- Katherine Delgado z...okolicy - powiedziała nawet na niego nie patrząc,
- jakiś czas temu poprosiłam szatniarkę by dała im znać, o tym że ich podziwiam, skoro nadal mnie nie znają to widać szatniarka.... - spojrzała na niego chłodno,
- straci pracę...- po czym ponownie zagłębiła się w lekturę tylko lekko poprawiając torbę tym samy symulując jej ciężar, który w rzeczywistości był niezauważalny dla niej.