No ja również lubię swoim bohaterem rzucić się w wir walki (ale jak pisałem nie zawsze ma to sens), ale gdy mam druzgoczącą przewagę przeciwnika, to staram się moją postać oszczędzać, a walczyć jedynie w momentach zagrożenia jakichś moich grup żołnierzy (np. gdy jakiegoś rycerza zatrzyma cała grupa piechoty i oblezie go jak mrówki). Wtedy reaguję, ale staram się mieć na względzie, że atakujac 150 osobowym oddziałem 2000 armię TO JA MUSZĘ WYTRWAĆ DO KOŃCA!
Bo beze mnie na 100% moje wojsko zostanie rozbite w pył.
Ja CI zwróciłem jedynie uwagę, że nie branie udziału bezpośredniego we wszystkich bitwach wcale nie musi być nie RPGowe.
Powiem szczerze, że ta gra ma niesamowity potencjał RPGowy, niestety wersja multiplayer nie posiadająca mapy strategicznej już RPGowa nie będzie, a WIELKA SZKODA.
Jaremusa nie lubię. Grałem nim na początku, ale skurczybyk często odchodził z drużyny, bo nie podobały mu się częste walki.
Pacyfista cholerny.