Wiesz, jak ja siadałem do malowania to też potrafiłem siedzieć bardzo długo. Mój rekord to malowanie zwiadowców Uruk- Hai od godziny 11 rano, do 3 w nocy. Gdybym ja tylko potrafił wtedy malować. Strasznie pomalowane to wszystko, ale ja nie jestem wymagający, a że figurki były w zasadzie tylko do mojego wglądu, to i nie przeszkadza mi to bardzo. Nawet nie o samą grę chodzi, ale o czas spędzony przy malowaniu. To było fajne, a teraz jakoś nie mam ochoty, dlatego czuję, że raczej nie ma szans, bym do tego wrócił. Nie zależy mi tak bardzo na grze z kimś, tylko o sam fakt, że nawet nie chce mi się tego malować i coś, czym się fascynowałem tyle lat sobie leży, a ja nawet dobrej ceny za to nie wytarguje. Za 400 zł, miałbym sporo albumów... ale ponad 400 to ja na ostatnie zamówienie dałem.