Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Prophesy of Pendor  (Przeczytany 684167 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline malyboy

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 82
    • Piwa: 0
      • Lordswm
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2280 dnia: Października 09, 2010, 06:53:23 »
    akurat ja zauważyłem ,że lordowie najmują ciągle te same armie najemne np. syla uzas na 2 kampanie 2 razy był tylko przez d'shar najmowany ,podobnie valdis najmuje min. armie jatu kiedy inne frakcje ich nie najmują ,a armie stacjonują chyba do czasu aż nie zginą :P
    « Ostatnia zmiana: Października 09, 2010, 08:10:44 wysłana przez malyboy »

    Offline detour

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 77
    • Piwa: 0
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2281 dnia: Października 09, 2010, 08:59:13 »
    Zająć pierwsze czy drugie miasto to nie jest taki problem, jak zdobyć ostatni bastion. Ja stanąłem pod ostatnim zamkiem D'Shar i nie mogę nic zrobić. Siedzi tam z dziesięciu lordów z pięćsetką różnego badziewia i do tego najemny Syla Uzas, który ma 280 Immortali i 200 Shadow Centurionów. Wyciągnąć ich się nie da, a szturmy kończą się klęską mniej więcej po wybiciu ich 150-180 ludzi. Próby podejścia do zamku to po prostu jedna wielka rzeźnia, niezależnie od taktyki. Zresztą jaką tu taktykę zastosować, jak kwiat mojej armii jest wybijany zanim dojdą do drabiny. Jak długo taki bohater jest na służbie u władcy? Można go jakoś wyciągnąć w pole, czy odpuścić i czekać, aż inna frakcja zrobi to za mnie?

    niestety jedynym wyjściem może być zebranie dużo większej armii (podjazd z kilkoma lordami) i walka automatyczna
    tak zdobyłem Janos z powodu jak Twój

    Niektóre konfiguracje zamków/ miast lub/i ich obsady uniemożliwiają jakąkolwiek taktykę

    sposób z ostrzałem sprzed murów nigdy nie wyszedł mi zadowalająco i wciąż nie mogę
    uwierzyć ludziom, którzy go stosują

    Offline malyboy

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 82
    • Piwa: 0
      • Lordswm
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2282 dnia: Października 09, 2010, 09:23:21 »
    Zająć pierwsze czy drugie miasto to nie jest taki problem, jak zdobyć ostatni bastion. Ja stanąłem pod ostatnim zamkiem D'Shar i nie mogę nic zrobić. Siedzi tam z dziesięciu lordów z pięćsetką różnego badziewia i do tego najemny Syla Uzas, który ma 280 Immortali i 200 Shadow Centurionów. Wyciągnąć ich się nie da, a szturmy kończą się klęską mniej więcej po wybiciu ich 150-180 ludzi. Próby podejścia do zamku to po prostu jedna wielka rzeźnia, niezależnie od taktyki. Zresztą jaką tu taktykę zastosować, jak kwiat mojej armii jest wybijany zanim dojdą do drabiny. Jak długo taki bohater jest na służbie u władcy? Można go jakoś wyciągnąć w pole, czy odpuścić i czekać, aż inna frakcja zrobi to za mnie?

    niestety jedynym wyjściem może być zebranie dużo większej armii (podjazd z kilkoma lordami) i walka automatyczna
    tak zdobyłem Janos z powodu jak Twój

    Niektóre konfiguracje zamków/ miast lub/i ich obsady uniemożliwiają jakąkolwiek taktykę

    sposób z ostrzałem sprzed murów nigdy nie wyszedł mi zadowalająco i wciąż nie mogę
    uwierzyć ludziom, którzy go stosują


    akurat mi wychodzi :P ,ale duże znaczenie ma też położenie zamku/miasta i teren ,ostatnio oblegałem chyba sarleon to przy respawnie był już mur ,ale i tak było lepiej niż np. z zamkami które są położone na jakiejś górce ,trzeba się wspinać i łucznicy nie mają dobrej pozycji do ostrzału bo tych stojących przy drabinie trudno wtedy trafić

    Offline ałtsajder

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 892
    • Piwa: 4
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2283 dnia: Października 09, 2010, 09:52:02 »
    Prawdę mówiąc, ja wolę stracić 30 łuczników niż 10 zbrojnych.Jak zauważyliście, gdy łucznik, będący pod ostrzałem skieruje swój ogień na drugiego łucznika, dlatego taktyka, ciągłego ostrzału jeszcze mnie nie zawiodła....

