Nie, ja tak nigdy nie miałem :P Ale w sumie to nic złego w porównaniu do innej twórczości jaką można znaleźć... Wypożyczasz grubą książkę Jasienicy, przypadkiem spoglądasz na wewnętrzną stronę okładki a tam "Ona tu jest i leży na mnieeeeee".
Wtedy wiesz, że po czytaniu musisz umyć ręce :P
Najbardziej mnie dziwi jak spotykam z biblioteki książkę z autografem... cud że bibliotekarz akurat niezainteresowany autorem i nie wymienił i drugi cud, że jeszcze żaden wypożyczający nie 'zatrzymał' sobie.
Nigdy nie piszę po cudzych książkach. Za to po swoich bardzo często.
Swoją drogą- jeżeli szukacie pozycji popularno-naukowych które warto przeczytać, zajrzyjcie tutaj: http://madreksiazki.org/
To strona z recenzjami o tyle specyficzna, że piszą w niej fachowcy w swojej dziedzinie.
Fajna strona, choć w niektórych tematach to musiałbym zacząć od podręcznika z gimnazjum... Czytam teraz ostre hard sci-fi i chyba więcej czasu spędziłem na sprawdzaniu(bo nie mogę przejść dalej nie wiedząc...) terminów niż czytaniu... no ale skąd ja mam kurna wiedzieć co to jest: dobutamina, leuenkefalina, tigmotaksja, różne terminy astrofizyczne(precesja?), a już nie wspominam jak jest coś w stylu transformaty Fouriera czy falki, a na polskiej wiki same wzory, wtf.
Przy okazji sprawdzania tego, to się cieszę, że na tyle ogarniam angielski, trudno coś ludzkiego znaleźć po polsku, bo to zwykle jakieś uczelniane materiały.