Ty i Klaudiusz opuściliście pomieszczenie, kierując się schodami na górę. Seth jeszcze chwilę został, jakby starając się zapamiętać co tutaj zastał i również skierował swoje kroki na górę. Jednak po chwili zatrzymał się i spojrzał się na ołtarz. Zauważył to samo co Ty, lecz zjawa wskazała mu dłonią na górę tak, jakby prosiła go by się kimś zaopiekował. Skinął jej głową na zgodę i zjawa zniknęła. Po chwili dołączył do Was. Wyszliście razem i skierowaliście swoje kroki do samochodów. Po drodze minęliście kilka ciał, jak i również kupek popiołu - widocznie zagrożenie było większe niż na początku się wydawało. Spostrzegłaś również, że na miejscu już jest Szeryf i jego "ludzie", którzy widocznie zabezpieczają teren. Odprowadził Was wzrokiem, lecz nie zatrzymywał. Po chwili doszliście do pojazdów. Klaudiusz jakby wyczuł napiętą atmosferę i szybko wrzucił broń do bagażnika, wziął torbę i podał Ci ją, po czym wsiadł do samochodu. Zostaliście tylko Ty i Seth.
- Nie tego się spodziewałaś, prawda? - spytał, patrząc na twoje uciekające łzy.