    Ja nigdy nie czekam, aż moi łucznicy wszystkich wystrzelają, bo to i tak nie realne....
    Kiedy Piechota rusza na mury, ja tym czasem rozpraszam łuczników, którzy mają dać i osłonę.Gdy piechota zajmie przyczółek na murze,wtedy do nich dołączam...,
    -wstrzymuję piechotę przy schodach,
    - łuczników kieruję na mury - tutaj pozycja łuczników się zmienia.Teraz oni są na górze
    Oczywiście!Niektóre zamki są takie, że rzeźba terenu nie pozwala na jakąkolwiek taktykę, ale nawet w tym przypadku rozstawiam łuczników, na tyłach,żeby nie ginęli niepotrzebnie przy drabinach...

    Rad to ja nie potrzebuje, gram w ta gre od paru lat. Problem jest u mnie w tym, ze mi sie nie chce ukladac jakis taktyk. Czekać, aż moi łucznicy i kusznicy wypuszczą we wroga wszystkie pociski? Nierealne, wrogich strzelców jest znacznie więcej i mają lepszą pozycję (stosunek strzelców do walczących w zwarciu jest u mnie mniej więcej 1:3 lub 1:4). A co do zakonów to żadne Ebony Gautlet. Nie i kropka. Nie mam zamiaru kierować się zajebistością uzbrojenia i statystyk, podoba mi się Empire i nimi będe grać. Zresztą, czekać na 100 zakonników? Prędzej usne przed monitorem niż mi się utworzy 100 szlachciców, których jeszcze trzeba wyszkolić...błaagam. Ja pierwszy wchodze po drabinie, biore miecz w dwie rece i robie wylom w murze aby moi wojacy mogli sie wbic. Kiedy juz jako taki przyczolek sie utworzy przebijam sie na jedno skrzydlo i wybijam strzelcow (tu znow Immortale i legionisci czesto koczuja ze swoimi oszczepami a takich nie da sie zabic na hita niestety...) i sam biore luk w garsc i wypuszczam moje 40 strzał we wroga skotłowanego z moimi żołnierzami.

    Ja zająłem moje pierwsze miasto, Larie, przy udziale 90 moich (z czego połowa doborowi i może 10 Immortali) oraz przy pomocy dwóch lordów. Krótko potem zająłem Ethos dołączając do armii oblegającej dwóch następnych lordów.

    ta...i to ja w tej grze lubię....Kiedy Piechota, utrzymuje schody na samej górze, łucznicy świetnie się sprawują, prowadząc dość bolesny dla przeciwnika ostrzał w plecy - sam w tym momencie, łapię łuk, szukam kołczanu, i strzelam dalej

    EDIT:W moim przypadku, walka na pierwszym ogniu, odpada (czasami stosuję ją w Warband z racji kopania :]).Grając na chyba trudnym, poziomie(nie wiem ile %, ale w opcji: trudność AI jest na najwyższym), w puszcze po konserwach, z ciężkim dwuręcznym mieczem, nie jestem w stanie przeżyć, do zajęcia przyczółku.Dlaczego?Przeważająca ilość łuczników i zawzięci wojowie, walący mi po głowie średnio 6hit/s powodują, że padam w na samym początku bez możliwości wykonania uderzenia. Zaraz powiecie:"To Ty grać nie umiesz..."Otóż, problem tkwi w głupim AI, który jak napotka gracza na drabinie, czy wieży, spycha go na krawędź, co kończy się glebą pod murem, z ryjem w fosie.Poza tym, szkoda marnować dobrego łucznika, którym jestem.
    Co do długości rozgrywki, hm.....wszystko zależy jak wygląda gra....jeżeli mam wystarczającą armię, którą mógłbym podbić obojętnie jakie miasto, zaczynam grę od początku...
    « Ostatnia zmiana: Października 09, 2010, 11:52:27 wysłana przez ałtsajder »

