepów internetowych, że nie wiem w czym problem... Sam mam tylko trzy gry, które kupiłem "manualnie" w sklepie: Wiedźmin - przy okazji w poznaniu jak byłem, FSW oraz Earth 2160 - tak sobie w sklepie w serii wydawniczej. Reszta jest tylko i wyłącznie z dostawy "internetowej". :p Po co mam płacić drożej za coś co kupię nawet 40% taniej w sieci? Ostatnio widziałem Batman AA w sklepie. Cena... 99zł, a ja tę grę mogę sobie kupić za 49zł w sieci. Z przesyłką wyjdzie mnie 55 zł, więc rachunek jest prosty...
Oczywiście "spranie" było jedynie przenośnią...swojego dziecka w życiu bym nie uderzył i znam inne metody wychowania go... ale tutaj wystąpił ewidentny brak szacunku dla ojca i chciałem temu dzieciakowi (choć może nie powinienem się wtrącać) uświadomić kilka rzeczy...
A wy znacie kogoś kto piraci? Próbowaliście go "nawrócić"? xDMalo znam osób które nie piracą - to jest plaga, ale plaga która w Polce ma się fantastycznie. Mówisz o nawracaniu? Człowieku ile ja usłyszałem barwnych epitetów na temat mojej uczciwości. Do dziś każdemu kto jest piratem mówię jakie to paskudne i chamskie, ale bez przekonania że coś w tej osobie zmienię - tu trzeba kar administracyjnych, społeczeństwo samo nic nie zrobi...
Muzyka (głównie na nią wydaje pieniądze... i nie jest to majątek, bo płyta kosztuje od 30 do może 70zł, a to da się zarobić w niecały tydzień.)
Tak, ale mam wrażenie, że mówisz o płaceniu i ściągnięciu. A jednak nie jest to samo uczucie, co kupienie normalnej, materialnej płytki ;> W każdym razie masz rację, bo to też jest jakiś sposób.Tak, to jest coś! Ja do dziś cenię kolekcję winyli moich rodziców. Box, płyta to jest coś, a teraz Steam i inne gówna - ja lubię poczuć mą własność trzymając ja w rękach. Ale raz widziałem u bliskiego kuzyna pirackiego Half-life 1 z boxem! i nadrukiem na płycie!! Ten pirat pochodził chyba z Białorusi, ale laik dałby się nabrać oglądając pudełko. Dopiero płyta zdradzała iż gra nie jest oryginalna - nadruk na płycie pochodził z Turoka 1! Ale mimo to jestem pod wrażeniem ruskich piratów, którzy robią nadruki i pudełka...
ja lubię poczuć mą własność trzymając ja w rękachJa dokładnie tak samo. Dlatego nie przepadam za grami, które mam tylko na Steam'ie. Niestety, za jakieś 20 lat gier w pudełkach w ogóle nie będzie się sprzedawać. Ze Steama korzystam i cenię jego plusy, ale sentyment do pudełek chyba mi pozostanie.
Ja kupiłem MW2 ze steama, kupiłem, ściągnąłem i odinstalowałem steama, kazano mi płacić TRZY RAZY za grę...Yhy... Na pewno...
Ja dokładnie tak samo. Dlatego nie przepadam za grami, które mam tylko na Steam'ie. Niestety, za jakieś 20 lat gier w pudełkach w ogóle nie będzie się sprzedawać.Nawet nie 20 lat... Na zachodzie już widać znaczący wpływ sprzedaży poprzez dystrybucję elektroniczną, więc jeśli tam upadnie temat pudełek, to do Polski prędzej czy później dotrze tak samo.
Również jak większość ludzi tutaj uważam piractwo za kradzież oraz brak szanowania pracy autora tejże gry.Lecz chcąc czy nie chcąc muszę się przyznać, że sam kiedyś ściągnąłem pirata M&B
Ja podobnie do kolegi wyżej niestety we mnie jeszcze mała część tego siedzi
Nie wiem czy tylko ja zauważam paradoks tego tematu... To jest temat do dyskusji, ale może się w nim wypowiadać tylko jedna strona, a jak wiadomo dyskusja wymaga dwóch różnych poglądów reprezentowanych przez dwie - lub więcej, strony. xD Taki spostrzeżenie...
Jeśli użyje odpowiednich słów wypowiadając się pozytywnie na temat piractwa, to nie dostanie bana. Oby tylko nie piracił i nie nawoływał do tego.**Jeśli troszkę przekręciłem słowa to przepraszam.
Nie chce mi się czyt wszystkich komentarzy;pI co z tego że ceny są zawyżone?! Oni mają prawo żądać za grę i po 1000zł! To jest ich prawo i mogą się egzekwować jak chcą. Gra to nie jest artykuł pierwszej potrzeby - jeśli jej nie masz nie umrzesz z głodu lub z odwodnienia. Nie podobają Ci się ceny? To nie kupuj!
Wypowiem się co ja sadze o piractwie.
Wiec tak.Wielkie firmy jak Microsoft,EA itp nie ponoszą jakiś ogromnych nie do ścierpienia strat finansowych.Tak przynajmniej mi się wydaje i tak słyszałem. Ceny np gier są i to bardzo zawyżone.Jak ja mam dać za dodatek do gry ważący 15 MB 80pln+20pln przesyłki to trochę przesada.Znacznie piractwo by spadło gdyby ceny produktów opadły przynajmniej o 1/3.Przykładem jest gra OiM.Tyle kasy wołają za tekstury i nowa muzykę.Bez formacji,ciekawych q i od groma bugów.
Jedną z przyczyn piractwa jest wysoka cena przede wszystkim gier i muzykiJa to tak widzę:
Znacznie piractwo by spadło gdyby ceny produktów opadły przynajmniej o 1/3.Przykładem jest gra OiM.Tyle kasy wołają za tekstury i nowa muzykę.Bez formacji,ciekawych q i od groma bugów.Przykład... Załóżmy że towar X jest wydawany [sprzedawany] przez tę samą firmę, która "cofa się w czasie" - to ma tylko pokazać zależność. Przykład będzie na prawdę bardzo prosty i nie uwzględnia kosztów - stałych jak i zmiennych, marketingu, czynników społecznościowych etc. To jest po prostu prosta zależność, na którą wpływ mają setki innych czynników, których tutaj nie uwzględniam...
