Kolejny raz pytam: czy jeśli w mojej kulturze tradycyjnym zachowaniem jest ćwiartowanie człowieka od święta, polewanie takiego wijącego się i żyjącego jeszcze kadłuba sosem pomidorowym i robienie sobie z nim zdjęć przed zjedzeniem - to też wszystko będzie okej, "bo to tradycja"? Co jest, do cholery, w waszym światopoglądzie to, że cośtam jest od iluś lat praktykowane oznacza, że jest to automatycznie poza zasadami wszelkiej etyki i niezależnie od tego, jak okrutne i nieuzasadnione by było to jest cacy?
Generalnie, jeżeli gdzieś na świecie takie coś jest praktykowane, to ok. Niech będzie i nic mi do tego. Mogą się zjadać i mordować nawzajem, a równie dobrze mogą wieszać skarpety na palmach. Jeżeli w ich tradycji jest to coś o dużym znaczeniu i jest to dla nich ważne, to my nie powinniśmy się mieszać.
Oprawił żywą rybę, plaster po plastrze, odciął płetwy, ogon, oskórował i ponacinał. Zachowując przy życiu, tak gwoli ścisłości. Pobił kucharzyna jakiś rekord wioski, dostał brawa, pater familia z pewnością dumny, rozległy się fanfary, zaraz potem odbył się pokaz nowej części Kapitana Daimosa, gdzie widzowie mogli się delektować taką pyszniutką, jeszcze trochę żywą i w agonii rybą. Tylko to się stało.
A czy Ty nigdy ryby nie zabiłeś? Nikt z Was nie wędkuje? Tam też trzeba najpierw nadziać rybę na hak, szarpać ile wlezie by ją wyciągnąć, a potem wyjąć hak i porządnym sieknięciem zgruchotać łeb, lub w moim wypadku od razu uciąć. Generalnie, to tylko ryba. Przynajmniej z mojego punktu widzenia nie zauważyłem w tym filmie niczego strasznego. Sam równie dobrze mógłbym taką potrawę przyrządzić, a psychopatą i dzikusem się nie poczuję przez to.
W takim razie miałobyś coś przeciwko żeby pozbawić życia ciebie lub kogoś z twojej rodziny? Też tylko zwykli ludzie, a nasza planeta jest przeludniona. I do tego mamy ogromny problem z głodem, więc przeznaczenie takich organizmów na pożywienie jest bardziej uzasadnione niż ryby.
Miałbym coś przeciwko, ponieważ między niektórymi ludźmi tworzy się coś takiego, jak więź. Wszystkich ludzi mam głęboko gdzieś i dla mnie mogą umierać, palić się, czy chodzić nago po ulicach. Ale gdyby coś złego spotkało kogoś mi bliskiego, nie darowałbym tego sprawcy. Tutaj akurat jestem pewny, że w ramach odwetu dokonałbym czegoś jeszcze gorszego niż sprawca. Ale to już moje osobiste podejście. Ktoś wybije mi ząb, ja wybiję całą szczękę. Nie czuję przywiązania emocjonalnego z obcymi ludźmi, ani tym bardziej ze zwierzętami. Fakt faktem, mój system wartości bardzo wysoko ceni sobie naturę, w tym zwierzęta. Ale jeżeli trzeba, jestem w stanie zabić takie zwierzę. Gdy zabijam zwierzę po to, by je zjeść, to tak czy inaczej ono umrze i zostanie zjedzone, a jak umrze i jak zostanie przyrządzone, to mnie mało interesuje. Jeżeli złowiłem rybę i chcę ją zjeść, to co mi za różnica przyrządzić ją na "żywo". Ona i tak zginie.
Teraz to spadłem z krzesła na poważnie. Jaka równowaga w ich środowisku, skoro ich środowisko praktycznie nie istnieje, bo zostało zagarnięte i wyeksploatowane gdzie się tylko dało (kasa, nie? kasa) przez ludzką plagę. Chociaż po zastanowieniu to to twoje stwierdzenie ma jakiś sens, tak samo jak stwierdzenie, że jak człowiek bez rąk straci paznokcie u dłoni to w sumie nic nie zmienia.
Źle się wyraziłem. Tutaj generalnie chodziło mi o to, co wyżej napisałem. Te ryby i tak są wyławiane i zabijane by trafić do marketu. Więc niczego nie zmieni fakt, że niektóre trafią na takie pokazy kuchni Shashimi.
Raz, że nie czuję się w żaden specjalny sposób związany z europejską kulturą, a już na pewno z jej systemem wartości. Dwa, że jeśli ktoś w najmniejszym stopniu nie szanuje życia to nie zasługuje na własne. Czyli określenie "pieprzone dzikusy" to jest pogłaskanie po czuprynce zamiast walnięcia młotem, jak by należało.
Wiesz, może i ja nie zasługuj na życie. Nie mnie to oceniać i tego nikt nigdy nie oceni. Generalnie jak komuś to nie pasuje, może spróbować to zmienić ;) Silniejszy zawsze zdominuje słabszego. Czy to między gatunkami, czy wewnątrz nich. Ja żyję po swojemu, mam własne odrębne zasady i system wartości. Jeżeli moje zasady czynią mnie w twoich oczach kimś, kto nie zasługuje na życie, to szczerze mówiąc mało mnie to interesuje. Wielu patrzy na świat inaczej, za co trzeba dziękować losowi. Jak ktoś chce mnie walnąć młotkiem, może spróbować, ale jak mu się nie uda, sam od młotka zginie. ;) Człowiek, na nieszczęście stara się coraz bardziej dominować naturalny świat i ingerować w jego prawa. To nie jest dobrze, ale jeżeli już te zwierzęta giną, to mało mnie obchodzi jak. Może nie podoba mi się bezmyślne zabijanie psa dla zabawy, ale mimo wszystko moje spojrzenie na te kwestie bardzo różni się od Twojego. Dlatego, ja chyba zakończę dyskusję. Proszę tylko o zachowanie pewnej kultury wypowiedzi.