    Offline Liveon

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 490
    • Piwa: 0
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2284 dnia: Października 09, 2010, 11:03:35 »
    Nie chcę wchodzić w zbędne polemiki(tym bardziej, że dopóki PoP nie wyjdzie pod WB, definitywnie z nim skończyłem- muszę wykorzenić złe/nieprzydatne nawyki łucznicze,bo teraz gram tylko i wyłącznie w cRPG/WB, a tu jest zupełnie inny/nieporównywalny stopień trudności, jaki i inna 'fizyka'), ale:
    -raszować samemu na drabinach, to można max na ~75%trudności(sam tak zaczynałem jeszcze w native z long great axe w garści, zgadza się- fun jest duży(początkowo), ale dla mnie to zbyt łatwe/nudne na dłuższą metę).
    Moja taktyka jest podporządkowana stopniowi trudności od 111% do 125%(w 2.5 w polu pod koniec grałem na battlesize 400, w 3.1 grałem na 200, bo jest kiepsko zoptymalizowana) i moje komentarze/porady są dla graczy grających na podobnym poziomie, jak i również do graczy, którzy potrafią wyszkolić 100 zakonników i nie zasnąć w międzyczasie,heh... inaczej to zwykłe łubu-dubu, a nie M&B/PoP , IMHO.
    I tu nie ma miejsca na samobójcze misje,mimo że, jak łatwo zauważyć na skrinach, mam praktycznie najlepszy setup do zdobycia/kupienia w PoP-ie.
    Empire jest najmocniejszą frakcją, więc w czym rzecz(+jedne z najmocniejszych zakonów-w polu wręcz najmocniejsze, zarówno, jeśli chodzi o jazdę(szedołsi), jak i o piechotę(nieśmiertelni))?
    Sam o tym tu pisałem, ze gdybym się nastawiał na szybki podbój , to wybrałbym królestwo oparte na kulturze Imperium.
    W PoP 3.1 dociągnąłem do 540 dnia, zanim  mod zaczął kraszować (i taki czas to normalka, dla mnie, grając w moda), notabene w native dociągnąłem do  ponad 1200 dni, ale tam już rzeczywiście mocno przesaadziłem( wtedy nie znałem ani tawerny , ani tym samym sceny modowej:)

    EDIT: Pierwsze miasto(w PoP 3.1) zaatakowałem i zdobyłem(ze sporymi stratami) ok 250 dnia gry.
    EDIT1: Aha, żeby była jasność,czy w native czy w 2.5,i 3.1, od momentu wywołania rebelii/założenia własnego królestwa nigdy nie wspomagałem się wasalami.
    EDIT2: Taktykę podobną do mojej opisywało w tym wątku, co najmniej 2 graczy,tylko komu by się chciało czytać od początku ten wątek...
    EDIT3: i żeby był pełniejszy obraz jak gram/a właściwie grałem, to biegłość w łuku miałem np w 2.5 na poziomie powyżej 650p(pomimo, że w mastera władowałem tylko 4 punkty) i łucznictwo/powerdraw to jedyna umiejętność którą zawsze rozwijam na 10- mam nadzieje , że to paru osobom rozjaśni sytuację:)
    EDIT4: Aha, co ważne, i choć to wynika z prostej arytmetyki(~240-~100) to przypomnę, że ostatni respawn(o ile do niego dochodzi) przy oblężeniu to szturmowcy(Gryffici,Sokolnicy lub Szedołsi(Imperium się kłania) etc., etc
    Tu widać chyba najlepiej(dla uważnego obserwatora), że rzeź odbyła się jeszcze przed wejściem na mury(przy okazji; to chyba mój rekord jeśli chodzi o 'fragi' w PoP-ie).
    EDIT5: w 2.5 podobną taktykę stosowałem wykorzystując(mój ulubiony) zakon Clarion Call
    , a zanim wyszkolę zakonników -Hero Advntr/Ravenstern Rangers+cała reszta tałatajstwa(i to tylko odnośnie zamków z nieliczną/słabą obsadą)




     

    « Ostatnia zmiana: Października 09, 2010, 17:13:34 wysłana przez Liveon »

    Offline Kamil19st

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 13
    • Piwa: 0
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2285 dnia: Października 09, 2010, 20:56:45 »
    Przepraszam że nie na temat,ale jest tyle stron że nie potrafię znaleść spolszczenia.Czy ono wogóle jest? do tej 3.01 wersji czy jak jej tam...z góry dziekuje

    Offline malyboy

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 82
    • Piwa: 0
      • Lordswm
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2286 dnia: Października 09, 2010, 21:04:27 »