O ile mi wiadomo to EA wyszedł naprzeciw piratom z projektem 10 $ tu jest dokładny opisWedług mnie ta cała akcja nie jest wymierzona przeciw piratom, a jedynie osobom które kupują gry na rynku wtórnym - w USA to jest bardzo popularne i średnio 1/3 gier znajduje się w drugim obiegu. Tak patrząc na ten plan to cały wątek piratów jest jakby wciśnięty, żeby tylko ludzie się nie burzyli, bo wystarczy pomyśleć, że pirat i tak ściągnie pirackie DLC, bo co to za problem? Natomiast ktoś kto piratem nie chce być, ale kupuje grę na rynku wtórnym zapłaci te 10$ i to właśnie te osoby ucierpią na tym całym "mega-extra-super planie" nabijania kabzy przez te pieprzone korporacje, bo twórcy i tak dostają grosze, a taki jeden gówniany Ubisoft, czy inne EA liczy tylko zera na koncie...
Hmm... Wcale nie jest taka prosta zależność "mniejsza cena = większy zysk". Gdyby to było tak proste i logiczne, to szereg marketingowców, w tych mega korporacjach już dawno wyniuchałby kolejne $, czy € zysku, a jestem pewien, że oni znają się na tym co robią...
Tutaj można wstawić naprawdę masę wykresów i wzorów zależności wszelkiej maści, od cena/popyt, przez produkcja/cena, po podstawowe popyt/podaż, ale tego jest tak dużo, że... po pierwsze moje wiadomości z ekonomika już się zacierają, a po drugie tego jest naprawdę masa i to nie są tak proste zależności jak się może niektórym wydawać.
Do tego chcę tylko wspomnieć o prostej zależności, ponieważ podobny przykład został podany.Znacznie piractwo by spadło gdyby ceny produktów opadły przynajmniej o 1/3.Przykładem jest gra OiM.Tyle kasy wołają za tekstury i nowa muzykę.Bez formacji,ciekawych q i od groma bugów.
Pierwsza ewentualność --- Towar X sprzedawany po cenie 80 zł znajduje nabywców w liczbie 100 osób (tyle sztuk się sprzedało) co daje prostą kwotę 8000 zł.
Druga ewentualność --- Towar X gdyby był sprzedawany po 50 zł znalazłby nabywców w liczbie 150 (tyle sztuk by się sprzedało) co dałoby prostą kwotę 7500 zł.
Podsumowanie: W drugim przykładzie sprzedawca by stracił obniżając ceny, ponieważ przyrost popytu nie byłby tak duży, żeby zrównoważył niższą cenę oraz dał większe dochody. Tutaj trzeba znaleźć punkt równowagi, który wcale nie jest tak łatwo znaleźć i owszem niższa cena może dać większe zyski (podobnie jak przy krzywej laffera dotyczącej podatków), ale nie musi, gdyż przeceniając wzrost popytu firma może równie łatwo stracić.
Firmy stawiają takie wysokie ceny za swoje produkty, to niech się liczą, że będzie kwitło piractwo na ich grach. Starają się nas wyzyskiwać,ich sprawa. Co innego,jak gra kosztuje 20 złotych, bo taką chętnie kupię, a gra za 200 zł.Hmm... Nie rozumiem takiego podejścia z kilku powodów. Podstawowy. Gry w hierarchii potrzeb są dobrem "luksusowym" i nie są one niezbędne do życia, ponieważ bez nich da się normalnie funkcjonować. Teraz przykład. Nie stać cię na Lamborghini Gallardo za 600 tys. zł, to co zrobisz? Ukradniesz, ponieważ "firma stara się ciebie wyzyskiwać", czy zostawisz w spokoju, bo do normalnego życia nie jest ci on do niczego potrzebny? Gry należy traktować jako najzwyklejszy towar - na dodatek jak już pisałem luksusowy, i tyle. To jest wybór firmy i jeśli oni ustalają taką cenę i jest ona optymalna dla ich zysków, więc co w tym dziwnego? Ja rozumiem ludzi, którzy kradną, bo nie mają co jeść, ale gry?
[...]
Call of Duty: Black Ops (4,270,000)
Battlefield: Bad Company 2 (3,960,000
Mafia 2 (3,550,000)
Mass Effect 2 (3,240,000)
Starcraft II (3,120,000)
[...]
p.s. Danych na konsolę PlayStation 3 brak, ponieważ tam cyrk z Jailbraek'iem się kręci w kółko. :) Przez ponad 2 lata piractwa na tej konsoli nie było WCALE, a teraz Sony wciąż z nim walczy i piraci wciąż mają baaaardzo trudny orzech do zgryzienia, ponieważ jeśli już przekonwertują ów program na nową wersję firmware konsoli, to Sony wypuszcza znów update softu, tak, że... piraci znów muszę update'ować Jailbraek'a. ;)Dlatego, ja własnie kupiłem, mogę się odgrodzić od chamstwa ^^.
Ja nie pirace chociaż kiedyś się pewnie 2-3 piosenki prześlizgneły o kompa(...)Jeśli na własny użytek to to nie jest piractwo ;)
Jak jesteś tego taki pewny, to zgłoś się na najbliższy komisariat i powiedz im co tutaj napisałeś. Pożegnasz się z komputerem ( przepadek ) a w najlepszym przypadku z twardym dyskiem.Ja nie pirace chociaż kiedyś się pewnie 2-3 piosenki prześlizgneły o kompa(...)Jeśli na własny użytek to to nie jest piractwo ;)
Ja ściągam muzyki i trzymam je u siebie na kompie na własny użytek. Jakby rozpowszechniał je, wtedy byłoby to piractwo.
Nie pirace i nie mam zamiaru, bo uważam że jest to złe - Pirat nie szanuje pracy autora, który wypuścił coś do sprzedania.
Pzdr
"Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego"
Zasada w prawie autorskim jest taka: utwory (w tym muzykę) można kopiować i wymieniać się nimi w gronie rodziny i bliskich znajomych. Można też je nagrywać - jak nadaje w radiu trójka, możemy włączyć "rec". Jak nadają coś w tv - uruchamiamy video, dvd czy inny recorder. Oczywiste i instynktowne, prawda? Obecnie nie ma przepisu który inaczej traktowałby Internet - jeśli coś jest w Internecie, możemy teoretycznie z niego korzystać, tak jak z radia czy tv - innymi słowy możemy ściągnąć sobie film czy mp3. Cała ta konstrukcja nazywa się dozwolonym użytkiem prywatnym (osobistym) (art. 23 prawa autorskiego)
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
Jeżeli prawo tego nie zabrania to nie jestem piratem.
wypraszam sobie, abyś nazywał mnie debilem. bo nie masz podstaw, aby tak twierdzić.
