Wiara w jakiś byt, dogmaty, itp. wywodzące się z jakiejś świętej księgi nie wydaje się zdroworozsądkowa, choć szczerze mówiąc dzisiejsza nauka i jej odkrycia są dla zwykłych ludzi również jak jakieś dogmaty... no ale nie stoi za nimi nieomylny ktoś i jedyna słuszna doktryna(choć pozytywistyczne, scjentystyczne podejście takie niegdyś było...). Poza tym różni są ludzie i dla części w pełni rozsądne jest uznawanie absulutu, patrona, itp.(ale np. dogmatów już nie), więc raczej ciężko powiedzieć, co to jest ten zdrowy rozsądek tak do końca. Jednakże ogólnie "wiara" nie jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, w końcu wierzy się w mnóstwo małych rzeczy, zjawisk, czy w ogóle w świat... Inaczej budzilibyśmy się rano pełni wątpliwości o wszystko...
Aha, no i przykro mi Harry, ale ludzie wierzący raczej się obrażą, w końcu to tak, jakbyś mówił im, że nie mają rozumu... :P
A żeby było do tematu... ostatnio widziałem "Poradnik pozytywnego myślenia", świetny film, doskonale wykonany, jedynie końcówka taka raczej typowa. Może sobie zobacz to Harry, przez jakiś czas nie będziesz myślał o Śmierci, co jest Wieczna i Nieunikniona, buuu...