    Offline Mortis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 589
    • Piwa: 3
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2287 dnia: Października 09, 2010, 23:18:09 »
    EDIT:W moim przypadku, walka na pierwszym ogniu, odpada (czasami stosuję ją w Warband z racji kopania :]).Grając na chyba trudnym, poziomie(nie wiem ile %, ale w opcji: trudność AI jest na najwyższym), w puszcze po konserwach, z ciężkim dwuręcznym mieczem, nie jestem w stanie przeżyć, do zajęcia przyczółku.Dlaczego?Przeważająca ilość łuczników i zawzięci wojowie, walący mi po głowie średnio 6hit/s powodują, że padam w na samym początku bez możliwości wykonania uderzenia. Zaraz powiecie:"To Ty grać nie umiesz..."Otóż, problem tkwi w głupim AI, który jak napotka gracza na drabinie, czy wieży, spycha go na krawędź, co kończy się glebą pod murem, z ryjem w fosie.Poza tym, szkoda marnować dobrego łucznika, którym jestem.

    To ty chyba grać nie potrafiasz :) Gram na ustawieniach optymalnych, czyli średnich (wszedzie środkowa opcja, oprócz AI najtrudniejsze) i spokojnie potrafie samemu zrobić dziure dla moich żołnierzy...przez którą przeciśnie sie pierwszych trzech żołnierzy i dalej już ich zostawiam. Taktyka jest prosta. Nie ide z drabiny prosto na ostrza dając się zarżnąć jak baran tylko robie zgrabne salto nad blaszanymi konserwami i ląduje za ich plecami, w locie czasem kosząc jednego :) Efekt? Połowa odwraca się w moją stronę (tych zarzynam) a druga połowa przewaznie odsuwa się (co pozwala moim wojakom wejść) a potem stara się wrócić na pozycje, ścierając się z moimi.

    Offline ałtsajder

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 892
    • Piwa: 4
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2288 dnia: Października 10, 2010, 10:38:04 »
    tiaa...podskocz nad czerepami w blaszanej puszce z ciężkim mieczem, przy ostrzale łuczników i oszczepników..może i jest to możliwe ale z atletyką na 10, siłą na 100, .Ale szczerze wątpię w tą taktykę, ponieważ ciężko znaleźć miejsce na lądowanie przy wyrwie w murze,za plecami wroga, co oznaczało by glebę za murami a tam już śmierć...Właśnie sprawdziłem.... gram na 130% przy bitwach na 260.Uwierz mi!To nie jest możliwe!!!

    Offline Liveon

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 490
    • Piwa: 0
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2289 dnia: Października 10, 2010, 11:48:56 »
    Sorry Mortis, ale w kategorii  "Papkin 2010" wysforowałeś się do ścisłej czołówki na tym forum,heh.
    Do łez mnie rozbawiłeś zwłaszcza tekstem"Gram na ustawieniach optymalnych, czyli średnich", ROTFL.
    To ja proponuję określić twój styl walki jako " optymalny( dla Ciebie), czyli średni"
    A nazywając rzeczy po imieniu -Ty grasz, zwyczajnie, na poziomie łatwym, czyli tak jak myślałem- zwykłe łubu-dubu.
    Bo zadałem Sobie trud i poustawiałem opcje według twoich wskazówek(i to przy innych optymalnych założeniach).
    (click to show/hide)
    65% trudności, więc z czym Ty tu startujesz do gości(graczy)?
    Żartowniś z Ciebie Mortis, oj, żartowniś :)

    Nawet przy dobrej wierze, że  pisząc o tych "zgrabnych saltach" masz na myśli  ok 10 lokacji zamkowych/miastowych, w których rzeczywiście zeskakuje się w dół, na głowy obrońców, to co z resztą, z kilkudziesięcioma innymi lokacjami?
    Tam się przeczołgujesz, jak zwinny wąż, podgryzując ich w łydki?
    No i ten kawałek, że"druga połowa przeważnie odsuwa się"- tia, jasne- jeszcze pewnie zapraszają do komnat na szklanicę okowity:)

    Umówmy się Mortis, i tu będę okrutny i bezwględny w ocenie- ty grasz w zupełnie innej lidze, no niech Ci będzie, żeby nie być aż zbyt okrutnym- w lidze "średniaków".

    Pzdr

    PS Nie bierz Sobie zbytnio tego do serca , co napisałem, bo to w końcu tylko gra, ale na średni kubeł zimnej wody w pełni zasłużyłeś, swoimi buńczucznymi komentami.

