Tutaj jeszcze nie ma się czym chwalić. Przede wszystkim chcę stworzyć, choćby sam dla siebie pewną dokumentację wszystkiego co robię i w czym mam jakiś własny cel. Nawet po to, aby kiedyś sobie na to spojrzeć i zobaczyć w jaki sposób spędzałem czas i jak sumiennie podchodziłem do postawionych sobie wyzwań. A czy pod względem artystycznym jest się czym chwalić? Nie uważam, aby moi rycerze Dol Amroth prezentowali wysoki poziom malarski, ale też nie taki jest mój zamierzony efekt.
Przede wszystkim zawsze muszę rozdzielić dwa aspekty malowania figurek- czas oraz przeznaczenie. Stąd też oczywiście biorą się dwa sposoby i idee malowania, jedna na solidny detal i wykończenie wystawowe, aby pociągnąc kreskę do perfekcji. W ten sposób można malować modele na wystawy, konkursy, dla ozdoby, ale jednak wymaga to poświęcenia ogromnej ilości czasu. Nie taki jest mój cel.
Drugi sposób, to malowanie przyzwoite, ale też uproszczone, z prostym światłocieniem, które nie sprawia niemalże żadnej różnicy podczas gry. Zajmuje o wiele mniej czasu i jest raczej nastawione na przygotowanie figurek do gry. To jest mój cel, ponieważ posiadam zbyt wiele modeli, aby poświęcić wiele godzin każdej jednej.
Dlatego jestem zadowolony z rycerzy Dol Amroth, bo przy stosunkowo niskim nakładzie czasowym, udało mi się ich przygotować do gry w zadowalającym stopniu.
W przeciwieństwie do np. Galadhrimów, którym poświęciłem masę czasu, a generalnie jakość wykonania podczas gry jest nie do odróżnienia. Nawet na zdjęciach, jeżeli nie zrobi się ich odpowiednio, dopiero przy bliższym spojrzeniu na żywo.
Sam nie wiem czy moje podejście jest dobre. Chętnie wysłucham opinii. Czy warto próbować wiele godzin w celu jak najlepszego wykończenia, czy lepiej spędzić mniej czasu i osiągnąć po prostu solidny, dokładny, ale prosty efekt? Czy raz pomalowane modele będą w stanie przekształcić się w coś wysokich lotów? Jest tu pełno niewiadomych, które mam nadzieję, jakoś rozwikłam w trakcie.