(...)No dobra.. To mam taki pomysł. Ja opuszczę forum na jakiś czas(odpoczniesz/odpoczniecie ode mnie ;D). Nie będę się wypowiadał lub postaram się wypowiadać "normalnie".
zmień to debilne spojrzenie na świat. I dorośnij. Albo przynajmniej się postaraj. Wtedy pogadamy.
(...)No dobra.. To mam taki pomysł. Ja opuszczę forum na jakiś czas(odpoczniesz/odpoczniecie ode mnie ;D). Nie będę się wypowiadał lub postaram się wypowiadać "normalnie".
zmień to debilne spojrzenie na świat. I dorośnij. Albo przynajmniej się postaraj. Wtedy pogadamy.
Zależy mi na tym forum, ponieważ jest to jedyne i najlepsze forum o M&B, więc... postaram się dostosować :)
Tylko proszę Cie o jedno. Nie nazywaj mnie debilem, ponieważ nie znasz mnie wystarczająco dobrze, prawie w ogóle więc nie masz podstaw, aby tak twierdzić..
Pozdrawiam
Będziesz nazywany takim jakim Cię postrzegamy, czy nie znając "wystarczająco" kogokolwiek nie możesz się wypowiadać na jego temat, to nie są odczcuia, zaprezentowałeś małą część z siebie więc na niej będziemy bazować, nie możesz być neutrealny z takimi (pożal się Boże) wypowiedziami.(...)No dobra.. To mam taki pomysł. Ja opuszczę forum na jakiś czas(odpoczniesz/odpoczniecie ode mnie ;D). Nie będę się wypowiadał lub postaram się wypowiadać "normalnie".
zmień to debilne spojrzenie na świat. I dorośnij. Albo przynajmniej się postaraj. Wtedy pogadamy.
Zależy mi na tym forum, ponieważ jest to jedyne i najlepsze forum o M&B, więc... postaram się dostosować :)
Tylko proszę Cie o jedno. Nie nazywaj mnie debilem, ponieważ nie znasz mnie wystarczająco dobrze, prawie w ogóle więc nie masz podstaw, aby tak twierdzić..
Pozdrawiam
No dobra.. To mam taki pomysł. Ja opuszczę forum na jakiś czas(odpoczniesz/odpoczniecie ode mnie ;D). Nie będę się wypowiadał lub postaram się wypowiadać "normalnie".
Zależy mi na tym forum, ponieważ jest to jedyne i najlepsze forum o M&B, więc... postaram się dostosować :)
Ja również potępiam wykorzystywanie takich luk w prawie.
Smutno mi Dedalu, że tak napisałeś. Nie oceniajcie osób, tylko ich poglądy.
Piractwo to korzystanie z produktów bez zgody/wiedzy producenta, w dodatku za darmo, ściąganie ich za pomocą internetu.. Jak w takim razie określić kopiowanie programu, który w internecie dostępny nie jest, a firma go nie sprzedaje (nawet nie wiadomo, czy jeszcze istnieje?)? Kto komu wtedy robi na złość: producent użytkownikom czy odwrotnie? Skąd normalny, uczciwy fan może zdobyć dany produkt, jeżeli producent/wydawca itp ZACHĘCA go niejako do kradzieży/kopiowania/jak zwał, tak zwał poprzez uniemożliwienie legalnego zakupu danego produktu?Co Ty za głupoty chrzanisz! Co Ty sobie myślisz? Że wydawca MUSI być na każde skinienie konsumenta? W głowie chyba Ci się poprzewracało... Jeżeli na rynku nie ma super Lexusa, a właściciel nie chce sprzedać jedynych egzemplarzy na ziemi to można go okraść? Jeśli nie chce sprzedawać to się od niego odpieprz, a nie będziesz mu bruździł... Nie można kazać ludziom co mają sprzedawać! Nie chce tego wydać, ani sprzedać to nie - to nie gospodarka nakazowa gdzie dostajesz odgórny nakaz sprzedaży.
Żeby nie było, że nawołuję do piracenia. Wszystkie gry, jakie mam, nabyłem legalnie (zresztą po paru latach tanieją). Chodzi mi o bycie wrednym producentem, który nie wypuszcza legendarnych, starych, fajnych gier jako np "kolekcja klasyki" itp. Nie tylko lenistwo użytkownika/skąpstwo są powodami piractwa - Virgin Interactive, EA itp. świeci też nie są i jako tacy są współodpowiedzialni za plagę piractwa.
Wczoraj zepsuła mi się gra Hearts of Iron 2, reinstalacja nic nie pomogła. Szukam w necie - Lideria nie ma, Empik nie ma, merlin.pl nie ma... Znalazłem kilka sztuk do nabycia w Cenedzie (albo w CDProjekcie) i od razu kupiłęm 2 po 9 złoty sztuka. Ja sie pytam - dlaczego człowiek nie moze kupić tego, na co ma ochotę, bo wydawca ma go w poważaniu?
Spotkaj się ze swoim ulubionym wykonawcą i powiedz mu, że lubisz jego muzykę, a wszystkie jego albumy ściągnąłeś z neta. Zobaczysz, co Ci powie (albo co Ci zrobi). :)
A czy określenie "wersja demonstracyjna" (czy popularniej "demo") jest ci znane? Myślę, że to rozwiązuje podobne problemy. A jak nie ma to trudno, ryzykuj...
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku i oby był lepszy od poprzedniego!
A jeśli nie ma dema to można wg Ciebie ściągnąć pirata? Gry to nie chleb - nie umrzesz z ich braku. Jesteś takim samym piratem jak inni tylko dorabiasz sobie do tego inną ideologię. To właściciel decyduje czy chce abyś zapoznał się wersją demo, jeśli jej nie ma to uszanuj jego decyzję, a nie sam sobie na własną rękę przetestujesz grę. Czy jak chcesz kupić alkohol to zrywasz w sklepie akcyzę i upijasz trochę? Gry są tak samo dobrem luksusowym jak alkohol - nie są wymagane do przeżycia. Jeśli nie chcesz ryzykować to pogódź się tym iż w nie nie pograsz.A czy określenie "wersja demonstracyjna" (czy popularniej "demo") jest ci znane? Myślę, że to rozwiązuje podobne problemy. A jak nie ma to trudno, ryzykuj...