    PS1 Swoją drogą, jakim cudem Ty jeszcze narzekałeś, że masz problemy z podbojem tego czy owego miasta?
    Ty nie powinieneś mieć żadnych problemów-widać miałeś gorszy(vide:optymalnie średni) dzień w krainie Pendoru, heh.






    « Ostatnia zmiana: Października 10, 2010, 12:23:41 wysłana przez Liveon »

    Offline Mortis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 589
    • Piwa: 3
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2290 dnia: Października 10, 2010, 19:05:43 »
    Owszem, gram na ustawieniach średnich (tak, to są średnie, nie łatwe). Niby masz dwukrotnie większy stopień trudności w procentach, ale ty masz tą przewagę, że używasz battle sizer'a, ja niestety takiej możliwości nie mam. ALe nie zwalam tego na to, zeby nie bylo, nie wiem ile % daje battlesizer 200 i w sumie mnie to nie interesuje. Masz zwykle jedno okienko wyżej, lubisz wyzwania - chwali się. Mi średnio się chce podchodzić do kazdego zamku jak do jeża.
    Przy zgrabnych saltach piszę o wszystkich lokacjach w grze. Atletyka na 10 i jedziesz. I jeszcze nigdy mi się nie zdażyło, żebym spadł za mur. Owszem, często ląduje na krawędzi i silne uderzenie wcale rzadko posyła mnie na dół, ale sam nigdy nie spadam. Przeważnie natomiast ląduje w kupie, wtedy postać tak śmiesznie się trzęsie na głowach obrońców i wkrótce miejsce samo się znajduje, wystarczy się podnieść, bo podczas podskakiwania nalicza wysokość jakbyśmy lecieli z góry więc czasem można nieźle oberwać.
    Co do odsuwania się - zadaj sobie troche wysiłku i sprawdź, skoro nie przejawiasz zahamowań w tej kwestii. Nie mówię, że wszyscy pędzą na łeb na szyję na dziedziniec, po prostu przez 1-3 sekundy pojawia się mała wyrwa przez którą może przecisnąć się kilku pierwszych szczęśliwców.
    I nie uważam wcale, żeby mi był przeznaczony kubeł wody, zimnej w dodatku. Każdy gra na swoich ustawianich, należałoby więc je zmienić by mówić obiektywnie. Dlatego też ja wypowiadam się po przejściach na moich ustawieniach, nie cudzych :)


    I znowu o ustawieniach... Mój hero otrzymuje 1/2 zwykłych obrażeń, innymi słowy powinieneś padać o połowę szybciej odemnie. A tymczasem ja po lądowaniu w tłumie, zaciahania kilku drabów i wycofaniu się do stłoczonych wrogich strzelców wciąż mam przeważnie 2/3 hp...czyli nie zginąłem, dziwne, co? Być może wina leży w kwestii uzbrojenia. Mój pancerz ma ochron, z tego co pamiętam 53 (lub 55) góra oraz 17 dół.

    Edit: aaa, coś mi przyszło do głowy. W kwestii uzbrojenia znaczy. Ja latam z mieczem półtoraręcznym i tarczą, której nie zdejmuje podczas "skoku kamikadze"...dlatego też dopiero po wylądowaniu i zdjęciu tarczy zaczynają się na mnie sypać razy. A zdrowia ja mam łącznie 66 (nie pakuje dużo w siłe)

    Offline Duen

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 31
    • Piwa: 0
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2291 dnia: Października 10, 2010, 21:10:11 »
    Ja normalnie kocham tego moda! :D
    Użyłem koda na uleczenie postaci a te cwaniaki zabrały mi rangę Inkwizytora!
    Screen - http://w270.wrzuta.pl/obraz/7UKwvmg1Azg/bez_tytulu

    Offline Liveon

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 490
    • Piwa: 0
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2292 dnia: Października 10, 2010, 21:21:54 »
    W native odbębniłem prawie 400 dni na na 75%(już wspominałem o tym) zanim wskoczyłem na 101%(po wywołaniu rebelii) ,a o battlesizerze usłyszałem dopiero, jak trafiłem tutaj, czyli w epoce Pendoru.
    Czyli poznałem te twoje klimaty w miarę dość dobrze ,IMO.

