Poruszyłeś cięzki temat Octavianie.
W przypadku figurek, które maluję dla siebie- zawsze jestem niesamowicie krytyczny wobec swoich prac. Moje umiejętności są jakie są, praktycznie z każdym modelem staram się je zwiększać, uczyć nowych technik oraz metod. Jednak, inspirowany pracami najlepszych malarzy, zawsze mam w głowie zupełnie inną wizję końcowego efektu. Przeglądając modele, które wygrywają konkursy, z resztą samemu wystawiając dwukrotnie (bez podium), zawsze gdzieś tam w głowie siedzi marzenie, aby kiedyś dorównać (chociaż raz!) modelom, które trafiają na Golden Demon Awards. Oczywiście jest to niemożliwe, tamte modele nieraz są malowana po kilkadziesiąt godzin, przez malarzy z ogromnymi umiejętnościami i często 20+ letnim doświadczeniem. Więc niestety żyję w wiecznym wewnętrznym konflikcie- nie chcąc poświęcać więcej czasu na malowanie, niż wymaga typowy poziom TT, gdzieś tam głęboko chciałbym aby efekt był zbliżony do GD. Po czym, gdy skończę figurkę pozostaje niedosyt i pewne niezadowolenie. To jest wręcz niemożliwe i głupio tego oczekiwać, a jednak pretensje do siebie mam.
Natomiast, gdy ktoś mnie poprosi o to bym pomalował figurkę dla kogoś, to problem się jeszcze bardziej pogłębia. Po pierwsze, nie uważam że jestem odpowiednią osobą do tego, biorąc pod uwagę ilu profesjonalistów jest w środowisku. Po drugie, kiedy przychodzi kwestia zapłaty, głupio jest mi pobierać jakiekolwiek pieniądze, za usługę, której zwyczajnie sam się nadal uczę. No ale jednak, za darmo też wielu godzin swego czasu nie oddam.
Kolejnym problemem jest stres związany z konfrontacją efektu z oczekiwaniami właściciela figurki. Kiedy ktoś mi z góry mówi, jaką kolorystykę ma w głowie to problem załatwiony. Chyba że ktoś sugeruje kompletnie nietrafione barwy i połączenia, to wtedy pozostaje delikatnie sugerować rozwiązania, które nie zamienią poważnego modelu w clowna. Ale w momencie gdy ktoś nie potrafi się określić- kwestia tonacji, doboru kolorów i odcieni pozostaje na mojej głowie. Mogąc stworzyć każdy możliwy kolor, zastosować każdy możliwy filtr, saturację itp... nagle decyzja pozostaje niemalże niemożliwa do podjęcia. Już sam dobór techniki zajmuje mi nieraz wiele dni zanim w ogóle zacznę. Problemem jest to, że zwyczajnie zaczynam się zastanawiać czy moje wizja danego modelu pokryje się z wizją właściciela. No i tu różnie wychodzi, zależy od tego na ile "klient" współpracuje w trakcie malowania.
Dużo farby upłynie, zanim sam sobie poukładam kwestie malowania w głowie i dojdę ze sobą do zgody.