A dlaczego mam ryzykować? Nie ogarniam Twojego rozumowania. Ja osobiście lubię wiedzieć co kupuję, a jeżeli producent chce mnie wydymać wciskając mi drogie guffno, to zasługuje on na to samo... Chyba, że wypuścił demo- tu się z Tobą zgodzę.
Kliknijcie w linki które podałem na jednej z poprzednich stron wątku.
To nie są luki prawne tylko prawo polskie.
Widać że nawet Daedalus nie zna prawa polskiego.
Ale dobrze.. Nie znajcie prawa. Bo po co? To nie mój problem. Ja też nie znam w 100% ale wiem co i jak... A Daedalus? Niestety nie...
Trudno.. Tak czy inaczej zajrzyjcie chociaż w google i wpiszcie "Prawo autorskie dozwolony użytek" - Ciekawe co Wam wyskoczy.
Pozdrawiam
Teraz mam 2 ostry za piractwo więc już nie mogę mieć za to ostra/bana bo już dostałem.
Za recydywę, to nie?
Teraz mam 2 ostry za piractwo więc już nie mogę mieć za to ostra/bana bo już dostałem.
1. "Zyskiwanie korzyści materialnych" = nie-tracenie pieniędzy. Ściągnę grę- zyskałem 100 zł. Mam korzyść materialnąHahahah! Lepszego tekstu nie czytałem od zeszłego roku xD
Tak na marginesie, to zawsze mnie niezmiernie bawi, jak osobnicy uczęszczający do gimnazjum czy liceum i będący na garnuszku tatusia i mamusi się wypowiadają autorytarnym tonem, że to i to to zło i że oni są uczciwi, bo gry zawsze kupują. Gówno prawda, chłopcy. Ciężka praca waszych rodziców pozwala wam jeść, mieć gdzie spać i co na siebie włożyć. I wasza wielka uczciwość jest dlatego, że jest dogodna i dostajecie pod nos wszystko, czego potrzebujecie. Jak już zaczniecie sami siebie utrzymywać to przyjdzie taki moment szoku ile gry komputerowe ( filmy albo cd z muzyką) faktycznie kosztują, co innego można za to kupić i dlaczego ci w Stanach mają to samo za resztę, jaka im została po coli. I może nabędziecie wtedy trochę bardziej realnego spojrzenia.
Tak na marginesie, to zawsze mnie niezmiernie bawi, jak osobnicy uczęszczający do gimnazjum czy liceum i będący na garnuszku tatusia i mamusi się wypowiadają autorytarnym tonem, że to i to to zło i że oni są uczciwi, bo gry zawsze kupują. Gówno prawda, chłopcy. Ciężka praca waszych rodziców pozwala wam jeść, mieć gdzie spać i co na siebie włożyć. I wasza wielka uczciwość jest dlatego, że jest dogodna i dostajecie pod nos wszystko, czego potrzebujecie. Jak już zaczniecie sami siebie utrzymywać to przyjdzie taki moment szoku ile gry komputerowe ( filmy albo cd z muzyką) faktycznie kosztują, co innego można za to kupić i dlaczego ci w Stanach mają to samo za resztę, jaka im została po coli. I może nabędziecie wtedy trochę bardziej realnego spojrzenia.
Tymczasem dream on. :)
Tak na marginesie, to zawsze mnie niezmiernie bawi, jak osobnicy uczęszczający do gimnazjum czy liceum i będący na garnuszku tatusia i mamusi się wypowiadają autorytarnym tonem, że to i to to zło i że oni są uczciwi, bo gry zawsze kupują. Gówno prawda, chłopcy. Ciężka praca waszych rodziców pozwala wam jeść, mieć gdzie spać i co na siebie włożyć. I wasza wielka uczciwość jest dlatego, że jest dogodna i dostajecie pod nos wszystko, czego potrzebujecie. Jak już zaczniecie sami siebie utrzymywać to przyjdzie taki moment szoku ile gry komputerowe ( filmy albo cd z muzyką) faktycznie kosztują, co innego można za to kupić i dlaczego ci w Stanach mają to samo za resztę, jaka im została po coli. I może nabędziecie wtedy trochę bardziej realnego spojrzenia.
Tymczasem dream on. :)
Tymczasem dream on. :)
Wezyk uczęszczam do gimnazjum no i co ? Żyje na koszt utrzymania rodziców no i co ? Ważne, że wszystkie przedmioty, które umilają i ułatwiają nam życie kupuję ja (zarabiam), a nie moi rodzicie, bo wiem, że na takie pierdoły to oni nie harowali. Pamiętaj, że ty też kiedyś byłeś na utrzymaniu rodziców i uczęszczałeś do szkół gimnazjalnych/ponad gimnazjalnych. Poza tym osuńcie to liceum, bo sporo ludzi już wtedy się wyprowadza od rodziców już w 2/3 klasie do chłopaka/dziewczyny. Podkreślam, że gdyby było napisane niektórzy osobnicy, bądź większość osobników to wtedy nie brzmiało, by to tak "ogólnie".
SirSalvadin, albo możemy napisać na forum że to nie prawda co do niektórych rzeczy.
Wezyk uczęszczam do gimnazjum no i co ? Żyje na koszt utrzymania rodziców no i co ? Ważne, że wszystkie przedmioty, które umilają i ułatwiają nam życie kupuję ja (zarabiam), a nie moi rodzicie, bo wiem, że na takie pierdoły to oni nie harowali.
Poza tym osuńcie to liceum, bo sporo ludzi już wtedy się wyprowadza od rodziców już w 2/3 klasie do chłopaka/dziewczyny. Podkreślam, że gdyby było napisane niektórzy osobnicy, bądź większość osobników to wtedy nie brzmiało, by to tak "ogólnie".
