Był kiedyś znany prosty sposób na problemy tytpu "Udowodnij mi swoje istnienie".
Polegało to na tym, że delikwentowi w ramach udowodnienia ścinano głowę. Jeśli przeżył, znaczy, że nie istnieje, bo to nie do pomyślenia, by coś żyło bez głowy. Jeśli nie przeżył to znaczy, że istnieje, a raczej istniał. Ktoś chętny?:D
Poza tym, przyborze, istnieje zasada domniemania niewinności ; d Ty musisz udowdnić nieistnienie tego czegoś, nie odwrotnie.