Jestem świeżo po Metrach 2033-5, książkach Diakowa, Ciemnych Tunelach i Szeptach Zgładzonych. Szukam teraz jakiegoś post-apo, ale w jakimś innym uniwersum. Ktoś może coś polecić?
Może nie postapo, ale
Futu.re od tego całego Glukhovsky'ego czytałeś?
Jest jakaś seria Fabryczna Zona, jakieś pozycje wyraźnie inspirowane hypem metrowym...
W sumie nie znam żadnej innej spójnej serii postapo oprócz przesławnej
Mrocznej Wieży Kinga, która czerpie i z innych gatunków, oraz zamiennika papieru toaletowego cyklu
Krucjata Aherna, ale pojedynczych pozycji jest od groma, lepszych gorszych, wszystkiego wymienić się nie da..
Na pewno porządne i godne uwagi są:
Bastion Kinga,
Droga McCarthy'ego, klasyka:
Gwiazdozbiór Psa Hellera,
Dzień tryfidów Wyndhama,
Kantyczka dla Leibovitza Millera,
Ostatni brzeg Shute'a. Kilka postapo powieści ma Dick(
Prawda półostateczna,
Dr. Bluthgeld,
Dies Irae z Zelaznym), ale to trzeba lubić i od tej strony nie brałbym się za jego twórczość, no może oprócz
Łowcy androidów. Tak samo Bacigalupi, nie każdemu się podoba, i takie nie do końca postapo to jest. Podobnie z Vonnegutem, jego
Galapagos i
Kocia kołyska to nie postapo w stylu metrowym, no i ogólnie... to Vonnegut. Są jeszcze pozycje bez konkretnej zagłady, raczej z rozkładającą się cywilizacją jak w
Zamieci Stephensona czy
Echopraksji Wattsa. I w sumie u wspomnianego Bacigalupiego.
Jest dużo pozycji z zombie, ale że to jest zupełnie zamerykanizowane i się nie orientuję, to proponuję polskie
Polaroidy z zagłady.
Z polskich nowszych to jakoś lipnie(oprócz tych serii metrowych i stalkerowych)... Kilka pozycji ma Robert Szmidt(też coś ma osadzonego w uni Metra), nic specjalnego, opinie podzielone. Tak samo
Operacja Dzień Wskrzeszenia Pilipiuka. Czy też
Sztejer Forysia. Jak i
Zakon krańca świata Kossakowskiej.
Natomiast ze starszych uznana jest
Głowa Kasandry Baranieckiego. Mocne jest
Ja, Gelert Pasikowskiego(tak, tego reżysera).
Sporo jest opowiadań, więc trzeba zbiory czytać, przypuszczam że niemal każdy pisarz sci-fi jak i fantasy ma na koncie jakieś post-apo. Ziemiański ma kilka uznanych(np.
Autobahn nach Poznan) czy nawet ten gbur Sapkowski (
W leju po bombie). Jest też niemalże postapokaliptyczna
Przenajświętsza Rzeczpospolita Piekary. No to jest hardcore polityczno-historyczny większy niż Ziemiański, Pilipiuk czy Szmidt.
Nie orientuję się aż tak w starszych pisarzach, no jest nieznane konserwatywno-kościelne i nie sci-fi
Świat popiołów i
Wyczerpać morze Dobraczyńskiego. Z pisarzy fantastycznych, to
Laboratorium nr 8 Wolskiego,
Schron Jabłońskiego, Oramus ma
Dzień drogi do Meorii, w której nacisk jest bardziej na polityczne odniesienia do rzeczywistości, Huberath w opowiadaniach. Można natomiast (i po prostu warto) przeczytać znane, uznane i z elementami czy tłem apokalipsy zajebiste pozycje:
Cylinder van Troffa Zajdla,
Kongres futurologiczny i
Niezwyciężonego Lema oraz
Robota Wiśniewskiego-Snerga.
Nie da się napisać postu o sci-fi nie wspominając Dukaja, więc oczywiście u Dukaja również pojawia się apokalipsa, ale zawsze w innym wymiarze, może oprócz jego początków, czyli opowiadanie/mini-powieść
Xavrasa Wyżryna. Post-apo to
Starość Aksolotla, czy opowiadanie
Science Fiction ale i tak jest to mocno osadzone w jakimś post-cyberpunku, czyli apo jest, ale nie militarno-surviwalowe albo nie jako jedyny wątek, a jeszcze bardziej w tle jest w Extensie, Czarnych oceanach i różnych opowiadaniach. Po prostu dla Dukaja takie metrowe post-apo to nudy :P
Poza tym bardzo bardzo postapo jest
Piknik na skraju drogi Strugackich, ktory trzeba przeczytać.
Myślę, że sobie coś z tego wybierzesz...
(i nie myśl, że to wszystko przeczytałem :P)
Ja aktualnie czytam sagę Georga R. R. Martina "Pieśń Lodu i Ognia". Wciągające fantasy z dworskim intrygami i wojnami w klimacie średniowiecznej Europy. Idealne dla fanów stylu tolkienowskiego
Na podstawie sagi był ( i chyba nadal jest) realizowany serial Gra o Tron. Na pewno ktoś kojarzy
No to fajnie, że czytasz Pieśń, bo są momenty, że można to nazwać literaturą przez duże L, ale tak ci delikatnie dam do zrozumienia, że chyba każdy to zna i nawet mamy od tego wątek w tym dziale... :P
Aha, i wypada mi naprostować, że określenie, że Pieśń jest w stylu Tolkienowskim jest zdecydowanie na wyrost, podobieństwa są w rozmachu i wymyślonym świecie, ale gdzie tam u Tolkiena jakaś przyziemna polityka, seksy, zbrodnie, ludzkie problemy i wojenne wyniszczenie? I z drugiej strony: gdzie u Martina walka Dobra ze Złem, świat legend, wiersze i klasyczny język wielkiej epopei?
Pozostawiam do przemyślenia...
Ale trzeba przyznać, że Pieśń wpisuje się trochę w nurt post-apo, w końcu już nadeszła Zima... :)