Cos w tym jest ze mlodziez poprostu nie ma funduszy na takie dodatki jak gry.Inna sprawa ze z czasem dopiero,przyjdzie podejscie do tej sprawy jak do luksusu.Jak juz niektorzy pisali,jest duza roznica gdy to rodzice rzuca jakas kase na gre a inaczej gdy trzeba wyliczac czy starczy do nastepnej wyplaty.Zastanów się co piszesz bo nie wiem który rodzic w PRL piracił gry na swój komputer xD i jeszcze jedno większa większość tych co piraci gry nie widziała na oczy PRL i nigdy tego nie posmakuje więc ja nie rozumiem co chciałeś włożyć do tematu.
Zapewne sa tu tacy ktorzy pamietaja koniec lat dziewiedziesiatych i poczetek nowego wieku.Bo tu chyba nalezoby przypomniec nieco histori jesli chodzi o piractwo w Polsce.A wiec,ja pamietam to tak.Dla wszystkich,ale to wszystkich dookola piratctwo bylo tak powszechne ze stalo sie poprostu norma.Oprocz firm ktore musialy miec oryginalne oprogramowanie(choc nie zawsze),wszedzie byly pirackie gry i programy.Kolega ktory w dosc mlodym wieku rozpoczal swoja dzialalnosc,oprocz kaset video,mial na biurku liste gier ktore mozna bylo u niego kupic.Sam co tydzien jezdzil do stolicy po nowosci itp.te nowosci lezaly sobie na lezaku,rozlozone jak na wystawie a wszystko na pewnym znanym stolecznym bazarze.
Kolega mial nauczke i sporo kosztowala go ta przygoda.Ale tu chodzi bardziej o samo podejscie spoleczenstwa.Moze to pozostalosci po PRLu,gdzie zawsze trzeba bylo kombinowac,moze.
Poki wokol wszyscy znajomi+sasiedzi+babcia i wujek Edek beda robic pajacyki,to na 99% Ty tez.
Naprawde,duzo tu zalezy od otoczenia i podejscia do sprawy.
Co do samego tematu to ludzie piracić gry będą i nic tego nie zmieni (chyba że cena gier będzie mniejsza). To jest jak walka z wiatrakami...Równie dobrze możesz napisać ludzie będą mordować i gwałcić i nic tego nie zmieni... Walka z wiatrakami - genialnym posunięciem jest odcinanie od neta, jak wiadomo lewaki z Szwecji tak się tego przestraszyli że aż partię założyli (Boże... Żeby takie coś istniało w demokratycznym państwie - skandynawskie piekło), więc coś jest na rzeczy. Jak widać po postach piratów są oni całkowicie uodpornieni na jakiekolwiek próby resocjalizacji, więc trzeba ich karać i to ostro.
To chyba Ty sie powinienes zastanowic co piszesz kolego.Wiem ze nie rozumiesz.Cos w tym jest ze mlodziez poprostu nie ma funduszy na takie dodatki jak gry.Inna sprawa ze z czasem dopiero,przyjdzie podejscie do tej sprawy jak do luksusu.Jak juz niektorzy pisali,jest duza roznica gdy to rodzice rzuca jakas kase na gre a inaczej gdy trzeba wyliczac czy starczy do nastepnej wyplaty.Zastanów się co piszesz bo nie wiem który rodzic w PRL piracił gry na swój komputer xD i jeszcze jedno większa większość tych co piraci gry nie widziała na oczy PRL i nigdy tego nie posmakuje więc ja nie rozumiem co chciałeś włożyć do tematu.
Zapewne sa tu tacy ktorzy pamietaja koniec lat dziewiedziesiatych i poczetek nowego wieku.Bo tu chyba nalezoby przypomniec nieco histori jesli chodzi o piractwo w Polsce.A wiec,ja pamietam to tak.Dla wszystkich,ale to wszystkich dookola piratctwo bylo tak powszechne ze stalo sie poprostu norma.Oprocz firm ktore musialy miec oryginalne oprogramowanie(choc nie zawsze),wszedzie byly pirackie gry i programy.Kolega ktory w dosc mlodym wieku rozpoczal swoja dzialalnosc,oprocz kaset video,mial na biurku liste gier ktore mozna bylo u niego kupic.Sam co tydzien jezdzil do stolicy po nowosci itp.te nowosci lezaly sobie na lezaku,rozlozone jak na wystawie a wszystko na pewnym znanym stolecznym bazarze.
Kolega mial nauczke i sporo kosztowala go ta przygoda.Ale tu chodzi bardziej o samo podejscie spoleczenstwa.Moze to pozostalosci po PRLu,gdzie zawsze trzeba bylo kombinowac,moze.
Poki wokol wszyscy znajomi+sasiedzi+babcia i wujek Edek beda robic pajacyki,to na 99% Ty tez.
Naprawde,duzo tu zalezy od otoczenia i podejscia do sprawy.
Co do samego tematu to ludzie piracić gry będą i nic tego nie zmieni (chyba że cena gier będzie mniejsza). To jest jak walka z wiatrakami...
Panu już podziękujemy. :)Wg mnie Dedalus zachowałeś się niepoważnie... Żeby na forum kneblować osobę o innych poglądach...
I ciekaw jestem jaką to ty masz pracę że zarabiasz w wieku lat 15.
Jako dzieciak, kiedy miałem te 13-16 lat i swojego PC a chciałem kupić grę, to od rodziców mogłem usłyszczeć co najwyżej "weź się lepiej za naukę". Jak chciałem kupić grę, to musiałem na nią zapracować. I tym oto sposobem, kiedy większość moich rówieśników odpoczywała w wakacje, piła i bawiła się, ja zarabiałem ciężką pracą na własne potrzeby, w tym gry.