    Nigdy nikomu nie zarzucałem, że gra na takim czy siakim battlesizerze, bo zdaję sobie sprawę  że to wynika z ograniczeń sprzętowych, na które wiele osób, zwłaszcza dzieciaki nie ma żadnego wpływu.
    Ale co innego, jeśli ktoś mi bajer wciska, a wychodzi na to, że jest  średnim napinaczem(no offence:)
    Poza tym, wbrew pozorom battlesizer  w nieproporcjonalnie niskim stopniu przekłada się na poziom trudności(bo jeśli bez niego możemy ustawić trudność na 101% to mówi samo za Siebie), ale to już drobiazg.

    Po drugie nie wierzę ,no  zwyczajnie nie uwierzę, że Ty nawet z atletyką na 10 skaczesz na wysokość około 2m. tym bardziej że atletyka zwiększą co najwyżej szybkość rozbiegu(i w konsekwencji raczej długość skoku  , a nie samą skoczność w "pionie")- i to wszystko, na dokładkę, w ciężkim pancerzu.
    Sporo czytałem o MB, o POP , o WB, ale o takich cudeńkach tom ja nie słyszał.

    O obrażeniach to ja bym tu musiał cały wykład napisać-ale posłuże się prostym przykładem, wprawdzie z MB/cRPG i multi, ale zasada jest podobna- no więc, dopadam, jako wieśniak, na respawn, gdzie stoi jako AFK,  ciężkozbrojny tank,  i młócę bez opamiętania w niego kosą , która zadaje obrażenia, powiedzmy,  swing 19,  młócę, młócę, koszę, koszę , no i nic. Bo tu nie działa tak prosta arytmetyka/ alegorytm, gdzie co pyknięcie odbiera kolesiowi 19 punktów życia(czy też proporcjonalnie równie wysokie obrażenia}, nawet nie 10,  i nawet nie 5...
    To tak nie działa.
    Dlatego reasumując ,IMHO, ty grasz na łatwych ustawieniach, co zresztą wyrażnie jest nazwane/określone w opcjach:
    -Zredukowane do 1/2(Łatwe)
    -Zredukowane do 3/4(Łatwe)
    Ergo, nazywam rzeczy po imieniu- a nie, dajmy na to-optymalnie średnie:)

    PS jeszcze odnośnie zbroi- tak jak już wspominałem, mam najlepszy setup dostępny w PoP-ie(i ironflesha na 6), ale zanim dotrę na szczyt drabiny, w 9 przypadkach na 10, ginę( mowa o sytuacji, gdzie obsada zamku/ miasta oscyluje w granicach 500(co dla miasta jest standardem)
    EDIT:gwoli prawdy nigdy podczas oblężeń nie używam tarczy, co najwyżej NPC za nią mi służą(jak i za bagażowych noszących dodatkowe kołczany)  .



    « Ostatnia zmiana: Października 10, 2010, 21:54:16 wysłana przez Liveon »

    Offline Mortis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 589
    • Piwa: 3
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2293 dnia: Października 10, 2010, 22:27:41 »
    Jakie 2 metry? W górę? Bez przesady...Praktycznie każde miasto/zamek po przystawieniu drabiny (czyli nie wieża oblężnicza!!!) wychodzi się na blanki. Blanki są wyżej od muru, można więc bez problemu skoczyć w tłum. I praktycznie zawsze ląduje się za tłumem, nawet jesli utknie się na pierwszym lub drugim knechcie.
    Normalnie zaraz nagram filmik, co przy szybkości mojego neta (512 kb/s) może okazać się masochizmem...ale jakoś wytrzymam.

    Co do obrażeń to przecież oczywiste, że broń nie zadaje normalnie tyle obrażeń ile ma w ustawieniach, inaczej po co byłyby zbroje? Faktem jest, że na moich ustawieniach dostaje połowe mniej obrażeń niż ty, a mimo to daje rade spokojnie wejść na mury.

    A skoro nie używasz tarczy to dziwisz się, że padasz od strzał? Też bym się chetnie przerzucił na dwuręczniaka i naprawde fajnie by było mieć każdego na hit'a, ale perspektywa wystawiania się na strzał bez żadnej ochrony mnie odrzuca. Dlatego używam półtoraręcznego z tarczą, taki kompromis. Tarczą się zasłaniam przed tłumem gdy jest ciasno oraz przed strzelcami, a gdy nic takiego mi zagraża - tarcze na plecy i jedziem.

    Offline ałtsajder

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 892
    • Piwa: 4
    Odp: Prophesy of Pendor
    « Odpowiedź #2294 dnia: Października 11, 2010, 01:59:19 »
    Cytuj
    ,a o battlesizerze usłyszałem dopiero, jak trafiłem tutaj, czyli w epoce Pendoru.

