Wszystko prawda, to zupełnie słuszna koncepcja. Możemy też zacząć w mechanice 3 ed, grając kampanię z 2 ed, w Starym Świecie z 1 ed - wtedy wszyscy dostają kręćka i jest kupa śmiechu.
Tak z ciekawości, jest coś takiego jak Zoat w 2 ed?

Wiesz, ta pierwsza edycja to dla mnie magia metalowych figurek - słyszę przy tym Iron Maiden, druga edycja jest bardziej spójna, pierwsza to szał twórczy całej armii indywidualistów takich jak Bob Naismith, druga to zwarty, spartański, zgodny szyk najemników jak Karl Kopinski.
Tak na prawdę to fajnie, że mamy taki "problem". Zostałbym jednak przy mechanice z konkretnej kampanii, czyli jeśli Wenętrzny Wróg w 1 ed, jeśli Popioły Middenheim to 2 ed. Tak dla zasady.
Fajnie byłoby przejść po kolej wszystkie przygody, kolejne kampanie, to możliwe, jeśli ładnie się zgramy.
Wcale nie muszę być cały czas MG, sam bym chętnie zagrał - moja postać to Hans Talhoffer.
Jeśli jednak gracze wolą mechanikę z 2 ed, ok.
Podaję konkretny przykład.
Pod bramami Nuln toczy właśnie bój grupa Orków, to znaczy tłuką się między sobą. Mieli najechać miasto, ale jeden z nich pokazał środkowy palec koledze, zaczeli się więc lać, szturchnęli kolejnego, ten im oddał i poszło.
Jutro pod murami, postacie graczy zobaczą porąbane ciała Orków, nikt nie przeżył, Nuln przetrwało, a gracze nie mieli okazji zdobycia PD.
To dowcip z 1 ed, można go opisać mechaniką z 2 ed, ale to tak na prawdę nie ma znaczenia. Gdyby to była 2 ed, pewnie ustalalibyśmy kto zajmuje pozycje na wieży obronnej, Orki zachowywałby się bardziej odpowiedzialnie i godnie podjęły się szturmu.
2 ed może być jednak bardziej zrozumiała, może oczywiście mieć swoich zwolenników, ewidentnie potrzebowałbym jednak czasu, na przygotowanie się do gry, zaadoptowanie zasad do gry na forum. Mam jednak nadzieje, że nie tylko mi podobają się nieodpowiedzialne Orki, czyli nie musimy się krępować mechaniką.