Moja siostra sama przerwała tak naukę i się wyprowadziła. Nauka czytania nie boli. Piszę wyraźnie i szczegółowo, że skończyła pracę. Jej chłopak jak i ona pracują, a poza tym na mieszkanie wspomogli ich obaj rodzice nie wiem JAKĄ sumą, bo nie wtrącam się w ich życie, więc się mnie nie pytaj. Dodam chłopcze że napisałem 20-30 zł tygodniowo x6 (4 soboty 2 niedziele) w miesiącu czyli 6*2=12+0 120 zl lub 180 zł miesięcznie. To nie jest wiele, a wykonuję pewne prace fizyczne na tartaku. Kolega który chodzi ze mną do szkoły (ma 16 lat przepadł w 5 kl podstawówki) znalazł dobrą pracę gdzieś na terenie województwa Dolnośląskiego przez wakacje gdzie zarobił 2 tysiaki na czarno dzięki robocie, którą załatwił mu ojciec więc mi nie mów bzdur, że jestem bogaczem, bo nie wiesz jak ludzie żyją i co się dzieje w Polsce. Nie mam również zamiaru opisywać moje całe życie, bo najwyraźniej sami żałujecie, że tak nie macie co wcale nie jest trudne, bo wystarczy popytać się po najbliższej okolicy. Nie jest to trudne i polecam jak najbardziej. Stare dobre przysłowie mówi "Lepszy rydz niż nic".
bo nie wiesz jak ludzie żyją i co się dzieje w Polsce
To chyba Ty sie powinienes zastanowic co piszesz kolego.Wiem ze nie rozumiesz.
Mozna to zmienic,ale to wszystko zalezy tylko od nas samych.
Przydalby sie tu teraz jakis dobry przyklad podejscia do zakupu.Sprobuje w taki sposob....jestes na bazarze w celu zakupienia jakichs swiezych warzyw.Jest dobrze,znalazles super stoisko z normalnymi cenami,ale okazuje sie ze uliczke dalej jest podobny stragan z warzywami i to o wiele taniej.Dochadzac na miejsce okazuje sie ze ceny sa o 70% nizsze.Co wtedy?(Jesli ktos sie przyczepi o przyklad akurat "warzyw" czy innych produktow spozywczych,to zapewniam ze sa ludzie ktorzy nie patrza na date waznosci itp. i biora all.)A wniosek z tego taki,ze jesli bedziemy mieli swiadomosc tego ze "to jest kuur"£$"$a zle!" to tego nie bierzemy!Zgadza sie?
Powtorze jeszcze raz w skrocie.Poki Ty i twoj sasiad bedzieci mieli piraty i sie z tym kryc nie bedziecie,piratctwo bedzie wszedzie.
To samo sie tyczy niedawno odswiezonego tematu JP.....wrrrrrrrrrrrr
Ktoś tu napisał o wprowadzeniu zabezpieczeń z PS3. Gwarantuje Ci ,że ktoś obejdzie i takie zabezpieczenia. Jak to się mówi dla chcącego nic trudnego...
Ktoś tu napisał o wprowadzeniu zabezpieczeń z PS3. Gwarantuje Ci ,że ktoś obejdzie i takie zabezpieczenia. Jak to się mówi dla chcącego nic trudnego...
Lektura :) (http://www.cdaction.pl/news-16819/playstation-3-zlamane-na-dobre-.html) Chociaż Sony podobno nie składa broni i niedługo ma zamiar dać kolejnego kopa w jaja tym hackerom wprowadzając zupełnie zmienione kodowanie zabezpieczeń. Zobaczymy jak będzie, ale myślę że konsola Sony - jako ostatni bastion w walce z piractwem - będzie jeszcze przez koncern ratowana i Japończycy tak łatwo broni nie złożą.
Mogą zrobić, ale większość "zwykłych" policjantów się za bardzo na tym nie zna które jest oryginalne a które nie. Nawet jak sąd wyda nakaz, to taki nie sprawdzi kompa, bo się na tym nie zna.
ma 16 lat przepadł w 5 kl podstawówki
znalazł dobrą pracę
zarobił ... na czarno dzięki robocie [którą załatwił mu ojciec]
Wg mnie Dedalus zachowałeś się niepoważnie... Żeby na forum kneblować osobę o innych poglądach...
Oczywiście. Gość jawnie pisze, że złodziejstwo to w porządku rzecz (nie mówiąc o reszcie debilizmów, które napisał), a my może mamy mu jeszcze przyklaskiwać? Jak ktoś zacznie pisać, że przybijanie kotów do ściany gwoździami jest bardzo fajne, to też mam go zaakceptować, bo ma tylko inne poglądy i co najwyżej mogę mu spokojnie spróbować wytłumaczyć, że to co robi nie jest w gruncie rzeczy aż tak fajne?
Na tym forum niejedna osoba została już zbanowana za przyznanie się do piractwa, czy chociażby za pytanie o cracka. Joker przegiął pałę znacznie bardziej, a i tak dostał szansę, której tamci nie mieli. Nie skorzystał, jego strata.
Kąbiner dziś próbuje w żałosny sposób odegrać się za ostrzeżenie jakie mu Dedal wlepił. xD Próbuj dalej, może w końcu się uda... ;)
Piractwo ... kazdy ma do tego inne podejście i ja również.Człowieku! Gry to nie chleb! Nie umrzesz jeśli w nie nie pograsz... To jest dobro luksusowe i jeśli Cię nie stać to ich po prostu nie masz. Inne towary też będziesz kradł bo są wg Ciebie za drogie? Może pomajsterkuj przy liczniku gazu, lub prądu, bo to przecież takie drogie. Jeszcze raz powtarzam: Gry nie są wymagane do przeżycia. To jest tylko towar służący rozrywce, głodu nim zaspokoisz. I tak głupawo się nie tłumacz: "Że są za drogie, więc będę kradł" Samochód też ukradniesz?
Tak przyznam się piraciłem gry na skale masową (teraż tylko wybrane tytuły). Tak wciąż pirace, ale żeby nie było, żem jest bardzo zły to mam bardzo duzo gier oryginalnych na PC i Xbox. Ale ludzie zlitujcie się, jedna nowa gra po premierze (na PC) kosztuje mniej wiecej połowe mojego rachunku za prąd ! W innych krajach gry kosztują 30-50$ czy tam nowości w GB to 30Ł, a w Polsce to i 150zl nieraz będzie. Gdybysmy zarabiali 5000zł miesięcznie to by było spoko luz, a tak ? Dzieki naszemu ukochanemu krajowi mogę sobie pozwolić na grę raz na 3 miesiące, przez co jestem brzydkim piratem...
Dobra wiem jestem be i w ogóle.
Witam mam na sprzedaz oryginalnego torrenta z gra wiedzmin 2. Sprzedam za 5 zlO cholera! Sam Karol Strasburger zawitał na forum i raczy nas swymi wyśmienitymi dowcipami. Panie Karolu przy całym szacunku dla pańskiej osoby to jednak muszę wytknąć pewien błąd: sprzedaz pisze się przez "ż". Chyba taki kawalarz jak pan powinien wiedzieć jak się poprawnie pisze po polsku.
sprzedaz pisze się przez "ż"
sprzedazFail?
