Cavaron
Trochę lekkomyślnie zdzieliłeś, nowego w towarzystwie, pół-elfa kosturem przez łeb, lecz... czyż nie miałeś w tym innego planu? Randh'aar wciąż z obnażonym mieczem, gotowym do zadania śmiertelnej rany, obserwował cię od samego początku waszego "zabrania" w tym budynku. Gdy uderzyłeś elfa kosturem, w tej samej chwili miecz najemnika znalazł się w odległości dwóch cali od twego gardła - wiedziałeś więc, że próba rozbrojenia twego prześladowcy spełznie na panewce i zanim twój kostur dosięgnie jego czaszki, jego miecz rozpłata twoje gardło.
Ten mieszaniec raczej nie wygląda na osobę odpowiedzialną za tę masakrę, a jego tłumaczenia się wyglądają dość sensownie, więc może będzie w stanie pomóc ci w rozszyfrowaniu tej zagadki, której kawałki wciąż do siebie nie pasują? Zamiast mitrężyć czas na kolejne głupie kłótnie i przepychanki warto zająć się tą dziwną i intrygującą sprawą, a elf może być pomocny podczas wędrówki przez las.
Garwald
Twoja żądza wiedzy została zaspokojona, elf przedstawił się w sposób jaki wydał ci się dość szczegółowy i wystarczający do tego, by... nie zabijać go. W tej kolorowej kompanii nie ma nikogo komu byś ufał, a życie nauczyło cię tego, by nikogo łatwo nie obdarzać zaufaniem, więc nie powinno być problemu z dopuszczeniem do "kompanii" jeszcze jednego odmieńca, zwłaszcza jeśli byłby on pomocny w rozwiązanie tej zagadki, która z każdą chwilą intryguje cię coraz bardziej. Tylko po co ten mag lał go przez łeb? Jakiś nadpobudliwy trochę, a sam jeszcze kilka chwil temu był w podobnej sytuacji...
Thorgrim
Od samego początku wydawało ci się, że elf nie mógł być zamieszany w całą tę rzeź, ponieważ gdyby rzeczywiście był to dlaczego przychodziłby do was? Skoro obawy Wseley'a byłyby uzasadnione to zamiast wkraczać pomiędzy was, razem z napastnikami napadłby i rozniósł was wszystkich... W takim razie czy tylko tobie decyzja o przyjściu do was tego elfa wydawał się nielogiczna, jeśli rzeczywiście byłby odpowiedzialny za tę rzeź?
T. Weseley
Coś za lekko odpuszczają twoi "kompanii" temu uszatemu. Czy tylko ty nie jesteś frajerem, który ufa każdej nowo napotkanej osobie? Niemniej w sytuacji gdy wszyscy zdecydowali się zawierzyć jego słowom, lepiej pozostać w cieniu i poobserwować tego elfa niż obdarzać go zaufaniem jak uczyniła to cała reszta. Zwłaszcza, że masz inne zmartwienie... Wciąż intryguje cię postawa Erdaa'ra. Mimo początkowego zamieszania, które zrodziło się w momencie pojawienia się elfa, a które dotknęło również i ciebie, ledwie chwilę później ponownie miałeś na baczeniu osobę tego dziwnie zachowującego się najemnika. Kiedy mag bił po głowie elfa, na co miecz Randh'aar w ułamku sekundy znalazł się przy krtani Cavarona, dostrzegłeś, że Erdaar napiął się jak drapieżnik gotowy do ataku, jego dłoń zacisnęła się na klindze miecza, nogi ugięły się lekko w kolanach, lecz... po chwili ponownie wrócił do roli obserwatora - odpuścił atak, lecz wciąż obserwował swego kompana tak, że nawet na sekundę nie odwracał od niego wzroku. Ta postawa coraz bardziej przypomina ci zachowanie wilka, któremu przychodzi mierzyć się z niedźwiedziem, choć sam nie wiesz dlaczego akurat to porównanie po raz wtóry przychodzi ci na myśl...
Aerandir
Pięknie... Ledwo co wchodzisz, a już dostajesz przez głowę kosturem od jakiegoś nadpobudliwego maga. Przecież przyszedłeś tutaj żeby dowiedzieć się co tutaj zaszło. Od chwili gdy byłeś tutaj ostatnio smród nie jest już tak dotkliwy, a większość krwi zakrzepła na posadzce lub wsiąknęła pomiędzy kamieniami. Nie widzisz również niezwykłego sztyletu jaki wystawał z piersi nieszczęśnika na ołtarzu - ciekawe co się z nim stało? Również pobliska komoda jest otwarta, a w środku jesteś w stanie dostrzec jakieś białe połacie materiału. Pewnie wciąż niczego nie znaleźli i dlatego tak się ciskają - naszła cię myśl. Jeśli cię jeszcze nie zabili to może pozwolą ci przeszukać pomieszczenie, skoro oni nie znaleźli nic ciekawego?
Wszyscy - podsumowanie faktów (z wyjątkiem Aerandira, który niektórych faktów zawartych poniżej nie zna!)
Mamy pomieszczenie - prawdopodobnie kaplicę (na co wskazuje układ budynku oraz masywny ołtarz znajdujący się na środku pomieszczenia) - zabryzganą krwią, w której znajdują się zmaltretowane ciała nieszczęśników, którzy przed śmiercią byli prawdopodobnie torturowani lub składani w ofierze (jako poszlaka, wskazywać na to może sztylet wystający z piersi zwłok na ołtarzu). Drzwi wejściowe do tego budynku ozdobione były znakami jednoznacznie wskazującym na magię krwi, które zostały wykonane podczas rzeźbienia drzwi - nie były wydrapane w późniejszym czasie, ale ładnie wyrzeźbione i zaimpregnowane. Jedno z ciał - nabity na pal mężczyzna - w przedśmiertnych konwulsjach zawarł kilka istotnych informacji: - Kossith… Kossith… Mapa, szukają… Kamień kryje odpowiedź… Ko-ko-ssith nie znaleźli… w-w-wy musicie…Kamień, t-t-t-tu szukajcie… Inaczej ni… . Otwarcie komody przez krasnoludy wskazało pewien trop, lecz nie oświetliło drogi - znajdowała się tam szata, dwa kawałki materiału (jeden ozdobny znakami magii krwi) oraz zwykłych rozmiarów pięknie zdobiony sztylet ze srebrnym ostrzem.
PS. Znów czeka was "statyczny" odpis, bo akcja nie została pchnięta do przodu i tylko od was zależy kiedy się to stanie. ;) Pamiętajcie że nie na darmo jest to drobne podsumowanie kilku faktów (ale nie wszystkich! - miejcie to na uwadze).