Tylko, że jak ta Twoja konnica stanie na sztychach mieczy i odbije się od gigantycznych tarcz (tarcze rządzą! :D ) panów "Huskwarków" to inaczej pogadamy ;) Już nie raz przekonałem się, że nie wolno lekceważyć stojących w szeregu Nordów (dlatego zawsze nimi gram ;) ).
Owszem, łucznicy są kiepscy, ale to chyba przez sam system gry, bo nigdy nie trafiają.
Bzdura.
W Mount & Blade nie ma szansy by konnica "odbiła" się od tarcz. Szkoda, że nie potrafię zrobić filmiku z tej gierki, a pokazał bym Ci, że nie tylko oddział, ale nawet ja sam w pojedynkę potrafię przejechać wzdłuż (a nie na wprost) dwuszeregu Nordów, nie odnosząc nawet draśnięcia.
Koń pode mną pada dopiero sic. po 20 szarży indywidualnej.
Więc za pomocą jednej osoby można wybić co najmniej 30 Nordów. I co najśmieszniejsze to im mocniejsza jednostka Nordycka tym gorzej chroniona. Owszem, ma dłuższy pasek życia (Huskarlowie), ale nie ma pawęża, więc czym ma mnie zatrzymać? Paskiem życia?
Jedyna jednostka piesza, której nie da się "przewalcować" wzdłuż, to Rhodoccy sierżanci, ponieważ koń staje dęba na ich tarczach.
Na Huskarlów jest tylko jeden prosty sposób, robić szarże bez pozwalania naszym rycerzom na walkę kołową, gdyż mają dłuższe życie i potrafią sie nawzajem wspomagać. Jeśli wydam komendę "Używać tylko broni obuchowej" (bo poza koniem jej praktycznie nie posiadają), to wszyscy konni tratują wroga, nawet nosa zza tarczy nie wyściubiając, nie mówiąc już o chęciach machania bronią.
BTW, Miecze nigdy nie były groźne dla opancerzonych koni, gdyż mają śmieszny zasięg. To broń długa, jak piki na sztorc, a szczególnie halabardy i glewie, do podcinania pęcin, stanowiły zagrożenie.