Ps gdzie je będę oglądał anime. ;(
I tak głupawo się nie tłumacz: "Że są za drogie, więc będę kradł" Samochód też ukradniesz?
A co za problem ściągnąć grę z półki , coś mi się widzi że ściemniasz .
Za chwilę się dowiemy, że półkę z grami za daleko...Wy już jakąś paranoje macie na punkcie tego piractwa... Sam wrzucam cracki we wszystko co wymaga płyty w napędzie nawet jeśli mam oryginała. Nie będę niszczył płyt ani nimi w kółko żonglował tylko dlatego, że jakiś debil wymyśla zabezpieczenia, których piraci nawet nie zauważają, a które tylko drażnią uczciwych graczy... Czy to nielegalne? Wisi mi to. Skoro producent ma mnie w dupie to ja jego tym bardziej;]. Coraz częściej producenci tak jak politycy zapominają, że to ani są dla nas a nie na odwrót...
A co za problem ściągnąć grę z półki , coś mi się widzi że ściemniasz .
Nie toleruje piractwa ! Proszę nie atakować statków ludzie !
Super... Kamillo, chcesz bana to po prostu poproś.
Już nie wspominając o tym, że takie rzeczy są nieosiągalne bardzo, bardzo rzadko, tylko wystarczy chcieć i ruszyć mózg, ewentualnie dupę.
Dziwić może taka zajadłość, zwłaszcza patrząc na to, ilu wydawców ma nas głęboko w d..pie - a te wszystkie DLC, DRM, brak dem, systemy antyużywkowe i gry praktycznie niegrywalne w dniu premiery pokazują, że chcą nas tam wepchnąć jeszcze głębiej, bylebyśmy płacili im jeszcze więcej.Ależ nikt nie zmusza Cię do płacenia. Prosta zasada, płacisz- grasz, nie płacisz- nie grasz. Jak nie zapłacisz, to przynajmniej nie musisz się użerać z tak beznadziejną grą, a jeżeli jest beznadziejna to z kolei nikt nie zmusza Cię do grania, tak? Grasz bo chcesz, a to znaczy, że musisz płacić. Takie są realia i nie ma co się usprawiedliwiać tekstami, że koleś zrobił kiepską grę, wiec nie będę mu płacił za fuszerkę. Jak jest kiepska, to zostaw ją w spokoju, a nie się dziecinnym tokiem myslenia wykręcasz.
Owszem, nie popieram. Ale wnerwiają mnie osoby, równające pobranie gry z internetu z kradzieżą samochodu. Piractwo to nie kradzież - nie jest zgodne z klasyczną definicją tejże. Ściągając grę z internetu nie sprawiamy, że producent ją traci. Po prostu pojawia się jej kolejna kopia. Jeszcze raz - nie mówię, że to jest w porządku, ale kradzieżą to też nie jest.Tak masz rację po części. Piractwo to nie kradzież w tradycyjnym toku pojmowania tego słowa. I masz rację nie ma co porównywać kradzieży samochodu, do kradzieży gry, ponieważ nie ma co porównywać kupienia samochodu, do kupienia gry. To są inne mechanizmy i zasady prawne, panie ekspercie. Kupując samochód, płacisz za towar, tak samo kupując pomidora, czy gacie. Jeżeli towar ukradniesz, to jesteś złodziejem i wedle prawa powinieneś zostać osądzony. Kupując grę, nie płacisz za towar. Płacisz za licencję, która pozwala Ci na odpowiednich warunkach korzystać z danej gry. Tutaj nie płacisz za towar, ale za pozwolenie na jego użytkowanie. Pobierając grę nielegalnie, nie kradniesz jej, ale nie masz też prawa z niej korzystać. Akurat ludzie, którzy nad tym pracowali głupi nie byli i w ten sposób to rozplanowali. Inne reguły tyczą się filmów i muzyki, a inne softu komputerowego, do którego zaliczają się m.in. gry komputerowe i oprogramowanie. Tak czy inaczej, jeżeli gra nie jest na licencji Freeware, korzystajac z niej bez zapłaty łamiesz prawo.
A piękne hasełka i slogany w stylu: "Przez piratów wydawca XYZ stracił XXX mln dolarów i XX centów" to czysta demagogia. Próba zrobienia z wielkich przedsiębiorstw skrzywdzonej ofiary, która mimo to zarabia krocie. I nie ma żadnego dowodu, że brak pirackich egzemplarzy oprogramowania zwiększyłaby jego zyski. Kto to udowodni? W jaki sposób chcecie kogoś przekonać, że każdy pirat, pozbawiony możliwości zdobycia nielegalnej kopii, nabyłby ją w sposób legalny?
Ależ nikt nie zmusza Cię do płacenia. Prosta zasada, płacisz- grasz, nie płacisz- nie grasz. Jak nie zapłacisz, to przynajmniej nie musisz się użerać z tak beznadziejną grą, a jeżeli jest beznadziejna to z kolei nikt nie zmusza Cię do grania, tak? Grasz bo chcesz, a to znaczy, że musisz płacić. Takie są realia i nie ma co się usprawiedliwiać tekstami, że koleś zrobił kiepską grę, wiec nie będę mu płacił za fuszerkę. Jak jest kiepska, to zostaw ją w spokoju, a nie się dziecinnym tokiem myslenia wykręcasz.
Co by było gdyby... Ale rzeczywistość, to nie gdybanie. Fakty są faktami.
Tak czy inaczej, jeżeli gra nie jest na licencji Freeware, korzystajac z niej bez zapłaty łamiesz prawo.
Nie stać cię = nie masz. Narażasz go na straty, bo używasz produktów, w które on zainwestował, bez płacenia, czyli go okradasz.
Jestem tylko szarym użytkownikiem który chce zagrać w grę a nie stać go na nią bądź najbliższy sklep jest 30 km dalej.
Mozna posiadać sciągniety plik legalnie przez 24h
Zapłaciłem za film i chyba mam prawo robić z tą rzeczą co chce.
