Jest taka zajebista seria komiksów Kroniki Czarnego Księżyca, pojawia się tam genialna postać Ghorghor Bey, uroczy prymityw z wielkim tasakiem. Zawsze wydawało mi się, że jest to karykatura tego co nazwałbym psychologią średniowiecznego pola bitwy. Oglądałem jednak kiedyś program w którym rekonstruowano wygląd najemnika z okresu późnego średniowiecza, na podstawie wykopanej czaszki. To co z tego wyszło wyglądało dokładnie tak jak Ghorghor Bey. Facet samym ryjem wysyłał komunikat - "odłóż broń i połóż się na ziemi, to może cie nie zjem". Nie wiem jak go tam zaciukali, ale facetowi zdecydowanie pasował tasak, bo jego twarz to była sieczka blizn. Znowu powołam się na "Conquest" bo jest też odcinek o tym jak można zmienić poglądy polityczne komuś zakutemu w stal - ponoć nadziak to wcale, a wcale nie jest taki super, bo nie można go wyjąć po użyciu z pancerza adwersarza. Pokazali znacznie ciekawsze rozwiązania np. sporej wielkości młotki nabijane kolcami i inne czarujące rozwiązania, w każdym razie miecze, nawet te do pchania w szczeliny wypadały bardzo blado.