Bardzo, ale to bardzo mi zaimponowaliście nadesłanymi kartami.
Dzięki Brusie i Claudie jestem oczarowany.
Póki co nie ma jeszcze zarysowanej historii postaci, czy informacji o tym co mielibyśmy z nimi począć, gdybyście nie mogli grać. Ale to szczegóły które na pewno uda nam się jeszcze dopracować.
Macie prawo do swoich tajemnic, zostaje mi tylko problem wyjaśnienia dlaczego wasze postacie trzymają się razem. Gustav Kohl i Abdone Vetraio mogli poznać się wczoraj, obudzili się w karczmie skacowani, nie pamiętają nawet jak zaczęli pić, ale już są przyjaciółmi. Natomiast dlaczego znają Aenarhannę, czemu ona z nimi gada?
Nieroby awanturnicy rzeczywiście rzadko mają mydełko w ekwipunku, nie oznacza to jednak że każda postać jest zbudowana o ten wyrazisty schemat. Tym niemniej ziejące optymizmem postacie to solidny fundament na którym opiera się rozmach Starego Świata.

Wołchw, guślarz, to dla mnie jednak tyle co Druid.
Postacie których brakuje w podręczniku, mogą pojawić się w grze, musimy mieć jednak jakąś podstawę.
Tu znajduje się przykład postaci, których z jakiegoś powodu zabrakło w podręczniku, nie wiem czemu?
Jeśli chcesz iść w kierunku druida możesz zacząć grę jako zielarz, to jest też kapitalna profesja dla postaci rezerwowej.
To znaczy, kogoś zaprzyjaźnioego z drużyną, kogoś kto będzie w tragicznym przypadku mógł nawet zastąpić utaconą postać.
Chlip..., chlip..., tak to jest możliwe! Postacie czasami giną. Częściej jeśli podejmują się odważnych działań, którym osobiście zawsze kibicuję. Np. amatorskim próbom podboju przestworzy. Powiedzmy, że Gustav Kohl i Abdone Vetraio pomogą ci zbudować katapultę, a ty będziesz tworzył kolejne postacie, raz za razem, sprawdzając czy któryś z nich nie nauczy się szybować. To śmiałe założenie, ale ma szanse powodzenia! Są oddziały latające w Warhammerze, komuś do jasnej *&($#*! musi się udać!
Natomiast nie zanotowano prób opętania wiatrów magii, które nie prowadziłyby do dekorowania ścian biblioteki wyrazistą tapetą z mózgu.
Tutaj należy też zadać sobie pytanie w zasadzie jaki mag jest zrzeszony?
To znaczy o wiele trudniej byłoby zagrać magiem który mówi do Wielkiego Teagonisty, "Hej, stary byku", niż np. kimś kto działa w miejscowości RotzvonderNase właśnie jako guślarz - specjalista od naparu z marchwi i pietruszki.
Są takie profesje jak Nekromanta, które z definicji są bardzo, ale to bardzo niezrzeszone.
Ścieżka magicznej kariery jaką jest uczeń czarodzieja, no ile można latać po zakupy i sprzątać! No miałeś miotać kule ognia, a myjesz latrynę Nostradamusa! Ja mu pokażę!
No i proszę, mag niezrzeszony!
Natomiast nie można wprowadzać wysokopoziomowych postaci z innych sesji, np. najemnika argonautów, tego który nauczył się latać, czy dowódcy elitarnego oddziału kawaleri Królewskie Pantery, więc nie można też zagrać magiem który nauczył się od goblińskich szamanów używać magicznych grzybków, opanował tajniki wszystkich szkół magicznych nawet do nich nie uczęszczając. Takie postacie podobnie jak Karl Franz nie rzucały by się po 5 ZK, nie leciały by wykonać zadania z ogłoszenia na słupie, tylko po to by utłuc jakiegoś przerośniętego szczura. Duże szczurze kupy poruszają wyobraźnię, ale bez przesady.
Stasiulek napisz chociaż, że mam ukończyć tę postać, że sprawa cię przerosła. Zawsze możesz jednak podąć wyzwanie.
Brusie i Claudie, jeśli coś jeszcze dorzucicie to fajnie, ale i tak mi zaimponowaliście!
Dominique - witaj na pokładzie! Mam nadzieję, że przedstawisz nam kartę postaci, przynajmniej charakterystykę podstawową. Jest już jakiś szkic.
Mam też nadzieję, że szybko zamkniemy sprawę Ivana, niepotrzebna strata czasu z tym kontem.
Całą resztę podczytywaczy, serdecznie zapraszam.