     "....mam tak samo jak Ty....", dopiero tutaj poznałem battlesizera ;] - cóż to za wspaniały dar....
    ...lecz bez niego....za bardzo mi się nie chciało, ale z ciekawości sprawdziłem, że przy tych samych ostawieniach, bez użycia battlesizera, poziom trudności wynosi 101%
    Z tego co widzę Liveon to tobie też...

    Ja normalnie kocham tego moda! :D
    Użyłem koda na uleczenie postaci a te cwaniaki zabrały mi rangę Inkwizytora!
    Screen - http://w270.wrzuta.pl/obraz/7UKwvmg1Azg/bez_tytulu

    Nie ukrywam, że w native, podczas heroicznej bitwy, z której nie miałem wyjścia, użyłem  ctrl+h.Kiedy zacząłem grać w pierwszego moda na M&B, tj. PoP 2.5, również się to zdarzyło(heroiczna bitwa, a tu jak nie CTD, to zwalenie z konia przez jatu).Fakt, że rzadko, ale było...
    Gdy wydana została wersja 3, przeczytałem informacje na temat, takich bonusów...w ustawieniach radzę wyłączyć, bo jedno to kusi, poza tym bonusy są niezłe :)

    Poza tym wracając do gadki Mortisa!!
    Pamiętajcie, to jest tylko gra!To ,czy ktoś gra na 100% czy na 50%, zależy tylko od samego gracza!
    Osobiście lubię, od czasu do czasu zabawić się w "łubu dubu", zjechać z ustawień, i wymordować jako łupieżca 50% populacji Pendoru!, z czego 1/4 pada z mojej ręki - takie małe odstresowanie się ;)
    Tylko jedna uwaga!Nie pisz, że grać nie umiem, jeżeli nie masz porównania...
    Podziel się swoimi średnio zoptymalizowanymi, lub optymalnie średnimi ustawieniami (jak zwał jak chciał ;) ),t o i może wypróbuję ten manewr swoją postacią(atletyka chyba na 4(?)).Zaryzykuję...ale jak z muru się zwalę to za lekarza płacisz, a zbroję w komnacie prostujesz :p


    Cytuj
    PS jeszcze odnośnie zbroi- tak jak już wspominałem, mam najlepszy setup dostępny w PoP-ie(i ironflesha na 6), ale zanim dotrę na szczyt drabiny, w 9 przypadkach na 10, ginę( mowa o sytuacji, gdzie obsada zamku/ miasta oscyluje w granicach 500(co dla miasta jest standardem)
    EDIT:gwoli prawdy nigdy podczas oblężeń nie używam tarczy, co najwyżej NPC za nią mi służą(jak i za bagażowych noszących dodatkowe kołczany)  .
    hehe, jakbym siebie widział !!Z racji tego, że przeważnie strzały już wystrzelam, to czekam pod murem na jakąś tarczę lub dwie, po czym wspinam się na mury - naprawdę można zdrowia zaoszczędzić
    Jak ostatni raz grałem w tego moda, to odbijałem zamek od D'shar,był coś na "S", nie pamiętam dokładnie.
    Podczas podejścia, łucznicy walili ze wszystkich stron.Kiedy część ognia przekierowałem na wsparcie, piechota ruszyła na drabiny!Nie ryzykując, wtopiłem się w tłum, chroniąc się za swoimi wojakami.Pod murami, Zacząłem czystki łukiem.Ha!Padali jeden za drugim!Kiedy Piechota się jako tako wepchała na górę jednocześnie tworząc przyczółek,przy tym ponosząc ogromne straty, ja chwyciłem dwie tarcze i swobodnie, wchodziłem po drabinie!Fakt, że na górze tylko wielkością różniłem się od jeżyka, ale podziałało.
    Potem to już standard.Miecz, zrzucanie tarcz, łapanie kołczanów, miecz do ręki i rzeź niewiniątek!
    Kurna!Szkoda, że nie ma opcji kopania! :D Widok żółtodzioba lecącego z muru,po zamaszystym kopniaku w zad, który chwilę wcześniej słaniał się jakąś motyką, przed ciosem, potrafi rozśmieszyć...szczególnie , jeżeli  sytuacja ta powtarza się raz po raz ;] - to plus kilka animacji przeważyło o tym, że warband zagościł, w mojej szafce :]

    ah...już zasypiam
    Dobranoc!