(...) w przypadku M&B grałem na piracie przez rok, gra zasłużyła na kupno i tak się stało. Zawsze lepiej ściągnąć grę przed kupnem niż potem żałować (...)Rany, rok czasu potrzebowałeś, by przekonać się do zakupu gry? Czy może była inna przyczyna (np serwery pirackie padły), hm?
Płacisz za możliwość oglądania, nie za film. To, że wyłożyłeś parę złotych wcale nie oznacza, że jesteś właścicielem filmu, a co najwyżej - nośnika, na którym film się znajduje. Taka "maleńka" różnica.Właściwie, to bardziej tu pasuje określenie Alkhadiasa - "płacisz za licencję".
Tak było w przypadku M&B grałem na piracie przez rok, gra zasłużyła na kupno i tak się stało.
Zawsze lepiej ściągnąć grę przed kupnem niż potem żałować, sam miałem takie przypadki i kilka leży jeszcze w folii.
No dobra niech Ci będzie, ale sam pewnie przyznasz że ciężko się oprzeć pokusie co?
Ja kupuje oryginalne płyty ponieważ kolega kiedyś dawał mi crackowane gry i nie zachęciło mnie to do nich ponieważ albo były niedokładnie zrobione albo często się wyłączały. Jednakże co poradzę na to że producenci gier czy filmów, już nie udostępniają jakiegoś towaru a można go tylko ściągnąć z neta, co byś wówczas zrobił?
Tak masz rację, mogłaby zostać uznana za bastion piractwa jeżeli twórcy modów podbieraliby muzykę z filmu bez zgody autora, kradliby sceny filmowe lub grafiki i twórczość innych ludzi. Ale inspirację jakimś filmem, czy książką ciężko nazwać piractwem. Nie wiem jak sprawa wygląda z własnością pomysłu, ale jak już mówiłem twórcy modów nie kradną twórczości takowego Georga Lucasa, tylko inspirują się nią. A jeżeli znajdziesz tam muzykę, zapytaj najpierw twórcy modyfikacji, czy uzyskał pozwolenie na jej wykorzystanie, dopiero potem oskarżaj.
To również ta strona również może być uznana za miejsce działalności piratów. Większość modów jest tworzona na bazie jakiś filmów czy innych gier, to producenci powinni zaskarżyć twórców modów i samą stronę o udostępnianie tego typu rzeczy.
Przykładowo Star Wars Conquest- pan George Lucas powinien żądać odszkodowania za stworzenie czegoś z jego twórczości.
Skoro mowa o licencjach to zauważyłem, że na nowszych płytach z muzyką, czy też filmami widnieje klauzula typu "kopiowanie, publiczne odtwarzanie, dystrybucja (w tym cyfrowa) - zabronione".Masz rację NIFN. Takie rzeczy na płytach CD nie są popularne, ale zdarzają się nieraz. Z tym, że nie jest to nowy pomysł, bo takie nadruki widzę na płytach 10, czy nawet 20 letnich i jeszcze starszych.
Czyli generalnie łamie się umowę podczas tworzenia kopii zapasowej, czy też odtwarzania filmu/muzyki na "imprezach" z garstką przyjaciół... Szkoda, że takie informacje umieszczane są w książeczkach (albumach?) umieszczanych w pudełkach, do których dostęp mamy dopiero po zakupie.
Sprawa legalności się trochę komplikuje, gdy mowa o filmach i muzyce. Według polskiego prawa można tu "beknąć" tylko za udostępnianie ich, za posiadanie już nie. Zasada ma miejsce jednak tylko wtedy, gdy "dzieło" miało już swoją premierę w mediach masowych, gdy zaistniało publicznie. Z moralnego punktu widzenia też sprawa nie jest prosta, bowiem jeśli ściągających nazwie się piratami, to równie dobrze można zacząć ścigać osoby, które nagrywają sobie na kasety płyty filmy puszczane w telewizji i utwory usłyszane w radio. Tu więc ciężko jest stwierdzić, gdzie znajduje się granica i co jest w porządku, a co nie. Tak czy siak, raczej ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, gdy np. po koncercie do zespołu podchodzi jakiś człowiek i mówi "Jesteście świetni! Uwielbiam was i jestem waszym wielkim fanem! Mam na dysku wszystkie wasze albumy ściągnięte z torrentów!" ;)Jeszcze powrócę do wiadomości Daedalusa.
Sprawa z oprogramowaniem, grami komputerowymi, jest jasna. Piracisz = jesteś skończona szuja. Można sobie wmawiać, że się tylko testuje, że producent na tym nie traci, że oryginalny towar nie znika, że trzeba sprawdzić przed kupnem, i tak dalej, i tak dalej... Mnóżcie sobie te wymówki, na zdrowie. Prawda jest taka, że moralnie niewiele różni się to od kradzieży luksusowych towarów (trzeba to podkreślić - luksusowych - wszak nie jest to rzecz pierwszej potrzeby) w sklepie.
Tak czy siak, raczej ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, gdy np. po koncercie do zespołu podchodzi jakiś człowiek i mówi "Jesteście świetni! Uwielbiam was i jestem waszym wielkim fanem! Mam na dysku wszystkie wasze albumy ściągnięte z torrentów!" ;)
Płacisz za możliwość oglądania, nie za film. To, że wyłożyłeś parę złotych wcale nie oznacza, że jesteś właścicielem filmu, a co najwyżej - nośnika, na którym film się znajduje. Taka "maleńka" różnica.
moralnie niewiele różni się to od kradzieży luksusowych towarów (trzeba to podkreślić - luksusowych - wszak nie jest to rzecz pierwszej potrzeby) w sklepie.
Prawda jest niestety taka, że 99% twórców nie zarabia ani grosza na swoich płytach ze względu na politykę wydawnictw. To właśnie te oszołomy w garniturach ściągają masę pieniędzy, a muzyk tak czy tak musi zarabiać na koncertach i jest tego świadom.Wątpię, by aż 99% artystów nie czerpało jakichkolwiek zysków ze swoich płyt. Kiedyś znalazłem poglądowy artykuł na ten temat:
I, ponownie zaznaczając, że piractwa nie popieram, chciałbym jednak zwrócić uwagę, że nawet wielu twórców gier nie ma AŻ tak negatywnego podejścia do tematyki piractwa. Przykład?
Czy ktoś ma coś do powiedzenia na ten temat?
Masakra.