Widząc twój wybuch Olivia przytuliła Cię... mocno, tak jak matka swoją córkę. Usłyszałaś po cichu:
- Ciii, spokojnie... Już, spokojnie... Jestem tutaj, nic Ci się nie stanie. Nie przy mnie, nie pozwolę na to. Nikomu, niczemu. Już już.... spokojnie... - Olivia starała się Cię uspokoić, wiedziałaś że mogła to zrobić... Assamitka również, ale od niej czułaś matczyną miłość i troskę o swoje dziecko. Kontynuowała - Nie jesteś potworem... jesteś po prostu... wyjątkowa.. już, spokojnie... Pomyśl o czymś miłym.. Coś, co Ci przynosi radość... Na pewno do tej pory na coś bądź kogoś takiego trafiłaś... Ciii, córeczko, cii....