Warto zrozumieć definicję tego słowa- telekineza to możliwość poruszania przedmiotów nie dotykając ich. Czyli załóżmy, że jakbym umiał robić tą telekinezę, to mógłbym sobie jak chcę podnosić i przesuwać przedmioty, które widzę. A teraz spójrzmy na to obiektywnie- BEZ JAJ nie wiem kto to wymyślił, ale to pomysł rodem ze Star Warsów. Jakby ten ludzki mózg nie był skomplikowany, to może powstać komputer, nie tak samo skomplikowany, ale może choć w połowie i wykorzystujący 100% swojej siły, czyli 50% ludzkiego mózgu. I wy myślicie, że taki komputer miałby telekinezę, itp.?
Na prawdę chce mi się śmiać, jak czytam posty typu: "magia istnieje, otworzyłem windę nie dotykając jej!". Poza tym spójrzcie na największe intelekty świata, np. Albert Einstein. Potrafił wykorzystywać ok. 10% swojego mózgu i robił jakieś triki paranormalne? Wręcz przeciwnie, zajął się fizyką, czyli nauką najbardziej gardzącą wszystkimi pseudonaukami.
pozdro