Książkę rzeczywiście czyta się dobrze, wciąga, ale to chyba efekt "przygody na bezludnej wyspie", który mocno działa na białych z północnej półkuli, już nie wchodząc w takie trywializmy, że książka o chłopcach dla chłopców...?
W każdym razie dobre jest to, że można odczytywać tę opowieść na różne sposoby, jednak mi jakoś nie pasowała alegoryczność samej fabuły, tak jak to napisałeś o "upadku kultury", jakieś to uproszczone i bardzo pachnie jakimiś mrokami umysłu autora po IIWŚ i jakimś szukaniu wyjścia w cywilizacji jak sugeruje zakończenie, przy czym pojawia się ona jak jakiś bóg, no i jest uzbrojona, więc właściwie mamy to samo zło, tylko ucywilizowane. Więc w sumie jaki upadek, skoro to znów ten sam stan? Więc to wcześniejsze obrazowanie chłopaków na dzikusów może wskazywać na postrzeganie przez Goldinga innych niż anglosaska kultur za jakieś dzikie, popędliwe, złe i niskie?
Na szczęście jest też wiele symboliki* w powieści i te elementy podtrzymują wartość całości, np. jak łatwo dobre wspólne działanie zanegować, jak przemoc "rozwiązuje problemy", świńska głowa, wrak samolotu, polowanie na świnie i inne takie, no można się w tym bardzo przyjemnie babrać.
No i dla fanów mroku ludzkiej duszy to jest pozycja obowiązkowa, choć aura wyspy może na to nie wskazuje, to można na to patrzeć jako na mega mroczne cywilizacyjno-egzystencjalne więzienie :P
Podobna w wyrazie, czyli taka symboliczno-alegoryczna powieść idei jest książeczka "Spadkobiercy" Goldinga, też z tym ciężkim, mrocznym skrzywieniem od autora, ale bardzo ciekawy bohater i zakończenie.
A tak w ogóle propsy za czytanie - jakby nie było - klasyki :D
* podobno symbolika zawsze jest górą nad alegorią, że niby pierwszą każdy może różnie odczytać i znaleźć nawet nie tam gdzie autor zamierzał, a alegoria jako intencjonalna i z tezą jest prostacka i nieuniwersalna(bo opiera się na symbolach do których potrzebny jest kulturowy czy odautorski klucz - stąd ludzie z różnych kultur nie kumają nawzajem swoich dzieł)
Btw z takich też rzeczy o czającym się w człowieku ZŁU, na polskim gruncie - Anna Dziewit-Meller "Góra Tajget"