Spokojnie. Chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, że to co dla Ciebie jest "prymitywną kulturą pod postacią rytuału torturowania zwierzęcia dla zabawy", dla wielu ludzi jest nieodłącznym elementem ich ludowej tradycji i w cale nie jest taką zabawą. Niestety sam na tym świecie nie kroczysz i nie każdy musi mieć takie samo zdanie. W gruncie rzeczy, jak już zauważyłem wcześniej i jak zauważyli inni, zbyt daleko odbiegacie od rodzimej kultury, która nie jest ani trochę lepsza. Zamiast użalać się nad wielce biednym losem tych jakże krzywdzonych zwierzaków gdzieś daleko w Chinach, czy gdzieś w odległej Hiszpanii, możecie zwrócić uwagę i zainteresować się rodzimą produkcją mięsa lub produkcją u naszych sąsiadów. Sam widziałem jak takie krówki są zabijane. Raz poszedłem do rzeźnika, gdy byłem na wsi. Stwierdziłem, że mam ochotę na porządnego krwistego kotleta. Poszedłem więc do pobliskiego rzeźnika i dowiedziałem się, że mięsa nie ma, ale może zaraz dorobić, tylko krowę ubije. Powiedziałem że ok, ale zapytał czy chcę zobaczyć. Oczywiście się zgodziłem. Koleś najpierw zamknął ją w boxie, potem przyczepił do łba dwie elektrody. Ryk był tak głośny, że w sumie miałem nadzieję iż krowa zaraz padnie, bo myślałem że oszaleję. Ale ona twardo stała, więc rzeźnik nie chcąc marnować energii dobił ją dosyć masywną siekierą. Widok był ciekawy, nie powiem. Brutalny, owszem. Ale to nie zmienia faktu, że po wszystkim byłem zadowolony, gdy krwisty kotlecik został podany na talerzu.
Tutaj chcę zwrócić tylko uwagę na to, że my nie mamy na to żadnego wpływu. Szczerze mówiąc nie interesuje mnie co czuła wtedy ta krowa. Wolę się skupić na tym, że mi smakowała i moim zdaniem to jest naturalna kolej rzeczy. Krowa się rodzi, dorasta, wcina trawę i takie tam, ale w końcu musi przyjść na nią czas, gdy zostanie chwycona za łeb i poddana smażeniu, aby ktoś musiał ją zjeść. Taka jest nasza kultura i jeżeli tak bardzo Wam to przeszkadza, radzę zainteresować się po pierwsze swoim, a dopiero potem czepiać się innych, czy tym bardziej promować swoją kulturę w Chinach, czy kij wie gdzie. Nie wiem co za różnica zarżnąć psa, czy krowę, ale swoim tokiem myślenia niektórzy chcą zastąpić psy krowami, bo tylko do tego doprowadziłoby narzucenie Chinom naszego jadłospisu.