Uh, w końcu po tylu latach udało mi się zebrać w sobie, aby powrócić do tego hobby. Nie było to łatwe, biorąc pod uwagę pracę, masę innych pasji, dziecko i cały czas, który jest absorbowany przez wszystko z otoczenia. Ale udało się, nie ma rzeczy niemozliwych, wróciłem. Zarówno do modelowania oraz malowania, jak również samej gry. Pozdrawiam wszystkich spotkanych na Mistrzostwach Drużynowych.
Efektem tego jest:
"Powrót do Bitewniaków- Rewitalizacja: Dol Amroth pt. 1
Tyle lat minęło, odkąd ostatni raz grałem, bądź malowałem modele do bitewniaków, a przecież było to niegdyś moją największą pasją. No, może głównie chodziło o zbieractwo, ale jednak samo malowanie to również świetnie spędzony czas. Lata mijały, a modele kurzyły się w pudłach i odmętach- czekały, a jednak wiele z nich nie doczekało się choćby nałożenia podkładu. Jeszcze kolejne pamiętają złoty okres młodych lat, gdy malowanie figurek mógłbym równie dobrze wykonać wałkiem do ścian, a efekt byłby podobny. Te również nigdy nie doczekały się poprawek, zmian.
Ale czas w końcu nadszedł, rok już się powoli kończy, ale jednak jeszcze ostatnim tchnieniem przywraca mi motywacje do odnowienia dawnego hobby, a z nowym rokiem idzie też nowy plan. Plan dokończenia oraz poprawienia wszystkich moich zbiorów, wraz z tymi armiami, które miały wątpliwą przyjemność napotkania mojej rozchwianej ręki wiele lat temu. Będzie to proces długi, owszem, zapewne w wielu przypadkach nie uda mi się uzyskać oczekiwanego efektu, ale mam nadzieję przywrócić lub nadać wszystkim poziom, przynajmniej porządnego stolika growego.
Plan jest prosty:
- Bierzemy każdą armię po kolei.
- Przyglądamy się i oceniamy stan, co można poprawić, co można spróbować poprawić, na czym postawić krzyżyk i tabliczkę "Młody byłem!".
- Najpierw lecą pod pędzel modele niepomalowane, a następnie bierzemy każdego gostka z osobna i poprawiamy farby, które się tam kiedyś wylały.
- Porównujemy stan przed i po.
Nigdy nie byłem mistrzem pędzla, ale myślę, że jeszcze jestem w stanie wykrzesać z modeli chociaż tyle, aby nimi przyjemnie grać od nowa. Każdy kolejny model, to zaprawa oraz przypominanie sobie podstaw malowania od nowa. Co z tego będzie? Zobaczymy, nie mniej czas zacząć!
Żeby nie być gołosłownym, na pierwszy rzut lecą oddziały Dol Amroth, które nigdy nie były liczne w moich zbiorach. Ale i sama charakterystyka armii, jej opisy z książek i uniwersum jasno przemawiają, że te oddziały są jedynie wsparciem potęgi Gondoru, żadna to armia z prawdziwego zdarzenia, ale o wartości bojowej świadczą nie tylko liczby... Oddziały Dol Amroth nie są złożone z pierwszych lepszych brudasów, więc miałem wątpliwości, czy oby na pewno warto przypominać sobie wszystko własnie na nich, wszak te modele powinny się prezentować elitarnie. Ale trąby zabrzmiały, farby ruszyły, co tam, niech będzie, przynajmniej jest to lepsze od kolejnego orka z fabryki orków bojowych Jacksona.
W pierwszej kolejności idą piesi rycerze, pieszy kapitan Dol Amroth oraz piesza wersja Księcia Imrahila.
Pierwsi od lat, płoty za koty, przed i po."