Śmieszą mnie zestawienia porównujące Wiedźmina z Skyrim. Ludzie zastanawiają się który świat jest lepszy, która gra prezentuje się lepiej i w końcu czy mamy nowego "króla RPG". Dla mnie porównanie jest o tyle niedorzeczne, że nie grając w Wiedźmina już wtedy Skyrim wydawał się prosty, płytki, bez klimatu. Wszystkie lokacje wydawały się skalowane, tak żeby wydawały się większe niż są w rzeczywistości (główne miasto z raptem 20 domkami:P) a klimat był tworzony tylko i wyłącznie na podstawie budowy własnej postaci i jej historii. Wiedźmin niemalże pod każdym względem okazuje się lepszy, od strony graficznej, od strony fabularnej, zadań pobocznych (zarówno ilość oraz to jak wyglądają), budowy świata (wydaje się znacznie większy od świata Skyrim). Po prostu nie ma co porównywać tych gier!:P
Diabeł tkwi w szczegółach. Przykładem mogą być wszystkie teksty "tła" wszelkich postaci idealnie wpasowuje się w to co się dzieje w świecie gry. Np. misja z pierwszym potworem, gdzie zanim jeszcze porozmawialiśmy z Vesemirem on już wypytywał jakiegoś wieśniaka o to czyje jest pole po drugiej strony rzeczki. Nie mieliśmy pojęcia dlaczego to robi, ale po chwili się dowiadujemy, że właśnie tam będzie chciał ubić potwora. Takich smaczków jest naprawdę dużo, jedno wynika z drugiego dlatego świat wydaje się bardzo spójny.